Koniec Volkswagena w rajdach WRC!

Mamy złą wiadomość dla fanów WRC z udziałem Volkswagena Polo. Wraz z końcem tego sezonu fabryczny zespół wycofuje się z udziału w rajdach. Niemiecki koncern zamierza inwestować w bardziej ekologiczne dyscypliny motorsportu.

Przez ostatnie cztery lata świat WRC stał pod znakiem dominacji Volkswagena, podobnej do czasów niepokonanego Sebastiana Loeba i jego Citroena. Tym razem Sebastian Ogier, Jari-Matti Latvala i Andreas Mikkselsen wygrali niemal wszystko, co można było zdobyć. Cztery tytuły mistrzowskie tego pierwszego i 41 wygranych rajdów robi wrażenie. 

Rajd Australii, który odbędzie się pod koniec listopada będzie ostatnim, gdzie będzie można zobaczyć Volkswagena Polo R WRC na rajdowych oesach. Po zakończeniu sezonu Volkswagen wycofuje się z działalności w tej dyscyplinie, a kierowcy mogą szukać nowego zatrudnienia. 

Co więcej, Volkswagen nie zamierza przekazywać swojej rajdówki w ręce prywatnych zespołów. Wiadomo tylko tyle, że wszyscy pracownicy zaangażowani w motorsportowe projekty zachowają stanowiska. Prawdopodobnie Volkswagen zaangażuje się w jeden z zespołów startujących w Formule E. Niewykluczone, że niemiecki koncern wypróbuje swoich sił w elektrycznym rallycrossie.

Najnowsze

Audi 80 i skok do basenu pełnego Coca-Coli

W internecie jest niezliczona ilość głupich, a czasami zagadkowych filmików. Tym razem trafiliśmy na dość osobliwe doświadczenie przeprowadzone przez starszego pana. Postanowił wskoczyć swoim Audi do basenu wypełnionego popularnym napojem.

Zgodnie z opisem filmu, który pojawił się na YouTube możemy się spodziewać „wkurzonego dziadka”, który postanowił wykopać na terenie swojej posesji dość głęboki dołek, a następnie wypełnić go Coca-Colą. W sumie potrzebował aż 12 tys. litrów tego popularnego napoju.

Nie mamy pojęcia skąd wziął tyle Coca-Coli. Przypuszczamy, że gdyby przeliczyć to na liczbę wykorzystanych butelek lub puszek, mocno przekroczylibyśmy wartość samochodu, który wziął udział w eksperymencie. 

Punktem kulminacyjnym całego filmu jest moment, w którym wjeżdża rozpędzonym Audi 80 do nietypowego basenu.

Najnowsze

Audi RS6 kontra R8 Spyder – który szybszy

W „bratobójczym” pojedynku stanęły dwa ekstremalne modele Audi. Z jednej strony najszybsze kombi w ofercie, a z drugiej supersamochód ze składanym dachem. Przed nimi kilometrowa prosta. Który model zamelduje się na mecie pierwszy?

Odpowiedź na to pytanie nie będzie łatwa, ale redaktorzy Auto Express postanowili na nie odpowiedzieć.

Audi RS6 Avant ma pod maską silnik V8 o pojemności czterech litrów. Wspomagany dwoma turbinami i pakietem Performance wydobywa z siebie 597 KM maksymalnej mocy. Z kolei Audi R8 to lekki kabriolet z silnikiem V10 o pojemności 5,2 litra. Ta jednostka wydobywa z siebie 533 KM. Mniej, ale R8 Spyder ma przewagę polegającą na mniejszej masie. 

Gdy porównamy osiągi obu modeli na papierze, to RS6 Avant potrzebuje 3,4 sekundy żeby rozpędzić się od 0 do 100 km/h. R8 jest w tej kwestii wolniejsze i potrzebuje 3,8 sekundy. Ta sama różnica dzieli oba modele w kwestii przyspieszania do 200 km/h, ale na odcinku o długości kilometra można pojechać jeszcze szybciej. A wtedy role mogą się odwrócić.

Pozostaje jeszcze kwestia ceny. Oba modele nie należą do najtańszych. Audi RS6 Avant jest tańsze od R8 Spyder o jakieś 250 tys. zł. To całkiem sporo, biorąc pod uwagę, że jest na dodatek dużo praktyczniejsze. 

Tymczasem zobaczcie, który z tych modeli jest szybszy.

 

Najnowsze

Kupił tablice rejestracyjne za 9 mln dolarów

Pewien indyjski biznesmen mieszkający na co dzień w Dubaju pokazał, że ma gest. Kilka dni temu wylicytował tablice rejestracyjne warte wielokrotność Rolls-Royce`a którym się porusza.

Balwinder Sahani to człowiek, o którym przez ostatnie dni było głośno w Dubaju. Indyjski biznesmen z branży budowlanej wylicytował tablice rejestracyjne z oznaczeniem „D5” podczas rządowej aukcji. Kosztowały, bagatela, 9 milionów dolarów. 

Szybko okazało się, że nie jest to jego pierwsza inwestycja w tablice rejestracyjne. Jakiś czas temu wydał 7 milionów dolarów na tablice z numerami „O9”, które założył do innego modelu Rolls-Royce`a. W zeszłym tygodniu wylicytował tablice za kwotę 272 tys. dolarów. Jednak nie ujawnił ich nazwy. 

Określa się mianem „prostego człowieka”, a pieniądze które przeznaczył na zakup tablic mają być formą wdzięczności wobec Dubaju, w którym nie obowiązuje podatek dochodowy. Wydane w ten sposób pieniądze trafiają w ręce organu państwowego zarządzającego drogami i transportem.

Tablice rejestracyjne z krótkimi, bądź pojedynczymi numerami są w Emiratach Arabskich oznaką statusu społecznego. Im mniejsza liczba, tym wyższa cena. Kilka lat temu jeden z biznesmenów z Abu Dabi zapłacił 14 milionów dolarów za tablice rejestracyjne z numerem „1”.

Zbyt na towary luksusowe ma się na Bliskim Wschodzie bardzo dobrze. Jakiś czas temu prezentowaliśmy opony samochodowe wysadzane diamentami. Zostały sprzedane w Dubaju za 600 tys. dolarów.

 

 

Najnowsze

Toyota GT86 z silnikiem od Ferrari

Sportowa Toyota GT86 to wdzięczna maszyna do zabawy z tuningiem. Jednak ten projekt przeszedł najśmielsze oczekiwania. Zamiast dwulitrowego boksera pod maską pojawił się silnik z Ferrari 458.

Ryan Tureck to człowiek, który miewa szalone pomysły nie tylko na torze do driftu. Wraz z ekipą wsadził pod maskę Toyoty GT86 jednostkę V8 o pojemności 4,5 litra. Nie wiemy, jakim cudem to się udało, ale powstał prawdziwy potwór.

Cały projekt zajął sporo czasu i pieniędzy, ponieważ ten silnik na co dzień pracuje za plecami kierowcy. Konieczna była przebudowa układu przeniesienia napędu oraz wydechu. 

Jednak całość udało się szczęśliwie złożyć, a samochód wyjechał na pierwsze próby. Niestety, Ryan Tureck zapowiedział, że auto nie pojawi się w oficjalnych zawodach driftowych. Na pocieszenie możemy zobaczyć, co potrafi ten pojazd.

Najnowsze