Kobiety w Rajdzie Krakowskim

W najbliższą sobotę rozegra się kolejna runda Rajdowego Pucharu Polski - Rajd Krakowski. Wśród zgłoszonych 79 załóg, nie zabrakło kobiet w roli pilota i kierowcy! Zobaczymy Annę Żak w Fiacie 126p, w roli pilotki: Agnieszkę Wierzchowską, Klaudię Miklaszewską, Paulinę Armacińską oraz Katarzyny: Kiewrel i Pytel, a także reprezentantkę portalu Motocaina.pl Magdalenę Wilk!

Anna Żak za kierownicą Fia 126p
fot. z archiwum zawodniczki

Anna Żak – powrót za kierownicą kultowego Fiata
Na rajdowe odcinki po dłuższej przerwie powraca Anna Żak w bardzo lubianej przez kibiców, kultowej rajdówce – Fiacie 126p. Zawodniczka przygotowuje się do startu… w garażu:
– Moje przygotowania do rajdu to głównie: mechanika mechanika i jeszcze raz mechanika! Dostałam w czwartek nowo złożony silnik i praktycznie cały czas go dostrajam – ostatnie dwa tygodnie spędziłam w garażu, czasami nawet noce tam spędzam” – opowiada Motocainie Ania.

– Treningu przed rajdem nie będzie, pierwsze jazdy odbędą się dopiero na rajdzie. Z mojej strony zawsze tak wyglądają przygotowania do rajdu, bo bez sponsora jest bardzo trudno – wszystko pozostaje na mojej głowie!  Mam nadzieję, że w przyszłości sie to zmieni, a z rajdu na rajd, sytuacja się unormuje. Myślę jednak, że trasy i kibice Rajdu Krakowskiego – poprawią mi humor! – podsumowuje zawodniczka. Na Anię musimy poczekać do numeru 63, Fiat 126p. jest zgłoszony w klasie RWD1. 

Agnieszka Wierchowska pilotuje Pawła Hankiewicza
fot. z archiwum zawodniczki

Agnieszka Wierzchowska – stawiamy na Citroena
Do walki o najwyższe trofea RPP wracają Paweł Hankiewicz z pilotką Agnieszką Wierzchowską. Po serii awarii skrzyni biegów w Hondzie Civic, załoga postawiła na nową rajdową broń – Citroena C2. O wrażeniach ze startu nowym samochodem Agnieszka opowiedziała motocainie po Rajdzie Bohemia.

Agnieszkę zobaczymy w Citroenie C2 z numerem 5 w klasie A6. 

 

Klaudia Miklaszewska debiutuje w rajdzie
fot. z archiwum zawodniczki

Klaudia Miklaszewska – debiut na prawym fotelu w RPP
Przygoda z pilotowaniem wciągnęła Kasię w tym roku, wcześniej startowała sporadycznie jako pilotka w KJS.
– Pomimo tego, że planowałam od jakiegoś czasu zrobienie licencji zawodnika, to nie było to możliwe z powodu braku czasu. Od kilku lat jestem sędzią chronometrażu i w rajdach uczestniczyłam – od tej drugiej strony. Jednak po sezonie 2009 kolega Jurek Tomaszczyk namówił mnie do zrobienia licencji. W ten oto sposób w kwietniu b.r. zgłosiłam się w końcu na egzamin na licencję stopnia R2. A nasz plan wspólnych startów zakłada asfaltowe rundy RPP w sezonie 2010 w Hondzie Civic Vti – opowiada Klaudia.

– Co do Rajdu Krakowskiego to cieszę się, że właśnie ten rajd będzie moim debiutem w RPP,  ponieważ darzę go dużym sentymentem. Po moim dołączeniu do teamu Jurka, wdrożyliśmy kilka zmian, które mają za zadanie ułatwić nam oraz mechanikom współpracę i skoordynowanie działań. Poczynione zostały także małe zmiany techniczne związane z naszym samochodem. Samochód, jak i my sami – jesteśmy w pełni przygotowani na rajd! Jednym słowem wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Założenie jest jedno: mamy wykonać swoją pracę jak najlepiej, a wtedy i wynik będzie. Cieszy nas duża frekwencja w naszej klasie, dzięki czemu zapowiada się ostra walka – podsumowuje pilotka. Klaudię na krakowskich trasach zobaczymy w Hondzie Civic z numerem 41. 

Paulina Armacińska (redakcja prosi o kontakt) będzie pilotować podczas Rajdu Krakowskiego, Wojciecha Złotnickiego w Citroenie Saxo. Załoga wystartuje z numerem 56 w klasie N2. 

Katarzyna Kierwel pierwszy raz w Krakowskim.
fot. z archiwum zawodniczki

Katarzyna Kiewrel – pierwszy raz na rodzimych trasach
Ryszard i Katarzyna Kiewrel mieszkają w Krakowie i są członkami Automobilklubu Krakowskiego, ale… startują pierwszy raz w Rajdzie Krakowskim. Kasia wspomina poprzednie edycje rajdu – w których brała udział jako kibic:
– Rajd Krakowski był moim pierwszym prawdziwym kontaktem z motosportem. Blisko 15 lat temu, pierwszy raz razem, pojechaliśmy oglądać kolorowe rajdówki jeżdżące w okolicach Krakowa. Najbardziej pamiętam Rajd Krakowski 1999 (wtedy Rajd Polski rozgrywany na trasach Rajdu Krakowskiego), kiedy zaraz po obronie mojej pracy magisterskiej, szybko musiałam się przebrać w jeansy i razem biegliśmy pod stadion Wisły, aby oglądać jeżdżące bokami auta.

– W tym roku, również razem, staniemy na starcie 45 Rajdu Krakowskiego i dane nam będzie przekonać się, jak trudne są trasy, po których jeździli tacy mistrzowie, jak: Janusz Kulig, Krzysztof Hołowczyc, Paweł Przybylski, Marian Bublewicz i wielu innych wspaniałych kierowców. Nasz samochód jest świetnie przygotowany do rajdu i mam nadzieję, że uda nam się pokazać pełnię naszych umiejętności i potencjału samochodu. Jeśli potwierdzą się prognozy pogody, zapowiadające na sobotę deszcz, to na tych trasach trzeba będzie jechać skoncentrowanym na 200%, gdyż te trasy rzadko wybaczają błędy – podsumowuje Kasia. Rajdowe małżeństwo wystartuje z numerem 57 w klasie N2. 

Katarzyna Pytel przygotowuje się do startu.
fot. z archiwum zawodniczki

Katarzyna Pytel – bez pomiaru czasu
Niebieską Ładą 1300 po krakowskich trasach podróżować będą: Tomasz Curyło – debiutant, starający się o punkty do licencji R1 i pilotka, mająca za sobą kilka startów w RPP – Katarzyna Pytel. Załoga wystartuje po stawce zawodników RPP, już bez pomiaru czasu.

– Oboje przyjęliśmy proste założenie – chcemy znaleźć się na mecie tego kultowego rajdu. Dzięki osiągnięciu mety, kierowca zdobędzie cenne punktów do licencji R1, a przejechanie rajdu od startu – do mety przyniesie też wymierne rezultaty w postaci zdobycia cennego doświadczenia (w opisywaniu odcinków i słuchania pilota).  Nauka rajdowania na tym rajdzie nie będzie łatwa, bo trasy są wymagające i techniczne, ale dzięki braku pomiaru czasu możemy je spokojniej przejechać – co na pewno pomoże kierowcy w szybszym przyswajaniu rajdowej wiedzy. Mimo, iż nie ścigamy się na czas prosimy naszych kibiców o doping i wsparcie – apeluje Kasia, którą na rajdzie zobaczymy z numerem 107. 

Dla „pucharowiczów” to bardzo pracowite wakacje, bo już na początku sierpnia odbędzie się Rajd Rzeszowski, eliminacja wspólna z mistrzostwami Polski. A już w przyszłym tygodniu zapraszamy na podsumowanie wrażeń startujących pań, po Rajdzie Krakowskim.

Relację Magdy Wilk z Rajdu Krakowskiego zamieścimy jako oddzielny artykuł.

Najnowsze

Natalia Kowalska przed wyścigiem w Brands Hatch

Tydzień temu w Algarve w Portugalii Natalia Kowalska wywalczyła pierwsze, historyczne punkty w Formule 2. W Brands Hatch chce pójść za ciosem. Przed zawodniczką Cyfra + F2 Racing już szósty wyścigowy weekend tego sezonu. Koszalinianka nie ma złudzeń - na angielskim torze najważniejsze będą kwalifikacje.

fot. Cyfra + F2 Racing

Polka na Wyspy Brytyjskie udała się już w poniedziałek 12 lipca, po to by we wtorek uczestniczyć w oficjalnych testach przed wyścigiem.  W trakcie sezonu kierowcy F2 mają taką szansę tylko dwukrotnie. W czerwcu jeździli w Zolder, teraz właśnie w Brands Hatch. Dla Kowalskiej każde okrążenie w ramach testu jest na wagę złota.

Z jazd próbnych Natalia jest zadowolona. Teraz czas na weekendową rywalizację. Polka nie ma zamiaru spoczywać na lurach po wydarzeniach w Algarve. Na każdym kroku powtarza, że wejść do pierwszej 10-tki to jedno, ale utrzymać się w niej na dłużej – to drugie.

– Wszyscy idą do przodu, jadą coraz szybciej. Każdy najmniejszy błąd w kwalifikacjach kosztuje kilka pozycji na starcie. A potem w wyścigu strasznie trudno to nadrobić – ocenia Kowalska.

Zwłaszcza na takim torze jak ten w Brands Hatch. Natalia odpowiada dlaczego:

fot. Cyfra + F2 Racing

– Tor w Brands Hatch jest bardzo szybki, nie wynika to z długich prostych, tylko z bardzo szybkich zakrętów. Naprawdę ciężko będzie tu wyprzedzać i utrzymać się za kimś, bo w ten sposób traci się docisk. Dlatego kwalifikacje będą kluczową sprawą – wyjaśnia zawodniczka.

Po weekendzie w Portugalii Kowalska zebrała sporo pochlebnych opinii na swój temat. Jak przyznaje, jest to dla niej dodatkowa mobilizacja do jeszcze lepszej jazdy.

– To był dobry weekend. Wnioski zostały wyciągnięte i teraz będziemy robili wszystko, by było tylko lepiej – kończy Polka.

Tor, na którym w weekend będzie jeździć zawodniczka teamu CYFRA+ F2 RACING znajduje się blisko Londynu. Nie zabraknie więc pewnie polskich kibiców. Tych Natalia zyskuje z wyścigu na wyścig. Wszystko za sprawą coraz lepszej jazdy. 

FIA F2, Brad Hatch, Wielka Brytania,  runda 11. I 12.:

piątek, 16 lipca    
10.45 – 1. trening
14.15 – 2. trening
17.40 – kwalifikacje do 1. wyścigu

sobota,  17 lipca
12.45 – 1. wyścig (na żywo w Eurosport)
16.50 – kwalifikacje do 2. wyścigu

niedziela, 18 lipca   14.05 – 2. wyścig (na żywo w Eurosport 2)

fot. Cyfra + F2 Racing

Natalia Kowalska jest jedynym polskim kierowcą i pierwszą kobietą, która w tym sezonie ściga się w międzynarodowym cyklu F2. Polka startuje w zespole Cyfra + F2 Racing. Natalia Kowalska przygodę na torach wyścigowych rozpoczęła mając kilka lat, a jako dziesięciolatka w 1998 r. zdobyła licencję kartingową. Już trzy lata później zdobyła wicemistrzostwo Polski juniorów w kategorii Intercontinental 100 A. W 2005 roku zdobyła dwukrotne mistrzostwo Polski w jednym sezonie w dwóch najszybszych kategoriach kartingowych w kraju. To pierwsza i jedyna Polka w światowych seriach single-seaterów Formula Renault 2.0 i amerykańskiej serii Star Mazda. Jest najszybciej jeżdżącą Polką, pierwszym polskim kierowcą ścigającym się bolidem Formuły 2, od 2010 roku w zespole Cyfra + F2 Racing. W światowym rankingu Castrola (www.castroldriverrankings.com) Natalia Kowalska jest drugim po Robercie Kubicy, najwyżej sklasyfikowanym polskim kierowcą wyścigowym.

Wyścigi z udziałem Natalii Kowalskiej można oglądać nie tylko na antenie Eurosport i Eurosport 2, ale także na żywo na stronie www.formulatwo.com.

Formuła 2 to cykl międzynarodowych wyścigów, organizowanych od 1948 roku, będący kopalnią talentów i swoistym zapleczem dla najbardziej prestiżowych zawodów motorowych świata, czyli Formuły 1. W roku 1984 zawody zastąpiono inną klasą wyścigową, by powrócić do nich ponownie w 2009 roku. Zdobywca tytułu Mistrza Formuły 2 sezonu 2010 weźmie udział w testach zespołu Williams F1.

Tegoroczny kalendarz rozgrywek Formuły 2:
16 – 18 kwietnia, Silverstone, Wielka Brytania, runda 1. i 2.
30 kwietnia – 2 maja, Marakesz, Maroko, runda 3. i 4.
21 – 23 maja, Monza, Włochy, runda 5. i 6.
18 – 20 czerwca, Zolder, Belgia, runda 7. i 8.
2 – 4 lipca, Algarve, Portugalia, runda 9. i 10.
16 – 18 lipca, Brands Hatch, Wielka Brytania, runda 11. i 12.
30 lipca – 1 sierpnia, Brno, Czechy, runda 13. i 14.
3 – 5 września, Oschersleben, Niemcy, runda 15. i 16.
17 – 19 września, Valencia, Hiszpania, runda 17. i 18.

Najnowsze

Peugeot 508 – nowy sedan w 2011 roku

W segmencie dużych sedanów już niebawem pojawi się kolejny ładny Peugeot - model 508. Niestety wiąże się to z rezygnacją francuskiego koncernu z produkcji wyjątkowo urodziwych samochodów: 407 i dużej limuzyny 607.

 

Przód auta wygląda jakby rozcinał powietrze…
fot. Peugeot
Pojawi się Peugeot 508 sedan i kombi.
fot. Peugeot

508 będzie produkowany we Francji dla rynku europejskiego, a następnie w Chinach, dla największego rynku na świecie. W Europie wprowadzony zostanie w dwóch wersjach nadwozia: jako sedan (o długości 4,79 m) oraz SW (4,81 m). Zostaną one zaprezentowane publicznie podczas Salonu Motoryzacyjnego w Paryżu w październiku tego roku, a do sprzedaży trafią z początkiem 2011 roku.

Zwarta, konkretna sylwetka budzi respekt.
fot. Peugeot

Samochód nawiązuje w głównej mierze do stylizacji konceptu SR1, jednak sporo w nim inspiracji modelami Mercedesa i Lexusa; można doszukać sie także dalekiego podobieństwa do Opla Insigni, czy Volkswagena Passata CC. Co prawda Peugeot nie musi się wstydzić swojego wzornictwa, wręcz przeciwnie, bywa kopiowany przez innych producentów, to jednak miło jest wiedzieć, że projektanci równają do „górnej półki”, czyli aut klasy premium. Bo tak właśnie prezentuje się najnowszy produkt francuskiej marki.

 

 

 

Wnętrze, narazie z oddali, prezentuje się elegancko.
fot. Peugeot

Gama silników będzie oparta o system e-HDi (Stop & Start nowej generacji łączący), a w kilka miesięcy po wprowadzeniu modelu 508 na rynek, w sprzedaży pojawi się wersja z technologią HYbrid4 z 200-konnym silnikiem i napędem na 4 koła.

 

Najnowsze

Wydziergany Smart

Niektóre panie uwielbiają dziergać na drutach, szydełkować, haftować, co wcale im nie przeszkadza być jednocześnie pasjonatkami motoryzacji. Brzmi dziwnie? A co powiecie na "łowicki" kubraczek dla Smarta? Na taki pomysł wpaść mogła jedynie kobieta!

fot. magdasayeg.com

Śmiejemy się czasem z zabawnych kubraczków zakładanym psom w zimie, dzierganych na drutach sweterkach od naszych babć, czy opiekuńczych mam. Jednak na widok tych specyficznych ściegów zwykle mówimy: urocze…

Tak stało się tym razem. Otóż pewna nowoczesna Amerykanka – Magda Sayeg – zaprezentowała podczas festiwalu artystycznego Il Lusso Essenziale odbywającego się w Rzymie nietypowe „ubranko” dla Smarta. Przyodziała auto w wydzierganą powłokę z kolorowej włóczki, z wzorami przypominającymi nieco nasze łowickie pepitki. Samochód prezentuje się może niecodziennie, jednak przykuwa uwagę i zachwyca różnorodnością barw.

Artystka tym samym definiuje na nowo dzierganie na drutach. Inspiruje ją właściwie wszystko: od miejsc publicznych, środków komunikacji, po wyposażenie wnętrz. Nietypowym materiałem, które niczym kolorowe grafiti zdobi miasto, pokrywa samochody, parkomaty, autobusy, rowery, lampy uliczne, czy pomniki.

fot. magdasayeg.com

Magda stworzyła także wyjątkowo ciekawą stronę o własnej twórczości, warto zajrzeć tu.

Najnowsze

Blondynka na giełdzie

„A co ja będę pani tłumaczył, na giełdę to z mężczyzną się przyjeżdża!" - usłyszała nasza czytelniczka na giełdzie samochodowej. Dowiedziała się też, że jej wymarzone auto nie jest kobiece, więc zrezygnowana oddała się nowej pasji - grze w wyścigi samochodowe na telefonie. Przeczytaj felieton Eweliny.

Kobieta na giełdzie sprzedająca swój samochód to nietypowy widok…

Ostatnio na giełdzie samochodowej byłam jako dziecko. Pamiętam rzędy dużych fiatów, polonezów i kilka aut zza zachodniej granicy, o których marzyła większość polskich kierowców. Niedawno po raz pierwszy – już jako dorosła kobieta – znalazłam się w miejscu, gdzie mężczyźni wiodą prym. W miejscu, które z chęcią odwiedzają panowie, aby pooglądać auta i… zjeść kiełbasę (mój mężczyzna twierdzi, że to jedna z lepszych atrakcji na giełdzie dla „wymagającego motomaniaka”).

Zawitałam tam jako osoba sprzedająca auto. Pierwsze wrażenia: co ja tu robię? Dziwne uczucie. Zwłaszcza, że nie mam problemów w przystosowaniu się do nowych warunków, ale tu? Poczułam się jak przed laty, jak mała dziewczynka w niezrozumiałym dla niej świecie. Oczywiście wcześniej sprzedawałam i kupowałam auta, ale w bardziej przyjaznych warunkach.

Pojawili się pierwsi chętni do „oceny” mojego samochodu: obejrzeli, obstukali i głośno wyrażali swoje zdziwienie, że blondynka wie czym jeździ, jak wyposażone jest jej auto – nawet bez zaglądania w papierki! A to dopiero! Potem przyszedł czas na litanię rzekomych wad i propozycję zapłaty połowy ceny, jaką wystawiłam w ofercie. Polemika, że mój egzemplarz wcale nie ma wymienionych uszkodzeń, że warty jest swojej ceny, kończy się słowami: „a co ja będę pani tłumaczył, na giełdę to z mężczyzną się przyjeżdża!”. Szok numer 1.

Mężczyźni znają Twoje auto najlepiej 😉

W międzyczasie minęło mój egzemplarz kilka osób pytających jedynie o cenę, kilku nie spodobały się trzy rysy na prawym błotniku. To szok numer 2. Od 15-latka wymagać, aby nie miał żadnych rys to chyba przesada; zresztą podobno mężczyźni nie zwracają uwagę na wygląd… Sytuacja jest w sumie dla mnie nieco stresująca, bo uważam, że mój samochód jest zadbany, śliczny i najlepszy.

Idę zwiedzić giełdę i zobaczyć, czy jest coś na niej interesującego. Dzwonię do partnera, który jest w drodze po mój nowy pojazd. Zdaję relację z dotychczasowych poczynań i otrzymuję radę na odstresowanie: „pograj na telefonie i zjedz kiełbasę – środkowa budka”. Z drugiej opcji nie korzystam -staram się dbać o linię – ale pierwszą pewnie przemyślę. Tymczasem daję ogłoszenie do autogiełdy, bo zaczynam mieć wątpliwości, czy w takich warunkach sprzedam samochód. Ucinam sobie miłą pogawędkę o motoryzacji z panem od anonsów – jedynym, który nie patrzył na mnie z góry. Może dlatego, że mu zapłaciłam za umieszczenie ogłoszenia?

Typowe…
fot. Motocaina

Zaczepia mnie handlarz, znikąd pojawia się drugi. Rozbawiona podejściem tutejszych bywalców do kobiet, w ramach rozrywki postanawiam podyskutować z jednym z nich. Gdy na jego pytanie odpowiadam uprzejmie, czym w najbliższym czasie zamierzam jeździć, stwierdza bezsprzecznie, że moje wymarzone auto przecież nie jest kobiece! Do tej pory nie sądziłam, że marka i model samochodu jest przypisany do płci kierowcy. A jednak! Po chwili handlarz wymienia pojazdy, jakie może mi zaproponować, głównie te z mikroskopijnym silnikiem 1.0, podkreślając barwy lakieru. Przy opisie jednego z nich wyraźny nacisk kładzie na kolor czerwony. Co to za stereotyp?! Nie mam nic przeciwko czerwonym samochodom, ale pamiętam uwagi kolegów, że „takimi to jeżdżą baby”. Przerywam człowiekowi tę żenującą wyliczankę i informuję dosadnie, że swojego wyboru nie zmienię. Ten, zrezygnowany, daje mi swój numer telefonu i prosi o kontakt, jakbym nie znalazła wymarzonej bryki. Zawijam kiece i lecę, chciałoby się powiedzieć – zwłaszcza do niego! Też coś! To mój szok giełdowy numer 3. Lekko skonsternowana wracam do auta.

Kobiety coraz częściej wiedzą, co drzemie pod maską ich samochodów.
fot. Motocaina

Za wycieraczką zastaję pełno ulotek, ktoś pyta o ostateczną cenę. Zawiedziona brakiem konkretnych ofert wsiadam do auta i postanawiam skorzystać z rady mojego mężczyzny. Wyciągam telefon. Zaczynam od układania puzzli, ale szybko mi się nudzi, odpalam więc kolejną grę: wyścigi samochodowe. Piękna plaża, fajne autko, jadę… Na początku trudno mi się utrzymać na torze, ale po kilku okrążeniach nie jest już tak źle. Taka alternatywa spędzania czasu na giełdzie zaczyna mnie wciągać. Do tej pory byłam przeciwniczką gier komputerowych, co więcej, zawsze dokuczałam ukochanemu, że dużo gra. Teraz wiem, jakie to absorbujące. Parę osób przechodzi obok samochodu. Po chwili, obserwując sytuację kątem oka  – bo przecież muszę skupić się na wyścigu – dochodzę do wniosku, że więcej jest sprzedających niż kupujących. Wiem już też, że nie jest to przyjazny świat dla kobiety, nawet takiej, która zna się na rzeczy. Przypuszczalnie pani-mechanik, również zostałaby tu przywołana do  porządku: proszę przyjść ze swoim facetem, wtedy porozmawiamy…

Czy dożyjemy czasów, kiedy mężczyźni zrozumieją, że mit „baby za kierownicą” nie tyczy się wszystkich kobiet?
fot. Motocaina

Rozbawia mnie mała – na oko 2-letnia dziewczynka, oglądająca samochody ze swoimi rodzicami. Stanęła obok jednego i krzyczy: „tatusiu ja chce ten!”. Ojciec bierze ją za rączkę i mówi: „idziemy dalej”. Jednak mała dama uparcie postanawia: „ja chcę ten!” ( i nie było to auto ani różowe, ani czerwone – tak gwoli ścisłości). Sądzę, że tę zdecydowaną osóbkę szybko zobaczymy za kierownicą.

Przez chwilę zastanawiam się, czy już nie odjeżdżać, ale gra mnie tak pochłania, że na giełdzie pozostaję jeszcze przez godzinę. Reasumuję swoje nowe doświadczenie: wybujałe ego większości panów – pomimo postępu cywilizacyjnego –  nie dopuszcza w dalszym ciągu w swoich umysłach połączenia kobieta i motoryzacja, a co za tym idzie np. kobieta grająca w gry samochodowe… Prędzej nastanie era dinozaurów, niż niektórzy mężczyźni – choć w 50 procentach populacji – dorosną do stwierdzenia, że płeć piękna może mieć coś do powiedzenia w kwestii samochodów i ma świadomość czym jeździ. Smutne, ale prawdziwe.

Paniom na giełdach życzę mocnych nerwów, a panom… weryfikacji opinii na temat kobiet za kierownicą.

Ewelina

Najnowsze