Edyta Wrucha

Kim są GS girls? (video)

BMW Motorrad ogłosiło listę poważnych kandydatek do kobiecego teamu na International GS Trophy

Po  raz pierwszy w historii, BMW International GS Trophy odbędzie się w Azji Południowej. Zawodnicy wystartują na początku 2016 r. w Tajlandii. Ale to nie jest jedyne co dzieje się po raz pierwszy, ponieważ wśród 19 zespołów biorących udział w przyszłorocznej imprezie, znajdzie się jeden team złożony wyłącznie z kobiet. Trzy dziewczyny wywalczą sobie miejsce w zespole podczas kwalifikacji, jeśli wygrają miejsce na podium we wrześniowych eliminacjach w Południowej Afryce

Wraz ze wzrostem liczby sprzedawanych kobietom „Gieesów”, coraz więcej pań realizuje swoją pasję offroadowej jazdy, więc logiczną konsekwencją jest włączenie „girl power” w skład Trophy. W efekcie umieszczenia zapowiedzi na stronie gstrophy.com i będącej jej konsekwencją rywalizacji, co stało się nieco ponad miesiąc temu, fakt poszukiwania na całym świecie tria pań jeżdżących na GS wywołało na całym świecie fenomenalną reakcję.

Efektem tej „zachęty do działania” było oszałamiające 119 zgłoszeń i filmów od dziewczyn 29 różnych narodowości, wszystkich pragnących pokazać, że mają one dokładnie to, co pozwala im reprezentować ich kraj – a także ich płeć – w najsłynniejszej z offroadowych imprez dla motocyklowych klientów na świecie.

Trudne zadanie przeglądania detali owych filmów i napisanych aplikacji należało do specjalnego jury, w którego skład wchodziła ambasadorka BMW Motorrad South Africa i zarazem certyfikowana offroadowa instruktorka Jolandie Rust, Ralf Rodepter – Head of Brand and Product Management BMW Motorrad; Svenia Ohlsen – Head of Brand Experience BMW Motorrad; Tomm Wolf –  twarz GS Trophy oraz Stephanie Rowe, jedyna motocyklistka w wyprawie „One world. One R 1200 GS” w 2013 r.

Jury spotkało się na BMW Motorrad Days w Garmisch-Partenkirchen w sobotę 4 lipca i po długich rozważaniach na temat umiejętności aplikujących pań, ostatecznie wybrano krótką listę najbardziej odpowiednich kobiet, które przyjadą do Południowej Afryki na eliminacje. Dziesięć dziewcząt przybędzie ze wszystkich (zamieszkanych) kontynentów (Europy, Ameryki, Afryki, Azji i Australii). Są w wieku od 26 do 46 lat. To Amy Harburg  z Australii, Jennifer Huntley  z Wielkiej Brytanii, Kim Krause z USA, Inga Birna Erlingsdottir z Islandii, Stephanie Bouisson z Francji, Iciar Tatay z Hiszpanii, Dusita Nauriyawang z Tajlandii, Rosa Freitag z Brazylii, Morag Campbell z Południowej Afryki i Caroline Stevenson z Kanady.

Łączy je talent, doświadczenie, ambicja i determinacja, żeby walczyć z mężczyznami w przyszłorocznym Trophy. Ze zgłoszeń wynika jasno, że żadna z „GS girls” nie jest tu po to, żeby tylko „robić tłok”. Poniżej to, co one same mówią o sobie…

{{ tn(9727) left }}Amy Harburg (40 lat) z Brooklyn w Australii: „Uczestniczyłam w pięciu BMW GS Safari i jestem jedyną kobietą, która uczestniczyła w GS Safari Enduro, podczas którego jeźdźcy na GS docierają do najdalszych zakątków Australii, sprawdzając siebie i swoje motocykle w jeździe poprzez skaliste wzniesienia, głęboki piach i ekstremalnie trudne brody. Brałam także udział w 14-dniowym, liczącym 7,5 tys. km offroadowym rajdzie w Australii jako członek zespołu dwu dziewcząt, nie mając samochodu wsparcia ani żadnych zapasowych części, narzędzi i ubrań oprócz tych, które mogłyśmy zabrać ze sobą. Będę zachwycona, jeśli będę mieć możliwość stania się częścią kobiecego teamu GS Trophy, ponieważ dla mnie najważniejsze jest zachęcenie innych kobiet, żeby były tu z nami i dotarły wszędzie tam, gdzie ich GS mógłby je zawieźć.”

{{ tn(9726) left }}Jennifer Huntley (45 lat) z Swansea w Walii: „Ukończyłam wszystkie stopnie kursów BMW Off-Road Skills, a także Szkołę Enduro. Jeżdżę na R 1150 GS, który mam już od ośmiu lat, ale moim ulubionym jest R 80 G/S, posiadany przeze mnie już od 18 lat. Jeździłam nim wszędzie: od podróżowania w londyńskich korkach, do podróży wokół Europy, także jadąc poza twardymi drogami. Polubiłam go w każdych warunkach jazdy i wierzę, że moje umiejętności są wystarczająco dobre, żeby rywalizować z męskimi zespołami. Mam ambicję pokazać, jak dobre możemy być my, kobiety!”

 {{ tn(9729) left }}Kim Krause (43 lat) z Tracy w USA: „Jako członek „Dirty Girls” (grupa offroadowych motocyklistek) rozumiem co to znaczy postawić przed sobą wyzwanie stania się doskonałym jeźdźcem, jakim tylko mogę być, jeżdżąc wraz z grupą motocyklistek. Reprezentowanie kobiet na motocyklach jest dokładnie tym, czym żyję na co dzień. Moja życiowa misja to otwarcie tego sportu dla kobiet i pokazanie światu, jakie są jeżdżące na GS kobiety: jesteśmy silnymi, zmotywowanymi, odważnymi dziewczynami, które rozumieją ile twardości trzeba w sobie mieć, żeby rywalizować w sporcie tak zdominowanym przez mężczyzn. Możliwość bycie częścią zespołu tak samo jak ja zdeterminowanych kobiet sprawia, że jestem bardzo podekscytowana. Słowa nie mogą oddać emocji jakie odczuwam mając świadomość, że mogłabym wnieść wkład w otwarcie świata „GS adventure riding” dla innych kobiet.”

{{ tn(9728) left }}Inga Birna Erlingsdottir (37 lat) z Mosfellsbaer na Islandii: „Kupiłam mojego BMW GS w 2008 r. W owym czasie nie było dealera BMW na Islandii i musiałam importować mojego „Gieesa” z Danii. Aktualnie jestem jedyną GS girl na Islandii, więc mam nadzieję zainspirować więcej kobiet z mojego kraju, by odnalazły swoją pasję w jeźdżeniu na BMW GS. Pracuję jako funkcjonariuszka policji na motocyklu – jedyna taka kobieta na Islandii. Bycie częścią pierwszego międzynarodowego zespołu na GS Trophy byłoby wyprawą mojego życia i niezapomnianą przygodą, jaką mogłabym dzielić z zespołem niezwykłych kobiet. To będzie wyzwanie, które doprowadzi nas na skraj naszych ograniczeń i pomoże każdej z nas tego dokonać.”

https://www.youtube.com/watch?v=DZ93zHjmwzk

{{ tn(9730) left }}Stephanie Bouisson (30 lat) z La Foillade we Francji: „Motocykle zawsze były moją pasją. Kocham ducha zespołu i wzajemne wspieranie się. Jestem zafascynowana BMW GS i byłabym zachwycona, mogąc dołączyć do zespołu na GS Trophy i udowadnić, co dziewczyna może zrobić z motocyklem. W 2013 r. mój dealer BMW zaproponował mi udział we francuskim GS Trophy na moim F 800 GS. Ukończyłam na piątym miejscu w 2013 i ósmym w 2015 r., na około 150 uczestników. Naprawdę doceniam ducha tych imprez i solidarność jeźdźców BMW. Byłabym naprawdę dumna będąc częścią pierwszego kobiecego międzynarodowego zespołu GS Trophy i mając możliwość udowodnić, że kobiety powinny mieć stałe miejsce w takiej rywalizacji.”

{{ tn(9731) left }}Iciar Tatay (26 lat) z Walencji w Hiszpanii: „Jestem pasjonatką motocyklowego świata, a szczególnie BMW. Pochodzę z rodziny, która zawsze była zaangażowana w świat offroadowej rywalizacji – pierwszy raz pojechałam na offroadowym motocyklu gdy miałam siedem lat. Jako córka właściciela i inwestora BMW Enduro Park w Aras Rural w Hiszpanii, brałam udział w wielu programach treningowych, imprezach oraz offroadowych wycieczkach do Afryki. Wierzę, że moje doświadczenie i moja motocyklowa pasja sprawia, że będę dobrym nabytkiem dla kobiecego zespołu International GS Trophy w 2016 r.”

{{ tn(9732) left }}Dusita Nasuriyawong (30 lat) z Samutsakorn w Tajlandii: „Moje doświadczenia z jazdy motocyklami BMW w Tajlandii i sąsiadującymi krajach jak Wietnam, Malezja czy Laos przekonały mnie, że mogłabym pracować i jeździć z różnymi ludźmi o różnych narodowościach w GS Trophy, które byłoby jednym z najwspanialszych doświadczeń, jakie mogłabym mieć. Jestem taka podekscytowana i byłabym dumna, stając przed wyzwaniem dołączenia do całkowicie kobiecego zespołu i móc promować mój kraj oraz sprawić, że świat dowie się więcej o Tajlandii, gospodarzach GS Trophy 2016.”

{{ tn(9733) left }}Rosa Freitag (45 lat) z Sao Paulo w Brazylii: „To byłoby jedno z największych osiągnięć w moim życiu, gdybym mogła dołączyć do pierwszego kobiecego zespołu na International GS Trophy. Bardzo gorąco w to wierzę i angażuję wszystkie moje siły w przygotowania. Gdy zostało ogłoszone, że to R 1200 GS będzie motocyklem używanym podczas eliminacji, natychmiast pojechałam na sesje treningowe (po otrzymaniu superniskiego siedzenia – mam tylko 160 cm wzrostu) i muszę przyznać, że to bardzo przyjazny motocykl. Rzecz jasna byłoby wspaniale pojechać do Południowej Afryki, żeby pogratulować Jo Rust tego wszystkiego, co osiągnęła dla siebie oraz dla nas, motocyklistek, w tak krótkim czasie. Naprawdę widzę siebie jako ambasadorkę Ducha BMW w GS Trophy Team Girl!”

{{ tn(9734) left }}Morag Campbell (43 lat) z Johannesburga w Południowej Afryce: „Uwielbiam jazdę motocyklem i przygodę, uwielbiam przyciągać nowe kultury i nowych ludzi. Lubię dzielić się wiedzą, uczyć się i podejmować wyzwania. Jeśli chodzi o BMW R 1200 GS, to zakochałam się w nim już po dwóch sekundach jazdy! Podczas niej zrozumiałam jak to jest żyć chwilą i jak stać się otwartą na wszystkie możliwości. Wierzę, że kobieta może być intelektualistką, a przy tym żądną przygód i zabawy, biorąc udział w tej rywalizacji. Chciałabym reprezentować sobą to, co jazda motocyklem BMW może zrobić dla każdego i – dla wszystkich.”

{{ tn(9735) left }}Caroline Stevenson (46 lat) z Lethbridge w Kanadzie: „Pasjonuję się wyprawowymi maszynami R 1200 GS, miałam ich wiele od 2012 r. One odpowiadają mojemu charakterowi: są twarde, wytrzymałe, dzielne, niezależne. Kocham również jeździć z przyjaciółmi, gdyż potrzebujemy siebie nawzajem, by pokonać trudniejsze przeszkody i świętować nasze zwycięstwa, zarówno te małe jak i duże. Mam nadzieję, że w przyszłości stanę się certyfikowaną offroadową instruktorką BMW. Możliwość bycia częścią pierwszego całkowicie kobiecego zespołu na International GS Trophy mogłoby być pasjonujące i otworzyć drzwi do pokazania wszystkim kobietom drogi do przodu. Koniecznie chcę być częścią tego przedsięwzięcia!”

Teraz 10 zwyciężczyń, które zostały wybrane przez jury, poleci do Południowej Afryki we wrześniu, by spotkać się osobiście i następnie wziąć udział w imprezie, będącą eliminacjami w Country Trax Rider Training Academy. Tutaj owe 10 dziewcząt będzie rywalizować ramię w ramię, a ich potencjał i możliwości zostaną ocenione w szeregu zróżnicowanych prób, nagradzanych punktami, żeby pomóc wyłonić pierwszą trójkę, która sama napisze historię i utworzy pierwszy kobiecy zespół na GS Trophy 2016.

Wszystkie przygotowania do imprezy – i oczywiście sama impreza – będzie przedstawiona w szczegółach pod adresem http://www.gstrophy.com

Najnowsze

Edyta Wrucha

“Oldskulowy urok” dziełem Old School Engineering

"Robimy to, co robimy dla przyjemności, czyli zbieramy się razem i budujemy motocykle" - mówi członek grupy OSE, która zwyciężyła w konkursie BMW Motorrad France Custom Competition

Gdy BMW Motorrad France ujawniła szczegóły ich konkursu Custom Contest, w którym klienci francuskiego oddziału BMW i fani marki mogli przedstawić projekty unikatowego customizowanego R nineT – odzew był po prostu niezwykły. Każdy z biorących w nim udział miał świadomość, że laureatem, który wygra R nineT wraz z 10,000 € na wsparcie jego przebudowy, może być tylko jeden. Zwycięskie zgłoszenie wpłynęło z Le Havre z północno-zachodniej Francji, a grupa osób stojąca za projektem jest znana jako Old School Engineering lub w skrócie OSE.

Charakterystyczne dla zjawiska motocyklizmu jest to, że dzięki niemu powstaje wiele mniej lub bardziej formalnych stowarzyszeń, w których ludzi łączy wspólne umiłowanie spokoju, bocznych dróg, zmotoryzowania dzięki dwóm kółkom i stylu życia właścicieli. Oczywiście nie należy zapominać o więzach przyjaźni, która powstaje podczas budowy tych maszyn na indywidualne zamówienie pod pozorem customizowania motocykli. Jedno z tych stowarzyszeń jest grupą przyjaciół, którzy w krótkim czasie zamienili swoją umiejętność kreatywnego myślenia oraz wiedzę w przedsięwzięcie podobne do biznesu.

 

Nissan Maxima 40th Anniversary Edition
 

Old School Engineering Kustom Motorworks (OSE) jest w rzeczywistości stowarzyszeniem przyjaciół nie przynoszącym zysku. Niezbyt dawno temu czterech najważniejszych członków OSE pracowało w swoich własnych garażach. Gdy ich talenty zaczęły przyciągać zlecenia przyjaciół oraz przyjaciół przyjaciół, stowarzyszenie systematycznie rosło, aż do chwili gdy uformowało się OSE, a jego członkowie przenieśli się do większych pomieszczeń.

„Nie jesteśmy firmą w tradycyjnym znaczeniu” – powiedział Benoit Krotki, jedyny mówiący po angielsku członek OSE (w ten sposób stał się ich rzecznikiem). „Robimy to, co robimy dla przyjemności, czyli zbieramy się razem i budujemy motocykle. Zaczęliśmy pracować nad nimi w naszych własnych garażach, a teraz potrzebujemy więcej miejsca, żeby przechowywać nasze motocykle i motocykle naszych bliskich przyjaciół, którzy stali się teraz naszymi klientami.”

Dla OSE droga do projektowania customizowanych motocykli dla innych ludzi bez przychodu i zysku wydaje się może trochę dziwna – dziwniejsza jeszcze, gdy przeczytasz, że wszyscy członkowie OSE (z wyjątkiem Benoit) pracują gdzieś tam na pełnym etacie i budowanie motocykli jest tylko hobby, które uprawiają wieczorami albo w weekendy. Ale to sprawia, że powstał ogromny potencjał. Stowarzyszenie płaci swoim członkom i stowarzyszonym talentom dywidendy, gdyż specjalizujące się w customizacji magazyny często pokazują świat dokonań OSE. „Nasze motocykle zbudowane są w taki sposób, żeby były fajne i funkcjonalne, tak by można je było zabrać na dłuższe wyjazdy” – tłumaczy Benoit. „Zdarza im się też przyciągnąć sporo wielbicieli.”

Droga z dokonywanych na podwórku przeróbek do sukcesu w postaci zwycięstwa w konkursie BMW Motorrad France Custom Competition to nie lada wyczyn. Ale powszechny podziw dla OSE i w konsekwencji oddane głosy na motocykl nazwany ‘Inglorious Basterds’ wystarczyły, żeby przyciągnąć zwycięskie głosy. „Nas czterech, którzy stanowią najważniejszą część stowarzyszenia, było naprawdę podekscytowanych tym konkursem. Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy i wreszcie zgłosiliśmy nasz projekt, a pierwszą wieścią o jego losach było to, że… wygraliśmy.”

Na wstępnym etapie pierwszym pytaniem, które zadali sobie Benoit i reszta OSE było: co zamierzamy zrobić? Istnieje już tak wiele oryginalnych i pięknych customów również opartych na R nineT, więc co takiego OSE mogłoby zrobić inaczej? Scrambler? Ok, ale już ktoś go zrobił. Brat Style? Ten sam kłopot. Oldskulowo stylizowany motocykl? Ten rodzaj maszyn ma reprezentantów aż nazbyt wielu… Ale w tej kategorii jest jeszcze przestrzeń, którą można by wypełnić… Tak w końcu powstała niezwykła myśl, żeby wziąć na warsztat sidecar – motocykl z wózkiem bocznym.

Nissan Maxima 40th Anniversary Edition

Siedecar, czyli motocykl z koszem? Tak! Dla wielu ludzi drogowe motocykle z wózkiem bocznym są po prostu blaszano-stalowymi jucznymi zwierzętami, które pojawiły się w czasie, gdy powstała potrzeba niedrogiego transportu dla rodziny. Więc jeśli w ramach projektu customizacji R nineT pojawia się pomysł, że może to być taki zwyczajny sidecar, zaraz myślisz sobie: 'o Boże'! Ostateczny szkic wykonany przez Holographic Hammer pokazał jednak prawdziwe piękno współczesnego sidecara.

„W zeszłym roku zbudowaliśmy customową maszynę opartą na R 60, do której chcieliśmy dołączyć boczny wózek” – tłumaczy Benoit. „Ale właściciel powiedział – nie!  Pozostało jednak w naszych głowach, że może to zrobimy któregoś dnia i Custom Contest okazał się doskonałą sposobnością. Chłopaki i ja przegadaliśmy ten temat i wszyscy stwierdziliśmy, że jeśli zbudujemy sidecar, musi on mieć kostkowe opony do jazdy po bezdrożach. To było nagłe natchnienie i poszliśmy w tym kierunku. I tak się stało, że ten pomysł okazał się całkiem dobry.

Najnowsze

Edyta Wrucha

Motocykle na drewnie – autorska metoda Jarosława Michalaka

Jarosław Michalak nanosi fotografie na drewno, a rozmiar podłoża nie stanowi dla niego żadnego problemu. Jednak droga do uzyskania takich efektów była długa i wyboista.

{{ tn(9720) left }}Jarosław Michalak ma 37 lat, mieszka w Kutnie. Przez ostatnie 6 lat pracował w wielu profesjach (zwykle ma dwa etaty), a w 2010 roku wpadł na niecodzienny pomysł. Zupełnie przez przypadek zobaczył na youtube filmik, na którym dziewczyna nakładała zdjęcia na deski przy pomocy żelu do włosów. Bardzo go ten temat zaciekawił i postanowił poczynić własne próby:

– Obejrzałem filmik kilka razy, poleciałem do sklepu, kupiłem żel i zrobiłem wszystko jak na filmie z 10 razy – to była chyba jakaś ściema! Ale przemyślałem temat i wpadłem na inny pomysł. Kupiłem sporo środków chemicznych i zacząłem je testować w domu przez dobre 2-3 miesiące. Niepowodzenie za niepowodzeniem… Aż w końcu któregoś ranka udało się! Skromne te początki, ale radość była niesamowita! Przez kolejne miesiące doskonaliłem temat, a nawet złożyło się to na lata, bo wynaleziona przeze mnie technika nakładania zdjęć była bardzo zawodna i do niektórych prac musiałem podchodzić kilka razy. Rekord padł, gdy chciałem zrobić jedno zdjęcie formatu A4, a podchodziłem do niego 12 razy! Szału można było dostać! – wspomina Jarek.

Obecnie podstawy nanoszenia zdjęć na deskę można znaleźć w internecie, jednak Jarek nadal szukał nowych wyzwań:

– Gdy opanowałem nakładanie zdjęć do formatu A3, przyszła mi do głowy myśl, by zająć się większymi formatami. Okazało się, że nikt na świecie tego nie robi! I znowu wróciłem do chemii i różnych pomysłów… Udało się! Nowa technika, którą wymyśliłem daje 100% skuteczność i jako jedyna osoba na świecie jestem w stanie robić formaty powyżej A3, ogranicza mnie tylko wielkość klejonki, czy innego podłoża np. drewnianej podłogi, ściany. Najfajniejsze miejsce, jakie do tej pory zdobiłem – to sosnowa podłoga 340×200 cm, gdzie umieszczałem zbiór fotografii związanych z 30-ma latami jazdy na motocyklu mojego zleceniodawcy – opowiada Jarek.

{{ tn(9721) left }}Obecnie wykonanie jednej deski z fotografią zajmuje Jarkowi ok. 7 dni, gdyż kolejno nakładane warstwy lakieru muszą się utwardzić. Drewno musi być prawdziwe, a ze względu na koszty i piękne słoje – najczęściej pracuje na sośnie. Najchętniej używa barw Sephia, gdyż dobrze wyglądają na drewnie, jednak pod zamówienie kolorystyka zdjęcia może być dowolna.

{{ tn(9719) left }}Jarek jest motocyklistą od 22 lat, preferuje spokojne wycieczki swoim Kawasaki Voyager XII ZG 1200 A z 1998 roku. A jego ulubiona fotodecha to ta, na której umieścił wokalistę zespołu Luxtorpeda i którą artysta osobiście podpisał.

Motocykliści to grupa, dla której najczęściej wykonuje swoje prace, aczkolwiek rynek jego odbiorców się poszerza, także poza granice kraju. Jego prace podziwiać i zamawiać można na stronie http://fotodecha.pl, a ceny zaczynają się już od 40 zł.

Najnowsze

Kolekcjonują Vipery. Mają już 79 sztuk…

Takie rzeczy tylko w Teksasie. Ludzie mają różne zajawki, ale pewne amerykańskie małżeństwo przebiło wszystkich. Zobacz ogromną kolekcję supersamochodów, jakie posiadają.

Wayne oraz D’Ann Rauh to małżeństwo z Teksasu, które ma bardzo nietypowe hobby. Od lat zbierają Vipery, a niedawno odebrali kolejne dwa egzemplarze. Dzięki temu ich cała kolekcja składa się z 79 egzemplarzy.

Najnowsze nabytki to egzemplarze „1 of 1” Viper GTC, które można konfigurować do woli z palety 16 tys. kolorów, pod warunkiem, że kolor nie został wybrany przez kogoś innego. Do tego można wybrać unikatową kolorystykę pasów, co w sumie daje ponad 50 milionów kombinacji.

Na szczęście przy wyborze jednostki napędowej nie ma już tego problemu. Zmieści się tam jednostka V10 o pojemności 8,4 litra. Silnik generuje 645 KM maksymalnej mocy.

Zobaczcie, jak wyglądają nowe nabytki oraz cała kolekcja.

 

Najnowsze

Jan Kulczyk nie żyje

Dziś nad ranem w austriackim szpitalu zmarł Jan Kulczyk. Jeden z najbogatszych ludzi w Polsce sprowadził do naszego kraju markę Volkswagen oraz budował i zarządzał autostradą A2.

Jan Kulczyk to jedna z najważniejszych postaci polskiego biznesu w ostatnich kilku dekadach. Urodzony w 1950 roku w Bydgoszczy, studiował prawo na poznańskim Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza, a następnie handel zagraniczny na Akademii Ekonomicznej. W 1975 roku obronił doktorat z prawa międzynarodowego. 

Przygoda z biznesem zaczęła się w latach osiemdziesiątych. Jan Kulczyk założył wtedy spółkę Interkulpol, zajmującą się handlem zagranicznym. Już w pierwszych latach działalności biznesowej interesował się tematem motoryzacji. W 1991 roku powstała spółka Kulczyk Tradex, która przez długie lata była wyłącznym importerem aut grupy Volkswagen w naszym kraju. 

W 2010 roku spółka należąca do Jana Kulczyka osiągnęła rekordowy poziom udziałów, czyli ponad 21 procent rynku nowych samochodów w Polsce. Pod koniec 2011 spółka Kulczyk Tradex została przejęta przez koncern Volkswagen. Wartość transakcji wyniosła około 700 milionów złotych.

W porftolio spółek należących do holdingu Jana Kulczyka znajduje sie także firma budująca i zarządzająca sporym odcinkiem autostrady A2.

Jak podają media, Jan Kulczyk zmarł w wyniku komplikacji po zabiegu kardiologicznym, który był przeprowadzany w Wiedniu.

Najnowsze