Kolorowe żarówki samochodowe ColorVision – wygraj Fiata!

Metamorfoza żarówek w Twoim samochodzie, to jak makijaż kobiecych oczu - pokreśla je i zwykle pasuje do reszty stylizacji i samej osoby. Z okazji pojawienia się na rynku  żarówek ColorVision w 4 kolorach, Philips zaprasza do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym, w którym na zwycięzcę czeka Fiat 500.

Przed i po – metamorfoza żarówek w Twoim samochodzie, to jak makijaż oczu. Żarówki ColorVision.
fot. Philips

Philips niedawno wprowadził żarówki samochodowe ColorVision dostępne w czterech kolorach: niebieskim, zielonym, żółtym i fioletowym. Mają zapewniać – wg producenta – o 60 procent więcej światła białej barwy i zwiększać widoczność na drodze aż o 25 metrów.

Z okazji wprowadzenia ich na rynek Philips zaprasza do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym.

W zabawie liczy się kreatywność i pomysłowość. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy zrobić sobie zdjęcia z samochodem w kolorowym otoczeniu. Następnie należy udostępnić je na jednym z czterech portali społecznościowych: Facebook, Twitter, Instagram lub Pinterest, a w podpisie do zdjęcia umieścić: hashtag #philipscolorvision. Na autora najlepszego zdjęcia czeka Fiat 500. Konkurs będzie trwać do 31 grudnia 2013 roku.

ColorVision to pierwsza seria kolorowych żarówek, spełniających wszystkie wymagania dotyczące oświetlenia samochodowego i posiadających homologację ECE R37 dopuszczającą do użytku drogowego w Europie. Dzięki specjalnej powłoce optycznej żarówki ColorVision dają efekt kolorowego światła w reflektorze. Efekt ten został uzyskany poprzez odbicie światła w reflektorze samochodu. Jednak strumień światła oświetlający drogę przed samochodem pozostaje biały.

Szkło kwarcowe zastosowane do budowy ColorVision ma gwarantać odporność na wilgoć i ekstremalne wahania temperatur. Żarówki dodatkowo zostały pokryte specjalną powłoką anty-UV, która blokuje promienie ultrafioletowe, chroniąc w ten sposób klosze lamp przed zmatowieniem i zżółknięciem.

Weź udział w konkursie ColorVision i wygraj Fiata 500.
fot. Philips

Każda żarówka z serii ColorVision spełnia wszystkie europejskie wymogi prawne i jest dopuszczona do użytku drogowego. Jednak sam pomysł kolorowych świateł samochodowych jest na tyle rewolucyjny, że w każdym opakowaniu żarówek ColorVision znajduje się certyfikat potwierdzający dopuszczenie ich do użytku, który można pokazać w przypadku kontroli drogowej.

Ze względu na swoją charakterystykę, ColorVision osiągają najlepszy efekt kolorystyczny w reflektorach tradycyjnych (refleksyjnych). Nie są natomiast polecane do stosowania w reflektorach soczewkowych (projekcyjnych).

ColorVision są dostępne w najbardziej popularnych typach: H4 i H7. Cena detaliczna zestawu dwóch żarówek to w przypadku H4 ok. 159 zł i ok. 199 zł w przypadku H7.

Najnowsze

Elspeth Beard – kobieta, która objechała motocyklem samotnie świat

Jej podróż w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku była niesamowitym wyczynem.

Wtedy używało się przede wszystkim papierowych map, a nie zaawansowanych technologii nawigacyjnych, które obecnie dostępne są dla każdego. Elspeth kupiła motocykl BMW R 60/6 – maszynę wówczas zaledwie sześcioletnią, ale o sporym przebiegu – ok. 48 000 kilometrów.

O Polce, która objechała świat motocyklem robiąc 162 000 kiometrów czytaj tutaj.

 

Elspeth Beard obecnie.

Elspeth wprawiała się w technice jazdy najpierw jeżdżąc po Irlandii i Szkocji, a potem podróżując na południe Europy. Bardzo szybko nakręciła prawie 20 000 kilometrów. Jak się potem okazało była to jedynie wprawka do czegoś znacznie większego – do wyprawy dookoła świata. Przerwała studia i ruszyła do Nowego Jorku.

O wyprawie motocyklem dookoła Australli opowiada Kinga Tanajewska czytaj tutaj.

 

Elspeth Beard przed wyruszeniem w podróż życia.

Ameryka była pierwszym etapem jej podróży. Z Nowego Jorku pojechała do Kanady i wróciła do Stanów. Potem był Meksyk i Los Angeles, z którego wysłała swój motocykl do Sydney, a sama poleciała do Nowej Zelandii. W samej Australii zatrzymała się na ok. 7 miesięcy – oszczędności mocno stopniały, więc musiała trochę dorobić. W Australii przydarzył się jej też pierwszy wypadek, po którym trafiła do szpitala na dwa tygodnie.

Rzucić pracę w BBC, żeby podróżować przez świat motocyklem? Lois Pryce tego dokonałaczytaj tutaj.

W Singapurze została okradziona ze wszystkich dokumentów, łącznie z paszportem, w którym były już powbijane wizy do kolejnych krajów. Skradziono też dokumenty motocykla. Sześć tygodni zmagała się z biurokracją, aby wyrobić ponownie stracone papiery. Z Singapuru pojechała na północ do Malezji, Tajlandii i dalej, do Indii. Jednak po drodze zdarzył się jej kolejny wypadek – pod koła motocykla wskoczył pies – Elspeth wjechała w drzewo, ale oprócz powierzchownych obrażeń i potłuczeń nic się jej nie stało. Do formy dochodziła pod opieką tajskiej rodziny. Byli to ludzie, do których ogrodu Elspeth wpadła, trafiając w drzewo.

Kobieta podróżująca na motocyklu w tamtych czasach wzbudzała nie lada ciekawość. Elspeth Beard z Indiach.
Elspeth Beard i jej obładowane BMW.

Nie umieli się ze sobą porozumieć inaczej, niż gestami. Ale po co więcej? Z pewnością nie wytłumaczyli jej jednego – co w kuchni robiło pół psa, i to dokładnie tego, który wpadł pod koła motocykla Elspeth? Co się stało z resztą? Czyżby go zjedli? Czyżby ją poczęstowali psim mięsem? Pewnie tak właśnie było.

O kobiecej rekordzistce, jeśli chodzi o liczbę przejechanych kilometrów w podróży motocyklowej przez świat czytaj tu.

Z Indii, do których dotarła z opóźnieniem, pojechała do Nepalu. Tam spotkała się ze swoimi rodzicami. Byli przerażeni jej wyglądem, bardzo schudła, miała za sobą dwa wypadki i choroby podróżne. Z Nepalu wróciła do Indii i przedostała się do Pakistanu, który przemierzyła bez żadnych problemów. Wówczas nie jechała sama – w Katmandu spotkała Holendra, który również podróżował na motocyklu BMW. Podróż powrotną do Europy częściowo odbyli razem.

Potem na trasie był porewolucjny Iran i problemy z motocyklem. W tym czasie Elspeth prawie nie zdejmowała kasku z głowy – była to dla niej osłona, rodzaj hidżabu, którym kobiety zasłaniają głowę w rożnych miejscach świata kultury islamskiej (należy dodać, że takich muzułmańskich nakryć głowy jest kilka rodzajów). Do dziś twierdzi, że większość napotkanych osób brała ją za mężczyznę.

Na granicy z Turcją stanęła na chwilę przed wygaśnięciem jej irańskiej wizy. W Turcji zatrzymała się na dłużej – musiała się podleczyć i naprawić motocykl. Kiedy nieco odbudowała swoją mocno nadszarpniętą kondycję fizyczną (ważyła 41 kilogramów) udała się do Grecji, a potem kierowała się już przez Europę do Wielkiej Brytanii.

Elspeth Beard przy swoich ukochanych motocyklach BMW – Wielka Brytania.

Do domu wróciła po trzech latach i prawie 80 000 przejechanych kilometrach. Zdecydowanie bardziej chuda, ale szczęśliwa. Samodzielnie przebudowała silnik swojego motocykla. Podobno maszyna jeździ do dziś. A sama Elspeth jest entuzjastką maszyn marki BMW i jeździ cały czas.

Najnowsze

Żona Bernie’go Ecclestone promuje go jako złego chłopca

Żona potentata, pochodząca z Brazylii Fabiana Flosi, z dumą prezentowała koszulkę z napisem "Dobre dziewczyny kochają złych chłopców" podczas wspólnych spacerów z bossem F1 po padoku w zeszły piątek w Austin.

83-letni Ecclestone spędził ostatni tydzień w Londynie, gdzie zeznawał przed sądem w sprawie głośnego skandalu korupcyjnego z udziałem Gerharda Gribkowsky’ego.

W czwartek były radca prawny Berniego – Stephen Mullens – przyznał sądowi, że podejrzewa, iż Brytyjczyk w 2009 był zamieszany w „przerażającą” kradzież. Zapytany czy sądzi, że Bernie mógł „zaaranżować” przestępstwo z powodu sporu z byłą żoną Slavicą, przyznał:

„Przeszło mi to przez myśl”.

Według niemieckiej gazety Bild, w rzeczywistości Ecclestone jest „złym chłopcem Fabiany” za sprawą faktu, że zespoły F1 są niezadowolone z podziału dochodów w ramach nowych regulacji finansowych.

Dla przykładu, tegoroczna „wypłata” Red Bulla to 72 miliony dolarów, podczas gdy na szczycie znajduje się Ferrari z 99 milionami.

Walczący z ekipą z Maranello Lotus, który ma zaledwie kilka punktów mniej w klasyfikacji konstruktorów może jedynie pomarzyć o takiej sumie…

Najnowsze

Kobiety z benzyną we krwi – spotkania z pasją. Relacja

„Spotkania z pasją” to projekt mający na celu organizowanie spotkań z wyjątkowymi kobietami. Dlaczego wyjątkowymi? Ponieważ każda z nich, mimo wielu przeszkód i przeciwności losu, spełnia się w konkretnej dyscyplinie sportu motorowego, będącej jej życiową pasją.

W niedzielę na torze kartingowym Pole Position w Jankach odbyło się już III spotkanie z pasją. Tematem przewodnim były wyścigi z nutką adrenaliny i kobiecym pazurkiem, dlatego gościem specjalnym były trzy kobiety, które prawdopodobnie zamiast serca mają turbosprężarkę:

Małgorzata Rdest – Mistrzyni Międzynarodowych Kartingowych Mistrzostw Polski 2011 i zarazem  jedyna kobieta w formule 4

Klaudia Podkalicka – kierowca rajdowy cross country i kierowca wyścigowy w Kia Picanto Cup

Karolina Pilarczyk – vice Mistrzyni Europy w drifcie; jedyna polska licencjonowana zawodniczka biorąca czynny udział z zawodach driftingowych w Polsce i Europie.

Od lewej stoją: Karolina Pilarczyk, Klaudia Podkalicka, Małgorzata Rdest.
fot. Paweł Stolarski

Każda z nich opowiedziała o swoim sukcesie, który był okupiony latami treningów, ciężkiej pracy, wyrzeczeń oraz wymagał przełamania własnych lęków. Ale zgromadzeni goście mogli również posłuchać o tym, jak zabić muchę za pomocą bocznej szyby (specjalność Karoliny Pilarczyk), jakie to uczucie kiedy podczas rajdu odkręca się kierownica (wypadek Klaudii Podkalickiej), dlaczego Małgorzata Rdest ma na swoim kasku przyklejoną naklejkę z bananem i jak ważne jest wsparcie najbliższych oraz rodziny podczas uprawiania tak ekstremalnych sportów. Kto nie widział dziewczyn w akcji za kierownicą, miał okazję zobaczyć na specjalnie przygotowanych filmach, które były zaprezentowane podczas spotkania.

Niekwestionowaną atrakcją  był samochód do driftu Karoliny Pilarczyk i to nie tylko ze względu na swoją specyficzną kolorystykę nadwozia. Nissan 200 SX z silnikiem od Corvetty LS3, pieszczotliwie nazywany przez właścicielkę Pink Silvette,  to prawdziwe monstrum z potężnym sercem o pojemności 6.2 l o mocy 550 KM. Karolina zużywa w sezonie około 200 sztuk NOWYCH opon. Po uruchomieniu potwora ryk silnika z pewnością było słychać przynajmniej na Antarktydzie. Aż dziw, że na spotkanie nie wtargnęła armia Green Peace próbująca przejąć to różowe zło.

Po oficjalnej części spotkania każdy z gości mógł porozmawiać z bohaterkami spotkania, zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, skorzystać z bezpłatnego, pięciominutowego przejazdu gokartem po torze oraz pooglądać popisy dziewczyn, które pojechały gokartami jako ostatnie.

Zapytane, co radzą wszystkim zgromadzonym gościom, zgodnie odpowiedziały: nie bać się próbować realizacji swoim marzeń oraz porażek, które są nieodłącznym elementem w drodze do sukcesu. W końcu „nie narzekaj, że masz pod górkę, skoro zmierzasz na szczyt”.

Na spotkaniu panowała sympatyczna atmosfera w oparach oparach benzyny i palonej gumy, rozlosowano upominki wśród uczestników spotkania i poczęstowano ich słodkościami. Z niecierpliwością czekamy na kolejne spotkanie.

Zawodniczki z organizatorką spotkania Magdaleną Piasecką (druga od lewej).
fot. Paweł Stolarski

Najnowsze

Motocyklistki Olsztyn – mały klub z wielką pasją!

Szukasz motocyklistek w Warmińsko - Mazurskim? Dołącz do jedynego w tym regionie kobiecego klubu motocyklowego! Spotkaj ciekawe świata kobiety pełne pasji i miłości do jednośladów.

W Polsce powstaje co raz więcej kobiecych klubów motocyklowych. Formują swoje szeregi w ramach szerokości geograficznej albo budują tożsamość w oparciu o konkretną wizję, ideę lub politykę. Odbywają się zloty, mniej lub bardziej oficjalne spotkania. Kobiety lubią i potrafią się bawić we własnym gronie przy akompaniamencie ryczących silników.

Ania ma 26 lat, na co dzień urzędniczka, a prywatnie założycielka klubu. Jeździe od 1,5 roku Virago 550, chociaż marzy jej się Suzuki DL 650 V-Strom. Zapytałam Anię co najbardziej pociąga ją w motocyklach, opowiedziała, że:  „wolność, przestrzeń, wrażenia, adrenalina”. Swoją pasję dzieli z bliskimi osobami, dlatego sprawia jej wiele przyjemności. Przed nią upragniona wyprawa motocyklowa na Chorwację.
Fot. Motocyklistki Olsztyn

Dzisiaj opowiemy o małym klubie motocyklowym Motocyklistki Olsztyn. Tak już chyba jest, że pasja motocyklowa to często wielopokoleniowe hobby i tak też było w przypadku założycielki klubu. W rodzinie Ani temat motocykli zawsze był obecny. Najpierw brat, potem tata, siostra i mąż, który odegrał ostateczną rolę w zdobyciu prawa jazdy.

W Olsztynie było wiele klubów, które skupiały motocyklistów, ale płci męskiej. Pomysł na klub dla kobiet był więc czymś wyjątkowym. Do tej pory zresztą nie ma drugiego takiego w całym województwie.  Powstała nazwa i pomysł na prosty logotyp – Motocyklistki Olsztyn.  Do Ani zaczęły się odzywać pierwsze motocyklistki z Olsztyna, dlatego postanowiła zorganizować spotkanie integracyjne. Przyszło wtedy  12 dziewczyn w różnym wieku – wszystkie połączyła motocyklowa pasja oraz możliwość spotkania w miłym babskim towarzystwie.

Magda, również Olsztynianka od urodzenia, ma 39 lat. Od 3 lat dosiada Harleya Davidsona Sportstera 1200, który z każdym sezon nabiera indywidualnego charakteru. Od kiedy pamięta interesowała się motocyklami. Dla niej nie ma znaczenia dokąd, ale ważne z kim. Motocykl Magdy traktowany jest jak najukochańsze dziecko, ma swoje honorowe miejsce w garażu oznaczone licznymi plamami oleju.
Fot. Motocyklistki Olsztyn

Już po pierwszej imprezie pojawiły się chęci do dalszych spotkań. Wszystko potoczyło się bardzo szybko – lokalna gazeta napisała o nas artykuł, jedna z nas wzięła udział w kursie pierwszej pomocy przedmedycznej, staramy się reprezentować nasz klub podczas dużych imprez motoryzacyjnych. Nie zabrakło Motocyklistek Olsztyn na Yamaha Ladies Night, jak mówi Ania.

W sezonie dziewczyny spotkały się na zlotach, wspólnych wyjazdach, sezonowych ogniskach i wieczornych pogawędkach. Niedawno obchodziły jako klub pierwsze urodziny.

Dzisiaj Motocyklistki Olsztyn to 20 dziewczyn, starsze i młodsze motocyklistki, nauczycielki, urzędniczki, studentki, żony i matki, kobiety z różnym stażem motocyklowym. Pełne energii i pomysłów.

 

Dziewczyny tworzą wspaniały zgrany team, szczycąc się tym, że w życiu klubu uczestniczą również partnerzy, mężowie, a także całe rodziny. Atmosfera jest wspaniała.

I chociaż jak mówi o trasach w swoim województwie jedna z członkiń klubu –  „długich prostych i do tego nie dziurawych dróg to u nas nie ma, ale Warmia i Mazury to jeden z najbardziej malowniczych i ciekawych do odkrycia rejonów. Jest wiele pięknych dróg prowadzących przez lasy, z tajemniczymi zakrętami, które z pewnością ukażą nam krajobrazy warte wybrania się na wiosenną przejażdżkę.”

Zatem miłe Pani, jeżeli macie ochotę wybrać się w następnym sezonie na Warmię i Mazury warto sprawdzić czy w kalendarzu tego dnia nie odbywa się babska impreza motocyklowa Motocyklistek Olsztyn. Dodatkowo umieszczamy na naszym forum Motocaina miejsce dla wszystkich klubowiczek Olsztyna i możecie tam z nimi porozmawiać i dowiedzieć się więcej.

Ewa, 27-letni oficer nawigator, motocyklistka od roku, pochodzi spod Olsztyna. „Ze względu na praktyczność i niezawodność zdecydowałam się zakupić na Honda Transalp XL650, uważam na tą chwilę motocykl idealny dla mnie. Dowiezie wszędzie gdzie tylko zapragnę.” Dla niej na motocyklu to droga jest celem. Pociągają ją motocyklowe podróże małe i duże… Chciałaby wybrać się z partnerem nad Morze Czarne i połączyć wyprawę z żeglarstwem,  przy okazji zahaczając o piękne Ukraińskie tereny off-roadowe.
Fot. Motocyklistki Olsztyn
Kasia, z pochodzenia Olsztynianka, z zawodu pracownik cywilny Komendy Wojewódzkiej Policji, z zamiłowania motocyklistka od 2 lat. Jeździ z całą rodziną. Zdradza, że „pasją zaraził ją mąż, który sam jest jeździ od 20 lat. Początkowo jako pasażerka zapragnęła być kierowcą. Od dwóch lat realizuje pasję rodzinnie, jeździ z 8 letnią córką.” Gdy córka Kasi miała 5 lat kupili jej motocykl elektryczny wyglądający zupełnie jak cross, dziś jeździ już na motorze crossowym Honda CRF 70.
Fot. Motocyklistki Olsztyn

Najnowsze