Kolizja z winy niedostatecznego oznakowania?

Według autora nagrania kolizje w tym miejscu zdarzają się często. To wina nieuważnych kierowców, czy zbyt małej liczby znaków?

Na nagraniu widzimy skrzyżowanie, które wydaje się być równorzędne – brak przed nim jakichkolwiek znaków. Czy w takim razie pierwszeństwo miał nadjeżdżający z prawej Volkswagen Polo, w którego uderzyło auto z kamerą?

Okazuje się, że nie. Około 20 m przed skrzyżowaniem, Volkswagen miał znak ustąp pierwszeństwa przejazdu. Tylko dlaczego nie znajdował się on przy samym skrzyżowaniu? I dlaczego droga z pierwszeństwem nie miała stosownego oznakowania? Z pewnością poprawiłoby to bezpieczeństwo w tym miejscu.

Najnowsze

Nietypowa stłuczka – policja nie ma racji?

Policjanci zakwalifikowali całe zajście zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ale czy nie pominęli kilku istotnych czynników?

Kierujący autem z kamerą skręcał z drogi z pierwszeństwem w drogę dojazdową do jakichś zakładów. Nie było to skrzyżowanie, a na ulicy znajdowała się linia przerywana. Kierujący powinien był więc ustąpić pierwszeństwa wyprzedzającej go kobiecie w Mercedesie GLA.

Kierowca auta z kamerą przyjął mandat, który wystawił mu przybyły na miejsce patrol policji, ale czuje się poszkodowany decyzją funkcjonariuszy. Wskazuje, że kierująca Mercedesem musiała jechać z nadmierną prędkością i wyprzedzała go tuż przed przejściem dla pieszych, co jest niedozwolone. Zgadzacie się z taką linią obrony?

Najnowsze

Zderzenie motocyklisty z bezmyślnym kierowcą

Kierowca samochodu z kamerą najwyraźniej się zagapił i nie chciał pojechać w złym kierunku na rozjeździe. Zapomniał tylko popatrzeć w lusterka.

Dużym zagrożeniem na drogach są roztargnieni kierowcy, którzy w ostatniej chwili orientują się, że jadą nie tam, gdzie chcieli. Gwałtownie wtedy hamują, nagle zmieniają pasy i nie zwracają większej uwagi na pozostałych uczestników ruchu.

Tak było i w tej sytuacji, która rozegrała się w Nowosybirsku. Kierowca auta nagle zaczął zmieniać pasy chcąc skręcić w lewo na rozjeździe. Nie zauważył, że wjeżdża wprost pod koła motocykliście.

Najnowsze

Czerwone światło nie zawsze oznacza „stój”?

Kierowcy niemal zawsze respektują czerwone światło. Poza jedną sytuacją, w której traktują je raczej umownie.

Trudno o kierowcę, który wjedzie na skrzyżowanie widząc czerwone światło. To niemal pewna stłuczka, a nawet wypadek. Co innego, kiedy zignorowanie czerwonego światła nie grozi nam niebezpieczeństwem.

Tak jest w przypadku tymczasowej sygnalizacji ustawianej przy okazji remontów dróg. Reguluje ona ruch wahadłowy i przecież nic się nie stanie, kiedy dołączymy do pojazdów, które przejechały jeszcze na zielonym, prawda? Kierowcy z naprzeciwka i tak nie ruszą dopóki my nie przejedziemy.

Najnowsze

Opel Corsa wjechał prosto pod tira

Mały hatchback został wręcz zmieciony przez jadący szybko ciągnik siodłowy z naczepą.

Chwila nieuwagi na drodze i zła ocena sytuacji mogą bardzo łatwo doprowadzić do tragedii. Szczególnie jeśli znajdziemy się w potencjalnie niebezpiecznym miejscu.

Kierująca czerwonym Oplem Corsą zatrzymała się przed znakiem STOP, przepuściła tiry jadące drogą z pierwszeństwem, a następnie ruszyła – prosto pod koła kolejnego tira. Kierująca nie przeżyła wypadku, a dwie kolejne osoby trafiły do szpitala. Prawdopodobną przyczyną wypadku było to, że kierująca z niewielką prędkością zaczęła pokonywać skrzyżowanie i nie dostrzegła, że zza pobliskiego łuku wyłonił się tir.

Najnowsze