Edyta Wrucha

Kokarda na kask motocyklowy (video)

Motocyklistka Lucky Yogi ręcznie wykonuje wielkie kokardy do przyozdobienia damskich kasków. Do wyboru jest wiele wzorów i kolorów.

Lucky Yogi to wesoła motcyklistka, która wpadła na pomysł, jak podkreślić swoją kobiecość na motocyklu. Postanowiła ręcznie wykonać kokardę z kolorowego i mieniącego się tworzywa, a pomysł tak się spodobał, że otworzyła możliwość internetowego zamawiania ozdoby.

Jej kokardy mają wielkość ok. 15 na 4 centymetry i są wykonane z wysokiej jakości materiału. Mocowane są na silne rzepy, które pozwalają na wymianę kokardy, a same nie niszczą powierzchni kasku. Ozdoba była testowana przy prędkościach 200 km/h i wyższej oraz w różnych warunkach atmosferycznych. Proces powstania takiej kokardy trwa 2-3 tygodnie, wymaga wiele czasu i poświęcenia. Lucky Yogi proponuje kilka wzorów, ale jest też otwarta na pomysły klientek z całego świata.

Strona sklepu: https://www.etsy.com/shop/LuckyYogi

Najnowsze

Pierwszy samochód dla pięciolatka

W dzisiejszych czasach dzieci bardziej fascynuje smartfon lub tablet niż możliwość pojeżdżenia samochodem. Pewna firma z Wielkiej Brytanii stworzyła samochód, który rozbudzi w małolatach chęć do jazdy.

Wielu producentów samochodów stara się przyciągnąć najmłodszych odbiorców za kółko. Jednak wiele firm skupia się na dzieciach, które mają co najmniej 10 lat, nie zwracając uwagi na młodszych. 

Brytyjska firma Young Driver prowadziła do tej pory kursy szkolące z jazdy za kółkiem dla dzieci w wieku 10-17 lat. Jakiś czas temu postanowiła zainteresować swoją ofertą młodszych odbiorców, ale okazało się, że na rynku nie ma odpowiednich samochodów. Dlatego zbudowano własną konstrukcję. 

Przy pomocy projektantów i dostawców firma Young Driver zbudowała pojazd o nazwie Firefly. Prototyp samochodu dla najmłodszych zaprezentowano podczas targów Gadge Show Live na początku tego roku. Zainteresowanie było ogromne, dlatego kontynuowano prace. Auto w wersji produkcyjnej powinno trafić do sprzedaży już w przyszłym roku.

Miniaturowy samochód zasilają dwie jednostki elektryczne, które pozwalają rozpędzić maszynę do prędkości 16 km/h. Naładowane do pełna akumulatory pozwolą cieszyć się jazdą przez dziewięć godzin. Firefly posiada niezależne zawieszenie, hydrauliczny układ hamulcowy oraz skrzynię biegów. Zmieszczą się w nim nawet dorośli, pod warunkiem, że ich wzrost nie przekroczy 180 cm. W otwartej kabinie zamontowano deskę rozdzielczą, a oświetlenie samochodu jest realizowane przez diody Led.

Firma Young Driver chce przyzwyczajać dzieci do jazdy samochodem. Dzięki temu, gdy przyjdzie czas na prawdziwe prawo jazdy, kursant będzie już odpowiednio przygotowany. W tej chwili firma oferuje możliwość 20-minutowej przejażdżki tym samochodem za 20 funtów. Auto, które trafi do sprzedaży będzie kosztować 5750 funtów (7685 dolarów) plus podatki.

 

 

Najnowsze

Ostatnie Mitsubishi Lancer Evolution trafi pod młotek

Zdążyliśmy się już pogodzić z faktem, że żywot sportowego Mitsubishi Lancer Evolution dobiegł końca. Producent zaprezentuje niebawem inny model w jego miejsce, a tymczasem pojawiła się okazja nabycia ostatniego egzemplarza.

W tym tygodniu na portalu eBay zostanie wystawiony ostatni egzemplarz Mitsubishi Lancer Evolution w wydaniu Final Edition. Sprzedawcą będzie północnoamerykański oddział japońskiego koncernu. Dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na cele charytatywne,

Mitsubishi wyprodukowało 1600 egzemplarzy oznaczonych jako Final Edition. Wszystkie pomalowano białym perłowym lakierem z akcentami w czarnym kolorze na dachu i wlotach powietrza. We wnętrzu zamontowano plakietkę, która potwierdza autentyczność tego egzemplarza.    

Specjalna edycja na pożegnanie oferuje 303 KM oraz 413 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Pod maską pracuje ten sam dwulitrowy silnik z turbodoładowaniem, co w normalnej wersji. Jednostka współpracuje z pięciobiegową skrzynią ręczną. W tym modelu zastosowano amortyzatory Bilstein ze sprężynami Eibach. Układ hamulcowy dostarczyła firma Brembo. 

To już kolejny egzemplarz z finałowej edycji, który trafia na aukcję. W zeszłym roku pierwszy wyprodukowany egzemplarz z tej serii sprzedano za 46 200 dolarów. Auto trafiło niedawno na sprzedaż i jego cena wynosi aktualnie 88 888 dolarów. 

Mitsubishi nie zdradza, jak będzie wyglądać następca Lancera Evo. W tamtym roku szef marki zdradził, że oznaczenie Evolution powróci, ale w innym wydaniu. Niewykluczone, że będzie to crossover z napędem hybrydowym.

Najnowsze

Bear Grylls steruje fotelami z powietrza

Land Rover zaprezentuje na targach w Paryżu nową generację modelu Discovery, a tymczasem Bear Grylls sprawdził jedną z funkcjonalności w nowym samochodzie skacząc ze spadochronu.

Nowy model Discovery będzie wyposażony w trzeci rząd siedzeń, dzięki czemu na pokładzie zmieści się aż siedmiu dorosłych pasażerów. Nowością w tym segmencie samochodów będzie możliwość zdalnego sterowania składaniem i rozkładaniem tych foteli. Wystarczy do tego smartfon i odpowiednia aplikacja. Land Rover postanowił pokazać, że system działa w najbardziej ekstremalnych warunkach.

Do tego celu wynajął znanego specjalistę od survivalu – Beara Gryllsa. Wraz z sześcioma spadochroniarzami z brytyjskiego Royal Navy wyskoczył z samolotu. Na dole stał zamaskowany model Discovery. W tym czasie, z powietrza, Grylls postanowił rozłożyć drugi i trzeci rząd siedzeń w samochodzie używając do tego smartfona przyczepionego do ramienia. Faktycznie, system działa bez zarzutu i może być bardzo przydatny w pewnych okolicznościach. I nie trzeba specjalnie skakać z powietrza żeby to sprawdzić.

Nowy Land Rover Discovery pojawi się oficjalnie podczas targów w Paryżu. Kilka dni temu producent ujawnił oficjalny wygląd przedniej części nadwozia.

 

Najnowsze

McLaren P1 jak kameleon

Większość właścicieli supersamochodów jest przyzwyczajona do tego, że ich auta przyciągają uwagę. Jednak niektórzy zrobią wszystko, żeby przyciągały jak największą uwagę.

Doskonałym przykładem jest Manny Khoshbin, właściciel McLarena P1. Postanowił zmienić bazowy kolor nadwozia na bardziej niestandardowy. Auto wyszło z fabryki w kolorze białym, a konkretnie Alaskan Diamond White z czarną tapicerką. Podobnie jak większość wyprodukowanych modeli P1, również ten egzemplarz przeszedł lekką modyfikację wykonaną przez dział MSO McLarena. Auto nie wytrwało w takim stanie zbyt długo, ponieważ właściciel zaserwował mu fabryczne nadwozie wykonane z karbonu. McLaren oferował taką opcję dla 20 wyprodukowanych egzemplarzy. Kosztowała 234 tys. dolarów.

Wtedy też samochód zmienił swój kolor. Pomalowano go lakierem typu kameleon. W zależności od światła samochód może przybierać barwy od pomarańczowej aż po czerwoną, w kolorze merlot. Co ciekawe, gdy przyjrzymy się bliżej, pod lakierem nadal jest widoczna struktura włókna węglowego.

Stale zmieniająca się barwa nadwozia może być dla niektórych irytująca, ale właśnie taki efekt chciał osiągnąć kontrowersyjny właściciel tego samochodu.

Zobaczcie, jak prezentuje się ten samochód.

 

Najnowsze