Kobieta restauruje zabytkową Jawę – rozmowa z Magdaleną Surwiłło

15 lipca 2014
11
3
Stara, zakurzona Jawa od wujka z garażu zyskuje nowe życie dzięki Magdzie, która własnoręcznie dopieszcza każdy jej element, by za kilka miesięcy ich serca zabiły wspólnym rytmem.

Pełna galeria zdjęć z restauracji Jawy przez Magdę tutaj.

Dlaczego do odrestaurowania wybrałaś Jawę i w jaki sposób zostałaś jej posiadaczką?

Magdalena Surwiłło przy swojej Jawie

fot. z archiwum Magdaleny Surwiłło

- Za każdym razem odwiedzając babcię i wujka w Międzygórzu, robiłam pielgrzymkę do starej, drewnianej szopy gdzie ona stała, taka opuszczona i zakurzona. Widziałam w niej potencjał. Co do posiadania to... wymarudziłam ją (śmiech). Pamiętam jak dziś, jak przy pomocy przyjaciół, też motocyklistów - Gosi i Marka, przywieźliśmy ją do Wrocławia. Motocykl ma równo 60 lat, bo model jest z 1954 roku.

Czy motocykle to u Ciebie rodzinna pasją?

- Raczej nie, bo w rodzinie nikt, poza moim wujkiem motocykla nie posiadał. Odkąd pamiętam – „chorowałam” na ten motocykl. Jako nastolatka wiedziałam, że on czeka na mnie, na dobry moment. Taki moment nastąpił w październiku 2013.

A właściwie to jeździłaś do tej pory jakimś motocyklem? Skąd wiedziałaś, że to pasja dla Ciebie?

Swojego motocykla jeszcze nie mam, jestem na etapie wyboru, dlatego jak tylko mam okazję - objeżdżam motocykle znajomych (śmiech). Motocykl pasuje do reszty moich pasji np. do podróżowania. Mam wrażenie, że da mi poczucie niezależności i szeroko pojętej wolności.

Motocykl długo nie był używany, więc chyba sporo jest w nim do zrobienia?

Tak, do zrobienia było wszystko: blacharka, elementy chromowane, wymiana części eksploatacyjnych. Co nas zdziwiło - silnik był w idealnym stanie, poza kilkoma uszczelkami, ale to naturalna kolej rzeczy.

Dlaczego nie zlecisz tej pracy, tylko robisz to sama?

Przede wszystkim ze względów finansowych - tak było na początku. Pomagał mi ją rozbierać kolega z pracy i tak się zaczęło poznawanie Jawy od każdej śrubki. Później na oldtimerbazarze poznałam pasjonatów starych motocykli Bartka i Adama - dzięki nim uzyskałam dostęp do warsztatu i wiedzy. Spodobało mi się, nie było zmiłuj. Założenie początkowe było takie, że to właśnie im powierzę restauracje Jawy. Jakie było moje zdziwienie, jak Adam wskazał, gdzie leżą poszczególne narzędzia i wytłumaczył od czego mam zacząć...

Magdalena Surwiłło i jej Jawa na początku prac

fot. z archiwum Magdaleny Surwiłło

Czy masz jakiś plan całej restauracji i robisz to punkt po punkcie?

Plan jest jeden - ma być oryginał. Pomału, w miarę funduszy i wolnego czasu, wymieniam część po części.

Chyba trudno dostać części do 60-letniego motocykla?

„Babcia Jawa” była w niezłym stanie początkowym, części szukam na forach dotyczących tych motocykli. Czasem ktoś ma po prostu jakieś resztki w szopie czy stodole, szukam na czeskim aukro – odpowiednik naszego allegro i sklepie „Pod W-eską”. Ale na przykład na puszkę na akumulator polowałam pół roku (śmiech), udało się na czerwcowym oldtimerbarzarze.

Każdy element Magda restauruje samodzielnie.

fot. z archiwum Magdaleny Surwiłło

Na jakim teraz jesteś etapie i kiedy planujesz zakończenie prac?

W tym momencie daleko za połową. Chciałabym ją ukończyć jeszcze w tym sezonie i mam nadzieję, że tak będzie. Przed nami z większych prac tylko lakierowanie i złożenie całości.

Ile godzin przy tym motocyklu już spędziłaś?

Nie potrafię określić, na pewno dużo… Począwszy od stania i patrzenia na nią, gdy stała w szopie, przez rozbieranie i katalogowanie części, szukanie nowych – aż po kilkugodzinne wizyty w warsztacie.

Kto Ci pomaga merytorycznie, technicznie i fizycznie? Skąd masz potrzebne narzędzia i gdzie na to wszystko miejsce?

Pierwszym miejscem był firmowy parking. Merytorycznie jak i fizycznie pomagał mi kolega z pracy Jurek, również pasjonat starych motocykli. Później trzymałam ją w swoim mieszkaniu, rozebraną na części. Obecnie ma swoje miejsce w warsztacie Adama i Bartka w zajezdni tramwajowej na Legnickiej. Narzędzia mam od chłopaków, wiedzę również. Dodatkowo czuwa nad nami wujek, który zna ją najdłużej. Korzystam też z forum jawa.cz, bo to skarbnica wiedzy.

Tak Jawa wyglądała po rozebraniu.

fot. z archiwum Magdaleny Surwiłło

Wujek jest chyba zadowolony, że oddał motocykl w takie ręce?

Trzeba by zapytać Wujka (śmiech). Oby! Bo w planach wyciąganie kolejnych cudów z jego garażu (śmiech).

Masz smykałkę do zajęć technicznych? Popełniasz błędy?

Z wykształcenia jestem inżynierem, więc podstawy nie są dla mnie trudne do opanowania. Błędów jeszcze nie popełniłam, ale tylko dlatego, że pytam i dociekam. Mam świadomość tego, że przy takim motocyklu nie warto popełniać błędów - są po prostu kosztowne (śmiech).

Czy w swojej wyobraźni, widzisz już siebie na tej (dopieszczonej własnymi rękami) Jawie na drogach?

Ojejku, ona potrafi mi się śnić nocami... Oczywiście, że się widzę w skórze z rozwianym włosem - chociaż przy tej prędkości, jaka ma szanse osiągnąć... hmm (śmiech).

Elementy Jawy przygotowane do chromowania.

fot. z archiwum Magdaleny Surwiłło

Po takiej „szkole mechanicznej”, to raczej nic Cię już w trasie nie zaskoczy?

Zaskoczy pewnie nie jedno, ale oby pozytywnie! Nie znam jej jeszcze jako motocykla jeżdżącego, ponieważ póki co, stoi od wielu lat. Dostanie duży kredyt zaufania, a co z nim zrobi? Zobaczymy…

Z dotychczasowego efektu prac jesteś zadowolona?

Bardzo! Najbardziej z faktu, że przez całą moją przygodę z Jawą, trafiam na niesamowitych ludzi, którzy są gotowi pomóc mi w spełnieniu tego marzenia.

Komentarze

Jacek l.
18 września 2014 15:11
piękna pasja
18 stycznia 2016 22:06
Magda! Nie mogłaś lepiej trafić. Bartek i Adam to faktycznie nieoceniona pomoc! Znam się z chłopakami a Bartek do tej pory cudownie dopieszczał moje motocykle!
jacek z kielc
27 stycznia 2016 13:21
Podoba mi się to co robisz, bo ja robię to samo z WSKą z 1968 roku - pzdr