Klasyki motoryzacji na jesiennej aukcji

Wyścigowa legenda lat 80-tych, elegancki unikat na rynku kolekcjonerskim oraz auto, które zafascynowało nawet Jamesa Bonda. Przed nami jesienna aukcja Ardor Auctions, na której pod młotek pójdą zarówno klasyki motoryzacji, jak i ikony popkultury.

Najpopularniejsze plakaty lat 80-tych przedstawiały trzy główne motywy: wokalistę Davida Bowie, film „Łowcę androidów” oraz kultowe BMW M3 – jeden z najważniejszych modeli w historii tej marki. Najbardziej utytułowane auto klasy GT, które zdobyło ponad 50 tytułów mistrzowskich stało się ikoną tego czasu. Samochód, który szybko uzyskał miano „poster car”, został jednym z najbardziej pożądanych youngtimerów na całym świecie. Niezwykła precyzja, z jaką zostało wykonane auto, przyczyniała się do faktu, że BMW M3 określane jest jako prawdziwa legenda motorsportu. Na jesiennej aukcji Ardor Auctions pojawi się z ceną wywoławczą 180 tys. złotych.

Wyznacznikiem doskonałego klasyka jest fantastyczna sylwetka, klimatyczne wnętrze oraz moc silnika. Wszystkie te cechy ma BMW E9 (fotka na samej górze) należące do tzw. Neue Klasse („nowej klasy”). To najpiękniejsze coupe wszech czasów. BMW wypuściło ten model jedynie w 1265 egzemplarzach. To sprawiło, że auto stało się perełką na rynku kolekcjonerskim. Bawarska legenda w oryginalnym kolorze Verona Rot (krwista czerwień) przebojem wdziera się do największych i najbardziej szanowanych zachodnich kolekcji. Cena wywoławcza: 120 tys. złotych.

Ta jesień będzie zresztą stała pod znakiem czerwieni. Kolejnym karminowym klasykiem dostępnym na licytacji będzie stylowe Volvo, jakim Roger Moore jako Simon Templer, czyli Święty, jeździł w serialu o tym samym tytule. Jeden z najpiękniejszych europejskich samochodów – Volvo P1800 w wersji S pochodzący z Wielkiej Brytanii, gdzie było użytkowane pomimo kierownicy po lewej stronie. Samochód po sprowadzeniu do Polski został rozebrany do ostatniej śrubki oraz odbudowany do swojej oryginalnej, historycznej wersji. Odrestaurowane Volvo to dość rzadka oferta na rynku polskim i europejskim. Cena wywoławcza: 100 tys. złotych.

Obok zachodnich modeli pochodzących z lat 50. 60. 70., które kreują modę na zabytkowe auta i motocykle staną światowej sławy symbole popkultury. Wśród 15 obiektów wchodzących w skład jesiennej aukcji znajdą się także legendarny Fiat 124 Spider, niezwykle rzadki i luksusowy Bentley Azure, amerykańska legenda w najczystszej formie – Ford Mustang czy klasyk, który daje możliwość skosztowania, czym była klasa Sport Leicht w latach 70-tych –  Mercedes 280 SLC.  Jesienna aukcja Ardor Auctions odbędzie się w Szucha Premium Offices 30 września o godz. 17:00, ul. Litewska 1, Warszawa.

Wystawa obiektów: 29 września 2017, godz. 11-20 oraz 30 września, godz. 11-16, Szucha Premium Offices,  ul. Litewska 1, Warszawa, wstęp wolny.

Najnowsze

LS, NX lub CT – jak rozumieć nazwy modeli Lexus?

Od początku swego istnienia Lexus nadaje produkowanym przez siebie modelom dwuliterowe nazwy, na przykład LS, NX lub CT. Przy mnogości modeli można się w tym pogubić – chyba, że zna się sekretny kod Lexusa. Poszczególne litery mają bowiem swoje znaczenie.

Oznaczenie danego modelu Lexusa układane jest według stałego wzoru. Na początku nazwy znajduje się układ dwóch liter, następnie oznacznik w postaci trzech cyfr. W niektórych przypadkach na końcu ciągu znajduje się dodatkowa litera.

Oznaczenia nadwozia w Lexusie – jak je „czytać”?
Pierwsza litera związana jest z wielkością samochodu. I tak – L (Luxury) to największe, flagowe auta klasy najwyższej – modele LS i LX. Oznaczenie G to klasa średnia wyższa – modele GS i GX. Litera C oznacza kompakty (model CT), natomiast S samochody sportowe (model SC).

Rodzaj nadwozia jednoznacznie określa druga litera symbolu: S to sedan (limuzyna), X – crossover (SUV), a C – coupé. T w hatchbacku CT pochodzi od słowa Tourer.

W przypadku popularnych crossoverów wykorzystano luźne skojarzenia słów: NX – Nimble (zwinny), RX – Radiant/Recreational (promienny/rekreacyjny – fotografia na samej górze), UX – Urban (miejski).

Od tych reguł są odstępstwa. Kompaktowy sedan z tylnym napędem to IS, zaś kompaktowy sedan z hybrydową jednostką napędzającą przednie koła dostał oznaczenie HS.

Liczby informują o jednostce napędowej
Liczba w oznaczeniu modelu to w przypadku wersji z silnikiem wolnossącym pojemność skokowa w litrach pomnożona przez 100. Dla hybryd liczba ta odpowiada pomnożonej przez 100 pojemności skokowej silnika wolnossącego o mocy porównywalnej z mocą zastosowanej jednostki napędowej. Podobnie będzie także w przypadku silników doładowanych, jednak na razie 200t oznacza dwulitrowy silnik z turbosprężarką.

Dodatkowa litera h po liczbie oznacza napęd hybrydowy, t – turbodoładowanie, c – wersję ze składanym dachem (convertible). Litera L w przypadku modelu LX 600h L oznacza wersję o przedłużonym nadwoziu.

Oznaczenie F Sport wyróżnia odmianę standardowego modelu poddaną fabrycznemu tuningowi, obejmującemu aerodynamiczne poprawki nadwozia, sportowe fotele, kierownicę itp.

Litera F po oznaczeniu modelu oznacza wersję wyczynową – IS F, RC F, GS F – z pięciolitrowym silnikiem V8 o mocy od 423 do 477 KM, sportowym zawieszeniem, wzmocnionymi hamulcami itd., a także aerodynamicznymi modyfikacjami nadwozia.

Najnowsze

Łożyska – jak o nie dbać?

Prawidłowo zamontowane i eksploatowane nowoczesne łożysko powinno pracować poprawnie nawet przez całe „życie” samochodu. Niestety, nie wszyscy wiemy, że łożyska trzeba wymieniać. Czego w szczególności powinni unikać użytkownicy aut?

Choć koncepcja łożyska pamięta XIX wiek, postęp technologiczny w tej dziedzinie jest wciąż dynamiczny. Wprowadzenie łożysk dwurzędowych i piast zespolonych znacznie zwiększyło sztywność łożyskowania i wyeliminowało konieczność regulacji luzu oraz okresowego smarowania. Dopracowane systemy uszczelnień zapobiegają z kolei dostawaniu się do łożysk wody i zanieczyszczeń oraz wypływaniu na zewnątrz smaru. A jednak łożysko ulega uszkodzeniom. Zobaczmy jakie mogą być tego przyczyny.

    Zbyt duże naprężenia – wskutek uderzenia kołem. Może to być wynikiem wypadku lub całkiem niewinnego najechanie na krawężnik lub nierówność w jezdni. Szczególnie szkodliwe jest szybkie wjeżdżanie na krawężniki lub wpadnięcie koła w wyrwę w asfalcie. Powstają wówczas naprężenia znacznie przekraczające te występujące podczas normalnej eksploatacji. „Uszkodzenie może spowodować też stosunkowo niewielkie uderzenie bokiem koła w krawężnik występujące często podczas poślizgu na śniegu” – przestrzega Tomasz Ochman z firmy SKF.

    Zbyt wysoka temperatura – w wyniku niewłaściwie pracującego układu hamulcowego. Jeśli po zwolnieniu nacisku na pedał hamulca nie nastąpi odsunięcie klocków od tarcz lub szczęk od bębnów, to będą one cały czas ocierały powodując wydzielanie dużych ilości ciepła. Przez piastę przenika ono do łożyska powodując destrukcję smaru, a w skrajnych przypadkach całkowite jego wytopienie. Układ łożyskowania jest tak obliczony, aby nawet przy długotrwałej jeździe na autostradzie w upalny dzień nie zostały przekroczone dopuszczalne temperatury dla zastosowanego smaru. Jeśli uszkodzenie łożyska wskazuje na działanie wysokiej temperatury, konieczne jest sprawdzenie działania hamulców – swobody przesuwania się prowadników, cofanie się tłoczków i swobody cofania się linki hamulca postojowego.

    Stan zawieszenia pojazdu i (nie)wyważenie kół – mogą skutkować pojawieniem się drgań negatywnie wpływających na łożyska.

    Niefachowy tuning – trwałość łożysk mogą też skrócić niewłaściwie dobrane obręcze kół. Pośród kilku parametrów opisujących obręcz znajduje tzw. odsadzenie lub offset, oznaczane skrótem ET. Założenie obręczy o innym ET powoduje zmianę promienia zataczania koła. W wyniku tego zmieniają się geometria zawieszenia i siły działające na koło. Znane są przypadki, gdy bezkrytyczna zamiana obręczy spowodowała przyspieszone zużycie łożysk i innych elementów zawieszenia. Błąd taki jest często popełniany przy zakupie obręczy ze stopów lekkich, gdy użytkownik kieruje się wyłącznie efektem wizualnym.

    Błędy montażowe – dokręcanie połączeń gwintowych niewłaściwym momentem, niewłaściwa regulacja luzu wstępnego (jeśli układ takiej regulacji wymaga), używanie nieodpowiednich narzędzi czy też nieodpowiednie przykładanie sił przy wprasowywaniu łożyska. „Podczas montażu siła nie może być przenoszona na styku elementy toczne – bieżnia łożyska. Ze względu na konieczność użycia specyficznych narzędzi błąd ten jest często popełniany przy montażu piast drugiej generacji oraz piast typu 2.1” – tłumaczy Tomasz Ochman.

Aby zmniejszyć siły działające podczas osadzania łożysk wskazane jest użycie specjalnej pasty montażowej. Pasta ta zapobiega także występowaniu tzw. korozji ciernej i jest dostępna w ofercie SKF z oznaczeniem LGAF.

Niestety często popełnianym błędem jest stosowanie smaru miedziowego, ponieważ uniemożliwia on precyzyjne przyleganie obręczy koła do piasty, powodując mikrodrgania przyspieszające zużycie łożyska. Ze względu na różne potencjały elektryczne miedzi i stali w miejscach potraktowanych smarem miedziowym dochodzi do korozji elektrolitycznej.

Wymienione błędy eksploatacyjne często nie są przez kierowcę kojarzone z późniejszym uszkodzeniem łożyska. Zazwyczaj bezpośrednio po zdarzeniu nie występują żadne objawy. Problem w postaci głośnej pracy łożyska może się pojawić dopiero po przejechaniu kilku tysięcy kilometrów. Dzieje się tak ze względu na specyficzny sposób powstawania uszkodzenia. Uderzenie kołem powoduje niewielkie, często nawet mikroskopijne odkształcenie bieżni lub elementu tocznego łożyska. W miejscu tym następuje zrywanie warstwy smaru i powolna destrukcja materiału łożyska. W miarę przejechanego dystansu coraz większe ubytki materiału zaczynają skutkować głośniejszą pracą łożyska. Finał jest niezmienny – wymiana łożyska.

Źródło: SKF

Najnowsze

Otylia Jędrzejczak w Renault Koleos

Mistrzyni olimpijska w pływaniu - Otylia Jędrzejczak - otrzymała do użytkowania Renault Koleos na rok. Dodatkowo Renault Polska wsparło Fundację Otylii Jędrzejczak, przekazując Renault Trafic Furgon na potrzeby akcji prowadzonych przez tę organizację.

– Renault Koleos to komfortowy SUV, który pasuje do mojego stylu życia. Zdecydowanie ułatwi mi pracę, która często wymaga ode mnie podróżowania po Polsce. Idealnie sprawdzi się także podczas jazdy w mieście – mówi Otylia Jędrzejczak.

Otylia Jędrzejczak to najbardziej utytułowana polska pływaczka. Ma na swoim koncie trzy medale olimpijskie, wiele razy stawała także na podium mistrzostw świata i Europy. Sportową karierę zakończyła w 2014 r. Obecnie w ramach założonej przez siebie Fundacji Otylii Jędrzejczak wspiera młode talenty pływackie. Jesienią tego roku mistrzyni olimpijska po raz kolejny wyruszy na Otylia Swim Tour, podczas którego w sześciu polskich miastach odbędą się warsztaty dla pływaków w wieku 10-14 lat. Niezbędny sprzęt przewiezie Renault Trafic Furgon.

Otylia Jędrzejczak otrzymała do użytkowania Renault Koleos w wersji INITIALE PARIS 2.0 dCi 175 X-Tronic 4X4.

Najnowsze

Bez korków, bez spalin i… bez aut? Motoryzacja w miastach przyszłości

Polityka podatkowa państwa oraz urbanizacyjna samorządów mogą zapewnić miastom przyszłość bez korków i spalin. Czy chcemy miast bez aut?

Podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy odbył się panel dyskusyjny: „Motoryzacja w miastach przyszłości – przyszłość motoryzacji w miastach. Transport publiczny i indywidualny osobowy i towarowy”. Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego zauważył, że branża motoryzacyjna stoi przed dużym wyzwaniem spowodowanym zmianami demograficznymi. Kluczową jest urbanizacja: za trzy dekady ponad 70 proc. populacji będzie żyło w miastach. – Jednocześnie zmienia się spojrzenie młodych na samochód. Przez wiele lat był on najbardziej pożądanym dobrem, lecz od kilku lat spadł na dalsze pozycje listy, zastąpiony przez smartfony i inne urządzenia elektroniczne – wskazał prezes PZPM.

Nowy model korzystania z aut
Dodał, że młodzi poszukują mobilności i nie chcą kupować aut. – Gotowi są je dzielić, więc kolejna zmiana zostanie wywołana innym typem użytkowania. Jednocześnie władze miast, chcąc uniknąć zakorkowania miast, wprowadzają ograniczenia ruchu. Stowarzyszenie Europejskich Producentów Samochodów ACEA śledzi kolejne zakazy i najnowszy katalog liczy 21 stron dosyć drobnych tabelek – stwierdził Faryś.

Powyższe zmiany dotykają także polskich miast. Wiceprezydent Wrocławia Maciej Bluj podkreślił, że jest w tej szczęśliwej sytuacji, że populacja miasta rośnie. – Mamy dodatni przyrost naturalny, Wrocław przyciąga także imigrantów. Wydaliśmy 70 tys. pozwoleń na pracę dla obywateli Ukrainy. To 10 proc. mieszkańców Wrocławia. Rośnie ruch pojazdów na naszych ulicach i z czasem centra miast będą musiały być objęte ograniczeniami w dostępie aut. Ostatni odcinek trzeba będzie pokonać komunikacją publiczną – stwierdził wiceprezydent.

Dodał, że miasto ma projekt współużytkowania aut elektrycznych. – Jedno zastąpi 7-12 aut indywidualnych właścicieli. Za kilka miesięcy pojawi się ponad 200 aut, ale na tym się nie skończy, bo duże firmy, mające po kilka tys. pracowników, już zgłosiły się do naszego partnera z prośbą o ustawienie stacji przy ich biurach – opisał projekt wiceprezydent.

Wojciech Arszewski, z Federacji Przewoźników Ekspresowych podkreślił, że również zmienia się sposób zaopatrywania galerii handlowych. – Nie mają one magazynów, polegają na szybkich dostawach i najlepiej, gdyby dokonywane były rano, zanim obiekt otworzy podwoje dla klientów, co z kolei nie zawsze jest możliwe, ponieważ dostawa hurtowa od producenta może nie dotrzeć tak wcześnie do kuriera – tłumaczył Arszewski.

Wskazał także na ewolucję w dostawach dla klientów i masowe pojawienie się odbiorców indywidualnych. – Kurier podjeżdżał do biurowca, tam roznosił przesyłki i odbierał nadania. Dziennie obsługiwał kilka biur. Ten typ pracy został zmarginalizowany przez obsługę e-handlu. Dziennie kurier dostarcza setki przesyłek pod różne adresy i z reguły pod jeden adres trafia jedna przesyłka – wspomniał.

Rosnący ruch samochodowy zauważany jest także przez zarządców infrastruktury. – Likwidowane są wolne miejsca parkingowe, parkingi jednopoziomowe zastępowane są przez piętrowe, a te przez podziemne. Kolejny krok to zakaz wjazdu do miast – opisał ewolucję zagospodarowania przestrzeni miejskiej prezes APCOA Parking Polska Maciej Zawadzki.

Według niego zastąpienie auta przez smartfon na liście najważniejszych urządzeń, niesie ze sobą duże szanse dla miast. – Smartfon jest świetnym narzędziem organizacji ruchu, wskaże wolne miejsce, jego cenę, doprowadzi do niego, umożliwi opłatę. Inna możliwość to stworzenie parkingów buforowych i przesiadka do komunikacji miejskiej – zapewnił.

Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych TOR zauważył, że w przeliczeniu na tysiąc osób, aut jest dwa razy więcej w Warszawie niż w Berlinie. W rezultacie miasta są zatłoczone. – Korki kosztują nas 2 proc. PKB. Jednocześnie centra miast są zablokowane, bo cena miejsca parkingowego jest zbyt niska. Właściciele porzucają samochody w centrum i na parkingach nie ma rotacji. 25 proc. ruchu tworzą osoby szukające miejsca parkingowego – wyliczał wiceprezes TOR.

Podkreślił, że samorządy mają swobodę w kształtowaniu cen za parkingi jak i politykę transportową. W poprzedniej perspektywie unijnej miasta wydały 12 mld zł na tabor miejski. Nowe autobusy, tramwaje i metro ma m.in. Warszawa, jednak te inwestycje nie zachęciły mieszkańców do korzystania z transportu publicznego. – w 2007 roku Wisłę przekraczało dziennie 300 tys. aut, w tym roku ponad 700 tys. Skoro Polacy nie widzą marchewki, może warto sięgnąć po inne narzędzia, aby zmniejszyć zakorkowanie miast? – zastanawiał się Furgalski.

Alternatywne paliwa
Zmienia się sposób korzystania z aut oraz same pojazdy. Ruchy ekologiczne wymuszają na przemyśle samochodowym coraz ostrzejsze normy czystości spalin oraz wejście w paliwa alternatywne. – Wykonaliśmy jako branża gigantyczną pracę, oferujemy auta Euro 6, ale ponieważ ruch w miastach gęstnieje, cały czas będziemy w otoczeniu spalin – przyznał prezes PZPM. – Nie wiemy, ile elektrycznych aut będzie w Polsce za dekadę, ale one nadchodzą. Na początek spodziewamy się elektrycznych autobusów. Ich przebiegi są przewidywalne, więc łatwo jest dobrać pojemność akumulatorów i dopasować sieć ładowania. Wydaje się, że e-busy najszybciej z e-pojazdów pojawia się na naszych ulicach – przewidywał Faryś.

Nowe napędy wymuszają wybudowanie nowej infrastruktury zasilającej. – Czy inwestować w ładowarki elektryczne, czy dystrybucję wodoru? Chcielibyśmy, aby przyszła technologia wyklarowała się, aby nie inwestować w coś, co już za kilka lat może okazać się przestarzałe – martwił się wiceprezydent Wrocławia.

Dodał, że niezbędne są zachęty na zakupy e-busów. – Nie są konkurencyjne wobec modeli z napędem klasycznym. Wolę kupić 4 dieslowskie za jeden elektryczny, bo muszę pamiętać, że wielkość przewozów pozostaje taka sama – stwierdził Bluj.

Nowe paliwa są twardym orzechem do zgryzienia dla przedsiębiorstw transportowych. – Firmy kurierskie eksperymentują z napędami alternatywnymi dla pojazdów wykonujących dostawy „ostatniej mili”, czyli w miastach – zauważył Arszewski. – Trzeba przyznać, że pojazdy elektryczne lub hybrydowe są bardzo drogie i przy stosowanym w Polsce modelu podwykonawców, nie będzie ich stać na zakup tak drogiego taboru. W Niemczech rozpoczęły się próby pedałowych ryksz, wspomaganych elektrycznie, które wyposażono w furgon o pojemności 2 m sześciennych. Ciężarówka przywozi kontener, z którego kurierzy pobierają przesyłki. Zobaczymy, czy ten pomysł się sprawdzi. Może paczkomaty lub punkty dostaw i odbioru okażą się rozwiązaniem? – zastanawiał się przedstawiciel przewoźników kurierskich.

Przyznał, że ryzyko inwestycji w nowe technologie jest znaczne. – Jesteśmy na początku drogi, ale z powodu wysokich kosztów postęp jest powolny. Zasięg też może być problemem, choć kurier pokonuje 80 km dziennie. Mimo to w zastosowaniach komercyjnych paliwa alternatywne nie są popularne – przyznał Arszewski.

Barierą pozostają koszty. Prezes APCOA Parking Polska wyjaśnił, że jego firma, w Polsce nie inwestuje w ładowarki właśnie z powodu kosztów i niższej siły nabywczej polskiego społeczeństwa w stosunku do zachodnich. – W Wiedniu szybkie tankowanie elektrycznego Golfa kosztuje drożej niż zatankowanie benzyną. Dlatego zmiany będą postępować, ale powoli – prognozował Zawadzki. Przyspieszyć je mogą dopłaty i regulacje.

Najnowsze