Klaudia Podkalicka na Baja Poland

Klaudia Podkalicka, jedyna kobieta-kierowca w Pucharze Świata w rajdach cross-country, pojawi się już 31 sierpnia na starcie największej i najbardziej prestiżowej imprezy w Polsce - Baja Poland 2017.

Dla zawodniczki Total Teamu i rodowitej szczecinianki to najbardziej wyczekiwana impreza tego sezonu. Przez 3 dni, na ponad 500 km odcinków specjalnych trwać będą zmagania około 120 najlepszych zawodników z całego świata. Wśród nich są takie sławy, jak Nesser Al-Attiyah, Krzysztof Hołowczyc i Jakub Przygoński.

Rajd Baja Poland 2017 z bazą w Szczecinie zostanie rozegrany w dniach od 31 sierpnia do 3 września, głównie na bezdrożach Drawska Pomorskiego. Jest jedną z 11 rund Pucharu Świata. Do tej pory odbyły się już Baja Russia, Dubaj Baja, Abu Dhabi Desert Challenge, Sealine Cross Country Rally w Katarze, Rajd Kazachstanu, Italian Baja, Baja Espana Aragon i Hungarian Baja. Czas na bardzo szybkie, techniczne trasy i zdradliwe, piaszczyste, czasami również błotne pułapki poligonu w Drawsku Pomorskim. Kolejne rundy PŚ, które zostaną rozegrane do końca roku to Rajd Maroka i portugalskie Baja Portalegre 500.

Klaudia Podkalicka będzie w tym prestiżowym rajdzie nie tylko jedyną zawodniczką na miejscu kierowcy, ale i jedynym kierowcą Mitsubishi Pajero. – Jestem bardzo podekscytowana przed kolejną rundą Pucharu Świata. Nie ukrywam, że już czuję olbrzymi stres. To jedna z większych imprez motoryzacyjnych w Polsce, emocji na pewno nie zabraknie. Przede wszystkim niesamowite samochody, niesamowici kierowcy i świetna atmosfera. W ubiegłym roku zajęłam trzecie miejsce w swojej klasie, więc apetyt rośnie. Zapowiada się świetny rajd – mówiła na konferencji, zapowiadającej imprezę, zawodniczka Total Teamu.

Pod koniec lipca Klaudia Podkalicka stanęła wraz ze swoim pilotem, Błażejem Czekanem na podium 37. Rajdu Polskie Safari w Przasnyszu. Po zaciętej rywalizacji i pomimo problemów technicznych z instalacją elektryczną w swoim aucie, zajęła 3. miejsce w 4. rundzie Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych, Pucharze Polski Samochodów Terenowych oraz Pucharze Polski w Rajdach Baja 2017.

Długi i szybki rajd Baja Poland to wyzwanie zupełnie innej rangi. Nawet tacy mistrzowie, jak Nasser Al-Attiyah przyznają, że z pewnością nie należy do najłatwiejszych, a na zawodników czeka sporo niespodzianek. Z kolei Krzysztof Hołowczyc uważa szczecińskiego klasyka za jeden ze swoich ulubionych, dlatego – ogłaszając rok temu wycofanie się z rajdów terenowych – myślał o tym, by na trasy Baja Poland powrócić i właśnie mu się to udało.

– Nie dziwię się Krzysztofowi, Baja Poland zawsze słynęła ze świetne przygotowanych tras. Tu wszystko i zawsze jest dopięte na ostatni guzik, a odcinki bardzo szybkie, głównie piaszczyste. Każdy oes to ponad 200 km różnych nawierzchni i prędkości. Jazda zawsze tu cieszy i daje ogromną satysfakcję. Z drugiej strony jest ogromnym wyzwaniem, na mecie wielu kierowców dosłownie wypada ze zmęczenia ze swoich samochodów. Bardzo chcemy pokazać zawodnikom zagranicznym na co nas stać i że jesteśmy tu na swojej ziemi – komentuje Klaudia Podkalicka.

Jak mówi – na trasach Baja Poland wszystkiego jest po trochu. Są szybkie odcinki, na których wykorzystuje się pełną moc samochodu, włączając ostatni bieg – a także wolniejsze i bardzo trudnie techniczne, leśne fragmenty. Zdradliwie wyprofilowane zakręty i czołgowiska, po których jeździ się bardzo wolno. – Po ostatnich ulewach w Drawsku są wielkie i głębokie kałuże, które będą ogromnym utrudnieniem. Potrzebujemy zapasu deszczowych opon. Są też piaski, w których łatwo się zakopać, pułapek jest mnóstwo.

Ale za to kocham ten rajd. Najważniejsze dla zawodników będzie dobry rytm, koncentracja i maksymalne opóźnianie hamowania. Oto recepta, by nie stracić na nich cennych sekund – mówi Podkalicka.

Receptą na sukces jest również dobrze przygotowany samochód. Dlatego, po lipcowym stracie w Polskim Safari, Mitsubishi Pajero Klaudii opuszcza warsztat dopiero niespełna tydzień przed startem w Baja Poland. – Musimy mieć pewność, że nic nas nie zaskoczy. Zwłaszcza, że to bardzo długi rajd. Dlatego, zaraz po opuszczeniu serwisu, rozpoczynamy dodatkowe drogowe testy – dodaje zawodniczka Total Teamu.

Dla zawodników impreza rozpocznie się w czwartek, 31 sierpnia. Odbędą się wówczas odbiory techniczne. Kolejny dzień, piątek 1 września to briefingi, tzw. shakedown i ceremonia otwarcia, zaplanowana o godz. 15.00, a wieczorem prolog. – Shakedown to coś, czego brakuje mi bardzo na innych imprezach cross-country. W Pucharze Świata to standard. Zawodnicy mają ok. 2 godzin na trening, po specjalnie wytyczonej przez organizatora trasie. No i możemy sobie trochę „poupalać” – śmieje się Klaudia.

Baja Poland to niesamowite wydarzenie nie tylko dla kierowców, ale również kibiców. Wyznaczono wiele stref z których mogą obserwować zmagania. Dodatkową atrakcją będą koncerty, są nawet place zabaw dla dzieci. – Badanie techniczne również jest nietypowe. Odbędzie się na terenie Muzeum Techniki w którym, oprócz pojazdów zawodników, będzie można obejrzeć stare auta. Ceremonia otwarcia odbędzie się w przepięknym miejscu nad Odrą, z widokiem na Wały Chrobrego – zachęca kibiców Klaudia Podkalicka.

Startują tu najlepsi z najlepszych, zawodnicy którzy pojawiają się na odcinkach rajdu Dakar. W rajdach cross-country nie ma Mistrzostw Świata, dlatego Puchar świata jest najwyższą rangą zawodów terenowych. Moim celem jest pudło, zawsze trzeba myśleć o zwycięstwie. Mam nadzieję, że również w tym roku uda mi się je wywalczyć. Wiele zależy jednak od sprzętu i rywali. Moje Pajero ma około 250 KM, a samochody przeciwników ok. 400 KM. Łatwo nie będzie, ale świetnie się czuję na szczecińskich trasach i jestem w stanie bardzo szybko tu jechać. Oto wyzwanie. Bohaterowie Dakaru, Katarczycy, Saudyjczycy i ja. Jest stres – śmieje się Klaudia i dodaje, że czas od chwili zajęcia miejsca na podium w lipcowym rajdzie Polskie Safari spędziła, podobnie jak jej samochód – na wakacjach. – Miałam przerwę w treningach, zaś samochód musieliśmy technicznie zweryfikować, po tym jak na pierwszym oesie zaczął przerywać w nim silnik. Wymieniliśmy sporo części, ustawiliśmy zawieszenie, jesteśmy gotowi do drogi – ogromnie się cieszę, bo to uwielbiany przez kierowców rajd. Szansę w nim mają ci, którzy jeżdżą równo i są w stanie wytrzymać ogromne napięcie. Będą piekielnie szybkie i wymagające technicznie oesy. Przed nami jeden z najlepszych rajdów w Polsce – podsumowuje Klaudia Podkalicka.

Zawodniczka Total Teamu nie porzuciła też marzeń o starcie w legendarnym Rajdzie Dakar. Najbliższe dwa lata chce poświęcić na przygotowania i zgromadzenie budżetu, by móc wystartować w najbardziej prestiżowej i znanej na całym świecie imprezie.

Najnowsze

Wystartowało Porsche Driving Experience w Polsce

Pierwsze dni polskiej edycji Porsche Driving Experience na torze Silesia Ring w Kamieniu Śląskim, w których bierzemy udział należy zaliczyć do bardzoo udanych.

Wyjątkowe wydarzenie dające możliwość zapoznania się z samochodami Porsche w ich naturalnym środowisku – na torze wyścigowym to ponad dwutygodniowy cykl zajęć związanych z jazdą w sportowych warunkach, którego zakończenie planowane jest na 14 września br. Łącznie 700 uczestników będzie miało okazję poczuć prawdziwy charakter samochodów niemieckiego producenta z Zuffenhausen. Grono wyszkolonych instruktorów Porsche prowadzi poszczególne sekcje z naciskiem na bezpieczeństwo, najlepszą technikę jazdy i najwyższy poziom adrenaliny.

Tor Silesia Ring to najnowocześniejsza tego typu inwestycja w Polsce. Ma 3636 m długości, 15 zakrętów – 9 prawych i 6 lewych, od 12 do 15 metrów szerokości i prostą startową licząca aż 560 metrów. Co więcej, na terenie obiektu znajduje się specjalny pawilon Porsche, w którym uczestnicy będą mogli w komfortowych warunkach odpocząć pomiędzy poszczególnymi aktywnościami, a także zapoznać się z ofertą ekskluzywnych akcesoriów Porsche Driver’s Selection.

Partnerem Porsche Driving Experience na torze Silesia Ring jest Michelin, który przy okazji tego wydarzenia prezentuje swoją najnowszą oponę o ultrawysokich osiągach – Michelin Pilot Sport 4S, przeznaczoną do samochodów o dużej mocy. W oponie Michelin Pilot Sport 4S wykorzystano rozwiązania konstrukcyjne stworzone na potrzeby sportów motorowych oraz testowane m. in. w 24h Le Mans, WRC oraz Formule E.

Najnowsze

Ceny paliw w USA szaleją – w Polsce to odczujemy

Tylko przez ostatni tydzień ceny benzyny bezołowiowej na nowojorskiej giełdzie towarowej wzrosły o ponad 20 proc. i osiągnęły najwyższy poziom od blisko 3 lat. Wyraźne zmieniają się też notowania na rynku europejskim, co oznacza, że polscy kierowcy muszą się przygotować na podwyżki, i to już od przyszłego tygodnia.

Globalny rynek ropy naftowej i jej produktów cechuje się m.in. tym, że wszelkie zaburzenia popytu i podaży u wiodących konsumentów czy producentów przekładają się na zmiany cen praktycznie na całym świecie. Nie inaczej sytuacja wygląda w związku z huraganem Harvey, który nawiedził bogate w infrastrukturę petrochemiczną południowe stany USA.

Ropa w dół, a paliwa w górę
Patrząc pobieżnie na notowania ropy, wydaje się, że przez ostatni tydzień nic ciekawego się nie wydarzyło. Amerykańska ropa WTI spadła od zeszłego czwartku o ok. 3 proc., co mieści się zakresie wahań z ostatnich miesięcy. Stosunkowo niewielkie zmiany tego podstawowego surowca energetycznego nie oddają jednak olbrzymich zmian cen paliw, a zwłaszcza benzyny.

Jeszcze 24 sierpnia galon benzyny bezołowiowej kosztował na Nowojorskiej Giełdzie Towarowej (NYMEX) 1,65 dolara. Po tygodniu kurs doszedł do granicy 2 dol. Oznacza to ponad 20 proc. wzrostu i najwyższe poziomy od grudnia 2014 r.

W tej sytuacji interesująca wydaje się odpowiedź na pytanie – z czego wynikają tak duże spadki cen ropy naftowej? Otóż południowo-wschodnie wybrzeże Teksasu niedaleko Houston oraz granicy z Luizjaną usłane jest rafineriami. Według danych Amerykańskiej Agencji Energetycznej (EIA) ok. 44 proc. (z 17,3 mln) możliwości przerobowych ropy naftowej jest usytuowanych na wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej. Z kolei raporty agencji Bloomberg pokazują, że wyłączenia amerykańskich rafinerii związane z huraganem Harvey przekraczają 4,4 miliona baryłek dziennie.

To nie tylko ok. 25 proc. amerykańskich mocy przerobowych ropy naftowej, ale także znaczna część światowego popytu na produkty ropy naftowej wynoszącej niespełna 100 mln baryłek dziennie. 4,4 mln baryłek to także ośmiokrotność dziennego zapotrzebowanie na produkty przerobu ropy naftowej w Polsce.

Trudności w pozyskaniu odpowiedniej ilości paliw oraz problemy z ich transportem poprzez rurociągi powodują więc bardzo silny wzrost cen benzyn. Natomiast w większości wydobycie ropy naftowej nie jest narażone na problemy, gdyż odbywa się poza terenami opanowanymi przez żywioł. Stabilizacja podaży ropy przy mniejszym popycie ze strony rafinerii powoduje spadek cen podstawowego surowca, a wzrost cen jego produktów.

W Polsce też zapłacimy więcej
Stany Zjednoczone są nie tylko konsumentem benzyny czy diesla, ale także mają spory udział w eksporcie paliw. Dane EIA pokazują, że dzienny eksport netto produktów przerobu ropy naftowej wyniósł w ostatnich czterech tygodniach średnio niemal 2,2 mln baryłek. Teraz część tego eksportu jest zagrożona, co powoduje wzrost cen w innych regionach świata.

Wyższe oczekiwane ceny paliw na świecie to również efekt zaburzeń w dostawach paliw do wschodnich stanów USA. Prawdopodobnie będą one musiały być zaspokojone przez wyższy import z innych regionów globu, co także podbija ogólne wyceny benzyn.

Na rynku europejskim przez 6 dni cena benzyny 95 wzrosła o niespełna 9 proc. i osiągnęła najwyższy poziom od sierpnia 2015 r. Zmiany kosztów paliw także nie ominą rynku polskiego, choć dzięki względnie słabemu dolarowi do rekordów jest jeszcze daleko. W polskim hurcie jednak 31 sierpnia cena litra benzyny bezołowiowej wzrosła o 8 gr na litrze w porównaniu z poprzednim dniem. Jest duże ryzyko, że podwyżki będą kontynuowane i już w przyszłym tygodniu popularna „95” na stacjach będzie kilkanaście groszy droższa niż obecnie.

W tej serii negatywnych informacji są też pozytywy. Zaburzenia pogodowe zwykle nie powodują długotrwałych wzrostów cen surowców energetycznych. Po kilku tygodniach możliwości przerobowe ropy naftowej w USA powinny powrócić do wcześniejszych wartości, co także prawdopodobnie spowoduje powrót globalnych cen paliw do poziomów sprzed huraganu Harvey.

Źródło: Cinkciarz

Najnowsze

Mercedes nagradza za oddanie auta z silnikiem Diesla

Mercedes-Benz postanowił aktywnie wesprzeć odmładzanie parku motoryzacyjnego w Polsce i ograniczanie emisji szkodliwych spalin do atmosfery. Proponuje właścicielom dowolnego samochodu z silnikiem Diesla pewien bonus.

Nowoczesne silniki wysokoprężne spełniające normę Euro 6 emitują szkodliwe dla środowiska substancje w stopniu minimalnym. Nie zawsze tak było – silniki starszych technologii (od Euro 1 do Euro 4, obowiązujące na terenie Unii Europejskiej w latach 1992-2009) nie wymagały stosowania filtra cząstek stałych (DPF). Jest on odpowiedzialny za oczyszczanie spalin z wyjątkowo szkodliwych dla zdrowia cząstek sadzy.

Mając to na uwadze, koncern Daimler rozpoczyna akcję wspierania wymiany parku samochodowego w Polsce (i innych krajach Europy) na nowszy, bardziej przyjazny środowisku. Nabywcy, którzy do końca 2017 r. zdecydują się na zakup wybranego nowego modelu Mercedesa lub smarta, zostawiając w rozliczeniu lub oddając na złom starszy samochód z silnikiem Diesla, otrzymają premię.

Oferta przewiduje premię za wymianę używanego auta z jednostką wysokoprężną (normy od Euro 1 do Euro 4) na wybrany nowy osobowy* model Mercedes-Benz lub smart electric drive. Za zakup Mercedesa z silnikiem Diesla spełniającym normę Euro 6 lub napędem hybrydowym plug-in przysługuje premia w wysokości 9000 zł netto, a za zakup smarta electric drive – 5000 zł netto.

Warunkiem skorzystania z oferty jest pozostawienie w rozliczeniu używanego samochodu z homologacją osobową spełniającego normę emisji Euro 4 bądź zezłomowanie używanego samochodu z homologacją osobową spełniającego normę Euro 3 lub starszą. Premia przysługuje za pozostawienie/zezłomowanie auta dowolnej marki – pod warunkiem, że jest zarejestrowane na nazwisko obecnego właściciela/firmę przez co najmniej 6 miesięcy (licząc do 18 sierpnia 2017 r.).

Poniżej zamieszczono orientacyjne okresy obowiązywania norm emisji spalin. Daty wprowadzenia odpowiednich norm dla poszczególnych producentów mogą się różnić.

Euro 1: lata 1992-1995
Euro 2: lata 1996-1999
Euro 3: lata 2000-2004
Euro 4: lata 2005-2009

Oferta trwa do końca 2017.

*Oferta dotyczy zakupu nowych samochodów osobowych Mercedes-Benz Cars, do których nie zaliczają się samochody dostawcze Mercedes-Benz z homologacją osobową: Citan, Vito, Klasa V, Sprinter, Klasa X.

Najnowsze

Test Porsche 718 Cayman – najmniejszy i najtańszy, ale jaki!

Tanie to pojęcie względne - od zasobności portfela zależy, na jakie auto nas stać. Ale co sprawia, że najtańsze Porsche wybierają także Ci, którzy z finansami nie mają problemu?

Kiedy w 1996 roku Porsche wprowadziło do produkcji swój najmniejszy model Boxter, puryści od razu podnieśli krzyk, że to nie jest prawdziwe Porsche i że świat się skończył. Pozostali żartowali, że właściciel Boxtera jeździ nim tylko dla tego, że nie stać go na model 911. Minęło 20 lat i na rynku pojawiła się trzecia generacja auta. Wersja ze sztywnym dachem nazywa się teraz 718 Cayman i okazuje się, że pierwotnie wyszydzany model stał się najlepszą wizytówką marki.

Znakiem naszych czasów jest wszechobecny downsizing, ekologia i… turbosprężarki. Nie inaczej do modelu 718 podeszli inżynierowie Porsche. Z sześciu cylindrów pozostały cztery, a za uzyskanie odpowiedniej mocy odpowiada dzisiaj sprężarka. Czy zatem kolejny raz świat się skończył? Oceńcie sami.

Radości przybywaj!
Z dwóch litrów pojemności uzyskano moc 300 koni mechanicznych. Moment obrotowy? 380 Nm, dostępny w zakresie 1950 – 4500 obrotów na minutę. Masa? 1335 kilogramów. Takie połączenie przekłada się – według danych producenta – na sprint do setki w 5,1 sekundy i prędkość maksymalną 275 km/h. Nie wystarczy? To dodajmy jeszcze centralnie umieszczony silnik oraz idealny rozkład mas 50/50. I jak teraz prezentuje się najmniejsze, najtańsze i „ekologiczne” Porsche?

Otóż 718 Cayman jest klasycznym fun carem! W żadnym wypadku nie należy go traktować jako samochód do przemieszczania się z punktu A do B. Nie ma być rodzinnym wozem, którym spakowani ruszymy na wakacje do Chorwacji. Został stworzony, by cieszyć swojego właściciela. Ma odrywać od szarości i smutków dnia codziennego. Ma poprawiać humor jak najlepsza komedia. Ma bawić i cieszyć jak piątkowa impreza zapowiadająca niezapomniany weekend, jednak bez skutków ubocznych w postaci bólu głowy i niestrawności.

Rasowo, czyli bez ekstrawagancji
Długie na 438 centymetrów nadwozie pomieści dwie osoby. Fotele są uformowane jak sportowe, a całe wnętrze nie udaje nawet, że zapewni nam choć odrobinę komfortu. I świetnie – tak ma być! Kierownica obszyta zamszem leży w dłoniach jak mało która – trzyma się ją z pewnym namaszczeniem – jest mała, zgrabna i bardzo poręczna. Aż grzech nie trzymać jej oburącz! Podobnie zresztą jak kształtnej gałki manualnej skrzyni biegów. Wracając do wieńca – trzy ramiona, wykończone aluminium przywodzą na myśl większego, kultowego brata z gamy Porsche. Tym bardziej, że do dyspozycji mamy pokrętło zmieniające nastawy układu napędowego.

Co tu dużo pisać – cały kokpit jest perfekcyjny! Materiały są najwyższej jakości i nie ma tu mowy o jakichkolwiek oszczędnościach, zarówno podczas montażu, czy użytych tworzywach.

No to jazda!
231 930 złotych za podstawową wersję Porsche 718 Cayman to prawdziwa okazja. Mało które auto za tę cenę da swemu kierowcy tyle radości i emocji, pozostając jednocześnie tak wspaniale posłusznym na każde jego polecenie. Samochód reaguje nawet na najmniejsze „kiwnięcie palcem” i odczytuje intencje kierującego jakby był jasnowidzem. Jest przy tym stabilny do granic możliwości. Wykonywanie nawet zamaszystych skrętów kierownicą nie jest w stanie wyprowadzić go z równowagi.

Układ kierowniczy nie należy może do tych najbardziej bezpośrednich na świecie, ale i tak czuć tu doskonale, co się dzieje z kołami. Operowanie prawą stopą oraz ciasne zakręty wyzwalają w prowadzącym pierwotne instynkty. Kierowca zdaje się być zespolony z autem, jak niegdyś z koniem, tworząc z nim jeden organizm.

Wydaje się, jakby Cayman współdziałał z naszym układem nerwowym i wyprowadzanym z łokcia każdym ruchem naszych dłoni. Biegi wskakują z lekkim oporem, co sprzyja odczuciu, jakbyśmy mieli do czynienia z prawdziwą wyścigówką. Sprzęgło również wymaga przyzwyczajenia – trzeba je wciskać mocno i z odpowiednią determinacją. Szybko zdajemy sobie sprawę, że właśnie tak powinien prowadzić się sportowy samochód. Prowadzić się, a nie być wiezionym.

Bez wspomagania ze strony elektroniki, bez systemów ułatwiających każdy ruch, bez kilogramów układów scalonych i kabli. Po to przecież mamy prawo jazdy, żeby samemu decydować, w którą stronę pojedziemy, jakiego biegu użyjemy, kiedy będziemy hamować, a kiedy przyspieszać i z jaką siłą. No może trochę się zagalopowałam… Jakiś „kaganiec” powinien nas jednak ograniczać – na wypadek, gdybyśmy zbyt mocno uwierzyli w swoje możliwości. System kontroli trakcji działa w 718-tce na tyle delikatnie, żeby nie tracić przyjemności z jazdy, ale też na tyle skutecznie, by nie zrobić sobie krzywdy. Pod tym względem Cayman jest jak dziewczyna na pierwszej randce. Będzie chciał zobaczyć na ile nas stać, ale zdecydowanie powie dość, gdy trochę się zagalopujemy.

Zawieszenie zestrojone zostało bardzo sztywnie. Wrażenie jest takie, jakby podwozie nie miało ruchomych elementów, jednak jakimś cudem wybiera nierówności w taki sposób, że nie trzeba obawiać się nieplanowanej wizyty u dentysty.

Prędkość maksymalna jest oczywiście oszałamiająca, ale nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek chciał nim pędzić przed siebie tak bez celu. Przy prędkościach autostradowych w aucie jest głośno. Nie sprzyja to rozmowie z pasażerem, więc planując dłuższą podróż będziemy raczej omijać autostrady, a wybierając się na przykład nad morze pojedziemy wąskimi, układającymi się w serpentyny lokalnymi drogami. Napisałam na przykład, bo patrząc na Caymana, w głowie rodzi się od razu plan na kolejną przejażdżkę. W pewnym momencie złapałam się na tym, że chodziłam po mieszkaniu, zaglądałam do szafek i szukałam produktów, których brakuje lub w najlepszym razie za chwilę się skończą. Szukałam zwyczajnie pretekstu, by się nim przejechać. Naturalnie, zostawiałam telefon w domu, żeby przypadkiem nie dostać zlecenia na kupienie czegoś jeszcze i móc wrócić po tę rzecz kolejny raz…

Czyli jaki?
20 lat doświadczenia przy produkcji najmniejszego modelu, zaawansowana technologia z najwyższej półki, oczywiste, lecz nie nachalne, nawiązania do kultowej dziewięćset jedenastki spowodowały, że obecne wcielenie najmniejszego i najtańszego Porsche w gamie modelowej, jest autem na miarę swoich czasów. Dzięki swoim unikalnym właściwościom i genialnym własnościom jezdnym tworzy własną historię, umiejętnie korzystając z legendy swojego starszego brata.

NA TAK
– perfekcyjne wykonanie;
– doskonały układ napędowy;
– wrażenia z jazdy;
– legenda marki Porsche.

NA NIE
– słaba izolacja silnika od wnętrza.

Dane techniczne Porsche 718 Cayman

Silnik:

Benzynowy boxer 4 cylindry – doładowany

Pojemność skokowa:

1988 cm3

Moc:

300 KM przy 6500 obr./min

Maksymalny moment obrotowy:

380 Nm przy 1950 – 4500 obr./min

Skrzynia biegów:

manualna, 6 biegów

Prędkość maksymalna:

275 km/h

Przyspieszenie 0-100 km/h

5,1s

Długość/szerokość/wysokość:

4379/1801/1295 mm

Najnowsze