Kilka drobnych błędów i było o krok od karambolu

Nieuważne obserwowanie drogi plus nerwowe reakcje i to wystarczy, aby zrobiło się naprawdę groźnie.

Jednoznaczne wskazanie, który z kierowców zawinił, wcale nie jest takie proste. Prawdopodobnie kierowca z kamerą chciał zmienić pas, na który wjeżdżał także kierujący Fordem (nie mamy pewności, ale tor jego jazdy na to wskazuje). Wymusił więc pierwszeństwo na aucie z kamerą (zasada prawej ręki) i znalazł się w martwym polu kierowcy Multipli.

Później wszystko rozegrało się już bardzo szybko. Ford odbił w lewo, prawie uderzając w Skodę, więc nerwowo uciekł w prawo. Tego wystraszył się kierujący Multiplą, który omal nie zderzył się z dostawczakiem. Ostatecznie obyło się bez jakiegokolwiek kontaktu, ale brakowało naprawdę niewiele do nieszczęścia. Kolizja przy tak dużym ruchu i większych prędkościach łatwo może doprowadzić do karambolu.

Najnowsze

Przygnębiający obraz Polaków na autostradzie

Mówi się, że Polacy nie dorośli do korzystania z autostrad. To nagranie pokazuje to wyjątkowo dobitnie.

Dwa pasy w każdą stronę i możliwość jazdy z prędkością 140 km/h – autostrada to zdecydowanie najlepszy sposób na sprane pokonywanie dużych odległości. Chyba, że mowa o polskiej autostradzie – wtedy wcale nie musimy odczuwać żadnych jej plusów.

Przesadzamy? To zobaczcie to nagranie. Długi sznur samochodów trzyma się pasa lewego. Jakby to był jedyny dostępny pas. Popatrzcie następnie na informacje z GPS – auto z kamerą wyprzedza ten sznur jadąc 104 km/h. Na autostradzie! Kierowcy na lewym pasie zachowują się więc jakby wcale nie poruszali się autostradą, tylko zwykłą drogą pozamiejską. Jadą tylko jednym pasem i otrzymują prędkość około 90 km/h. To po co ta autostrada?

https://www.youtube.com/watch?v=4fvGgmiz4Kk

Najnowsze

Był tak pijany, że nie potrafił dmuchnąć w alkomat!

To zatrważające w jakim stanie niektórzy potrafią siadać za kierownicę. Tym razem historia zakończyła się dobrze.

Jak relacjonuje autor nagrania, zauważył na drodze samochód, który poruszał się w sposób jednoznacznie wskazujący, że kierowca jest pijany. Zadzwonił niezwłocznie na policję i poinformował o sytuacji.

Autor następnie śledził pijanego, informując funkcjonariuszy gdzie w danym momencie znajduje się podejrzany. Podążanie za nim nie było proste, bo nie tylko miał on problemy z trzymaniem się swojego pasa ruchu, ale także kilkukrotnie przejechał przez skrzyżowanie na czerwonym świetle.

Szczęśliwie pijany nie spowodował żadnej kolizji, a policji udało się go zatrzymać. Nie wiemy ile miał promili w wydychanym powietrzu, ponieważ nie był w stanie dmuchnąć w alkomat. Został zabrany na badanie krwi.

Najnowsze

Edyta Klim

Aleksandra Hudy – ciężarówki to dla niej miłość, pasja i praca

Ciężarówki towarzyszyły jej od dziecka i stały się nieodzownym elementem życia. Teraz Ola pracuje w Anglii, uwielbia podróżować i dbać o fizyczną kondycję.

Kiedy na Twoją drogę życia wjechała ciężarówka i zabrała Cię w trasę? Jak to się wszystko zaczęło?

Ciężarówki towarzyszyły mi od dziecka. Na podwórku zawsze stał Star, czy Robur. Gdy byłam nastolatką, tato jeździł w trasy międzynarodowe, a ja razem z nim (jak tylko miałam wolne od szkoły). Tak zaczęła się ta miłość do ciężarówek. Już w wieku 20 lat miałam zdane prawo jazdy na kat. C+E, a gdy tylko skończyłam 21 lat – zrobiłam kurs na przewóz rzeczy oraz materiałów niebezpiecznych i ruszyłam w moją pierwszą trasę.

Jak do tej pory pracowałaś? W jakim systemie i na jakich trasach?

Przez ponad 5 lat jeździłam w trasy międzynarodowe w pojedynczej obsadzie. Zwiedziłam kawałek Europy, poznałam różne kultury i mnóstwo wspaniałych ludzi. W pewnym momencie dotarło do mnie, że życie umyka mi między palcami i postanowiłam coś zmienić. Dlatego od ponad 4 lat mieszkam w Anglii i pracuje tak, że jestem codziennie w domu. Czasami tęskni mi się za jakimś „strzałem na Hiszpanię”, ale raczej bym już nie chciała wracać na międzynarodówkę.

Jeździłaś po różnych krajach, dlaczego wybrałaś Anglię na swoje miejsce pracy i życia?

Anglia była dość spontanicznym wyborem w moim życiu. Zdenerwowali mnie w polskiej firmie, chcąc mnie, kolejny raz, przytrzymać na siłę w trasie i skończyła mi się cierpliwość. Powiedziałam sobie – dość tego, trzeba coś zmienić! Mój tato dostał namiary do agencji dla kierowców w Anglii od jakiegoś kierowcy na parkingu, więc tam zadzwoniłam. Tydzień później przerażeni siedzieliśmy (wraz z partnerem) w samolocie do Birmingham. Nie znaliśmy tam nikogo, lecieliśmy w ciemno… Dziś mogę śmiało stwierdzić, że to była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Jak się pracuje w tym kraju jako kierowca zawodowy?

Praca w Anglii różni się od pracy w Polsce. Pracuję przez agencję, więc tam, gdzie w danym momencie brakuje kierowców. Są minusy, bo zdarzało się, że w przeciągu tygodnia byłam w 5-ciu różnych firmach. Po czasie się to unormowało i raczej pracuję już dla jednej firmy i jestem codziennie w domu! Gdy tylko coś się dzieje, istnieje jakiekolwiek prawdopodobieństwo, że mogę nie dojechać z powrotem – planiści tak zmieniają trasę, żebym jednak wróciła. Tutaj jest szacunek do pracownika. Nawet do wymiany głupiej żarówki przyjeżdża serwis, a gdy mówię, że w polskich firmach kazali mi samej wymieniać oponę – patrzyli na mnie jak na wariatkę (śmiech). Największym dla mnie minusem życia w Anglii jest to, że mi się tu po prostu nie podoba. Tym bardziej, że mieszkam w najbrzydszym mieście, jakiekolwiek widziałam w życiu. A do tego ta pogoda! W pewnych momentach, też nie rozumiem sposobu bycia Anglików, jednak nasza mentalność słowiańska bardzo się różni od ich germańskiej mentalności.

Jakimi ciężarówkami jeździłaś?

Jeździłam różnymi ciężarówkami, a najdziwniejszą był Foden – angielska podróbka DAF-a. Ale głównie prześladuje mnie MAN, o którym dość dużo możecie się dowiedzieć z mojego profilu https://www.instagram.com/nie_nudzi_mi_sie/ , jak również o DAF-ie, na którego bardzo narzekam, ale mam niesamowity sentyment do tej ciężarówki!

Nawet tatuaż masz z ciężarówką?

 Pierwszym moim tatuażem był DAF w „starej budzie”, wykonany na łopatce. Mam sentyment do tej ciężarówki, bo tata właśnie taką zabierał mnie w trasy na wakacje. Kolejnym jest droga wśród alpejskich gór (moja pierwsza firma była z Insbrucka). Następny to Ela – kobieta prowadząca samochód. Wkręcam wszystkich, że to pierwsza kobieta prowadząca trucka (śmiech). Mam również nazwy miast, w których byłam, zwiedziłam, lub które mają dla mnie znaczenie. Mam mapę świata. Planuję również silnik, ale póki co, nie mam projektu.

Ta praca to przejściowe zajęcie/doświadczenie, czy też nie wyobrażasz sobie innej pracy?

To przede wszystkim pasja! Nie wyobrażam sobie siebie w innym zawodzie. Tutaj jestem wolna – nikt mi nie stoi nad głową i nie patrzy na ręce. Nie wyobrażam sobie pracy w biurze, w korporacji, czy w jakiejkolwiek innej pracy. Wstaje rano, idę do pracy z uśmiechem na twarzy i życzę tego każdemu.

Czy to jest dobra praca dla kobiet? Poleciłabyś ją koleżance?

Gdy zaczynałam 10 lat temu, było to nie lada wyzwanie, bo o kobietach w tym zawodzie się prawie nie słyszało. Dzisiaj jest nas już sporo – bardzo się cieszę, że coraz więcej, i że łamiemy te stereotypy. Praca jako kierowca ciężarówki jest i dla kobiet, i dla mężczyzn! Polecam ją wszystkim, którzy dobrze się czują za kierownicą. Jeśli ktoś się boi jeździć, jeździ niepewnie (niezależnie od płci), to według mnie nie nadaje się do tej pracy. To trzeba czuć!

Widać, że mocno dbasz o kondycję i starasz się do tego motywować innych?

Tak, wraz z 320-ma kierowcami należymy do grupy Hard Working Truckers – jest to grupa kierowców zawodowych, aktywnych fizycznie. Pokazujemy, że ćwiczyć da się wszędzie, jak tylko się chce. Ja, pomimo że jestem codziennie w domu, staram się biegać czy ćwiczyć podczas pracy! Zaczęłam też trenować boks i każdą wolną chwilę staram się spędzać aktywnie.

Niestety w tym zawodzie można się bardzo szybko zaniedbać, bo nie zostaje zbyt wiele czasu wolnego dla siebie. Sama pięć lat temu doprowadziłam się do wagi 95 kg i nie chcę do tego wracać! Staram się zachęcać kierowców do aktywności – pokazujemy z grupą Hard Working Truckers, że się da! Również da się trzymać dietę w trasie i odżywiać zdrowo. Tylko trzeba chcieć, a nie szukać wymówek na każdym kroku!

Jakie masz jeszcze pasje? Co lubisz robić?

Kolejną moją pasją jest podróżowanie. Wielkim plusem mojego systemu pracy w Anglii jest to, że nie trzyma mnie żaden kontrakt i nie muszę nikogo prosić o urlop. Mam go ile chcę i kiedy chcę. Świetnie się składa, bo ja jestem ciekawa świata. Uwielbiam poznawać różne kultury, różnych ludzi, próbować różnych potraw. Gdybym nie została kierowcą ciężarówki, byłabym pewnie pilotem samolotu! (śmiech)

 

Najnowsze

Mercedes-Maybach GLS – czy właśnie tak prezentuje się prawdziwy luksus na kołach?

Mercedes-Maybach GLS 600 4MATIC ustanawia nową formę luksusu w segmencie SUV-ów. Wariant silnika V8 o pojemności 4 litrów, który może rozwijać moc 410 kW (558 KM) i moment obrotowy 730 Nm. Mercedes-Maybach GLS 600 4MATIC trafi na rynek w drugiej połowie 2020 r.

Maskę nowego modelu zdobi klasyczna gwiazda Mercedesa, a subtelne, pionowe, chromowane listwy na osłonie chłodnicy Maybacha tworzą efekt prążków. Z profilu jego dostojność i elegancję podkreślają efektowne chromowane akcenty wokół bocznych szyb oraz chromowane wstawki w osłonach progów. 22- lub 23-calowe obręcze zostały zaprojektowane specjalnie dla nowego Maybacha, a 23-calowy wzór nawiązuje do motywu „prążkowanej” osłony chłodnicy. Ozdobna oprawa rur wydechowych z drobnym, krzyżowym żebrowaniem podkreśla tożsamość GLS-a jako modelu Mercedes-Maybach. To samo odnosi się do emblematu marki umieszczonego w różnych miejscach, m.in. na słupku D. Specjalnym wyróżnikiem Maybacha jest dwukolorowe lakierowanie,dostępne w ośmiu eleganckich kombinacjach kolorystycznych.

Dwa zewnętrzne tylne siedzenia można rozłożyć elektrycznie. Tapicerowane obszary i deska rozdzielcza są standardowo wykończone delikatną skórą nappa, a na życzenie oferowane są dodatkowe poduszki i inne skórzane obicia. Elektrycznie otwierane panoramiczne okno dachowe (przesuwno-uchylne) z roletą zaciemniającą należy do wyposażenia standardowego, podobnie jak wentylowane fotele z funkcją masażu. Dostępna opcjonalnie, montowana na stałe konsola środkowa zamienia tego SUV-a w przestronny samochód 4-miejscowy, z tylnym przedziałem pasażerskim nadającym się zarówno do pracy, jak i do relaksu. Konsola ta oferowana jest z rozsuwanymi, rozkładanymi stolikami, a nawet z lodówką z miejscem na butelki szampana. Oferta akcesoriów zawiera stosowne srebrne kieliszki do szampana.

Specjalnie dla nowego modelu Mercedes-Maybach opracowano nowy zapach do aktywnego rozpylacza zapachów, dostępnego w ramach opcjonalnego pakietu AIR BALANCE: biały kwiat osmantusa, kwiatowy i lekki, uzupełnia tu woń naturalnej skóry i pikantnej herbaty.

Począwszy od przeniesienia siły napędowej, przez zawieszenie, aż po technikę oświetleniową – technicznie Mercedes-Maybach GLS odpowiada najbardziej komfortowemu poziomowi wyposażenia konstrukcyjnie powiązanych SUV-ów Mercedesa. Wartość dodana, jaką reprezentuje tu Maybach, często stanowi dalszy stopień rozwoju. Na przykład izolacja akustyczna w kabinie została dodatkowo wzbogacona poprzez zamontowanie stałej przegrody i półki bagażowej za tylnymi siedzeniami.

Standardem jest osobny klimatyzator dla tylnych siedzeń; zawiera on dodatkowe wyloty powietrza i elementy grzejne, dzięki którym kontrola temperatury jest jeszcze szybsza i pozbawiona przeciągów. Jest też specjalny program jazdy Maybach dla zawieszenia i układu napędowego; jego ustawienia oferują szczególnie wysoki poziom komfortu jazdy pasażerom tylnych siedzeń.

Funkcjami z zakresu komfortu i rozrywki można intuicyjnie sterować z poziomu tylnych siedzeń za pomocą standardowego tylnego tabletu MBUX w konsoli środkowej lub podłokietniku między fotelami. Integracja urządzeń cyfrowych używanych przez pasażerów uwzględnia wszystkie powszechne standardy.

Najnowsze