Kolejny kierowca blokował karetkę na autostradzie!

Tym razem nie ma możliwości wmawiania innym, że kierowca nie widział i nie słyszał karetki. Dlaczego utrudniał przejazd ambulansu?

Niedawno opisywaliśmy sytuację, w której kierowca autobusu blokował przejazd karetki na sygnale, jadącej autostradą A4. Tłumaczył on, że nie widział ani nie słyszał ambulansu, ale oglądając nagranie z tej sytuacji, trudno dać wiarę takim zapewnieniom. Kierującemu grozi teraz kara nawet 5000 zł.

A oto kolejne takie nagranie, tym razem blokuje kierowca auta osobowego. Nie ma mowy o tłumaczeniu, że nie widział lub nie słyszał jadącej za nim karetki. Dlaczego przez długie minuty (nagranie rozpoczęto po pewnym czasie jazdy za Peugeotem) nie ustąpił pojazdowi uprzywilejowanemu?

Nasza teoria jest taka, że zadziałała mentalność stereotypowego polskiego kierowcy na autostradzie. Uważał, że nie musi zjeżdżać, bo i tak porusza się z podobną prędkością, z jaką chciał ambulans, w czym utwierdzał go fakt, że kierowca karetki nie jechał mu na zderzaku, tylko zachowywał bezpieczny dystans. Wielu polskich kierowców uważa, że jeśli ktoś nie chce ich zepchnąć z lewego pasa, to mogą nim spokojnie jechać dalej.

Karetką jechał nieprzytomny pacjent, który musiał zostać przewieziony z Warszawy do szpitala w Toruniu. Mamy nadzieję, że bezmyślność kierowcy Peugeota nie wpłynęła w żaden sposób na jego zdrowie.

Najnowsze

Kierowca chciał uniknąć kontroli trzeźwości. Udało się?

Akcje pod hasłem „trzeźwy poranek” budzą nieco kontrowersji, co do ich faktycznej skuteczności. Zwykle zajmują czas wielu policjantów, powodują wyraźne spowolnienia ruchu i sporadycznie pozwalają zidentyfikować kierowcę, który dzień wcześniej wypił o jedno piwo za dużo. Ta sytuacja była inna.

W Polsce „wydmuchanie” ponad 0,2 promila alkoholu stanowi wykroczenie, podczas gdy w większości krajów europejskich limit wynosi 0,5 promila (w naszym kraju od tej wartości mówimy o przestępstwie). W innych krajach nieznane są też poranne kontrole trzeźwości. O ile zatrzymywanie kierowców w piątkowe lub sobotnie wieczory ma spore uzasadnienie (jest szansa trafienia na kogoś, kto dopiero wraca z zakrapianej imprezy), o tyle rano zazwyczaj udaje się zatrzymać kierowców, którzy wypili dzień wcześniej o jedno piwo za dużo i nieznacznie przekroczyli 0,2 promila.

Zdarzają się mimo to sytuacje, w których łatwo dostrzec sens takich akcji. Na poniższym wideo widzimy stojące samochody, zatrzymane przez policjanta prowadzącego akcję „trzeźwy poranek”. Stojący przed autem z kamerą kierowca Volkswagena nagle postanowił zawrócić i pospiesznie odjechać. Nie umknęło to uwadze funkcjonariusza, który biegiem wrócił do radiowozu i rozpoczął pościg.

Nie wiemy jak się sprawa zakończyła i dlaczego kierowca Volkswagena chciał uniknąć kontroli. Może był pijany, a może nie był pewien czy dzień wcześniej nie wypił o to jedno piwo za dużo i wolał tego nie sprawdzać.

Najnowsze

Wyprzedzał na czołówkę, a potem zjechał ze skarpy

To jedno z najdziwniejszych nagrań z polskich dróg, jakie widzieliśmy. Prawdopodobnie da się jednak wyjaśnić to wyjątkowo niebezpieczne zachowanie.

Na filmiku widzimy jak granatowy samochód rozpoczyna wyprzedzanie. Początkowo wszystko wydaje się być w porządku. Linie na drodze pozwalają na taki manewr, a pojazdy opuszczają właśnie teren zabudowany. Szybko jednak sytuacja robi się bardzo poważna.

Samochód wyprzedzający z dużym mozołem zrównuje się z wyprzedzanym – nie tak powinien wyglądać taki manewr. W międzyczasie z naprzeciwka nadjeżdża inne auto. Mruga światłami, a widząc brak reakcji, udaje mu się ukryć w bocznej uliczce.

Granatowe auto wyprzedza dalej, a z naprzeciwka jadą kolejne pojazdy. Z nimi również cudem udaje się uniknąć zderzenia, a samochód wyprzedzający gwałtownie wraca na swój pas i kilka metrów dalej zjeżdża w dół przydrożnej skarpy.

Jak wyjaśnił autor filmu, starszy mężczyzna, który w tak niebezpieczny sposób wyprzedzał, prawdopodobnie zasłabł, co tłumaczy brak reakcji na samochody jadące z naprzeciwka. Kierowca jechał bez pasów i podczas zjeżdżania ze skarpy wybił głową szybę.

Najnowsze

Buspasy dla motocyklistów – wreszcie w Warszawie!

Prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił, że już niedługo warszawscy motocykliści będą mogli poruszać się buspasami. Jest to efekt pilotażowego programu, prowadzonego przez dwa sezony.

Motocykliści mogą nie od dzisiaj korzystać z buspasów w wielu polskich miastach, między innymi w Łodzi, Rzeszowie, Krakowie, Gdańsku czy Bydgoszczy. To spore ułatwienie dla osób jeżdżących jednośladami, które dzięki temu mogą swobodnie poruszać się nawet wtedy, gdy jakaś ulica się zakorkuje. Wiadomo przecież, że motocykl nie utrudnia ruchu autobusów czy taksówek.

Pomimo logiki takiego rozwiązania oraz doświadczenia innych miast, władze Warszawy nie były do niego przekonane przez dłuższy czas. Osoby skupione wokół inicjatywy „Motocykle na buspasy – Warszawa”, zabiegały o zmianę przepisów niemal dziesięć lat! Ostatecznie zdecydowano się na pilotaż w 2018 i 2019 roku, podczas którego motocykliści mogli korzystać z dwóch buspasów – na ulicy Radzymińskiej oraz alei Solidarności. Efekt tego eksperymentu prezydent Trzaskowski podsumował słowami:

Motocykliści z odpowiednim poszanowaniem potraktowali przywilej jazdy po wydzielonych pasach, a ze strony kierowców autobusów komunikacji miejskiej nie mieliśmy uwag krytycznych.

Innymi słowy pilotaż udowodnił, że motocykliści w Warszawie jeżdżą tak, jak ci z innych rejonów Polski. Zaskoczeni? My nie.

Zobacz teżjak można się w nietypowy sposób oświadczyć na motocyklu!

Na możliwość jazdy buspasem w Warszawie musimy niestety jednak jeszcze chwilę poczekać. Zmiany w organizacji ruchu będą wprowadzane w kwietniu i maju. Odpowiednie oznakowanie musi pojawić się na ponad 20 ciągach komunikacyjnych, mających niemal 53 km długości. W tym czasie motocykliści będą musieli wytężyć uwagę i wzrok – jeśli na jakimś buspasie nie będzie napisu „MOTOCYKLE”, korzystanie z niego nadal będzie nielegalne. Obecnie na buspasach znajdziemy oznaczenia „BUS” „TAXI” oraz „MTON” (Miejski Transport Osób Niepełnosprawnych).

 

Przeczytaj też:
Linda Bick na motocyklu przejechała kawał świata. Obecnie ma 74 lata, a na swoje 75-te urodziny zamierza na motocyklu pojechać do… Japonii!

Driftowanie i inne sztuczki na ciężkim Harley’u? Jesteśmy pod wrażeniem, szkoda tylko, że motocyklowy akrobata nic sobie nie robi z przepisów.

Policjant odpowie na śmierć motocyklisty, którego ścigał? Sprawa w toku.

Żużel to nie jest dyscyplina dla kobiet – poucza pewnie dziennikarz…
 

Najnowsze

Kask motocyklowy Shark – nowości dla kobiet i mężczyzn na 2020

Ciepłą zimę mamy w tym roku i część z motocyklistów praktycznie nie zauważyła końca sezonu. Wiosna już wkrótce i producenci akcesoriów na jednoślady oferują nowe kolekcje swoich produktów. Co proponuje w nadchodzącym sezonie francuski producent kasków motocyklowych?

Kask motocyklowy jest niezbędną częścią ubioru opowiedzialnych motocyklistów. To także element, którym można wyróżnić się w tłumie uzytkowników jednośladów, zarówno w mieście, podczas wydarzeń sportowych, czy zlotów. Każdy kask jest obecnie projektowany z zachowaniem najwyższych norm bezpieczeństwa, także tym razem skupimy się wyłącznie na wyglądzie tych produktów. Oto z czym wjeżdża w nowy sezon francuski producent Shark Helmets, który zaprezentował niedawno kilkanaście nowych grafik dobrze znanych już modeli raz kaski zupełnie nowe w ofercie.

{{ tn(24091) left }}Shark Evojet
To zupełna nowość w gamie Shark. Kask szczękowy, w którym wizjer i szczęka są ze sobą połączone i otwiera się je zawsze razem. To koncepcja, która łączy zalety kasków typu jet, integralnych i szczękowych. Dedykowany użytkownikom jednośladów miejskich, maxiskuterów oraz motocykli segmentu roadster. Ciekawostką jest wnętrze wykonane z włókien uzyskanych z recyklingu! Szybko i łatwo unoszona szczęka ma zapewniać duży kąt widzenia bez względu na to, czy motocyklista podróżuje właśnie w wersji „jet” czy „integralnej”. Mechanika szczęki i wizjera są całkowicie niewidoczne, a kask otrzymał ciekawe, dwutonowe malowania.

{{ tn(24090) left }}Shark Evo-es
Evo-es to kask modułowy, certyfikowanego zarówno w wersji jet, jak i integralnej. Dedykowany przede wszystkim użytkownikom poruszającym się w mieście i załatwiającym mnóstwo spraw, jak kurierzy, czy właściciele skuterów. Nowy model przeznaczony jest także dla posiadaczy wszelkich motocykli typu naked czy nawet sport. 

{{ tn(24089) left }}Shark Citycruiser
Citycruiser jest najbardziej ekskluzywnym modelem w gamie kasków typu „jet” marki Shark. Zaprojektowany został z myślą o najwyższym bezpieczeństwie w codziennej jeździe miejskiej, a także dalszych trasach. Szczególny nacisk położono na ochronę części policzkowej. Nowością jest wnętrze stworzone z wykorzystaniem włókien pochodzących z recyklingu, a także zastosowanie wizjera, który wg producenta nie ma rywali pod względem optycznym.

{{ tn(24092) left }}Shark S-Drak 2
Kolejnym segmentem kasków w kolekcji Shark 2020 są kaski miejskie (dywizja Metro). Dedykowane są użytkownikom skuterów, ale także ze względu na swój wygląd posiadaczom motocykli typu cruiser czy cafe racer. S-Drak 2 jest drugą generacją tego modelu. Najważniejszą zmianą względem poprzedniego modelu jest wprowadzenie nowego zapięcia, które jest wytrzymalsze oraz łatwiejsze w obsłudze. Istotnym ulepszeniem jest także zmiana sposobu połączenia między wizjerem a skorupą, dzięki czemu zredukowano ilość powietrza przedostającego się do wnętrza kasku.

SHARK S-Drak 2 Carbon
To druga generacja znanego modelu z gamy Shark. Dopisek „Carbon” informuje nas o materiale, z jakiego jest wykonany kask, ale również mówi o specjalnym typie grafiki, która podkreśla i nie zasłania wierzchniej warstwy karbonu. Główną cechą drugiej generacji modyfikacja zapięcia maski, które jest teraz dużo łatwiejsze i bardziej wytrzymałe oraz poprawienie połączenia między wizjerem a maską, redukujące ilość powietrza przedostającego się tą drogą.

{{ tn(24096) left }}SHARK X-Drak 2
X-Drak 2 to propozycja dla tych, którzy lubią zbaczać z asfaltowych tras. Główną cechą drugiej generacji tego modelu charakteryzuje się ulepszonym mechanizmem montażu maski, która w tym modelu występuje jako opcja, a także poprawienie połączenia między szybką a maską.

SHARK Spartan GT
Niech Was nie zmyli podobieństwo do poprzednich wersji modelu Spartan – skorupa tego kasku została zaprojektowana od nowa. Spartan GT jest dedykowany osobom, które dużo podróżują na swoich jednośladach, jednak dzięki zapięciu typu podwójne D, to również propozycja dla tych, którzy chcą potrenować na torze.

{{ tn(24093) left }}SHARK Spartan GT Carbon
Integralny, lekki kask Shark Spartan GT Carbon. Różnica między wersją GT wykonaną tylko z włókna szklanego, a wersją GT Carbon z dodatkową, wierzchnią warstwą karbonu to malowanie, które eksponuje i nie zasłania warstwy karbonowej. Jednak to kask również, który świetnie sprawdzi się w trasie – dzięki blendzie przeciwsłonecznej i dobrej wentylacji.

Najnowsze