Kierowca Dacii chciał się wcisnąć między samochody, jak motocyklista? Nie wyszło

Zagadkowe zachowanie kierującego Dacią Sandero sprawiło, że uszkodził on przynajmniej trzy inne samochody.

Nagranie nie ma żadnego opisu, a komentarze pod nim są wyłączone, więc nie znamy żadnego kontekstu sytuacji. Wiemy tylko tyle ile widać na nagraniu.

Samochody wjechały w dystrybutory na stacji. Buchnęły płomienie!

Na poniższym wideo możecie zobaczyć, jak między poruszające się w korku samochody, wpada z impetem Dacia Sandero i zatrzymuje się na Kii Sportage. Wydaje się, że nikt nie został ranny, a uszkodzenia pojazdów to głównie wgniecenia i zarysowania.

Kolejny kierowca jedzie pod prąd. Woli ryzykować wypadek, niż zawrócić?

Co mogło doprowadzić do tej sytuacji? Czy kierowca Dacii zagapił się, nie zauważył korka i zbyt późno zahamował? A może stał już w korku, tylko wykonał manewr zwany „pomyleniem gazu z hamulcem”? Wbrew pozorom to prawdopodobne – zawróćcie uwagę, że w momencie kolizji w Sandero nie świecą się światła stopu. Kiedy przód auta podskakuje do góry, przednie koło się kręci, a po złapaniu kontaktu z asfaltem, obraca się w miejscu. Zupełnie jakby kierowca cały czas trzymał gaz w podłodze. Dopiero po chwili włącza się światło stopu.

Najnowsze

Rowerzysta celowo naraża się na niebezpieczne sytuacje, i dziwi się, że do nich dochodzi

Mowa oczywiście o naszym znajomym rowerzyście, który nie ustaje w swoich wysiłkach, prowokowania sytuacji, potencjalnie dla niego samego niebezpiecznych.

Oglądając perypetie tego rowerzysty, można odnieść wrażenie, że kiedyś w swoim życiu usłyszał o jednej zasadzie ruchu drogowego – rowerzysta może poruszać się po ulicy. Od tego czasu uważa, że jego rower jest identycznym środkiem transportu, co samochód lub motocykl. Dumnie ignorując wszystkich, którzy mówią mu, że to nie do końca tak i są jeszcze inne przepisy dotyczące rowerzystów.

Nasz znajomy rowerzysta znów psuje krew kierowcom. Ale tym razem ma rację!

Wśród nich jest przepis, mówiący o tym, że rowerzysta w razie braku drogi dla rowerów, może poruszać się chodnikiem, jeśli limit prędkości obowiązujący na ulicy, jest większy niż 50 km/h. Taki przepis w oczywisty sposób  ma dbać o bezpieczeństwo cyklistów, ale także kierowców.

Dwóch pijanych jechało skuterem z doczepionym wózkiem. Odczepił się

Na nagraniu nie widać, czy obok znajduje się droga dla rowerów. Z doświadczenia wiemy, że  gdyby nawet tam była, nasz znajomy rowerzysta by z niej nie korzystał. Ale jeśli nie było, to mógł jechać chodnikiem, ponieważ limit prędkości na tej drodze wynosi 70 km/h. Ale nasz znajomy rowerzysta woli jechać ulicą, a potem denerwować się na kierowców, którzy wyprzedzają go z dużą prędkością, albo z niedostatecznym odstępem. Całe zdarzenie tytułuje „Orientalne wyprzedzanie”, bo wiecie – jest taki błyskotliwie ironiczny.

Najnowsze

Żrący kwas wyciekał na drogę w czasie transportu!

Kontrola cysterny przewożącej kwas solny zakończyła się interwencją specjalistycznej jednostki ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Łódzcy inspektorzy Inspekcji Transportu Drogowego stwierdzili wyciek niebezpiecznej substancji w trakcie kontroli prowadzonej na trasie S8.

Cysternę wypełnioną kwasem solnym przewoził litewski przewoźnik. Niebezpieczny ładunek transportowano z Polski do Litwy. Został zatrzymany do kontroli przez łódzką Inspekcję Transportu Drogowego na drodze S8 w Dąbrowie Wielkiej.

Samochody wjechały w dystrybutory na stacji. Buchnęły płomienie!

W trakcie prowadzonej kontroli inspektorzy zauważyli, że z zaworu cysterny wycieka żółto-zielona substancja o ostrym, drażniącym zapachu, która po zetknięciu z kostką brukową tworzyła pianę. Inspektorzy zawiadomili specjalistyczną jednostkę ratownictwa chemicznego straży pożarnej. Jednocześnie nakazali kierowcy przejazd w oddalone od innych ciężarówek miejsce, a miejsce wycieku zabezpieczyli.

Auto elektryczne kopie prądem? Tesla próbuje przejechać przez zalaną ulicę

Wezwani strażacy zneutralizowali wyciek oraz potwierdzili, że jest to niebezpieczna substancja żrąca. Kierowcy udało się zabezpieczyć zawór i zlikwidować powstałą nieszczelność. Nie wiemy czy został jakoś ukarany za nieostrożne przewożenie niebezpiecznej substancji, ani czy wcześniej wyciek nie stworzył jakiegoś zagrożenia.

Najnowsze

Ukrył kradzione przyczepy za plandeką i liczył, że nikt się nimi nie zainteresuje. Nie wytrzymał psychicznie

Robiąc coś nielegalnego trzeba być spokojnym i opanowanym, ponieważ nerwowe zachowanie łatwo wzbudza podejrzenia. Na szczęście wiele osób nie potrafi zachować zimnej krwi w czasie kontroli.

Ciągnik siodłowy przewożący na naczepie przyczepy kempingowe ukryte za plandeką, jechał z Wielkiej Brytanii na Litwę i został zatrzymany dopiero w Budzisku, przez inspektorów ITD z Białegostoku.

Nielegalny i za wysoki transport – trakcję na swojej drodze podnosił tyczką!

Kierowca za wyjątkiem odręcznie napisanego dokumentu przewozowego nie okazał żadnych dokumentów towarzyszących ładunkowi, takich jak faktura zakupu, dowody rejestracyjne przyczep. Inspektorzy wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej przeprowadzili szczegółową kontrolę. Oględziny ładowni oraz nerwowe zachowanie kontrolowanego kierowcy wzbudziły podejrzenia co do legalności pochodzenia ładunku. Ich przypuszczenia potwierdziło odkrycie, że z jednej z przyczep campingowych usunięto wszelkie cechy identyfikacyjne. Numer identyfikacyjny na ramie został zeszlifowany, a wklejka z numerem VIN usunięta.

„Nie widzę tragedii” powiedział kierowca ciężarówki bez koła

Po zakończeniu kontroli, 47-letni kierowca został przekazany policji, która będzie prowadzić dalsze czynności w sprawie.

Najnowsze

Skuterzysta wyjechał na czołówkę z busem i spanikował

Trudno powiedzieć, czy zadziałał tu brak doświadczenia, czy przekonanie, że wyprzedzanie na ślepo jednośladem, nie jest obarczone ryzykiem. Może oba czynniki odegrały tu rolę.

Śmieciarka zjeżdżała tyłem z ulicy i na krótką chwilę zablokowała jeden z pasów ruchu. Rozsądek podpowiadał, żeby zaczekać. Szczególnie że sytuacja miała miejsce na łuku i podwójnej ciągłej linii.

Terenówka ocaliła motocyklistę przed koparką! Tak było, naprawdę!

Kierujący „pięćdziesiątką” nie zamierzał czekać i ominął śmieciarkę, wyjeżdżając prosto na czołówkę z autem z kamerą. Autor nagrania wyjaśnia, że jechał busem z przyczepą i nie miał możliwości gwałtownego zahamowania. Wideo tego nie oddaje, ale do zderzenia miało brakować bardzo niewiele.

Niezdecydowany kierowca doprowadził do śmiertelnego wypadku z motocyklistą

Skuterzysta widząc co się dzieje spanikował. Wystawił nogi i trochę skręcając, trochę odpychając się nimi od asfaltu, wrócił na swój pas. Mamy nadzieję, że ta sytuacja nauczyła go, żeby nigdy nie jechać na ślepo. A także że powinien poćwiczyć zachowanie na jednośladzie w awaryjnych sytuacjach.

Najnowsze