Konkurencja w transporcie. Czy firmy ze Wschodu odbierają nam kontrakty?

02 grudnia 2019
Liczba nowych firm z kapitałem zagranicznym rejestrowanych w Polsce jest w tym roku rekordowa.Kilkadziesiąt z nich to biznesy z Ukrainy, a przynajmniej kilkanaście z Białorusi. Warto zwrócić uwagę, że łokciami w europejskim transporcie drogowym rozpychają się także Litwini. Polscy przewoźnicy nadal są numerem jeden. Jednak wschodni sąsiedzi coraz śmielej wkraczają do gry.

1,175 mld ton taka jest wartość wolumenu transportu międzynarodowego za poprzedni rok. Polacy od 2012 r. nieprzerwanie zajmują pierwsze miejsce pod względem liczby ton przewiezionych ładunków w operacjach typu cross trade. Jednak w pierwszej dziesiątce firm transportujących najwięcej towarów znalazły się także Litwa, Słowacja, Rumunia i Węgry. Największy wzrost procentowy względem 2017 odnotowali Litwini, bo aż 18 proc. Ich wolumen wzrósł do 45,7 mln t. Jaki będzie 2019 rok w liczbach Eurostatu? To się okaże. Na razie pewne jest to, że rodzimi przedsiębiorcy powinni być czujni.

Ukraińcom i Białorusinom zależy nie tylko na zezwoleniach, choć i o nie prowadzą negocjacje od pół roku czego skutkiem jest dodatkowe 10 tysięcy zezwoleń do wykorzystania jeszcze w 2019 roku zarówno dla Ukrainy, jak i Białorusi. Coraz częściej rejestrują oni swoje firmy w Polsce, po czym kupują używane ciężarówki i sprowadzają paliwo ze swoich stron, redukując w ten sposób koszty związane z funkcjonowaniem biznesu. 

Firmy transportowe z Polski nie mają bowiem możliwości konkurowania o wysokość kontraktów. Nie są w stanie już szukać oszczędności – np. w tańszym paliwie, a propozycje zmiany prawa transportowego, które obecnie procedowane są w Brukseli, najbardziej uderzą właśnie w nich. Co prawda model biznesowy wschodnich biznesów nie sprawdza się na dalszych trasach, ale to, co dzieje się na rynku może stanowić dla nich fundament dalszego rozwoju.

Litewskie firmy biją rekordy dekady pod względem ilości przewiezionych ładunków. 9 proc. udział transportu drogowego w PKB potwierdza fakt, że gospodarka w dużej mierze opiera się na przewozach. Tym samym Litwa plasuje się w czołówce państw unijnych, ponieważ w żadnym innym kraju transport nie ma tak dużego udziału w tworzeniu produktu krajowego brutto. Warto jednak zauważyć, że większość frachtów Litwini pozyskują zza granicy, bowiem blisko 90 proc. realizowanych tonokilometrów to przewozy międzynarodowe.

Polskie przedsiębiorstwa branżowe mają twardy orzech do zgryzienia. Muszą bowiem znaleźć złoty środek, który pomoże im utrzymać jakość oferowanych usług na wysokim poziomie, a zarazem nie zostaną wyparci z rynku przez tańszych dostawców ze Wschodu.

    Komentarze

    Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!