Kobieta za kierownicą! Fakty i mity

Jest poniedziałek, trzeba wracać do pracy, chociaż myśli jeszcze wciąż uciekają do weekendu. Aby nieco poprawić naszym czytelniczkom humor, oferujemy nie do końca poważną podróż przez stare dobre mity dotyczące kobiet- kierowców.

Mit numer jeden: Mężczyźni jeżdżą bezpieczniej

Nieprawda. Wręcz przeciwnie, zdecydowanie częściej sprawcami poważnych wypadków są mężczyźni. Wedle szeroko zakrojonego badania, przeprowadzonego kilka lat temu na zlecenie kanadyjskiej firmy ubezpieczeniowej Kanetix, wypadki obejmujące kolizję z innym pojazdem bądź przeszkodą na drodze tylko w 34% są spowodowane przez kobiety.

Uparci krzewiciele mitu z pewnością teraz przedstawią argument, że to kwestia statystyki: mężczyzn kierowców jest po prostu więcej. Żeby im poprawić humor, przedstawiamy

Mit numer dwa: Mężczyźni są lepsi w czytaniu map

Faktycznie, nie jest to mit, są. Ma to związek z budową mózgu, mężczyźni mają generalnie lepszą orientację przestrzenną.

Mit numer trzy: Kobiety dostają mniej mandatów

I znowu nie jest to mit (jak same widzicie, to hasło po części wywoławcze). Różnica na korzyść kobiet jest trzykrotna.

Mit numer cztery: Mężczyźni są lepsi w ocenie samochodów i w rodzinie to oni decydują, który model wybrać

65% transakcji jest przeprowadzonych przez kobiety, zaś w 85% przypadków mają one głos decydujący.

Mit numer pięć: Kobiety interesuje wyłącznie wygląd i kolor samochodu

To również nieprawda. Wręcz przeciwnie, z doświadczeń sprzedawców wynika, że kobiety stają się coraz bardziej świadome i coraz bardziej wymagające. Owszem, interesuje je wygląd auta (bo niby czemu nie?), ale dokładnie tyle samo uwagi poświęcają bezpieczeństwu i ekonomii jazdy. Ponadto bardziej niż mężczyźni zwracają uwagę na techniczne detale, również drobne (jak funkcjonalność deski rozdzielczej na przykład), podczas gdy męskie zainteresowania idą bardziej w stronę mocy silnika i prędkości.

Źródło: www.gm.cu

Nie dajmy się zwariować!
fot. drivesteady.com

I jeszcze na koniec wisienka na torcie, żeby ostatecznie wyjaśnić pewne wątpliwości:

Patrzymy w lusterka samochodu nie po to, aby podziwiać własny nieskazitelny wygląd za kierownicą, tylko po to, by bezpiecznie zmienić pas.

Tak, wiemy, po ile stoi benzyna, tak, wiemy również, jaki rodzaj paliwa pasuje do naszego samochodu.

Tak, samochód czasami gaśnie i tak, zdarza się to każdemu – niezależnie od płci. Spojrzenia marki „no jasne, baba za kierownicą” nie są ani stosowne, ani zasłużone.

I naprawdę, tendencja do przesadnego wciskania klaksonu tylko dlatego, że w samochodzie przed nami za kierownicą siedzi kobieta, nie świadczy najlepiej o uczestniku ruchu…

Najnowsze

Motoapartament wynajmę

Zapewne wiele z nas uwielbia wplatać motywy motocyklowe w różne dziedziny swojego życia. Fototapeta MotoGP czy breloczek w kształcie Hayabusy - to już nas nie dziwi. Co jednak dzieje się, kiedy proponują nam mieszkanie dostosowane do jednośladów?

Ten news absolutnie nie jest żartem.  Rzecz dzieje się w Japonii, gdzie stworzono projekt ekskluzywnego bloku, składający się z ośmiu apartamentów dostosowanych do motocykli i ich posiadaczy – brzmi dobrze, nieprawdaż?

fot. materiały prasowe

Konstrukcja w kształcie litery „C” stanowi otoczkę dla ogromnego dziedzińca, który pozwala na swobodne poruszanie się motocyklem. Wśród luksusów, jakie mieszkania zapewniają, możemy dostrzec przede wszystkim obecność garaży połączonych bezpośrednio z apartamentami, z oddzielnymi wejściami do każdego z nich.

fot. materiały prasowe

Ciężko jest scharakteryzować wnętrze apartamentów, ponieważ każdy z nich jest inny. Niektóre są większe od reszty, inne zaś wydają się być rozmieszczone na więcej niż jednym piętrze. Łazienki natomiast połączone są z garażami. Wystrój jest surowy i minimalistyczny, co ma bezpośrednio nawiązywać do wizerunku motocyklisty.

fot. materiały prasowe

Ten niecodzienny projekt opracowano w Suginami, w Tokio. Apartamenty NE (tak je nazwano) to wynik współpracy pomiędzy trzema architektami światowej sławy: Yuji Nakae, Hirofumi Ohno oraz Akiyoshi Takagi.

Najnowsze

Włosy pod kaskiem potargał wiatr…

„Moje włosy! One znowu odstają!!!” – ten dramatyczny okrzyk rodem ze skeczu Quasi-Kabaretu Rafała Kmity często mamy ochotę wydać z siebie po zakończeniu przejażdżki i zdjęciu kasku. Tylko motocyklistki-modelki na zdjęciach zawsze mają fryzurę bez zarzutu. My musimy sobie radzić inaczej.

Oczywiście najprościej jest zafundować sobie maksymalnie krótką fryzurę albo zgoła ogolić na łyso, ale nie wszystkie dobrze się czujemy w stylu a la’ Sinead O’ Connor. Dlatego oferujemy kilka praktycznych porad dla motocyklistek, które nie chcą rezygnować ani z przyjemności jazdy, ani z długich, seksownych splotów.

Jednym z możliwych wyjść jest owiązanie głowy bandaną bądź szarfą przed nałożeniem kasku. Ujarzmia włosy i dodatkowo pochłania wilgoć. Wzorzysta, w najmodniejsze wzory, jednobarwna czy kwiecista, w zależności od sezonowej mody, może się okazać dużą ozdobą i elementem fryzury, do tego stopnia, że wcale nie trzeba jej zdejmować po zakończeniu przejażdżki.

Posiadaczki fryzury z grzywką powinny wozić przy sobie mały pojemnik z wodą w sprayu. Po zdjęciu kasku, grzywkę trzeba delikatnie zwilżyć i wygładzić palcami bądź nawet małą okrągłą szczotką.

Dobrym rozwiązaniem jest też umieszczenie niedużej gąbki między czubkiem głowy a kaskiem, aby zwiększyć odległość i częściowo przynajmniej uniknąć oklapnięcia. Niektóre motocyklistki polecają również piankowe papiloty – nawinięte na nie włosy nie dość, że nie tracą formy, to jeszcze wręcz nabierają szałowego wyglądu. Oczywiście, trzeba tylko pilnować, żeby nikt nas nie widział bezpośrednio po zdjęciu kasku.

Można i tak…

Fryzura to jeszcze nie wszystko, równie istotna jest sama kondycja włosów i ich zdrowie, które rzecz jasna przekłada się na wygląd. Zmorą motocyklistek często bywają plątaniny i kołtuny. Pierwsza i prosta rada, to rozpieszczanie włosów piankami, żelami i musami, obowiązkowo z dodatkiem składników chroniących przed słońcem.

W miarę możliwości unikajmy nerwowego rozczesywania loków bezpośrednio po przejażdżce. Lepiej poczekać do czasu mycia głowy i zrobić to powoli, delikatnie, z użyciem dużej ilości balsamu. Dzięki temu rozplątywanie kołtunów nie skończy się uszkodzeniem włosów. Jeśli jednak z różnych przyczyn nie możemy czekać, zamiast szczotki zdecydujmy się na użycie palców i dobrej klasy grzebienia o szeroko rozstawionych zębach. Analogicznie, unikajmy szczotkowania włosów mokrych, bezpośrednio po myciu. Ten sam grzebień również będzie najlepszym wyjściem. I wreszcie: nie unikajmy wizyt u fryzjera. Specjaliści zalecają odświeżanie fryzury, chociażby przycięcie rozdwajających się końcówek, co najmniej raz na 6 tygodni.

Ech, być kobietą, być kobietą…

Najnowsze

(Ich) Trzech wyrusza na podbój Dakaru. Rozmowa z Michałem Wiśniewskim

Kierowca Grzegorz Baran, wokalista Michał Wiśniewski oraz mechanik Dariusz Żyła już w styczniu 2013 roku wyruszą ciężarowym MAN-em na kolejną edycję rajdu Dakar. 15 czerwca miała miejsce oficjalna prezentacja załogi we Wrotach Mazur.

Choć wydawałoby się, że „dakarowskiego” MAN-a można oglądać tylko na tle piachu i żarzącego słońca, to wbrew pozorom – mazurskie jeziora równie dobrze wpisały się w prezentację (między innymi) 650-konnej bestii. Samochód ten został na potrzeby rajdu całkowicie usportowiony i poza elementami wizualnymi nie ma nic wspólnego z  tymi, które spotykamy codziennie na ulicach. Ten MAN to pojazd o 6-cylindrowym silniku, 16-biegowej przekładni, co zapewnia przeniesienie napędu na wszystkie koła, a także maksymalnym momencie obrotowym 3000Nm. Zachowanie stabilności jazdy zapewnia mu instalacja sportowych resorów, a także amortyzatorów Sachs.

Pierwszego dnia imprezy uczestnicy mieli okazję w pełni przekonać się o możliwościach MAN-a. Zawodnicy prezentowali mediom to, co samochód potrafi, a także – zupełnie przypadkiem – to, jak radzić sobie w sytuacjach awaryjnych. Chwilowe ujście ciśnienia w oponie nie przeszkodziło w dalszych pokazach. Załoga zachowała zimną krew i udowodniła, że żaden mazurski piach im niestraszny, a Argentynę, Chile i Peru przemierzą z równą łatwością.

Grzegorz Baran ma spore doświadczenie
fot. Dominika Dragun

Następnie przyszła pora na poznanie zawodników, choć tak naprawdę – żadnego nie trzeba było nikomu przedstawiać. Grzegorz Baran to pustynny wyjadacz. Styczniowy Dakar będzie jego siódmym startem w karierze, a piątym za sterami ciężarówki MAN. Swoje doświadczenie zbudował także na Mistrzostwach Europy Rallycross, Pucharze Świata Cross-Country, a także Mistrzostwach Polski Samochodów Terenowych.

Dariusz Żyła to członek załogi RMF MAXXX Rally Team, Kadry Narodowej Polski oraz aktywny zawodnik Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych, a ponadto świetny mechanik – i w tym właśnie charakterze wyrusza na Rajd Dakar.

Grzegorz Baran, Dariusz Żyła i Michał Wiśniewski szykują się na Dakar
fot. Dominika Dragun

Największą sensację wzbudziła jednak osoba Michała Wiśniewskiego, który dotąd kojarzony był z karierą wokalisty zespołu Ich Troje. O to, dlaczego Rajd Dakar, dzięki komu i ogólnie o motoryzację, zapytałyśmy go osobiście:

Skąd rajdy w Twoim życiu?

Konkretnie rajdami zainteresowałem się dzięki Dominice [narzeczona Wiśniewskiego – przyp. red.], dlatego że opiekowała się ona kilkoma zespołami rajdowymi – akurat za moich czasów teamem Rzeźnik-Mazur. Zabrała mnie na Rajd Rzeszowski. Jako samotnego samca (śmiech) porwanego na rajd absolutnie mnie to nie kręciło. To znaczy, może inaczej – to było takie troszeczkę odrealnione. W tym czasie ja, zapalony lotnik, prezes Polskiego Związku Pokera, a to raczej siedzący sport – poczułem sporą adrenalinę, ale wtedy mnie jeszcze nie „wzięło”. Później Tomek Kuchar zaproponował mi, żebym zagrał w charytatywnym meczu hokejowym. Jak się okazało, był to mecz artyści kontra rajdowcy, a ja zagrałem w drużynie rajdowców i to zaczęło zobowiązywać. Zagrałem w tym meczu i odezwał się Andrzej Wodziński, z propozycją wspólnego pojechania na Radzie Barbórki. Powiedziałem „Ahoj, przygodo” i silnik spalił się nam przed zakończeniem pierwszego oesu (śmiech), ale to wtedy absolutnie załapałem bakcyla.

Ale wcześniej interesowałeś się motoryzacją? Jeździłeś BMW serii 7.

Zawsze byłem fanem motoryzacji, przez dłuższy czas jeździłem siódemką, długo żyłem z firmą BMW, ale ostatnimi czasy jestem absolutnym fanem Mercedesa klasy S. Jednak S-ka.

Samochody BMW to do pewnego czasu były naprawdę dobre samochody. Dziś… Przepraszam, to może źle zabrzmi, ale –  tak jak mówiłem kiedyś, że jestem fanem BMW, tak teraz S-ka przewyższa je o głowę.

Dlaczego?

Myślę, że tu chodzi o wiele rzeczy. Kiedyś BMW miało taką sportową nutę, miało zacięcie. Moim zdaniem dzisiaj już tego nie ma. To nie to samo. Ani ten komfort, ani prowadzenie… są nieporównywalne do S-ki, jeżeli oczywiście mówimy o tych samych pieniądzach.

W Twoim garażu stał też rodzinny Volkswagen..

Owszem, jeździłem rodzinnym Volkswagenem, bo uważam, że jeśli ma się pięcioro dzieci, to to zobowiązuje. Tym samym przesiadłem się z samochodów o dużym komforcie do samochodu bardziej praktycznego. Multivan Volkswagena to bardzo przyjazny samochód, bardzo go sobie chwaliłem – 2.5-litrowy diesel, ale absolutnie wystarczający i wyposażony w dwa niezależne odtwarzacze DVD dla dzieci, a to ważne, kiedy jedziesz do przedszkola ponad godzinę przez Warszawę. To dla dzieciaków było bardzo istotne.

Ostatnio byłem też ambasadorem Chryslera, kiedy jeszcze istniał i nie stał się Lancią. Jeździłem Grand Voyagerem i też bardzo sobie ten samochód chwalę.

.. i tą drogą do Dakaru?

Któregoś dnia przyszedł do mnie Tadeusz Paradowicz i zapytał, czy wziąłbym pod uwagę coś takiego, jak Dakar. Zaśmiałem mu się w twarz, ale okazało się, że mówi poważnie. Grzesiek Baran szukał pilota i mechanika.  Darka Żyłę znał z zeszłego roku, kiedy Darek nie jechał jako mechanik, a serwisant, ale jest znany w Polsce na szeroką skalę. Myślę, że dobrze wybrał, bo Grzesiek zapełnia 90% całej przestrzeni, jeżeli chodzi o opowiadania, a Darek nie odzywa się wcale, przynajmniej jak na razie, dla równowagi. Ja oczywiście Dakar obserwowałem od wielu lat, ale te relacje z rajdu są u nas bardzo zdawkowe. Pokazują jakieś samochody przejeżdżające w migawce mówiąc, że odbył się Dakar. A że tak spektakularnych występów Polaków tam nie było, to te relacje nie istniałyby, gdyby nie Krzysiek Hołowczyc.

Przygotowujecie się fizycznie do startu?

Nie będę oszukiwał, że dzisiejsza prezentacja jest dla nas początkiem. Mamy pełen plan treningowy, by kondycję podnieść absolutnie. Zaczynamy 1-ego lipca i mamy pięć miesięcy, by ten plan zrealizować. I myślę, że to zupełnie wystarczający czas.

Rozumiem, że przygotowywali to jacyś specjaliści?

Tak, oczywiście. Na pewno każdy z nas ma inny plan działania. Robimy to, co wolimy robić. Grzesiek wybiera rower i siłownię, ja przykładowo będę grał w tenisa i jeździł konno, a tam każdy mięsień pracuje. Ja mam jeszcze taki problem… Generalnie, chłopcy mają z czego zrzucać, a ja muszę nabrać masy i będę najprawdopodobniej ćwiczył w warszawskim Gravitanie i zobaczymy, jak tamci trenerzy osobiści zechcą doprowadzić mnie do celu.

Czujesz jakieś obawy?

Nie. Ja się przygotowałem do tego. Przeczytałem bardzo dużo, obejrzałem bardzo dużo. Grzesiek też nie miał łatwej historii, bo on jedzie z Dakarze już po raz kolejny, dlatego to facet z olbrzymim doświadczeniem. Ja nie bujam w obłokach. Ten budżet, z którym jedziemy w tym roku, pozwoli nam na przejechanie Dakaru. Ale najprawdopodobniej nie będziemy aż tak „zbudżetowani”, żeby jechać po wynik. Samochód jest Grzesia, jest bardzo dobry, przejechał Dakar kilka razy, ale jeździ na tyle procent, na ile pozwalają pieniądze.

Czego życzy się mężczyznom wyruszającym na Dakar?

Szczęśliwego powrotu, tego przede wszystkim będzie nam potrzeba.

 

 

Najnowsze

GP Europy: Alonso sensacyjnie wygrywa wyścig

Fernando Alonso z Ferrari sensacyjnie wygrał na torze w Walencji. Jako drugi zameldował się Kimi Raikkonen, a trzeci był – ku uciesze wielu – Michael Schumacher.

Alonso zaskoczył wszystkich pięknym zwycięstwem
fot. Ferrari

Start do wyścigu był spokojny. Jak z katapulty wystrzelił Sebastian Vettel, który z okrążenia na okrążenie uciekał rywalom. Jednak za uciekającym Niemcem było ciasno. Dobrym startem popisał się Alonso, który awansował na ósmą pozycję i widać było, że to nie koniec. Ciekawie zaczęło się robić po piątym okrążeniu, gdy za Lewisem Hamiltonem zaczął tworzyć się pociąg. Pierwszym, który wyprzedził Hamiltona, był Romain Grosjean, który od początku wyścigu był typowany na podium GP Europy.

W czasie gdy kierowcy zjeżdżali na swoje postoje, Alonso dalej kontynuował swoją szarżę. Grosjean po postoju wyjechał tuż przed nosem Hamiltona, którego nie ominęły kolejne kłopoty. Bolid Brytyjczyka spadł po prostu z podnośnika, jednak nie zachwiało to nerwami Brytyjczyka, który dalej próbował przebijać się do przodu.

W połowie wyścigu wyjechał samochód bezpieczeństwa za sprawą kolizji pomiędzy Kovalainenem a Vergnem. Młody Francuz wyprzedził, co prawda Fina, ale z niewiadomych przyczyn skręcił w prawo i przebił Finowi oponę. Obaj próbując dotrzeć do boksu zostawili sporo śmieci, co zmusiło sędziów do podjęcia decyzji o samochodzie bezpieczeństwa.

Po restarcie wszyscy skupiali się na oponach, które ulegały degradacji. Alonso wyprzedził Grosjeana, Hamilton Raikkonena. Jednak gorąco zrobiło się po awarii bolidu Sebastiana Vettela. W czasie tego zajścia Kobayashi uderzył w Felipe Massę, co pogrzebało szanse na dobry wynik Brazylijczyka. Na prowadzeniu znalazł się Alonso, ku uciesze kilkunastu tysięcy kibiców na torze. Hiszpana gonił dzielnie Grosjean, ale jego marzenia prysły jak bańka mydlana na 41. okrążeniu. Lotus Francuza odmówił posłuszeństwa i zatrzymał się na torze. Po awarii Hamilton awansował na drugą pozycję, a Kimi Raikkonen na trzecią.

Sporo działo się za plecami czołowej trójki. Mark Webber stracił trzy pozycje na przestrzeni dwóch zakrętów, co zmusiło go do zjazdu po nowy komplet opon, co uczynił również Schumacher. Niemiec znalazł się za Webberem, jednak to nie przeszkodziło obu panom w szarży w górę stawki. Szczęście tym razem dopisało Niemcowi i ten znalazł się na trzecim miejscu. A gdzie Hamilton i Maldonado? Hamilton nie radził sobie z degradacją opon i był wyprzedzany przez innych kierowców. Kolejnym, który chciał wyprzedzić Anglika, był Maldonado, jednak skończyło się to „awanturą” i Hamilton zakończył wyścig na ścianie.

Ostatecznie wyścig zakończył się pięknym zwycięstwem Fernando Alonso, za którym znaleźli się Kimi Raikkonen i Schumacher. Dalej mieliśmy Webbera, Hulkenberga – co było sporą sensacją, dalej Rosberg, di Resta, Button, Perez, a czołową dziesiątkę zamknął Senna.

Maldonado za kolizję z Hamiltonem otrzymał + 20 sekund do swojego czasu, co spowodowało spadek z dziesiątej na dwunastą pozycję. Vergne na starcie do GP Wielkiej Brytanii zostanie przesunięty o pięć pozycji, a Vergne o dziesięć.

To było jedne z najlepszych GP Europy i teraz czas na deszczowe Silverstone.

Najnowsze