Kilogramowa moneta dla fanów F1
Formuła 1 to sport dla bogatych. Nie tylko uczestników, ale także widzów. Właśnie w sprzedaży pojawiła się okolicznościowa moneta ważąca kilogram, wykonana z 24-karatowego złota.
Właściciel praw do Formuły 1, Bernie Ecclestone, stworzył wraz z firmą Rosland Capital specjalną, okolicznościową monetę ważącą kilogram. Wykonano ją z 24-karatowego złota.
Powstanie tylko 15 egzemplarzy, a jeden z nich zostanie zaprezentowany już podczas brytyjskiego Grand Prix. Koszt jednej kilogramowej monety to 40 tys. dolarów. Fani Formuły 1 o mniejszej objętości kieszeni będą mogli nabyć mniejszą monetę, której cena to zaledwie tysiąc dolarów. Alternatywą są jeszcze wersje wykonane ze srebra. Twórcy okolicznościowej pamiątki zapowiedzieli, że przed wyścigami we Włoszech, USA i Brazylii powstaną kolejne specjalne wersje.
Szef firmy Rosland Capital jest zaskoczony zainteresowaniem klientów. Sprzedaż monet w USA rozpoczęła się kilka tygodni temu. Dodał, że ludzie kupujący monetę mogą się poczuć udziałowcami świata Formuły 1. Spośród piętnastu kilogramowych monet, cztery znalazły już nabywców. Reszta powinna się sprzedać w kilka dni.
Taka moneta może być dobrą inwestycją, szczególnie gdy na horyzoncie pojawia się widmo kryzysu wywołanego przez Brexit. W ciągu ostatnich kilku tygodni cena tego kruszcu wzrosła o 4-5 procent.
Najnowsze
-
TEST Alpine A390 GT – Nauczy Cię wszystkich swoich sztuczek
Alpine otwiera właśnie zupełnie nowy rozdział swojej historii. I robi to samochodem, który jeszcze kilka lat temu prawdopodobnie wywołałby u fanów marki niemałe zdziwienie. Oto Alpine A390 GT – elektryczny fastback, który ubiera sportowe emocje w elegancki garnitur. Alpine A390 GT – magnetyczne spojrzenie Już sam wygląd A390 pokazuje, że Alpine nie próbuje kopiować swoich […] -
Test Alfa Romeo Junior Elettrica. Włoski charakter nadal tu mieszka
-
TEST Mercedes G 580 EQ – Profanacja, a może strzał w dziesiątkę?
-
Ubezpieczenie assistance – dlaczego to kluczowy element ochrony każdego kierowcy?
-
TEST Nowy Ford Explorer – mniej wypraw, więcej miasta. I to nawet ma sens
Zostaw komentarz: