Kobiety w transporcie drogowym – jest ich już dwa razy więcej!

Według danych Ogólnopolskiego Centrum Rozliczania Kierowców (OCRK) 98 proc. zawodowych kierowców stanowią mężczyźni. Bardzo powoli w świat męskich ciężarówek wkraczają kobiety, które za kierownicą 40-tonowego pojazdu radzą sobie tak samo dobrze, jak panowie.

Panie stanowią już ponad 19 proc. kadry pracowniczej w obrębie całego sektora TSL[1], w tym spedycji, kadry zarządzającej i administracji. Najnowszy raport International Road Transport Union (IRU) pokazuje, że jedynie 2 proc. z nich pracuje za kółkiem.

W polskich firmach transportowych kierowcy w ruchu międzynarodowym mogą zarobić od 5000 do 8500 złotych netto, to nawet o 3300 zł więcej niż wynosi średnia krajowa. Mimo takich warunków finansowych przewoźnicy już od dłuższego czasu borykają się z brakiem kandydatów do pracy. Według badań przeprowadzonych przez IRU od października 2018 do stycznia b.r. niedobór kierowców w przedsiębiorcach specjalizujących się w przewozach towarów osiągnął poziom 21 proc. Problem nieustannie się pogłębia – według badania przeprowadzonego przez OCRK już ponad połowa polskich przewoźników ma problem z zapełnieniem wakatów, a popyt na usługi transportowe stale rośnie.

Już od kilku lat Unia Europejska oraz organy ustawodawcze i wykonawcze poszczególnych państw członkowskich poszukują rozwiązania problemu braku rąk do pracy w charakterze kierowcy zawodowego. Jednym z rozwiązań może być zwiększenie zatrudnienia pań w tej branży, co obok dopuszczenia do zawodowej jazdy osób z całkowitym lub częściowym ubytkiem słuchu i przywrócenia kierunków kształcących przyszłych kierowców w szkołach, by zachęcać młodych do pracy w branży transportowej, jest dobrym kierunkiem zmian – mówi ekspert OCRK, Kamil Wolański.

Jest szansa?
Tendencje są spadkowe. W Polsce w sektorze transportu i magazynowania zatrudnionych jest 19,31 proc. osób płci żeńskiej, a jeszcze w 2015 r. odsetek ten był wyższy i wynosił 20,36 proc.[2]. Jak wskazują dane Komisji Europejskiej najwięcej kobiet zatrudnionych w transporcie obecnie znajduje się na Cyprze (28,74 proc.) oraz u naszych sąsiadów – na Słowacji (26,96 proc.) i w Czechach (26,64 proc.).[3] W 2016 r. największy związek zawodowy w Wielkiej Brytanii Freight Transport Association (FTA) opublikował dane ankiety, z których wynika, że aż 79 proc. kobiet chciałoby zasiąść za kierownicą ciężarówki.[4] Organizacja doszukuje się powodów, dla których większość z pań nie decyduje się na wstąpienie do zawodu. Okazuje się, że są to głównie zbyt wysokie koszty uzyskania prawa jazdy kat. C i E.

Jeszcze trzy lata temu kobiety stanowiły 1 proc. kierowców zawodowych. Obecnie IRU podaje, że możemy mówić o podwojeniu tej liczby. Oczywiście, specyfika pracy truckera jest dla wielu osób trudna do zaakceptowania. Mówimy tutaj o wielodniowych trasach. To nawet 244 dni w roku poza domem. Kierowca przejeżdża rocznie średnio 87 tys. km, czyli mógłby ponad dwukrotnie okrążyć ciężarówką Ziemię, a rekordziści robią to nawet pięciokrotnie. Trudne warunki socjalne, groźba kradzieży i napadów mogą zniechęcać do tej profesji. Jednak warto zwrócić uwagę, że jest to także ciekawy sposób na życie. Aktualnie coraz częściej możemy obserwować przykłady par, które jeżdżą w podwójnej obsadzie – zauważa ekspert OCRK. – Nie da się ukryć, że kobiety mierzą się ze znacznie wyższymi barierami wejścia do zawodu – m.in. ze względu na stereotypy. Panie zauważają ten problem – aż 63 proc. z nich przyznaje, że zły wizerunek zawodowych kierowców zniechęca je do podjęcia pracy w tym zawodzie. Zdanie to podzielają także mężczyźni – tak samo odpowiedziało niespełna 60 proc. zbadanych panów.

Dla odważnych
Mimo złej reputacji zawodowcy lubią swoją pracę. Tak przyznało 78,9 proc. kierowców, argumentując, że zawód ten pozwala na poznawanie nowych miejsc (47,9 proc.) i nowych ludzi (29,6 proc.). Badania pokazują, że kierowcy także wysoko cenią sobie w tej profesji kwoty wynagrodzeń (39,6 proc.) oraz duże możliwości zmiany pracy związane z deficytem na rynku wykwalifikowanej kadry (15,9 proc.).[5] Kamil Wolański, ekspert z OCRK ocenia, że

Brak kierowców jest jednym z najpoważniejszych problemów, z którymi mierzy się obecnie branża transportowa w Europie. Działania, które zostały podjęte w celu zwiększenia zainteresowania zawodem, są słuszne. Warto jeszcze popracować nad poprawą postrzegania tego zawodu przez społeczeństwo, a także modelem wsparcia kobiet na rynku pracy.

Najnowsze

Edyta Klim

Michalina Sabaj on Track

Michalina Sabaj to polska reprezentantka i finalistka międzynarodowego programu The Girls On Track. Opowiedziała nam o tym, jak wyglądał ten konkurs i co wniósł w jej życie.

Jesteś finalistką polskiej edycji The Girls On Track – na czym ten konkurs polegał?

Program The Girls On Track został stworzony przez FIA, żeby zachęcić młode kobiety w wieku 13-18 lat do motorsportu i udowodnić, że nie jest to świat zarezerwowany tylko dla mężczyzn. W programie wzięło udział 9 krajów, a każdy z nich wybierał po 3 reprezentantki, które pojechały na finał projektu w Le Mans.

Jak wyglądał wybór polskich reprezentantek?

Pierwszym etapem programu były eliminacje krajowe, które odbywały się w Tychach i Rzeszowie, gdzie wszystkie uczestniczki prezentowały swoje umiejętności jazdy gokartem na specjalnie stworzonym slalomie. Ja uczestniczyłam w eliminacjach w Rzeszowie, gdzie warunki były dość ciężkie, ponieważ padający deszcz utrudniał szybką jazdę.

Najszybsze zawodniczki zostały zaproszone na krótką rozmowę. Na podstawie tego wywiadu i oceny przejazdów wybrano 14 dziewczyn, które kontynuowały swoją przygodę z programem. Po zakończonych eliminacjach nadszedł czas na krajowe przygotowania i dalszą selekcję trójki zawodniczek do reprezentowania Polski.

Czyli oprócz rywalizacji były też szkolenia?

Tak, zorganizowano dla nas trzy obozy, które miały na celu nas przygotować, ale też pokazać świat motorsportu i wszystko, z czym ma do czynienia kierowca wyścigowy. W pierwszym wyjeździe do Poznania niestety nie mogłam uczestniczyć, ponieważ w tym samym czasie odbywała się runda Rok Cup Poland, w której brałam udział. Kolejne spotkanie zostało zorganizowane w Gdyni, gdzie skupiono się na przygotowaniu fizycznym zawodnika, więc brałyśmy udział w treningach i jazdach na symulatorach. Ostatni wyjazd przygotowawczy odbył się w Warszawie – tam mogłyśmy rywalizować na torze halowym i posłuchać nieco o medialnej stronie wsparcia kierowcy. Ostatni wyjazd również był do Warszawy, gdzie brałyśmy udział w Warsaw Moto Show oraz ogłoszono tam wyniki kwalifikacji. Okazało się, że będę jedną z trzech zawodniczek, które reprezentować miały Polskę.

Potem przyszła pora na finał międzynarodowy?

W marcu odbył się wielki finał, gdzie wszystkie 27 uczestniczek z 9 różnych krajów zostały poddane testom: fizycznym, wytrzymałościowym, jazdy na torze, znajomości języka angielskiego i wielu innym. Po czterech dniach takiego sprawdzania kandydatek, wybrano 6 dziewczyn, które uczestniczą w dalszych częściach programu. Ja też znalazłam się w tym gronie, jako jedyna polka. Teraz jestem w międzynarodowej drużynie FIA.

Co się z tym wyróżnieniem wiąże? Jakie przywileje i obowiązki?

Cała nasza szóstka jest objęta dwuletnim programem treningowym. W kwietniu zorganizowany został wyjazd na Węgry. Miałam tam okazję uczestniczyć w jednej z rund WTCR, czyli wyścigów samochodowych na torze Hungaroring. Mogłam zobaczyć organizację zawodów, a także jak wygląda taki weekend od strony kierowcy, ponieważ przydzielono mi jednego zawodnika i razem z nim uczestniczyłam w całych zawodach. Kolejny obóz odbędzie się w Belgii, gdzie będę uczestniczyć w treningach siłowych oraz jazdach na torze i na symulatorach.

Co dzięki programowi The Girls On Track zyskałaś?

Najważniejsze to doświadczenie. Zobaczyłam nowe tory, nowe rzeczy i pozyskałam nową wiedzę. Poznałam inne uczestniczki programu, organizatorów z ramienia PZM i wielu innych ludzi. Dzięki nim atmosfera była naprawdę super, nie odczuwałam, że trwa jakaś rywalizacja. Podczas naszych spotkań dużo działałyśmy w grupie, choć karting jest sportem raczej indywidualnym. To nietypowe i pierwsze takie doświadczenie, które nauczyło mnie pracy w zespole. Miałam też szansę dowiedzieć się więcej o roli mediów w karierze kierowców oraz przygotowaniach do zawodów. Polska edycja The Girls On Track dała mi szansę, żeby przejść do kolejnych etapów programu i nauczyć się jeszcze więcej.

Jak często startujesz w zawodach i ile musisz trenować, aby osiągać dobre wyniki?

W tym sezonie biorę udział w pucharze Rok Cup Poland, gdzie jeżdżę w kategorii Senior Rok GP. Ten puchar składa się z sześciu rund, czyli sześciu weekendów wyścigowych. Dodatkowo startowałam w Kartingowych Mistrzostwach Polski w dwa inne weekendy. Biorę udział również w wybranych, włoskich zawodach pucharu Rok. Warto zaznaczyć, że jeden weekend wyścigowy składa się faktycznie z czterech dni, bo na tor przyjeżdżam w czwartek. Przez dwa dni trenuję i testuję sprzęt, a w sobotę i niedzielę odbywają się wyścigi.

Gdy czas na to pozwala to wybieram się jeszcze na testy. Podsumowując na torze jestem bardzo często. W 2019 roku dodatkowo jeżdżę na wyjazdy organizowane przez FIA.

Wzmacniasz jakoś dodatkowo swoją kondycję?

Pomiędzy zawodami, będąc w domu i poza sezonem – trenuję 3 lub 4 razy w tygodniu na siłowni. Razem z moim trenerem pracujemy nad motoryką, wytrzymałością, podzielnością uwagi, refleksem oraz wszystkim, co jest mi pomocne do ścigania.

To dużo zajęć, masz jeszcze czas na naukę i jakiś relaks?

Prawie cały mój czas poświęcam na tę pasję. Nauce poświęcam również dużo czasu, bo jest to dla mnie ważne. Przez częste wyjazdy opuszczam lekcje, ale staram się wszystko jak najszybciej nadrabiać, nawet po dniu treningowym na torze. Kiedy wracam i jestem w domu, staram się całą moją uwagę poświecić na naukę na kolejne dni.

Zajmuję się tym co kocham, staram się działać jak najwięcej w kartingu, dlatego zdarza się, że przez parę miesięcy nie mam, ani jednego dnia wolnego. Wszystko co robię, sprawia mi przyjemność, dlatego nie jest to bardzo męczące i relaks zawsze schodzi na boczny tor.

Karting towarzyszył Ci od dziecka? Jakie były początki i dlaczego cię to wciągnęło?

Tak, moja przygoda z kartingiem zaczęła się około 8 lat temu. Tak naprawdę, od zawsze motoryzacja gdzieś tam przy mnie była – wolałam bawić się samochodzikami, niż lalkami, a moją ulubioną bajką były „Auta”, jednak nikt nie wróżył mi kariery kierowcy. Podczas wakacji tato zabrał mnie na tor z gokartami rentalowymi, który był na parkingu, na świeżym powietrzu. Pojechaliśmy tam, żeby zabić nudę i porobić coś nowego. Po pierwszej przejażdżce bardzo mi się to spodobało, chciałam jeździć więcej i więcej. Po około roku wybraliśmy się na tor otwarty i tam „przepadliśmy” całkowicie. Najpierw był jeden trening później drugi, zakup pierwszego kasku i tak poszło już z górki…

Karting to tylko twoja pasja, czy wiążesz z tym sportem swoją przyszłość?

Dziś jest to dla mnie pasja, poświęcam większość swojego czasu na treningi lub rzeczy związane z kartingiem. W dzisiejszych czasach w naszym kraju bardzo ciężko jest się wybić czy wypromować. Bardzo chciałabym przejść krok wyżej i móc jeździć jako kierowca wyścigowy, ale to nie jest łatwa do osiągnięcia rzecz. Kocham jeździć i się ścigać, więc dołożę wszelkich starań, żeby zostać kierowcą.

Wiadomo, największym marzeniem jest to, aby jeździć, ale zajmuję się również innymi sprawami z tym związanymi. Pracuję z młodymi kierowcami, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z kartingiem na jednym z halowych torów w Krakowie, a w tym sezonie piątka z nich pojawiła się na paru rundach pucharu Rok Cup Poland. W ten sposób staram się poszerzać naszą kartingową rodzinę, pokazywać ludziom o co tak naprawdę chodzi, jak to wygląda i w jakimś stopniu promować ten sport.

Najnowsze

Nie wskazał, kto prowadził auto na zdjęciu z fotoradaru, dostał 10x większą karę!

O 56 km/h więcej niż przewidują przepisy - kto prowadził samochód, którym przekroczono prędkość? Na to pytanie nie odpowiedział właściciel firmy, licząc, że przyjęcie przez niego kilkuset złotowego mandatu za niewskazanie użytkownika pojazdu zamknie sprawę. Finał sprawy musiał go bardzo zaskoczyć.

W lutym ubiegłego roku kierujący busem w Wejherowie przekroczył dopuszczalną prędkość o 56 km/h. Wykroczenie zostało zarejestrowane przez fotoradar Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W miejscu pomiaru obowiązuje ograniczenie prędkości do 50 km/h i jest to obszar zabudowany.

 W ramach wszczętych czynności wyjaśniających skierowano do właściciela pojazdu zawiadomienie o popełnionym wykroczeniu, wraz z drukami oświadczeń. Właściciel firmy – pomimo ciążącego na nim obowiązku – odmówił wskazania osoby której pojazd powierzył. Jednocześnie wyraził zgodę na przyjęcie mandatu karnego w wysokości 500 zł za ten czyn, licząc, że sprawa na tym się zakończy.

Według inspektorów mandat za niewskazanie kierującego pojazdem, był nieadekwatny do rażącego naruszenia prędkości.  Prowadzili więc dalsze czynności zmierzające do ustalenia sprawcy wykroczenia. Właściciel firmy nie odpowiadał już na przesłaną przez ITD korespondencję. Inspektorzy zdecydowali o niewystawianiu mandatu karnego i skierowali wniosek o ukaranie go do sądu.

Sąd Rejonowy w Wejherowie, na podstawie zebranych dowodów przyjął, że okoliczności czynu oraz wina oskarżonego nie budzi wątpliwości i orzekł karę w wysokości 5 000 zł oraz zasądził opłatę sądową 570 zł.

Najnowsze

Nowy Opel Corsa z wyposażeniem Elegance i GS Line. Znamy polskie ceny!

Dokładnie miesiąc po debiucie w pełni elektrycznej wersji miejskiego bestsellera marki Opel, firma rozpoczyna przyjmowanie zamówień na polskim rynku na nowego Opla Corsę z klasycznymi silnikami spalinowymi. Znamy polskie ceny tego modelu w podstawowej wersji wyposażenia!

Klienci będą mieli do wyboru gamę ekonomicznych silników benzynowych i wysokoprężnych o mocy od 55 kW (75 KM) do 96 kW (130 KM). Wszystkie opcje napędu cechują się umiarkowanym spalaniem. Model Corsa, w zależności od wersji silnikowej, jest dostępny z pięciobiegową lub sześciobiegową przekładnię manualną, a także w wariancie z ośmiobiegową przekładnią automatyczną.

Nowa Corsa oferowana będzie w czterech wersjach wyposażenia. W wersji podstawowej oferowanej z silnikiem 1.2 o mocy 55 kW (75 KM)[3] dostępna jest już od 49 990 zł (cena brutto w Polsce z podatkiem VAT). Nawet w wersji podstawowej nowa Corsa ma wiele rozwiązań technicznych i dodatków zwiększających komfort i bezpieczeństwo. Systemy wspomagające obejmują na przykład system ostrzegania przed najechaniem na pojazd poprzedzający, tempomat z ograniczeniem prędkości, asystenta pasa ruchu i rozpoznawanie znaków ograniczenia prędkości.

Wersje powyżej podstawowej, trzy linie wyposażenia skierowane są do różnych grup klientów o odmiennych oczekiwaniach. W wersji Edition dodano najpopularniejsze opcje wyposażenia dodatkowego, wyposażenie w Corsie Elegance ma zapewnić jak największy komfort, a Corsa GS Line oferuje dodatkowe elementy akcentujące sportowy charakter samochodu.

W nowej Corsie Opel oferuje technologie i systemy wspomagające, które klienci znają tylko z pojazdów wyższych klas. Jednym z przykładów są adaptacyjne, nieoślepiające matrycowe reflektory IntelliLux LED®, które firma Opel po raz pierwszy oferuje w segmencie małych samochodów. Osiem elementów LED, sterowanych przednią kamerą wysokiej rozdzielczości najnowszej generacji, nieustannie dostosowuje wiązkę światła do sytuacji w ruchu drogowym i do warunków otoczenia.

Najnowsze

Jak sztuczna inteligencja wpływa na rozwój transportu ciężarowego?

W 2018 r. w Polsce przewieziono transportem samochodowym ponad 1,8 mln ton ładunków, o 6,8% więcej niż rok wcześniej. Jaki wpływ na tak sukcesywny rozwój ma sztuczna inteligencja?

Sztuczna inteligencja zmienia branżę transportową już dzisiaj, choć często w sposób mniej widoczny niż np. autonomiczne samochody. Do niedawna właściciele pojazdów mieli bardzo ograniczony wgląd w informacje o zdarzeniach zgłaszanych przez systemy telematyczne. Obecnie rozwiązania wideo zapewniają dane kontekstowe, niezbędne do zrozumienia faktycznych okoliczności incydentów, co wcześniej ograniczało się do interpretacji danych liczbowych. Analiza wspierana systemem uczenia maszynowego stale poprawia dokładność automatycznej klasyfikacji zdarzenia, a menedżerowie floty są powiadamiani tylko wtedy, gdy incydent wymaga ich uwagi. 

Daje to możliwość poszerzenia wiedzy o flocie bez konieczności przeszukiwania danych czy przeglądania wielu godzin materiału filmowego. Umożliwia przedsiębiorcom także zmniejszanie prawdopodobieństwa wystąpienia wypadku oraz ograniczanie ryzyka poprzez redukcję liczby fałszywych roszczeń z tytułu odpowiedzialności karnej. Często w momencie oskarżenia o spowodowanie wypadku firmy decydują się na ugodę i płacą, aby uniknąć procesów sądowych oraz szkody na swojej reputacji. Rozwiązania wideo dostarczają dowodów w postaci nagrań, co zwiększa zaufanie między właścicielami i pracownikami oraz klientami.

Algorytmy AI monitorują także w czasie rzeczywistym dane z wielu czujników. Bazując na systemach uczenia maszynowego mogą identyfikować informacje odbiegające od normy i szukają przyczyny ich pojawienia się. Taka inteligentna analiza danych o stanie pojazdów, zachowaniu kierowców i wydajności pomaga zwiększać bezpieczeństwo i sprawność floty oraz zmniejszać przestoje i koszty utrzymania. Sztuczna inteligencja może nawet podpowiadać dyspozytorowi, które zlecenia warto przyjąć i w jakiej kolejności. 

Najnowsze