Kolizja na światłach i kierowca, który nie zna przepisów

Każdy dobrze wie, że nieznajomość prawa szkodzi. No, może nie każdy, podobnie jak nie każdy zdaje sobie sprawę, że szkodzi także interpretowanie przepisów według własnej fantazji i uznawanie tego za jedyną właściwą wykładnię.

Kierująca autem z kamerą zbliżała się do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną i zauważyła, że światło zmieniło się na żółte. Żeby zdążyć się zatrzymać musiała dość mocno zahamować, ale nie było to hamowanie gwałtowne czy awaryjne. Musiała się bardzo zdziwić na widok samochodu, który ominął jej pojazd i wjechał na trawnik, niszcząc znak drogowy.

Z uszkodzonego auta wysiadł kierowca i zaczął wmawiać kierującej, że to jej wina. Ona przytomnie zauważyła, że w niczym nie zawiniła. Wobec tego mężczyzna stwierdził, że dzwoni po policję. Z opisu nagrania wynika, że funkcjonariusze rzeczywiście przyjechali na miejsce i zobaczyli nagranie.

Możemy tylko wyobrażać sobie minę kierującego, któremu policjant musiał tłumaczyć co to jest konieczność zachowania bezpiecznej odległości od poprzedzającego pojazdu oraz co to są zasady ograniczonego zaufania i szczególnej ostrożności na skrzyżowaniach. Z pewnością taka nauka przepisów kosztowała go kilkaset złotych mandatu.

Najnowsze

Czołowe zderzenie podczas wyprzedzania na zakazie

Polscy kierowcy mają często wybiórcze podejście do przepisów, ale akurat zakazu wyprzedzania nigdy nie powinno się ignorować. Na przykład z takiego powodu, jaki znalazł się na tym nagraniu.

Nagranie pochodzi z samochodu ciężarowego, prawdopodobnie tira, który jechał za drugim tirem. W tym miejscu obowiązuje zakaz wyprzedzania, ale kierowcy aut osobowych zapewne nie chcieli „wlec się” za ciężarówkami.

Pierwszemu udało się bezpiecznie wyprzedzić tiry. Drugi miał mniej szczęścia, ponieważ z naprzeciwka nadjechało inne auto osobowe. Na wąskiej drodze nie było żadnej możliwości manewru, ani ucieczki. Oba samochody zderzyły się czołowo.

Całe szczęście nikt nie został poważnie ranny w tym wypadku. Według informacji podanych przez policję dwie osoby, z niewielkimi obrażeniami, trafiły do szpitala.

Najnowsze

„Niewinny” przejazd na czerwonym świetle i szybka niespodzianka

Wjechanie na skrzyżowanie na czerwonym świetle to bardzo poważne wykroczenie. Ale są sytuacje, w których kierowcy traktują to w kategoriach „nic się nie stało”.

Nikomu nie trzeba tłumaczyć, dlaczego wjechanie na czerwonym świetle na skrzyżowanie to stwarzanie poważnego zagrożenia. Czasami jednak wygląda to nieco inaczej.

Popatrzcie na poniższe nagranie. Kierowca prawdopodobnie widział zmieniające się sygnały, ale chyba uznał, że zamiast ostro hamować, zdąży przejechać na żółtym. Nie zdążył, choć zabrakło mu dosłownie sekundy. Godzina jednak była późna, ruch niewielki, a nawet gdyby jakieś pojazdy czekały na wjazd na skrzyżowanie, to nie zdążyłyby jeszcze ruszyć. Nie było zagrożenia, więc chyba „nic się nie stało”?

Niestety tego wieczoru kierowca miał pecha, ponieważ auto jadące obok okazało się nieoznakowanym radiowozem. Mamy wątpliwości czy policjanci przychylnie spojrzeli na tłumaczenie, że „przecież nic się nie stało”.

Najnowsze

Edyta Klim

Z kobiecego zamiłowania do „latania bokiem” – Polish Drift Girls

Polish Drift Girls to grupa, która powstała na Facecbook'u. Stworzyły ją kobiety, żeby zintegrować pasjonatki driftu z całej Polski.

fot. Shelby.by Photography

Od kiedy istnieje Polish Drift Girls i w jakiej formie? Kto wpadł na pomysł założenia i w jakim celu?

Basia Łuszcz: Pomysł założenia grupy wziął się w zasadzie z potrzeby. Gdy zaczynałam przygodę z driftem nie znałam żadnej dziewczyny z taką pasją i bardzo mi tego brakowało. Z pomocą przyszedł Facebook, gdzie oglądałam profile innych pasjonatek. Zaczęło się od luźnych rozmów, potem była grupa na messengerze, aż powstał pomysł na stronę. Z czasem dołączyły inne dziewczyny i tak się zaczęło…

Na ile wirtualne jest istnienie grupy, a na ile spotykacie się w realu?

Jesteśmy rozrzucone po całej Polsce, więc ciężko jest się spotykać. Zwykle udaje się to przy okazji wyjazdów na tor lub np. będąc przejazdem w miejscowości którejś z dziewczyn. W planach mamy jakiś grupowy spot w centrum Polski i może w tym roku się uda taki zorganizować.

Od prawej: Adrianna ( Fot. Grzegorz Wielicki Photo Passion), Basia (fot. Natalia Ryba), Kamila ( fot. Mishka S10i Photography)

Czym jeżdżą i skąd pochodzą najbardziej aktywne dziewczyny w grupie?

Ja jestem Basia – mieszkam w okolicach Dębicy i jeżdżę BMW e34 4,0. Oprócz mnie w grupie są jeszcze: Kamila – BMW e30 4,0 (Białystok), Marta – Ford Sierra 2,3 Turbo (Olsztyn), Adrianna – BMW E36 2,5 (Chorzów), Beata – BMW E36 3,0 (Bielsko-Biała) i Kasia – BMW e30 4,0 (Wrocław). Na stronie można zobaczyć również Sylwię, Blanke, Kasię, Dianę, Angelę – trochę nas jest…

Wszystkie są amatorkami, czy mają już na koncie większe sukcesy?

Mamy dziewczyny, które jeżdżą dla siebie i nie chcą rywalizować, ale są też takie, które mają apetyt na bardzo dużo, jednak przeszkodą zwykle są fundusze. Kamila w tym roku wystartowała w Drift Open – zajęła 3. miejsce w klasie Street i 4. w generalce. Sylwia wygrała serię rund Drift Trophy i ostatecznie stanęła na podium klasyfikacji końcowej, a ja  jeżdżę po mniejszych imprezach i zgarniam puchary za debiuty. Plany na ten sezon są jeszcze większe, więc może w przyszłym roku będziemy mogły się pochwalić  się też większą kolekcją pucharów.

Od prawej: Kamila, Sylwia z Basią, Sylwia

Czy drift jest wśród kobiet w Polsce popularny? Jaki jest odzew użytkowniczek facebooka?

Każdego roku przybywa driftujacych dziewczyn, więc  popularność ciągle rośnie. Odzywają się do nas dziewczyny, które chcą zacząć, ale nie wiedzą jak, gdzie itp. Miałyśmy nawet kontakt od dziewczyny z Libanu, która była akurat w Polsce i chciała pogadać o tym, jak to u nas wygląda – spotkała się z nią Adrianna.

To od czego zacząć, gdzie można ćwiczyć umiejętności driftu i czy są jakieś amatorskie zawody?

Miejsc do treningów jest mało w Polsce, więc my korzystamy tylko z torów. Południowa Polska korzysta z Toru Tuczępy – tutaj zdecydowanie najwięcej jeżdżę, dla mniej wymagających, na pierwsze kroki, są tory w Tarnowie i Kielcach. A na północy: tor Białystok, Gdańsk Pszczółki, potem Toruń, Jastrząb, Łódź.

Każda z nas zaczynała od jakiegoś auta – głównie BMW, bo jest najtańsze w eksploatacji. Po podstawowych modyfikacjach można je kupić za parę tysięcy, a spokojnie wystarczy na pierwsze kroki i da masę frajdy.

Od prawej: Basia (fot. Wojciech Zborowski Świat w Obiektywie), Marta, Kamila fot. Mishka S10i Photography)

Jeżeli chodzi o zbiorowe imprezy, to są organizowane driftowe spoty, pojeżdżawki, luźne treningi – dobre na początek, a także amatorskie zawody. Ruszyła Liga Drift Trophy, a dla bardziej wprawionych Drift Open i DMP.

Jak się uczyć driftu? Można być samoukiem, czy do tego potrzebny jest sensowny nauczyciel na prawym fotelu?

Można być samoukiem, bo większość z nas uczyła się sama. Każda według swoich potrzeb i możliwości – z filmów na youtube, onboardów, teorii. Nauczyciel na prawym fotelu na pewno przyspieszy ten proces i pozwoli uniknąć wielu błędów. Rada jest tylko jedna – jeździć, próbować, dostrajać auto. Trening czyni mistrza i nie ma innej drogi…

Od prawej: Beata, Marta, Kasia

Czy środowisko tego sportu jest otwarte na kobiety? Jaka panuje atmosfera na tego typu zlotach, zawodach?

Atmosfera zawsze jest genialna, masa pozytywnie zakręconych osób, które chętnie pomagają i doradzają. Wiadomo, zawsze znajdzie się jakiś przeciwnik i zwolennik powiedzenia: „baby do garów”, jednak większość jest nastawiona bardzo pozytywnie do driftujących kobiet.

Strona grupy: https://www.facebook.com/polishdriftgirls/

 

Najnowsze

Gosia Rdest zwycięża w Dubaju!

Załoga Porsche #989 której częścią była Gosia Rdest wygrała klasę 991 podczas skróconego 24h Dubai. Wyścig został przerwany po ulewnych opadach deszczu. W klasyfikacji generalnej auto Gosi uplasowało się na 18. miejscu.

Polka Z racji na fakt, że kwalifikacje jechała Polka rywalizację jako pierwszy rozpoczął Ollie Hanckock, którego po dwóch godzinach zmieniła Gosia. Wydłużony stint załogi MRS GT Racing pozwolił na wyjście na trzecią pozycję. Dobre tempo dało awans na drugie miejsce. Gosia Rdest wróciła za kierownicę po zapadnięciu zmroku.

Załoga #989 zdołała w międzyczasie wyjść na prowadzenie. Wtedy spełnił się najgorszy scenariusz. Prognozy pogody zapowiadały deszcz w trakcie wyścigu i już w trakcie dnia pojawiły się drobne opady. Później stały się one tak mocne, że większość stawki nie była w stanie osiągnąć prędkości pozwalającej na bezpieczną jazdę.

To przyczyniło się do wywieszenia czerwonej flagi. Sytuacja uległa zdecydowanemu pogorszeniu podtapiając nie tylko fragmenty toru, zakręty ale, także garaże. Po kilku godzinach oczekiwania organizatorzy podjęli ostateczną decyzją o zakończeniu rywalizacji. Gosia tuż po dekoracji:

Ogromnie cieszę się z wygranej. Wyścig w Dubaju to świetna okazja do rozgrzewki przed pełnym sezonem. Jestem zadowolona z naprawdę dobrej pracy zespołu i świetnie przygotowanego samochodu. Oczywiście żałuję, że nie przejechaliśmy całego dystansu ale warunki na torze naprawdę na to nie pozwalały.

Dla Gosi Rdest jest to druga wygrana w klasie podczas 24-godzinnego wyścigu w Dubaju. Poprzednie zwycięstwo odniosła w 2018 roku w klasie GT4. To także czwarta z rzędu wizyta na podium dla Polki w historii jej startów w 24-godzinnym wyścigu w Dubaju.

Najnowsze