Kobiety w Rajdzie Lotos

Do walki na oesach Rajdu Lotos przystąpiło 9 kobiet w roli pilota. W RSMP wystąpiły: Joanna Madej, Aneta Marcol i Agnieszka Nowikow, a w drugoligowej serii RPP: Aleksandra Krawczyk, Agnieszka Wierzchowska, Katarzyna Borek, Jagna Stankiewicz, Katarzyna Pytel, Martyna Zarębska i Justyna Waliszewska.

W dniach 14-16 maja odbyła się 6 edycja szutrowego Rajdu Lotos Baltic Cup. Była to II eliminacja Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz III eliminacja Rajdowego Pucharu Polski. 

Rajd Lotos – RSMP
Koniec  sezonu 2009 nie był dobry dla Joanny Madej, ponieważ doznała ona potłuczeń podczas wypadku na Rajdzie Dolnośląskim. Odcinek Sokołówka 2 przerwano po tym jak Lancer Rafała Malińskiego uderzył w drzewo, a pilotkę odwieziono do szpitala. Wszystko dobrze się skończyło i po absencji na Rajdzie Elmot, na rajdowe odcinki powrócił Zbigniew Maliński, razem z Joanną Madej.

Na Rajdzie Lotos szło im bardzo dobrze pierwszego dnia – zajmowali 9 miejsce w generalce. Po drugim dniu spadli na 12 lokatę w klasyfikacji generalnej i 5 w klasie N4. 

Agnieszka Nowikow podczas rajdu.
fot. materiały prasowe

Załoga Opla Calibra Arek i Agnieszka Nowikow miała problem z budżetem na Rajd Lotos, a szutrowa trasa wymagała dobrego przygotowania samochodu. Postanowili pojechać – „na zawieszeniu asfaltowym w dodatku z pękniętą sprężyną.” – opowiada Arek. – „Płyty pod silnikiem też nie mieliśmy. Miałem obiecane opony szutrowe, ale musiały wystarczyć… zleżałe zimówki”. Mimo przeciwności losu Agnieszka i Arek ruszyli do walki w klasie HR12. 

„Rajd był dla naszego samochodu bardzo trudny.” – opowiada Arek Nowikow. „Już na opisie trasy było wiadomo, że nie będzie łatwo, bo trasa szutrowa po trzy dniowych ulewach zamieniła się w bagno. Koleiny sięgały kolan. Przejazd po takiej drodze bez płyty pod silnikiem, bez opon szutrowych, na niskim asfaltowym zawieszeniu był z góry skazany na porażkę. My jednak nie poddawaliśmy się. Na 5 odcinku specjalnym objęliśmy prowadzenie w klasie HR12!”. 

Satysfakcja z wyniku jednak nie trwała długo – „Na jednym z odcinków specjalnych  przebiliśmy przednie koło. Zapas był bardzo kiepski i w dodatku mniejszy. Samochód jeszcze bardziej się obniżył – skutkiem tego było uszkodzenie miski olejowej.” I tym samym załoga nie mogła kontynuować jazdy i wycofała się z rywalizacji na 6 odcinku specjalnym. 

Dla Anety Marcol Rajd Lotos był debiutem w RSMP, pilotka wystartowała z Krzysztofem Rosa w klasyfikacji Open.
– Z powodu obfitych opadów deszczu szutrowy rajd Lotos okazał się tak naprawdę rajdem błotno-przeprawowym. Rajd oprócz warunków atmosferycznych sam w sobie był dla mnie wielkim wyzwaniem. Pierwszy raz startowałam tak szybkim, czteronapędowym samochodem i po raz pierwszy opisałam aż 6 odcinków specjalnych – wspomina Aneta. W tych ciężkich warunkach nie obyło się bez przygód:
– Skosiliśmy dwa ogrodzenia, zaliczyliśmy rów z głazem, a do tego złapaliśmy 2 kapcie. Z powodu tych wszystkich wrażeń, był to mój pierwszy rajd z prawdziwego zdarzenia (pierwszy raz wymieniałam kapeć po oesie). Rajd Lotos Baltic Cup długo zapadnie w mojej pamięci – podsumowuje Aneta. Załoga Rosa/Marcol ukończyła rajd na 2 miejscu w klasie Open.

Rajd Lotos – RPP
Załoga Paweł Hankiewicz i Agnieszka Wierzchowska, była bardzo zmotywowana do walki przed startem w Rajdzie Lotos, ponieważ na poprzednich rajdach (Warszawskim i Świdnickim), musieli się wycofywać z rywalizacji z powodu awarii Hondy Civic. Udało się przełamać złą passę i załoga Automobilklubu Rzemieślnik wywalczyła 2 miejsce w rajdzie i w klasie A7, oraz wygrała dwa odcinki specjalne. 

Paweł Poletyło z Justyną Waliszewską wystartowali BMW E30 i zajęli świetne 5 miejsce w klasyfikacji generalnej i 1 w swojej klasie. 

Martyna Zarębska wraz z Marcinem Opałka ukończyli Rajd Lotos na 2 miejscu w klasie RWD-3 i 8 w klasyfikacji generalnej RPP. Ale na trasie nie mieli łatwo. – „Był to jeden z najcięższych rajdów w jakich do tej pory startowałam. Padający deszcz spowodował, że trasy rajdu przypominały raczej rajd przeprawowy. Dla nas był to prawdziwy sprawdzian. Nie obyło się bez przygód. Kilka razy byliśmy poza drogą, ale na szczęście nasza Bunia (BMW) okazała się na tyle topornym autem,że z każdej opresji wychodziliśmy bez szwanku.” – wspomina Martyna. 

Martyny Zarębskiej niestety nie zobaczymy w mistrzostwach świata.
fot. materiały prasowe

Plan został osiągnięty. – „Może czasy na oesach nie były zachwycające, ale akurat na tym rajdzie najważniejsze było dotrzeć do mety spokojnym tempem. Biorąc pod uwagę, że był to drugi wspólny start w takim składzie i w tym samochodzie, to myślę, że po przetrwaniu Lotosu nic nas teraz nie złamie!”- podsumowuje zawodniczka. 

Martyna miała w planach także start z niemiecką zawodniczką w mistrzostwach świata – „Niestety kwestia startów w RSMŚ uległa zmianie i podjęłam decyzję nie startowania z Edith Weiss.” – mówi motocainie Martyna Zarębska. Zawodniczkę będzie można zobaczyć z Marcinem Opałka w rajdach RPP Szuter Cup. 

Jagna Stankiewicz, po gościnnym starcie w Rajdzie Świdnickim u boku Krzysztofa Szeszko, wróciła do swojego stałego kierowcy – Przemka Kastyaka w BMW 318 IS. Załoga ukończyła rajd na 19 miejscu w klasyfikacji generalnej rajdu. 

Rajd Lotos nie był udany dla trzech męsko-damskich załóg, które rywalizacji nie ukończyły. Andrzej i Aleksandra Krawczyk w Oplu Astra zrezygnowali z dalszej jazdy na 3 odcinku specjalnym. A Dariusz Witkowski i Katarzyna Borek, także startujący Oplem Astra – zostali wykluczeni po Rajdzie Lotos. W klasie A6 wystartowała Katarzyna Pytel u boku Jacka Poloka w Peugeocie 206. Załoga znalazła się poza drogą na odcinku 4 i nie mogła kontynuować jazdy. 

A tymczasem jeszcze w maju (28-30) czeka nas kolejna eliminacja Rajdowego Pucharu Polski, więc zapraszamy na kolejną relację ze startów kobiet po Rajdzie Warmińskim. Zawodniczki RSMP mogą odetchnąć tydzień dłużej – do Rajdu Polski (4-6 czerwca).

Najnowsze

Volkswagen nie dla dresiary?

Na hasło Adidas, niektóre Panie szybko się wzdrygają, a inne z uśmiechem na twarzy planują zakup nowego dresu. O gustach się nie dyskutuje, ale nowy Volkswagen sygnowany logiem producenta odzieży z trzema paskami na pewno nie jest samochodem dla dresiary.

Te panie przy VW prezentują się doskonale, ale to nie są typowe „dresiary”, a raczej sportsmenki 😉
fot. Volkswagen

Słowo „dresiarz” i „dresiara” mają pewne zabarwienie negatywne, a co za tym idzie utożsamiana z nimi odzież z kilkoma paskami (w zależności od pochodzenia, od dwóch do czterech) nie kojarzy się najlepiej. Być może potentat odzieży sportowej – marka Adidas – postanowiła z tym stereotypem walczyć, a efektem tej batalii jest specjalny Golf GTI w wersji Adidas.

Auto zaprezentowane zostało podczas zlotu samochodów należących do grupy Volkswagen-Audi – Wörthersee Tour.

4410 limitowanych egzemplarzy Golfa charakteryzować będą sportowe fotele wyściełane unikatową, zaprojektowaną przez Adidasa tapicerką, gałka dźwigni zmiany biegów DSG (6-przełożeniowa) przybierająca kształt piłeczki golfowej oraz 18-calowe felgi, biksenonowe reflektory i światła LED. Unikatowy Golf będzie również posiadał wzmocnione hamulce.

Pod maską w kolorze Candy White, Black Uni, Tornado Red i Oryx White Metallic pracować będzie 2-litrowy silnik TFSI, znany z innych modeli GTI, którego moc wynosi 210 koni mechanicznych, a setka pojawia się na liczniku po 6,9 sekundy.

Samochód jako sposób na walkę ze społecznymi stereotypami? Czemu by nie!

 

 

Najnowsze

Motocyklowy gadżet na biurko

Jak zamanifestować w biurze swoje hobby? Albo poprostu mieć na czym zawiesić rozmarzone oko? Wystarczy kupić sobie biurkowy gadżet, który dyskretnie zakomunikuje uzależnienie od motocykli.

Spinacze na ścigacze!
fot. Czerwona Maszyna

Waży tylko 142 gramy, ale wydaje się naprawdę ciężki. Ma piękny odcień srebra, bo jest zbudowany ze stali chromowanej i lakierowanej. Ma klasę, styl i nowoczesny design, będący dziełem Herve Houplain’a. Mini ścigacz, idealny do postawienia w firmie na jednym z takich samych, szarych biurek rodem z Ikei, nada Twojemu stanowisku pracy spersonalizowanego charakteru.

Troika Wheelie, bo tak nazywa się przedmiot, jest gadżetem, który można wykorzystywać zarówno jako przycisk do papieru, jak i magnes na spinacze (w zestawie jest ich 5). Pojazd może służyć też do zabawy podczas rozmowy z nudnym klientem – zamontowany w nim mechanizm pozwala, podobnie jak w dziecięcych zabawkach, na „rozpędzenie” go przez przesunięcie w tył.

Oryginalny gadżet kosztuje 88 złotych i można go kupić w sklepie internetowym Czerwona Maszyna.

Jego wymiary to: 10 cm x 2,9 cm x 6 cm

Najnowsze

Walka na ringu o Audi 1

Za nami już połowa trzymającego w napięciu serialu o Audi 1. Tym razem samochód nie gra w nim głównej roli, a zamiast szalonych wyścigów mamy damsko-męską walkę na ringu. 1:0 dla Toni!

Dzięki „The next big thing” od 3 tygodni moje wtorki są zdecydowanie bardziej ciekawe. Cały czas zastanawiam się, na jakie jeszcze pomysły wpadnie reżyser filmu i producent Audi; jak tym samym potoczą się losy John’a i Toni, ale także czy tak rozbudowana promocja, przyjmująca dość nietypową formę, już jesienią zachęci rzesze klientów do odwiedzania salonów i rozważań na temat zakupu zgrabnej A1.

Przed nami trzecia część serii, dochodzimy więc do jej połowy i czekamy na kolejne trzy odcinki by dowiedzieć się, czy Audi A1 jest tylko komfortowym i ładnym środkiem transportu głównego bohatera, czy może jest prowodyrem całej akcji i nieporozumień. W tym odcinku obu bohaterom uda dostać się do wnętrza hangaru, pod którym skończył się drugi epizod cyklu, by następnie po namiętnym, pierwszym w serialu pocałunku stoczyć walkę na ringu. Nie muszę dodawać, że to kobieta jest tą, która zadaje celne ciosy. Mamy też przyłożoną do głowy lufę, ostrą wymianę zdań i… serial urywa się w pół zdania, by za tydzień dać jego fanom nową dawkę emocji. Tym razem A1 jest tylko tłem dla akcji i poza prezentacją jego centralnego zamka, niewiele można się o nim dowiedzieć.

Zapraszamy na trzeci odcinek „The next big thing” z Justinem Timberlakiem, Danią Ramirez i Audi A1.

 

Najnowsze

Patentowi potentaci motoryzacyjni

Elektroniczne hamulce ręczne, nawigacje, sterowanie radia przyciskami na kierownicy - dziś ma je wiele samochodów, ale najpierw ktoś musiał je wymyślić. Przed wami ciekawy ranking firm, które mają za sobą najwięcej opatentowanych rozwiązań.

To logo występuje na największej ilości opatentowanych wynalazków motoryzacyjnych w zeszłym roku.
fot. Toyota

Choć pewne rozwiązania weszły już do kanonu wyposażenia standardowego samochodów różnych marek, najpierw trudzono się nad ich zaprojektowaniem, wcieleniem w życie i opatentowaniem tak, by konkurencja oferując podobne rozwiązanie, oferowała jednak coś znacznie gorszego.

Trzeba przyznać, że samochody naszpikowane są dziś rozwiązaniami, o których pięć lat temu nawet nie marzyliśmy, ale gdy próbuje się określić ich potencjalną ilość, wydaje się, że nie może być ich więcej niż kilkaset. Tymczasem jak podaje niezależna firma analityczna Thomson Reuters, w ubiegłym roku złożono na całym świecie w branży motoryzacyjnej prawie 100 tys. wniosków patentowych. Zgodnie z trendami rozwoju technologii samochodowych, głównie skupiały się one wokół napędów alternatywnych, systemów nawigacji oraz bezpieczeństwa.

Przed wami zestawienie koncernów, które zdecydowały się zgłosić w 2009 roku największą ilość patentów w kategorii „napęd”. Czy nie wydaje wam się szokująca różnica między pierwszym i drugim miejscem i czy spodziewałyście się Toyoty jako zwycięzcy kategorii? Należy dodać, że część firm np. Denso, Hitachi czy Sumitomo to nie producenci aut, a wytwórcy części.

– Toyota: 2 379
– Nissan: 490
– Hyundai: 464
– Honda: 348
– Matsushita/Panasonic: 329
– Denso: 276
– General Motors: 261
– Sanyo Electric: 185
– Hitachi: 166
– Sumitomo Electric: 159

 

Najnowsze