Kierowca omija rogatki i wjeżdża wprost pod pociąg

Czy można wjechać pod pociąg słysząc go, widząc go i widząc także opuszczone rogatki? Oto dowód, że można.

„Bezpieczny przejazd” to kampania społeczna, której celem jest edukacja i uświadamianie użytkownikom dróg niebezpieczeństw związanych z nierozważnym przekraczaniem torów. W jej ramach PKP na swoim kanale zamieszcza nagrania z przejazdów kolejowych, pokazujące bezmyślne i niebezpieczne zachowania.

Oto jedno z nich – sytuacja, w której wydaje się, że nie może dość do wypadku. Kierowca Seata Ibizy dojeżdża do przejazdu i widzi opuszczone półzapory. O zbliżającym się pociągu informuje również sygnalizacja świetlna i zapewne również dźwiękowa. Co robi kierowca? Omija półzaporę i wjeżdża dokładnie pod lokomotywę.

Doprawdy, trudno zrozumieć jak mogło dojść do tego wypadku. Pomijając sygnalizację, Seat nadjechał z tego samego kierunku, co pociąg – musiał go wcześniej widzieć. Musiał też słyszeć – pomijając głośność samego składu poruszającego się po torach, maszyniści zawsze używają wyjątkowo głośnego sygnału dźwiękowego przed przejazdami. A i tak na filmie widać, jak kierowca i pasażer Ibizy spoglądają na zbliżającą się lokomotywę i wjeżdżają pod nią.

Najnowsze

O włos od wypadku. Kierowcy Abartha się spieszyło

Pas rozbiegowy nie bez powodu nie rozpoczyna się linią przerywaną. Niektórzy kierowcy za nic jednak mają powierzchnię wyłączoną z ruchu oraz patrzenie w lusterka.

Kierującemu Abarthem Punto tak bardzo się spieszyło, że chciał jak najszybciej wyprzedzić jadącego przed nim Suzuki Swifta. Nie wziął jednak pod uwagę tego, że na sąsiednim pasie może już jechać inne auto.

Kierowcy samochodem z kamerą udało się uniknąć wypadku, ale nie było to łatwe. Szarpnął kierownicą w lewo tak mocno, że ryzykował utratą panowania nad autem. Opanował je po krótkiej chwili, a kierowca Abartha pomknął szybko dalej prawym pasem, jakby nic się nie stało.

Najnowsze

Motocyklista atakuje starszego kierowcę, który w niego wjechał

Kierowca, który ma najwyraźniej spore problemy z percepcją na drodze, spotkał wyjątkowo nerwowego motocyklistę.

Motocyklista czekał na skrzyżowaniu ustępując pierwszeństwa żółtemu Chryslerowi PT Cruiserowi. Nie spodziewał się, że ten niespiesznie poruszający się pojazd skieruje się na niego i przytrze bokiem, przewracając motocykl.

Jak to możliwe, że kierowca Chryslera nie zauważył motocyklisty? Prawdopodobnie przed rozpoczęciem skrętu nie patrzył w lewo, a później motocykl przysłonił mu słupek A. Najbardziej niepokojące jest to, że kierujący PT Cruiserem najwyraźniej nie zauważył tego, co zrobił i pojechał dalej.

Motocyklista zareagował błyskawicznie – pobiegł za samochodem i wybił rękami szybę od strony kierowcy. Za kierownicą siedział przerażony starszy mężczyzna, który chyba nie miał pojęcia co się stało.

Na tym kończy się nagranie, ale motocyklista twierdzi, że właściciel Chryslera przyznał się do winy i z jego OC został naprawiony motocykl. Kto zapłacił za wybitą szybę – nie wiadomo.

https://www.youtube.com/watch?v=pfMjX97U1LM

Najnowsze

Agresja na drodze nie popłaca

Agresywne zachowanie na drodze nigdy nie popłaca o czym przekonał się ten kierowca Jeepa.

Brak dźwięku na nagraniu utrudnia analizę tego, co się dokładanie stało. Kierowca Jeepa Grand Cherokee wjechał z drogi podporządkowanej tuż przed autem z kamerą, więc jego kierowca mógł zatrąbić.

To wyjaśniałoby dlaczego jadący Jeepem wystawił środkowy palec przez otwartą szybę. Czy wtedy kierowca auta z kamerą zatrąbił po raz drugi? To możliwe, ponieważ kierujący Grand Cherokiem zatrzymał się i wysiadł z auta coś wykrzykując.

Nie zauważył jednak, że zamiast na parking, przełączył skrzynię na wsteczny. Samochód zaczął więc cofać, aż zatrzymał się na zderzaku drugiego auta. Widząc to, kierowca Jeepa nagle stracił zapał do dyskusji i odjechał w pośpiechu.

Najnowsze

Czy to najdziwniejszy wypadek w historii wyścigów?

Różne nietypowe sytuacje można czasem zobaczyć podczas wyścigów, ale ta zdecydowanie należy do jednych z najdziwniejszych.

Do wypadku doszło niedługo po starcie drugiego wyścigu w ramach Porsche Carrera Cup France. Nastąpił kontakt między trzema samochodami na dohamowaniu do zakrętu, w wyniku którego żadne z aut nie zostało poważnie uszkodzone, ale dwóch zawodników musiało pożegnać się z dalszą jazdą.

Porsche Julesa Gounona tak niefortunnie spotkało się z autem Joffrey’a De Nardy’ego, że znalazło się na jego dachu. 911 ułożyło się wręcz idealnie, przód tylko podpierając na wielkim spojlerze.

Najnowsze