Kierowca zatrzymał się na widok pieszych przed przejściem. Motocykliści tego nie przewidzieli

Kiedyś było tak, że samochody jechały, a piesi czekali. Chociaż przepisy tego nie zmieniły, teraz często to kierowcy zatrzymują się, co nie zawsze przewidują inni uczestnicy ruchu.

Zgodnie z nowymi przepisami, kierowca ma obowiązek ustąpić pierwszeństwa pieszym znajdującym się na przejściu oraz na nie wchodzącym. Ta sytuacja miała miejsce jeszcze przed wejściem w życie nowej legislacji, ale niczego by to nie zmieniło. Dwie kobiety, które chciały przeprowadzić rowery przez przejście, stały przed nim (a nie wchodziły), więc nawet obecnie kierowca nie musiałby się zatrzymywać.

Motocyklista zatrzymał się przed przejściem. Samochód jadący za nim już nie

Autor nagrania mimo tego postanowił to zrobić, tak jak wielu innych uważając, że warto być uprzejmym. Tego nie przewidzieli dwaj motocykliści jadący za nim. Kierujący samochodem nie jechał szybko, nie zatrzymał się gwałtownie, więc trudno zrozumieć, jak mogli nie zdążyć zareagować.

Jak dochodzi do potrąceń na przejściach dla pieszych? Idealna sytuacja poglądowa

Nagrywający doskonale zdawał sobie sprawę z sytuacji, podobnie jak piesze, które nie weszły na przejście. Autor mógł więc ruszyć do przodu, aby uniknąć zdarzenia. Zamiast tego zjechał odrobinę w prawo, licząc że motocykliści nie uszkodzą jego auta, tylko rozbiją się na wysepce i tak też się stało. Na koniec wspomniał jeszcze, że nie zamierza interesować się poszkodowanym motocyklistą, ponieważ „jest ich trzech”. Brawo, od samego początku do końca wzorowa postawa.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Mazda CX-3 – ile kosztuje odnowiona wersja SUVa w Polsce? Mniej niż 100 tysięcy!

Mazda CX-3 już w chwili swojej premiery w roku 2015 zaprzeczała stereotypom i konwencjom. Jako nowy model w segmencie B crossover SUV podważała schematy przyjęte w ramach tej klasy. Wnosiła nową jakość – projektowanie pojazdu całkowicie skupione na człowieku.

Mazda CX-3 w wersji na rok 2021 bazuje na tym sukcesie. Nowy model jest rozwinięciem poprzedniego, wzbogaconym o wiele modyfikacji. Najnowsze rozwiązania techniczne i funkcjonalne łączą się w nim z odświeżeniem stylistyki. Najnowsze rozwiązania techniczne i funkcjonalne łączą się w nim z odświeżeniem stylistyki, dzięki czemu ten SUV segmentu B ma stać się jeszcze łatwiejszy i przyjemniejszy w użytkowaniu.

Mazda CX-3 2021 – tylko jeden silnik do wyboru

Gama układów napędowych została uproszczona: obecnie Mazda CX-3 dostępna jest tylko z jednym silnikiem: benzynowym Skyactiv-G o pojemności 2 litrów i mocy 121 KM, który przekazuje napęd na przednie koła poprzez – do wyboru – ręczną lub automatyczną skrzynię biegów, bez względu na wybrany poziom wyposażenia.

Ręczna skrzynia biegów współpracuje z opracowanym przez Mazdę systemem dezaktywacji zbędnych cylindrów. Jego działanie polega na tym, że w warunkach niskiego obciążenia trakcyjnego silnika, np. podczas spokojnej jazdy z jednostajną prędkością, system wyłącza z pracy dwa z czterech cylindrów. Efektem jest obniżenie o 14% zużycia paliwa mierzonego w cyklu mieszanym oraz emisji CO2.

Mazda CX-3 2021- cena

Ceny Mazdy CX-3 na 2021 rok zaczynają się od 90 900 złotych za wersję SkyJOY z manualną przekładnią, dopłata do skrzyni automatycznej wynosi 8 tysięcy złotych. Za Mazdę CX-3 w wersji wyposażenia SkyPRESTIGE z manualną skrzynią biegów trzeba zapłacić 103 900 złotych, a dopłata do skrzyni automatycznej, tak samo jak w wersji SkyJOY, wynosi 8 tysięcy złotych.

Mazda CX-3 na 2021 rok dostępna jest również w leasingu od 657 zł netto miesięcznie lub kredycie od 762 zł brutto miesięcznie.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Jakie samochody najczęściej kupują Polacy? Coraz chętniej sięgamy po marki premium

Polacy, mimo trwającej pandemii koronawirusa, nie rezygnują z zakupu samochodu. I od lat w rankingu najchętniej kupowanych przez nas aut, króluje jeden producent. Polacy wciąż najbardziej ufają pewnej japońskiej marce, której po oponach depczą jednak inni konkurenci. Bardzo luksusowi konkurenci.

Instytut Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar publikuje kolejne dane rejestracyjne z polskiego rynku motoryzacyjnego w 2021 roku. Jak wynika z najnowszego opracowania, Toyota jest najczęściej wybieraną marką w Polsce przez klientów indywidualnych.

Mimo trwającej pandemii koronawirusa, Polacy nie rezygnują z zakupu samochodu. Tegoroczny maj, po silnych spadkach w marcu i kwietniu ubiegłego roku, przyniósł znaczne ożywienie na rynku. Polacy, jak wynika z danych Samar, powoli zaczynają powoli widzieć ograniczenia w dostępności aut. Produkcja niektórych modeli została znacznie ograniczona lub wręcz zastopowana, co odbije się na dostawach w kolejnych miesiącach. Czas oczekiwania na samochody zamawiane na produkcję zdecydowanie się zwiększy. Sześć czy osiem miesięcy to realistyczny termin oczekiwania na samochód. W niektórych przypadkach na nowe auto będziemy musieli czekać nawet rok.

Jakie samochody najczęściej kupują Polacy – ranking

Na liście rankingowej króluje Toyota, za nią plasują się Skoda i Volkswagen. W pierwszej dziesiątce znajdują się dodatkowo trzy marki premium, wśród których najwyżej plasuje się BMW, oraz dwie koreańskie, a listę zamyka Dacia.

Wysoka pozycja BMW nie powinna nikogo dziwić. Przy rosnącym zapotrzebowaniu na marki premium, które od początku roku zwiększyło się o ponad 52% pozycja BMW, wspomagana agresywną polityką cenową (za niecałe 1200 zł miesięcznie można już pozyskać BMW serii 1, a seria 3 Gran Turismo może nas kosztować niecałe 1400 zł miesięcznie, z serwisem, kołami zimowymi i ubezpieczeniem włącznie) jest jak najbardziej uzasadniona.

TOP 10 najchętniej kupowanych samochodów przez Polaków

  1. Toyota
  2. Skoda
  3. Volkswagen
  4. Kia
  5. BMW
  6. Hyundai
  7. Mercedes
  8. Ford
  9. Audi
  10. Dacia

TOP 10 najchętniej kupowanych samochodów przez Polaków – marki premium

  1. BMW
  2. Mercedes
  3. Audi
  4. Volvo
  5. Lexus
  6. Mini
  7. Porsche
  8. Land Rover
  9. Tesla
  10. Jaguar

Premium, podobnie jak cały rynek w samym maju zdecydowanie jednak zmniejszył tempo wzrostu, a wiele marek, w tym na przykład Mercedes-Benz zanotowało wręcz spadek.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Škoda Octavia Sportline – ile kosztuje usportowiony model? Znamy ceny!

Gdy słyszymy nazwę Škoda Octavia, przed oczami staje nam najpopularniejszy samochód w Polsce. Niczym nie wyróżniający się liftback lub kombi, jakich tysiące mijamy codziennie na ulicy. Czy wersja Sportline to Škoda Octavia, za którą będziemy się oglądać na drogach? Wiemy, ile kosztuje usportowiony model!

Škody Octavii Sportline nie pomylimy z żadną inną Škodą. Usportowiony, ale nie do granic możliwości (o nie się nawet nie otarł), samochód wyróżnia się czarnymi akcentami na nadwoziu. Czarne jest obramowanie grilla, czarny jest spoiler (w wersji liftback), czarne są napisy, a do tego sportową stylistykę uzupełniają sportowe fotele i trójramienna sportowa kierownica. Dodatkowo kierowcy mogą liczyć na delikatny pakiet aerodynamiczny, imitacje sportowych wydechów oraz felgi o specjalnych wzorach.

Škoda Octavia Sportline – gama silników

Octavia Sportline będzie dostępna z wydajnymi silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi, a także z technologią hybrydową typu plug-in i mild-hybrid oraz z napędem na przednie lub na wszystkie koła. Zakres mocy tych silników to od 115 KM do 204 KM.

1.5 TSI o mocy 150 KM można zamówić z opcjonalną 7-biegową DSG i technologią mild-hybrid, natomiast 2.0 TSI o mocy 190 KM jest standardowo wyposażony w DSG i napęd na wszystkie koła. Najmocniejszy model hybrydowy plug-in zapewnia moc 204 KM, a 2.0 TDI można zamówić z 115 KM, 150 KM i 200 KM. Silnik wysokoprężny o mocy 150 KM jest opcjonalnie wyposażony w DSG i napęd na wszystkie koła.

Škoda Octavia Sportline – cena

Cennik Škody Octavii Sportline startuje od 117 500 złotych za wariant z silnikiem 1.5 TSI o mocy 150 KM i manualną skrzynią biegów. Za wersję z silnikiem 2.0 TDI o mocy 200 KM i automatyczną skrzynią biegów trzeba zapłacić 157 900 złotych. Najmocniejszy model hybrydowy plug-in Škody Octavii Sportline z silnikiem o mocy 204 KM to wydatek 154 350 złotych.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

GP Azerbejdżanu: spodziewaj się niespodziewanego, czyli piękno motorsportu w czystej i brutalnej postaci

Chyba większości kibiców Formuły 1 zrobiło się przykro, gdy zobaczyli jak prowadzący w wyścigu Max Verstappen kończy rywalizację o Grand Prix Azerbejdżanu w barierkach. I chyba większość kibiców ucieszyła się, gdy po restarcie Lewis Hamilton nie zmieścił się w zakręcie numer jeden. Dzięki pechowi dwóch najlepszych kierowców w stawce, rywalizacja o mistrzowski tytuł nadal będzie zacięta, a kibice mogli cieszyć się dość niespodziewanym składem na podium.

GP Azerbejdżanu było przez większość dystansu wyścigu… dość nudne i przewidywalne. Zupełnie nie jak GP Azerbejdżanu, do których w ostatnich sezonach przyzwyczaili się kibice. Ale… Baku po raz kolejny pokazało, że motorsport to sport nieprzewidywalny i nawet najnudniejsza rywalizacja na ostatnim okrążeniu może zmienić się w totalny chaos.

Kto by przypuszczał, że na cztery okrążenia przed końcem wyścigu w bolidzie prowadzącego w wyścigu (i klasyfikacji mistrzostw świata) Maxa Verstappena dojdzie do uszkodzenia lewej, tylnej opony i Red Bull skończy rywalizację w barierkach? Piękno motorsportu w czystej i brutalnej postaci.

Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że takie uszkodzenie opony nie powinno mieć miejsca. A zdarzyła się dwa razy, bo kilkanaście okrążeń wcześniej podobna usterka wyeliminowała z GP Azerbejdżanu Lance’a Strolla. Max Verstappen twierdzi, że  uważnie monitorował stan swoich opon, ale to nie uchroniło go przed odpadnięciem z Grand Prix Azerbejdżanu. W rozmowie z Ziggo Sport TV powiedział:

Jestem bardzo zły z powodu tego, co się stało. Wyścig był dla mnie łatwy. Kontrolowałem swoje tempo, obserwowałem tych z tyłu i byłem gotów przyśpieszyć, gdyby się zbliżyli. Nie przeciążałem opon i nie czułem wcześniej najmniejszej wibracji. Wszystko było pod kontrolą. Niestety czasami nasz sport jest bardzo okrutny i takie rzeczy się zdarzają.

Najsmutniejsze i najbardziej niesprawiedliwe w całej tej sytuacji wydawało się, że to, że Verstappen mimo swojej świetnej jazdy nie zdobędzie punktów, a Lewis Hamilton, dzięki jego pechowi stanie na drugim stopniu podium i wyprzedzi Holendra w klasyfikacji generalnej. Bądźmy szczerzy… po tylu latach dominacji każde potknięcie Mercedesa i Hamiltona trochę cieszą… zwłaszcza jeśli zwiastują zaciętą rywalizację z Red Bullem. Ale na szczęście dla rywalizacji o tytuł, po raz kolejny Formuła 1 pokazała, że jest nieprzewidywalnym sportem.

Gdy sprzątnięto rozbity bolid Verstappena, rywalizację wznowiono z pól startowych. Lewis Hamilton startował z drugiego miejsca, za plecami Sergio Péreza. Brytyjczyk zaliczył atomowy start, dużo lepszy niż Meksykanin i znalazł się przed kierowcą Red Bulla… ale nie zmieścił się w zakręcie numer jeden, bo niechcący zmienił balans hamulców i z tego powodu wyjechał na asfaltowe pobocze. Jak wyjaśnił szef zespołu Mercedesa, Toto Wolff:

Zahaczając o przełącznik, Hamilton radykalnie zmienił balans hamulców, przesuwając siłę hamowania na przednie koła. Z tego powodu doszło do zblokowania kół i nie był w stanie wprowadzić samochodu w zakręt.

GP Azerbejdżanu: spodziewaj się niespodziewanego
GP Azerbejdżanu: spodziewaj się niespodziewanego, fot. materiały prasowe / Mercedes

Zapowiadało się na dużą zdobycz punktową dla Hamiltona i odzyskanie prowadzenia w mistrzostwach po pechu Verstappena, ale po tym błędzie kierowca Mercedesa wylądował na końcu stawki i ostatecznie finiszował jako piętnasty.

Czy przed startem, a nawet w połowie wyścigu, ktoś spodziewał się, że na podium staną Sergio Pérez, Sebastian Vettel i Pierre Gasly? Szczerze w to wątpię. GP Azerbejdżanu dobitnie pokazało, że w motorsporcie nie można niczego z góry zakładać. I że Formuła 1 to piękny, ale brutalny sport, który w każdej chwili może złamać ci serce.

Najnowsze