Kierowca celowo potrącił motocyklistę. Chciał mu dać nauczkę czy wymusić odszkodowanie?

W ostatnich latach poprawiła się kultura i wyrozumiałość kierowców wobec motocyklistów. Nadal jednak są tacy, którzy zamiast zgodnie korzystać z innymi z dróg, szukają zaczepki.

Kiedyś doświadczeni motocykliści przestrzegali swoich początkujących kolegów, przed kierowcami którym nie podoba się, że motocykl wyprzedza korek i zajmuje pierwsze miejsce przed sygnalizacją świetlną. Dzisiaj sytuacja jest zgoła inna i nie tak trudno o kierowcę, który widząc motocykl w lusterku, stara się mu zrobić więcej miejsca.

Kierowca uderzył w motocyklistę. Zrobił to ze złośliwości?

Ten kierowca Laguny nie należy do takich osób. Nie utrudnił co prawda motocykliście przejechania koło siebie, ale gdy zapaliło się zielone światło, szybko ruszył, zbliżył się niebezpiecznie do ridera i trącił go swoim lusterkiem.

Potrącił motocyklistę, bo sam nie wiedział gdzie chce jechać?

Ewidentnie zrobił to celowo, tylko po co? Chciał ukarać motocyklistę, że ten go wyprzedził? Po zatrzymaniu wywiązała się dłuższa dyskusja, w której kierowca Renault próbował wmówić motocykliście winę za kolizję oraz udowodnić, że nie mógł go wyprzedzić i zająć miejsca przed nim (chociaż nie najechał na żadną linię). Ostatecznie panowie się rozjechali, ale motocyklista zgłosił sprawę na policję.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Bernd Mayländer kończy 50 lat! Jaki jest kierowca, który przewodzi stawce najszybszych samochodów na świecie?

Choć Bernd Mayländer od kilku lat nie walczy już o zwycięstwa i pozycje w „generalkach”, i tak jest jednym z najbardziej znanych niemieckich kierowców wyścigowych - od 2000 roku to on siedzi za kierownicą oficjalnego samochodu bezpieczeństwa Mistrzostw Świata Formuły 1 FIA. W ten sposób - razem z Mercedesem-AMG GT R, a od tego sezonu także z Astonem Martinem - wnosi decydujący wkład w poprawę bezpieczeństwa podczas wyścigów Grand Prix. „Jeśli uwzględnić wszystkie aspekty moich obowiązków, to w zasadzie mam pracę marzeń” – twierdzi Mayländer. W dniu 50 urodzin, przedstawiamy sylwetkę kierowcy, który przewodzi stawce najszybszych samochodów na świecie!

Po tym, jak Bernd Mayländer zdobył nieco doświadczenia za kierownicą różnych pojazdów na podwórku sklepu z napojami swoich rodziców w Schorndorf, razem z ojcem Horste pokonał niezliczone okrążenia toru gokartowego nad jeziorem Maggiore. Nigdy nie uczestniczył jednak w żadnym wyścigu. W 1989 roku, dzień przed 18. urodzinami i tuż po zdaniu egzaminu na prawo jazdy, ojciec pozwolił mu przejechać jego własnym Porsche 911 pierwsze okrążenia na torze podczas imprezy sportowej we Francji.

Już w 1990 roku Bernd Mayländer otrzymał licencję wyścigową C, a w 1991 roku przystąpił do udziału w Formule Forda. W 1992 roku wystartował w swoim pierwszym sezonie pucharu Porsche Carrera Cup, który wygrał w 1994 roku – wtedy jako najmłodszy kierowca w historii.

W 1995 roku Bernd Mayländer wystartował w serii DTM – za kierownicą Klasy C w barwach Persson Motorsport zebrał swoje pierwsze punkty. Rok później sezon wyścigów samochodów turystycznych odbywał się jako ITC (International Touring Car Championship – Międzynarodowe Mistrzostwa Samochodów Turystycznych). Młody kierowca rozpoczął go z Perssonem, ale po wyścigu eliminacyjnym przeciwko kierowcy Formuły 1 Gianniemu Morbidelliemu awansował do ekipy AMG. Przez cały sezon zdążył zanotować wiele dobrych wyników, jednak później seria DTM/ITC została tymczasowo zawieszona. Norbert Haug, szef Mercedes-Benz Motorsport, oraz szef AMG Hans Werner Aufrecht postanowili, że zespół dołączy do nowych Mistrzostw FIA GT. W 1997 roku Bernd Schneider, Klaus Ludwig i Bernd Mayländer wygrali Mercedesem CLK-GTR 4-godzinny wyścig na A1-Ringu. Pod koniec 1998 roku Mayländer opuścił zespół. W 2000 roku – wspólnie z Uwe Alzenem, Michaelem Bartelsem i Altfridem Hegerem – wygrał 24-godzinny wyścig na torze Nürburgring za kierownicą Porsche 911. W tym samym roku zajął drugie miejsce w Porsche Supercup.

Bernd Mayländer
Bernd Mayländer, fot. materiały prasowe / Mercedes

W 2001 roku, czyli w drugim roku „nowej” serii DTM, Bernd Mayländer powrócił jako fabryczny kierowca Mercedes-Benz. Choć po udanym rozpoczęciu sezonu musiał zrobić sobie kilkutygodniową przerwę ze względu na skomplikowane złamanie prawej pięty, którego doznał przed wyścigiem w Oschersleben, 7 października 2001 rokuwygrał finałowy wyścig na Hockenheimringu. Bernd z zadwoleniem wyznaje:

Rekord okrążenia wśród aut turystycznych na starym torze jest mój – na zawsze.

Trzeba jednak wyjaśnić, że już w poniedziałek po jego zwycięstwie rozpoczęła się odbudowa słynnego toru wyścigowego w Badenii. Pod koniec 2004 roku Bernd Mayländer przeszedł na DTM-ową emeryturę i skoncentrował się na swoich nowych rolach – kierowcy samochodu bezpieczeństwa F1 oraz ambasadora marki Mercedes-Benz.

Do dnia swoich 50. urodzin – 29 maja 2021 roku – Bernd Mayländer będzie miał na koncie 390 Grand Prix za kierownicą samochodu bezpieczeństwa:

Musiałem wyjeżdżać na tor w niemal połowie wyścigów, w których brałem udział.

W wyścigowe niedziele jest również przygotowany na wszelkie ewentualności w rundach Formuły 2, Formuły 3 i Porsche Supercup:

Często jestem w samochodzie od 8:45 rano – z półgodzinną przerwą na lunch przed startem wyścigu Formuły 1 o 15:00.

Bernd Mayländer
Bernd Mayländer, fot. materiały prasowe / Mercedes

Wyścigowy weekend na torze rozpoczyna się już w czwartek, gdy Bernd Mayländer musi przejść tor pieszo, aby ocenić elementy związane z bezpieczeństwem, takie jak krawężniki i bariery ochronne. Jeszcze tego samego dnia tor jest na godzinę oddawany wyłącznie do dyspozycji samochodu bezpieczeństwa:

Wtedy mam okazję, by się rozpędzić.

Gdy sprawy się komplikują, na tor wyjeżdża samochód bezpieczeństwa. Za nim podąża kolumna aut wyścigowych. Główne różnice czasowe pomiędzy 585-konnym Mercedesem-AMG GT R a jeszcze mocniejszymi bolidami Formuły 1 dotyczą nie tyle ich prędkości maksymalnych, ile hamowania, przyspieszania i pokonywania zakrętów. Średnio – jeśli uwzględnić wszystkie tory wyścigowe – samochód sportowy GT jest na każdym kilometrze o 7-8 sekund wolniejszy od bolidu F1. Najbardziej pamiętnym zadaniem Mayländera było najdłuższe Grand Prix w historii. Z powodu licznych przerw wyścig w Montrealu w Kanadzie odbywający się 12 czerwca 2011 roku trwał 4 godziny 39 minut i 39,537 sekund:

W sumie w ciągu pięciu przejazdów prowadziłem przez 34 okrążenia, co stanowi 46,9% przejechanych „kółek”.

Aktywności  Mayländera w Formule 1, rola ambasadora marki Mercedes oraz praca instruktora w AMG Driving Academy pochłaniają dużo czasu:

Od 1999 roku przez około 35 weekendów w roku jestem poza domem.

Ale są też dni i tygodnie spędzane wspólnie z rodziną, gdy z radością opiekuje się bliźniakami urodzonymi w 2018 roku. Jako 50-latek ma jedno życzenie:

Jestem pewien, że pozostanę w sporcie motorowym jeszcze przez wiele lat. Nieważne, w jakiej formie. Uwielbiam tę pracę tak samo jak pierwszego dnia.

Najnowsze

Paula Lazarek

Szukasz pomysłu na wycieczkę? Internetowy przewodnik Slow Road z nowymi trasami już dostępny

Za nami najdziwniejsze kilkanaście miesięcy życia, podczas których koronawirus zdominował codzienność, zmuszając do podjęcia nowych wyzwań i zmiany przyzwyczajeń.

Podróże, podobnie jak i cały sektor turystyczny, doświadczyły olbrzymiej rewolucji i wymagają całkowitego przewartościowania myślenia o tym, dokąd i jak chcemy wyjeżdżać na odpoczynek. Jeszcze nigdy w historii możliwość podróżowania własnym samochodem na własnych zasadach nie miała tak wielkiego znaczenia.

Mazda już od kilku lat zachęca do podróżowania i odkrywania piękna Polski w duchu slow life, czyli z dala od masowych, turystycznych atrakcji, w poszukiwaniu bliskości natury i autentyczności zwiedzanych miejsc. Internetowy przewodnik Slow Road www.slowroad.pl inspiruje do odkrywania przyjemności podróżowania samochodem po mniej uczęszczanych drogach i miejscach, do wyjazdu w podróż, którą wyznacza licznik pozytywnych wrażeń, a nie kilometrów.

W przewodniku Slow Road Mazda zachęca do odkrywania najbliższej okolicy, planowania jednodniowych lub weekendowych wyjazdów do miejsc, które idyllicznie kojarzą się z naturalną ciszą, często z daleka od cywilizacji, gdzie czas się zatrzymał.

Szutrowe drogi, tam gdzie kończy się asfalt, zapraszają do odkrywania miejsc magicznych w swoim naturalnym pięknie. Ale podróże w stylu Slow Road to także przełamywanie turystycznych stereotypów, jak choćby zamieszczona na stronie najnowsza trasa do i wokół Łodzi. „Trzeba znaleźć na nią sposób i dać jej szansę przechylenia szali w pozytywną stronę. Jest tam wiele niezmiennych od lat mankamentów – dziurawe drogi, walące się budynki w środku miasta i wieczny problem z parkowaniem. Na drugim biegunie jest jednak genialnie wykorzystana przestrzeń miasta, w której street art czuje się jak ryba w wodzie. Nie znam drugiego miasta w Polsce z taką liczbą murali i instalacji artystycznych na ulicach. Tym razem wybierając się do Łodzi postanowiłem dotknąć trzech aspektów, bez których to miasto nie mogłoby istnieć – przemysłowej przeszłości, kinematografii i sztuki współczesnej.” – pisze Mikołaj Gospodarek, autor opisów i zdjęć publikowanych na stronie www.slowroad.pl.

Podróż do Łodzi, wizyta nad Zalewem Sulejowskim albo w Tomaszowie Mazowieckim, przystanek przy „Niebieskich Źródłach”, czy spływ kajakowy Pilicą to niedoceniane atrakcje województwa łódzkiego, które z racji swojego centralnego położenia oferuje dogodny dojazd turystom z wielu regionów Polski.

 „Projektujemy samochody z myślą o kierowcy i pasażerach, przyjemności podróżowania, bezpieczeństwie i komforcie. W naszej gamie znajduje się pełna paleta wersji nadwozi, od miejskiej Mazdy 2 po dwuosobowego roadstera, Mazdę MX-5. Dla większych rodzin lub osób, które lubią zabierać ze sobą sprzęt do aktywnego spędzania czasu mamy całą gamę SUV-ów, od miejskiej Mazdy CX-3, poprzez kompaktową CX-30 aż po nasz flagowy model – CX-5. Zwiedzanie miast można realizować elektryczną Mazdą MX-30, która pozwala na korzystanie z bezpłatnych miejsc parkingowych w centrum i legalnej jazdy po buspasach, a fani tradycyjnych nadwozi mogą wybrać kompaktową Mazdę 3 w wersji hatchback lub sedan, bądź elegancką Madę 6 w reprezentacyjnej, czterodrzwiowej wersji, albo praktycznej odmianie kombi. Motoryzacja wg. Mazdy to pasja i przyjemność prowadzenia, a gdy za szybą mijamy urokliwe plenery i zmierzamy do celu, gdzie święty spokój mamy w standardzie, trudno wymarzyć sobie lepszy sposób na odpoczynek.” – podsumowuje Szymon Sołtysik, PR Manager Mazda Motor Poland.

Tuż przed falą tegorocznych weekendowych i wakacyjnych wyjazdów zmianie uległa strona internetowa www.slowroad.pl, na której dziesiątki tras i setki miejsc wartych odwiedzenia zostały ułożone wg. kategorii tematycznych. Inspiracje na wyjazdy z dziećmi, na sportowo, z historią w tle lub blisko natury kierują w rozmaite zakątki Polski, a polecane trasy i miejsca warte odwiedzenia wyszukiwać można wg. geograficznych stron świata na mapie Polski. Intuicyjnie można przeglądać bogate zasoby strony z inspiracjami na jednodniowe wyjazdy, a nowa cotygodniowa dawka nieoczywistych pomysłów na podróże w stylu slow publikowana jest na profilu https://www.facebook.com/ProjektSlowRoad.

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Rolls-Royce Boat Tail – drogowy jacht, który powstawał w tajemnicy przez cztery lata

Coachbuild, czyli usługi budowy nadwozia, kiedyś, dawno temu, były czymś co wyróżniało luksusowych producentów samochodów. Producenci tacy jak Ferrari, Bugatti czy Rolls-Royce bardzo często budowali tylko podwozia, na które nakładano nadwozia i wnętrza stworzone na życzenie klienta. Teraz brytyjska marka powraca do tych tradycji.

Rolls-Royce Boat Tail to stworzony na specjalne życzenie klienta kabriolet, który stanowi powrót do korzeni coachbuldingu, będący otwartą wersją flagowej limuzyny Phantom z zupełnie nowym projektem nadwozia . Luksusowy samochód został praktycznie zbudowany „od A do Z” pod dyktando klienta. A właściwie samochody, bo powstały aż trzy sztuki Rolls-Royce Boat Tail.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Inspiracją dla tego zamówienia był Rolls-Royce Boat Tail z 1932 roku i podobnie jak w przypadku oryginału, inspiracją do jego powstania były łodzie. Elementy wykończenia zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz zostały zaprojektowane tak, aby przypominały pokład z drewna tekowego, który można zobaczyć na drewnianym, luksusowym jachcie.

Prace nad samochodem trwały prawie cztery lata. By Rolls-Royce Boat Tail mógł powstać, zaprojektowano i wyprodukowano aż 1813 nowych części, co w sumie wymagało 20 lat połączonych roboczogodzin.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Wśród wyjątkowych części znajdują się między innymi zegarek szwajcarskiej firmy Bovet 1822, który ma dwa cyferblaty: jeden do noszenia na ręku, drugi do zamontowania na desce rozdzielczej auta. Inną indywidualną opcją jest specjalnie zamontowana w aucie lodówka, stworzona pod lodówkę pod wymiar butelki ulubionego szampana właściciela Rolls-Royce’a, Armand de Brignac. Z kolei za kabiną pasażerską zamontowano „pakiet rozrywkowy dla przyjaciół i rodziny właściciela”, czyli barek z obrotowymi stolikami i wyjmowanymi stołkami.

Rolls-Royce Boat Tail
Rolls-Royce Boat Tail, fot. materiały prasowe / Rolls-Royce

Nie ujawniono, ile kosztuje Boat Tail, ale zgadujemy, że niemało, skoro Rolls-Royce twierdzi, że to projekt bardziej złożony od Sweptaila. Przypomnijmy, Sweptail został zaprezentowany w 2017 roku i kosztował 13 milionów dolarów. Wtedy było to najdroższe nowe auto w historii.

Wraz z debiutem Boat Tail, debiutuje nowy oddział marki Rolls-Royce Coachbuild, w którym budowane będą w tajemnicy przed zewnętrznym światem kolejne luksusowe auta. Nie możemy się doczekać, by je zobaczyć!

Najnowsze

Karolina Chojnacka

Ten elektryczny SUV sprzedaje się w Europie najlepiej! Wiecie, o jaki model chodzi?

Elektromobilność to przyszłość motoryzacji. I coraz więcej kierowców przychylnym okiem patrzy na auta na prąd. Nie można im się dziwić. Elektryki przyciągają wzrok ciekawym, futurystycznym designem oraz zaskakują coraz większym zasięgiem i szybkością ładowania. Co jednak istotniejsze, coraz częściej elektryczny napęd skrywa się pod maską SUVów, które kierowcy kochają! Zgadniecie, który elektryczny SUV sprzedaje się w Europie najlepiej?

W ubiegłym miesiącu europejski rynek nowych samochodów odnotował wzrost o 261% w porównaniu z kwietniem zeszłego roku. Jak podaje JATO Dynamics, uznana organizacja, która zajmuj się analizami rynku motoryzacyjnego, w zeszłym miesiącu zarejestrowano 1 029 008 sztuk nowych aut.

Rekordowe wyniki w kwietniu tego roku odnotowały pojazdy niskoemisyjne! Ich rejestracje stanowią 15% rynku, w porównaniu do zaledwie 11% odnotowanych rok temu. Popyt na modele w 100% elektryczne wzrósł o 338% do 71 500 sztuk, a rejestracje hybryd typu plug-in zanotowały wzrost ilościowy o 507% do 81 000 sztuk.

Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie
Sprzedaż samochodów elektrycznych w Europie, fot. materiały prasowe / JATO Dynamics

Który elektryczny samochód sprzedaje się w Europie najlepiej?

Niedawno wprowadzony na rynek Volkswagen ID.4 znalazł się na szczycie rankingu pojazdów elektrycznych, wyprzedzając Volkswagena ID.3, który uplasował się na drugim miejscu. Podium najlepiej sprzedających się elektryków uzupełniło Renault ZOE. Po raz pierwszy od wprowadzenia na rynek w pełni elektrycznych pojazdów na czele rankingu znalazł się SUV.

Felipe Munoz, globalny analityk w JATO Dynamics, komentuje:

Zgodnie z przewidywaniami kolejna faza rozwoju pojazdów elektrycznych będzie należeć do SUV-ów. Volkswagen ID.4 na czele to dopiero początek trendu elektrycznych SUV-ów i spodziewamy się, że nowe modele pojawią się na rynku wraz ze wzrostem popytu konsumentów.

ID.4, oprócz uplasowania się na czele rankingu najlepiej sprzedających się samochodów elektrycznych, pomógł też Volkswagen Group zdobyć 34% europejskiego rynku pojazdów typu BEV. W rezultacie niemiecki koncern w kwietniu radził sobie lepiej na rynku pojazdów typu BEV niż na rynku ogólnym – w którym jego udział wyniósł 27%.

Najnowsze