Koła motocyklowe a w nich… obraz TV?

Wheelis - motocykl z ekranami  LED w kołach tajskiej firmy World Moto - wariactwo czy wizja przyszłości?

World Moto Wheelies

Trudno stwierdzić, co mieli na myśli konstruktorzy pewnej tajskiej firmy, którzy stworzyli motocykl wyposażony w diody LED na kołach.

Każde koło ma setki diod, które kreują obraz – obraz w czasie jazdy jest statyczny.

– To technologia, która ma w sobie potencjał, bo pozwala zamienić każe koło w efektowny, pełnokolorowy billboard lub ekran video – mówi Paul Giles, CEO w firmie World Moto.

Chris Ziomkowski, specjalista od technologii w World Moto, na pomysł koła z diodami LED wpadł już jakiś czas temu, a inspiracją był miecz świetlny z serialu Star Trek. Firma World Moto zaczęła organiczoną produkcję motocykli z tak zabudowanymi obręczami półtora roku temu, po czym zaczęła testować swoje niezwykłe pojazdy.

World Moto Wheelies

Przedstawiciele World Moto mają nadzieję, że ich pomysł się sprawdzi i że motocykle z ekranami będą w przyszłości wykorzystywane przez różne firmy do promocji i reklamy usług.

Idea kół z ekranem może zainspirować tych, którzy chcieliby zobaczyć tam… własną twarz, czyli stworzyć swojego rodzaju avatar.

Paul Giles dodaje, że ludzie na koła z ekranami reagują zdziwieniem i zaskoczeniem oraz – potocznie mówiąc – opadem szczęki. To taki efekt „wow”, który – jak ma nadzieję producent – doprowadzi do kupna takich kół.

Wheelis – bo tak o tym modelu mówią jego twórcy, po debiucie na rynku nie będzie tani, może kosztować powyżej 1000 dolarów. Sprzedaż rozpocznie się w końcu bieżącego lub na początku przyszłego roku.

Najnowsze

Film o pewnym wyścigu wspierany przez dom mody Prada

Film o kierowcy wyścigowym, który objął patronatem i wsparł włoski dom mody Prada? Dlaczego by nie? Klip w satyryczny sposób przedstawia sytuację z 1955 roku, z pewnej włoskiej wioski. Jej mieszkańcy czekali na "bardzo znany i długi wyścig", którego trasa wiodła właśnie przez tę miejscowość.

Impreza nosiła tytuł „Molte Miglia” (można skojarzyć ze słynnym Mille Miglia), co po prostu oznacza „wiele mil” a przejazd uczestników przez główny rynek miejscowości zawsze spotykał się z wielką radością mieszkańców.

Jeden z uczestników wyścigu, jadący na końcu stawki, to Amerykanin włoskiego pochodzenia, który z impetem wjeżdża w stojący na środku placu pomnik świętego, kasując doszczętnie swój samochód. Podczas konforntacji z lokalnymi mieszkańcami odkrywa, że jego rodzinne korzenie sięgają tej właśnie miejscowości, odnajduje dalekich krewnych.

Film trwa siedem minut, ale jest ciekawy, zabawny, pozostawia widzowi możliwość stworzenia indywidualnej interpretacji zakończenia. Warto zobaczyć! Także ze względu na kooperację z Pradą – kierowca wyścigowy nosi kombinezon z napisem na plecach – Prada Racing.

Najnowsze

Evita i motoryzacja – czy mają coś wspólnego?

Czy słynna Evita miała coś wspólnego z motoryzacją? Otóż Motocaina dokopała się do takiej informacji.

Obok Diego Maradony i Ernesto Che Guevary, Eva Peron jest najbardziej znaną postacią Argentyny. Ludzie nazywali ją Evita, co jest zdrobnieniem od Eva, zaś jej dokonania koncentrowały się głównie na polepszeniu życia najuboższych mieszkańców Argentyny, walce o prawa kobiet, szerzeniu edukacji i opieki zdrowotnej. Jej działalność przypadła na drugą połowę lat czterdziestych i początek lat pięćdziesiątych zeszłego wieku.

Pielęgniarki wyedukowane w szkole Evity Peron w Jeepie Willys’ie.

Evita powołała do życia fundację własnego imienia i kierowała niż osobiście. Czy miała coś wspólnego z motoryzacją? Samochodu sama nie prowadziła. Prawa jazdy też pewnie nie miała. Poruszała się zawsze z kierowcą. Dlaczego więc o niej piszemy? Dlatego, że w swoich działaniach zrobiła rzecz niemal rewolucyjną. Wsadziła do samochodów kobiety i to nie byle jakie, bo pielęgniarki.

Argentyna to ogromny kraj. Obecnie intensywnie się rozwija i dostęp do edukacji czy medycyny jest łatwiejszy niż kiedyś. Jednak zarówno w czasach Evity jak i obecnie wiele osób mieszka daleko od cywilizacji i trzeba do nich jakiś dotrzeć.

Evita założyła szkołę pielęgniarską, która kształciła głównie młode kobiety. Intensywny dwuletni kurs obejmował higienę i epidemiologię, anatomię i fizjologię, terapeutykę, patologię w ujęciu ogólnym, zagadnienia z obronności i katastrof naturalnych w pierwszym roku nauki oraz pierwszą pomocy, pracę w szpitalu, położnictwo, ginekologię, pediatrię, dietetykę i medycynę społeczną w drugim roku nauki.

Chcesz poznać kobiety, które zapisały się na kartach historii motoryzacji?

Kobiety w historii automobilizmuczytaj tutaj
Kobiety w historii motocyklizmuczytaj tutaj.

Ale zamysł Evity sięgał znacznie dalej. Jej pielęgniarki miały nie tylko znać się na rzeczy, miały również docierać do ludzi oddalonych o setki kilometrów od skupisk ludzkich lub mieszkających w niesprzyjających warunkach. Co więcej, miały przenikać do takich środowisk same, bez potrzeby zabierania ze sobą lekarza. Dlatego w toku nauki były szkolone z zakresu prowadzenia pojazdów. Dodam, że bardzo różnych – ambulansów, karetek szpitalnych (każda z dziesięcioma łóżkami i salką operacyjną), ambulansów wyposażonych w sprzęt do przeprowadzania natychmiastowych zabiegów operacyjnych oraz pojazdami przeznaczonymi do transportu personelu medycznego. Poza tym pielęgniarki ze szkoły Evity jeździły do chorych i potrzebujących motocyklami i samochodami terenowymi.

Evita wykształciła więc całe pokolenie kobiet, które mogły rozwijać własne umiejętności i ambicje, pomagać ludziom, kształcić się i przy okazji być znakomitymi kierowcami, którym nie straszny przejazd przez potok czy wielogodzinna jazda po wertepach.

Evita Peron – rozpowszechniła kierowanie przeróżnymi pojazdami wśród pielęgniarek w Argentynie.

Najnowsze

Kolorowe żarówki samochodowe ColorVision – wygraj Fiata!

Metamorfoza żarówek w Twoim samochodzie, to jak makijaż kobiecych oczu - pokreśla je i zwykle pasuje do reszty stylizacji i samej osoby. Z okazji pojawienia się na rynku  żarówek ColorVision w 4 kolorach, Philips zaprasza do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym, w którym na zwycięzcę czeka Fiat 500.

Przed i po – metamorfoza żarówek w Twoim samochodzie, to jak makijaż oczu. Żarówki ColorVision.
fot. Philips

Philips niedawno wprowadził żarówki samochodowe ColorVision dostępne w czterech kolorach: niebieskim, zielonym, żółtym i fioletowym. Mają zapewniać – wg producenta – o 60 procent więcej światła białej barwy i zwiększać widoczność na drodze aż o 25 metrów.

Z okazji wprowadzenia ich na rynek Philips zaprasza do wzięcia udziału w konkursie fotograficznym.

W zabawie liczy się kreatywność i pomysłowość. Aby wziąć udział w konkursie wystarczy zrobić sobie zdjęcia z samochodem w kolorowym otoczeniu. Następnie należy udostępnić je na jednym z czterech portali społecznościowych: Facebook, Twitter, Instagram lub Pinterest, a w podpisie do zdjęcia umieścić: hashtag #philipscolorvision. Na autora najlepszego zdjęcia czeka Fiat 500. Konkurs będzie trwać do 31 grudnia 2013 roku.

ColorVision to pierwsza seria kolorowych żarówek, spełniających wszystkie wymagania dotyczące oświetlenia samochodowego i posiadających homologację ECE R37 dopuszczającą do użytku drogowego w Europie. Dzięki specjalnej powłoce optycznej żarówki ColorVision dają efekt kolorowego światła w reflektorze. Efekt ten został uzyskany poprzez odbicie światła w reflektorze samochodu. Jednak strumień światła oświetlający drogę przed samochodem pozostaje biały.

Szkło kwarcowe zastosowane do budowy ColorVision ma gwarantać odporność na wilgoć i ekstremalne wahania temperatur. Żarówki dodatkowo zostały pokryte specjalną powłoką anty-UV, która blokuje promienie ultrafioletowe, chroniąc w ten sposób klosze lamp przed zmatowieniem i zżółknięciem.

Weź udział w konkursie ColorVision i wygraj Fiata 500.
fot. Philips

Każda żarówka z serii ColorVision spełnia wszystkie europejskie wymogi prawne i jest dopuszczona do użytku drogowego. Jednak sam pomysł kolorowych świateł samochodowych jest na tyle rewolucyjny, że w każdym opakowaniu żarówek ColorVision znajduje się certyfikat potwierdzający dopuszczenie ich do użytku, który można pokazać w przypadku kontroli drogowej.

Ze względu na swoją charakterystykę, ColorVision osiągają najlepszy efekt kolorystyczny w reflektorach tradycyjnych (refleksyjnych). Nie są natomiast polecane do stosowania w reflektorach soczewkowych (projekcyjnych).

ColorVision są dostępne w najbardziej popularnych typach: H4 i H7. Cena detaliczna zestawu dwóch żarówek to w przypadku H4 ok. 159 zł i ok. 199 zł w przypadku H7.

Najnowsze

Elspeth Beard – kobieta, która objechała motocyklem samotnie świat

Jej podróż w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku była niesamowitym wyczynem.

Wtedy używało się przede wszystkim papierowych map, a nie zaawansowanych technologii nawigacyjnych, które obecnie dostępne są dla każdego. Elspeth kupiła motocykl BMW R 60/6 – maszynę wówczas zaledwie sześcioletnią, ale o sporym przebiegu – ok. 48 000 kilometrów.

O Polce, która objechała świat motocyklem robiąc 162 000 kiometrów czytaj tutaj.

 

Elspeth Beard obecnie.

Elspeth wprawiała się w technice jazdy najpierw jeżdżąc po Irlandii i Szkocji, a potem podróżując na południe Europy. Bardzo szybko nakręciła prawie 20 000 kilometrów. Jak się potem okazało była to jedynie wprawka do czegoś znacznie większego – do wyprawy dookoła świata. Przerwała studia i ruszyła do Nowego Jorku.

O wyprawie motocyklem dookoła Australli opowiada Kinga Tanajewska czytaj tutaj.

 

Elspeth Beard przed wyruszeniem w podróż życia.

Ameryka była pierwszym etapem jej podróży. Z Nowego Jorku pojechała do Kanady i wróciła do Stanów. Potem był Meksyk i Los Angeles, z którego wysłała swój motocykl do Sydney, a sama poleciała do Nowej Zelandii. W samej Australii zatrzymała się na ok. 7 miesięcy – oszczędności mocno stopniały, więc musiała trochę dorobić. W Australii przydarzył się jej też pierwszy wypadek, po którym trafiła do szpitala na dwa tygodnie.

Rzucić pracę w BBC, żeby podróżować przez świat motocyklem? Lois Pryce tego dokonałaczytaj tutaj.

W Singapurze została okradziona ze wszystkich dokumentów, łącznie z paszportem, w którym były już powbijane wizy do kolejnych krajów. Skradziono też dokumenty motocykla. Sześć tygodni zmagała się z biurokracją, aby wyrobić ponownie stracone papiery. Z Singapuru pojechała na północ do Malezji, Tajlandii i dalej, do Indii. Jednak po drodze zdarzył się jej kolejny wypadek – pod koła motocykla wskoczył pies – Elspeth wjechała w drzewo, ale oprócz powierzchownych obrażeń i potłuczeń nic się jej nie stało. Do formy dochodziła pod opieką tajskiej rodziny. Byli to ludzie, do których ogrodu Elspeth wpadła, trafiając w drzewo.

Kobieta podróżująca na motocyklu w tamtych czasach wzbudzała nie lada ciekawość. Elspeth Beard z Indiach.
Elspeth Beard i jej obładowane BMW.

Nie umieli się ze sobą porozumieć inaczej, niż gestami. Ale po co więcej? Z pewnością nie wytłumaczyli jej jednego – co w kuchni robiło pół psa, i to dokładnie tego, który wpadł pod koła motocykla Elspeth? Co się stało z resztą? Czyżby go zjedli? Czyżby ją poczęstowali psim mięsem? Pewnie tak właśnie było.

O kobiecej rekordzistce, jeśli chodzi o liczbę przejechanych kilometrów w podróży motocyklowej przez świat czytaj tu.

Z Indii, do których dotarła z opóźnieniem, pojechała do Nepalu. Tam spotkała się ze swoimi rodzicami. Byli przerażeni jej wyglądem, bardzo schudła, miała za sobą dwa wypadki i choroby podróżne. Z Nepalu wróciła do Indii i przedostała się do Pakistanu, który przemierzyła bez żadnych problemów. Wówczas nie jechała sama – w Katmandu spotkała Holendra, który również podróżował na motocyklu BMW. Podróż powrotną do Europy częściowo odbyli razem.

Potem na trasie był porewolucjny Iran i problemy z motocyklem. W tym czasie Elspeth prawie nie zdejmowała kasku z głowy – była to dla niej osłona, rodzaj hidżabu, którym kobiety zasłaniają głowę w rożnych miejscach świata kultury islamskiej (należy dodać, że takich muzułmańskich nakryć głowy jest kilka rodzajów). Do dziś twierdzi, że większość napotkanych osób brała ją za mężczyznę.

Na granicy z Turcją stanęła na chwilę przed wygaśnięciem jej irańskiej wizy. W Turcji zatrzymała się na dłużej – musiała się podleczyć i naprawić motocykl. Kiedy nieco odbudowała swoją mocno nadszarpniętą kondycję fizyczną (ważyła 41 kilogramów) udała się do Grecji, a potem kierowała się już przez Europę do Wielkiej Brytanii.

Elspeth Beard przy swoich ukochanych motocyklach BMW – Wielka Brytania.

Do domu wróciła po trzech latach i prawie 80 000 przejechanych kilometrach. Zdecydowanie bardziej chuda, ale szczęśliwa. Samodzielnie przebudowała silnik swojego motocykla. Podobno maszyna jeździ do dziś. A sama Elspeth jest entuzjastką maszyn marki BMW i jeździ cały czas.

Najnowsze