Katy Perry na premierze Volkswagena Jetta

Stany Zjednoczone są już po premierze najnowszego Volkswagena Jetty. Nie zabrakło na niej kobiecego akcentu - szokująca Katy Perry zadeklarowała, że kupi Jettę... dla swojego brata.

Katy Perry swoją urodą i głosem stara się przyćmić czar nowej Jetty.
fot. Volkswagen

Premiera Volkswagena Jetta odbyła się na Time Square w Nowym Jorku. Gości zabawiała Katy Perry, która okazała się pierwszą chętną na kupno tego modelu. Podczas kolejnych taktów piosenek ogłosiła, że kupi Jettę w prezencie dla swojego młodszego brata.

Na forach, zwłaszcza tych męskich zawrzało. Większość panów zadeklarowało, że jako prezent zamiast Jetty woleliby właśnie Katy.

Wygląd auta mile wszystkich zaskoczył, jednak najbardziej… niespodziewanie niska cena. Nowa Jetta ma kosztować w Stanach tylko 16 000 dolarów, dlatego niemiecki producent liczy za oceanem na dużo zamówień i ogromny sukces.

 

 

Najnowsze

Olej silnikowy dla kobiet?!

Coraz częściej kobiety postrzegane są jako ważna grupa docelowa producentów samochodów, ale żeby od razu tworzyć dla nich olej silnikowy i to z podobizną Hello Kitty?!

Olej silnikowy z serii Hello Kitty.
fot. AGIP

Po śmiałym projekcie Ferrari w wersji Hello Kitty (o którym pisałyśmy wcześniej tutaj), oto kolejny produkt dedykowany fanom tego kotka.

Znana włoska sieć stacji bezynowych Agip zdecydowała się na rynku japońskim na dość niezwykłą premierę. Poza tradycyjnymi produktami opatrzonymi symbolem lwa – Azienda Generale Italiana Petroli (w skórcie AGIP), postanowiono pozyskać kolejnych odbiorców, wielbicieli Hello Kitty – postaci wymyślonej przez japońską firmę Sanrio w 1974, bohaterki filmów animowanych, gier komputerowych, ozdoby wielu gadżetów.

Za trzylitrową puszkę oleju oznaczonego symbolem SAE 5W-30 (do silników aut osobowych z zapłonem iskrowym) zapłacić trzeba będzie około 25 euro.

 

Najnowsze

„Baba za fajerą” – ozdób auto magnesem!

"Nie trąb kończę make-up", "duże auta są dla dużych dziewczynek", "nie! to nie jest auto mojego taty, brata, chłopaka, męża", czy "baba za fajerą" to tylko jedne z możliwości naklejek, lub magnesów na samochody. Jeśli chcesz, możesz nadać swojemu autu indywidualny styl i zmieniać go w zależności od nastroju i okazji.

W sklepach internetowych można już kupić naklejki i magnesy na samochód dedykowane kobietom, które nadadzą autu indywidualny charakter i efektownie ozdobią.

Oklejanie pojazdów jest już bardzo znane i często spotykane na polskich drogach: napisy, grafiki, hasła. To propozycja dla tych, którzy dokładnie wiedzą czego chcą i nie lubią zmian. Ale my, kobiety, lubimy zmiany i mamy mnóstwo okazji aby oznajmiać światu nasz światopogląd, zainteresowania, ślub, czy ciążę.

Dlatego też polecamy pomysłowe rozwiązanie – magnesy można przyczepiać i odczepiać wielokrotnie, w dowolne, metalowe miejsce na aucie, w zależności od humoru i okazji. Nie zostawiają śladów na karoserii, są odporne na działanie czynników atmosferycznych, nie spadną nawet w czasie szybkiej jazdy. Świetnie sprawdzą się u tych kierowców, którzy chcieliby ozdobić swoje auto, ale boją się trwałych śladów na lakierze, lubią zmiany i chcą mieć wybór, kiedy ich samochód jest zabawnie lub okazjonalnie udekorowany, a kiedy nie. 

Oto kilka przykładów wzorów dostępnych zarówno w formie naklejek jak i magnesów w dwóch standardowych rozmiarach:

W kategorii „Dekoracje ślubne”  można znaleźć naklejki i magnesy na samochód w różnych stylach: eleganckim, romantycznym, zwariowanym… Serca, amorki, kwiaty w różnorodnych kolorach, napisy na szybę (np. młoda Para, imiona nowożeńców), maty na zderzak i bok samochodu informujące, że autem podróżują nowożeńcy i wreszcie zdjęcia Młodej Pary w formie magnesu. Takie dekoracje nie spłyną z niezapowiedzianym deszczem, są fajną dekoracją same w sobie, ale też mogą się komponować z tradycyjnymi akcentami kwiatowymi. Są również wzory na wieczór panieński!

fot. autodeco.pl

 

Specjalnie dla aktywnych przyszłych mam, dla których bezpieczeństwo na drodze liczy się podwójnie,  powstały wzory dedykowane kobietom bądź pasażerkom w ciąży. W kategorii „moda na ciążę” w sposób zabawny, ale jednoznaczny zwracają uwagę innych kierowców, by zachowali bezpieczną odległość od samochodu, w którym podróżuje przyszła mama.

A po szczęśliwym rozwiązaniu, dla wesołych rodziców są magnesy i naklejki  w stylu „Baby on board”, np. ze zdjęciem  i imieniem  pociechy.

… i projekty dedykowane wszystkim SuperMamom, aby inni kierowcy wiedzieli, z kim mają do czynienia i nie zajeżdżali im drogi na trasie dom-przedszkole-praca-zakupy.

Magnesy to też świetne rozwiązanie dla właścicielek firm. Wyspecjalizowane firmy mogą przygotować reklamę na magnesie na maskę, na boki i na zderzak, małą i dużą –  w zależności od tego, ile informacji o firmie potrzeba na niej zamieścić. Samochód jest przecież wizytówką firmy, ale to my decydujemy, kiedy jesteśmy w pracy! Jeśli podróżujemy w celach prywatnych i nie chcemy wozić reklamy – po prostu ją zdejmujemy i chowamy do bagażnika. A później znów przyklejamy.

fot. autodeco.pl

Magnesy to też idealny pomysł na prezent – można zamieścić na nich dowolny tekst, grafikę, zdjęcie… a więc np. życzenia urodzinowe dla ukochanej osoby, wyznanie miłości w Walentynki, śmieszny napis, imię nadane autu, motto, cytat… 

Dla tych, którzy chą mieć unikatowe projekty, można zawsze wykonać indywidualny wzór na zamówienie. 

Więcej szczegółów: www.autodeco.pl, info@autodeco.pl 

Najnowsze

Ekologiczne pojazdy Renault

Ekologiczne deklaracje i rzeczywistość często nie mają ze sobą nic wspólnego, ale nie tym razem. Renault zorganizowało warsztaty poświęcone ochronie środowiska w centrali firmy, w Boulogne Billancourt. Podczas jazd testowych koncern udowania, że obrał słuszny kierunek.

Samochody elektryczne to nasza przyszłość – takie hasła słyszymy już od pewnego czasu. Kiedy pojawią się na ulicach, jak rzeczywiście będą wyglądały i czy dożyjemy czasów, gdy masowo wyjadą na drogi, możemy tylko zgadywać. Teoretycznie…

Auta ekologiczne wydają się takie… kobiece.
fot. Magda Drzewiecka

W praktyce testy samochodów elektrycznych już dawno za nami, a producenci dwoją się i troją w kreowaniu nowych, proekologicznych rozwiązań. O tym, jakie są w tym względzie ambicje Renault mogłam dowiedzieć się na warsztatach poświęconych ochronie środowiska organizowanych w centrali firmy w Boulogne Billancourt, dla zaledwie kilkunastu dziennikarzy z całej Europy. 

Podczas kilkugodzinnego, podzielonego na trzy części kursu dowiedziałam się, jakie ekologiczne niespodzianki szykuje francuski koncern, w jaki sposób wdraża w życie swoją ekologiczną misję „Drive the Change” i doczekałam się najważniejszego: testów aut, które na motoryzacyjnym rynku zadebiutują dopiero za kilkanaście miesięcy. Wrażenia z jazdy tymi pojazdami okazały się bezcenne.

Przyszłość bardziej ekologiczna
Renault, obok konstruowania samochodów elektrycznych, koncentruje swoje siły na ulepszaniu  „spalinówek” – dążąc przede wszystkim do redukcji C02. W ramach programu eco2 koncern proponuje nową, dwusprzęgłową skrzynię biegów EDC i będący idealnym przykładem na udany downsizing silnik diesla 1,6 o mocy 130 KM, który zastąpi dotychczasowy, o pojemności 1,9 litra.

Wyposażony w skrzynię EDC – Efficient Dual Clutch (już dostępną na polskim rynku) Scenic sprawuje się fantastycznie. Automatyczna skrzynia biegów sprawnie zmienia przełożenia (wyposażona jest w dwa sprzęgła: jedno obsługuje biegi parzyste, drugie nieparzyste). Prowadząc ten samochód czuję się „lepszym” człowiekiem i choć ten Scenic nie różni się niczym od tego samego modelu z inną skrzynią biegów, wydaje się wyjątkowy. Czy już jestem ecoistką?

Renault Fluence Z.E. – cichy i ekologiczny.
fot. Magda Drzewiecka

Fluence Z.E. – elektryczność namacalna
Druga część warsztatów poświęcona jest samochodom zasilanym w 100% elektrycznie. Nikt nie opowiada nam jednak o konceptach i nie szafuje hasłami „to samochody przyszłości” – padają za to suche dane. Alians koncernów Renault-Nissan planuje, że w 2020 roku samochody elektryczne stanowić będą aż 10% rynku światowego i inwestuje aż 4 miliardy euro w ich konstruowanie. Pierwsze efekty prac klienci poznają już za rok. W 2011 roku planowany jest debiut Renault Fluence Z.E. i Renault Kangoo Express Z.E. Ten pierwszy, zapowiadany jako pierwszy samochód elektryczny dla pięciu osób, został wyprodukowany narazie jedynie w dwóch egzemplarzach. Już odbywa swoje jazdy testowe, a ja miałam okazję usiąść za jego kierownicą. 

Wnętrze Fluence Z.E. nie odbiega od swojego pierwowzoru – auto jest dość komfortowe, lecz wielodzietne rodziny może zmartwić niezbyt przestronny bagażnik. Jego przestrzeń, z racji mieszczącej się za nim dużej baterii ograniczono do 300 litrów. Silnik pracuje prawie bezszelestnie. Jedynym odgłosem, które wydaje z siebie jest… szum pracującej klimatyzacji. Pod pedałem gazu czeka na nas miła niespodzianka – silnik jest całkiem dynamiczny. Na desce rozdzielczej umieszczono wskaźniki stanu naładowania baterii i obecnego jej zużycia – jak deklaruje producent, jednorazowe naładowanie litowo-jonowego akumulatora pozwoli na przejechanie około 160 kilometrów. Jak mówią badania 80% europejczyków przejeżdża dziennie mniej niż 60 kilometrów, więc zasięg ten wydaje się być bardzo atrakcyjny. Pozostaje jeszcze jedno pytanie – oczywiście o cenę. Dziś nie wiadomo jeszcze, ile kosztować będzie Fluence z symbolem Z.E. W dodatku elektryczne auto nie będzie w 100% własnością posiadacza. Niczym abonament w sieci komórkowej właściciel samochodu elektryczego leasingować będzie baterię płacąc producentowi pewną miesięczną kwotę za jej użytkowanie. Ryzykowne, czy odkrywcze? To się okaże…

Ekologiczne zapędy Renault
Na koniec słów kilka o „Drive the Change”. Hasło ma oddawać dążenie Renault do zmniejszania szkodliwego oddziaływania samochodów na środowisko i to nie tylko na etapie ich użytkowania. Już w produkcji fabryki francuskiego producenta zaskakują przemyślanymi rozwiązaniami (zero emisji CO2 w Tangier, panele słoneczne w Valladolid, czy odzysk wody w Mauberge), a wycofanie samochodów z eksploatacji łączy się z możliwością ich recyklingu (np. 95% Dacii da się przetworzyć, a 34 kilogramy Scenica pochodzi z recyclingu).

Może i plastikowo, ale przynajmiej designersko.
fot. Magda Drzewiecka

Najbardziej intrygująco wypadł dla mnie jednak etap związany z eco driving assistance – to szkolenia i doradztwo z zakresu ekologicznej jazdy, którego efekty widać już po następnej mojej przejażdżce. Sprawdzenie własnych ekologicznych umiejętności jazdy nie napawa przerażeniem, ale daje też wyraźny sygnał „jest nad czym pracować”. Szybki instruktaż i wsparcie trenera podczas ponownego przejazdu tą samą trasą dają zaoszczędzony litr paliwa na 100 kilometrów i ponad 25% mniejszą emisję CO2. Co robię źle? Za często hamuję, nie zmieniam biegów przy 1500-2000 obrotów (nad tym nawykiem będę musiała jeszcze popracować) i nie bawię się w samodzielne improwizowanie systemu start&stop na głównych skrzyżowaniach miasta (wyłączanie zapłonu podczas dłuższych postojów na czerwonym świetle). Tylko trzy zmiany w moim zachowaniu jako kierowcy, a ogromny krok dla ochrony środowiska (i zasobności portfela).

Widzi mi się
Renault uczy ekologicznych zachowań, pracuje nad nawykami i daje jasny komunikat „jesteśmy eko i wy też bądźcie”. Czy wystarczy odmiana naszych codziennych zachowań, np. optymalna zmiana biegów, używanie biodegradowalnych długopisów (którymi piszą pracownicy francuskiego koncernu) i jazda autem z obniżoną emisją CO2? Pewnie nie, ale odpowiedzialność za świat jest naszą wspólną odpowiedzialnością, warto więc, by każdy zaczął robić coś dla środowiska. Brawo dla Renault!

Najnowsze

No i mamy dublet… ale McLarena

Spodziewano się, że będzie to nudny wyścig. Brak miejsc odpowiednich do podjęcia manewru wyprzedzania, wszystko już ustalone w kwalifikacjach... A jednak! Chyba nie ma takich, którzy mogliby przewidzieć kolejność kierowców na punktowanych miejscach w wyścigu o GP Europy.  

Sebastian Vettel, zwycięzca GP Europy
fot. Red Bull

Sebastian Vettel po raz drugi w tym sezonie stanął na najwyższym stopniu podium po wyścigu Formuły 1. Tuż za nim na mecie zameldowała się para kierowców McLarena: Lewis Hamilton i Jenson Button. 

O losach wyścigu zadecydowała kolizja Marka Webbera i Heikki Kovalainena. Webber startujący z 2. pola nie obronił swojej pozycji i został wyprzedzony przez kilku kierowców, spadając aż na 9. miejsce. Dlaczego Australijczyk tak słabo rozpoczął wyścig? Tego nie wiemy. Nie mogąc przebić się przez kolejkę chętnych na podium, Australijczyk zjechał na wymianę opon. Po wyjeździe znalazł się za Lotusem Heikki Kovalainena. Próbował go wyprzedzić na dojeździe do zakrętu nr 12. Różnica prędkości obydwu kierowców była znaczna. Na powtórkach tego zdarzenia widać, że Kovalainen bronił swojej pozycji i wykonał kilka niezdecydowanych ruchów kierownicą, z pewnością mogących zmylić kierowcę Red Bulla. W konsekwencji Webber dosłownie wjechał na tył bolidu Lotusa. Całe szczęście kierowca Red Bull Racing wyszedł z tego wypadku bez obrażeń. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa i pozostawał na nim przez 4 następne okrążenia. 

Bohaterem dzisiejszego GP był z pewnością kierowca zespołu BMW Sauber Ferrari, Kamui Kobayashi, który do 53. okrążenia zajmował 3 pozycję. Niewątpliwie pojechał on świetny wyścig. Jego prędkość nie odbiegała od prędkości Hamiltona i Buttona. Po starcie z 18. pola Japończyk znalazł się na wysokiej pozycji zaraz po wypadku Marka Webbera i pojawieniu się w związku z tym na torze samochodu bezpieczeństwa. W tym czasie zdecydowana większość kierowców zjechała, aby zmienić opony, lecz zespół Petera Saubera pozostawił swojego kierowcę na torze. Kobayashi zmieniał ogumienie dopiero po przejechaniu 53 okrążeń, czyli prawie całego dystansu wyścigu. Prawdopodobnie, gdyby nie wymóg regulaminowy dotyczący konieczności użycia opon z dwóch różnych mieszanek, zawodnik Saubera utrzymałby swoją znakomitą pozycję. Co więcej, po wyjeździe z pitlane Kobayashi zdołał jeszcze mając nowe opony, wyprzedzić Fernando Alonso i Sebastiena Buemiego! Jego kolega z zespołu Pedro de la Rosa zakończył wyścig na 10. miejscu. Był to jak do tej pory najlepszy występ teamu BMW Sauber Ferrari w tym sezonie.
Do udanych nie może zaliczyć startu zespół Ferrari. Obydwaj kierowcy tego teamu stracili swoje pozycje po pit stopach. Alonso jechał przed wypadkiem Webbera na 3. pozycji, ale po zmianie opon wyjechał na 10 i zakończył wyścig jako 9. Felipe Massa znalazł się w jeszcze gorszej sytuacji, ponieważ musiał czekać aż jego zespół obsłuży Alonso. W konsekwencji wyjechał na tor dopiero na 17. pozycji, a zakończył wyścig na 14.

No i jeszcze kwestia zespołu Mercedes GP. Jego kierowcy startowali z pozycji w drugiej dziesiątce. Rosberg już na 21. okrążeniu poinformowany został o problemach z układem hamulcowym. Pomimo groźby, że będzie musiał wycofać się z wyścigu, udało mu się go ukończyć, ale dopiero na 12 miejscu. Schumacher po wymianie opon podczas obecności samochodu bezpieczeństwa na torze musiał czekać przy wyjeździe z pitlane na czerwonym świetle i wyjechał na końcu stawki. Wyścig ukończył na 16. pozycji.

O świetnym występie może natomiast dziś mówić Rubens Barrichello. Brazylijczyk dobrze spisał się we wczorajszych kwalifikacjach, a dzisiaj po starcie z 8. miejsca ukończył wyścig w Walencji na 4. pozycji! Na punktowanej lokacie znajdował się także jego kolega Nico Hulkenberg. Niestety bolid uległ awarii na 48 okrążeniu.

Robert Kubica minął metę na 5. miejscu, a jego kolega z zespołu niestety nie utrzymał swojej pozycji startowej i zakończył wyścig na 11., niepunktowanym miejscu. Po wyścigu Robert Kubica powiedział:
– Niestety, pomimo że byłem pierwszy w pitlane, aby wymienić opony, wyjeżdżałem na tor jako 3. Jeżeli wszystko odbyłoby się bez problemów, mieliśmy dzisiaj szansę na podium.
Wygląda na to, że Polak po raz kolejny w swojej karierze nie miał wystarczająco szczęścia, aby jego zespół wykonał zmainę opon odpowienio szybko!

Podczas wyścigu sędziowie ogłosili także, że rozpatrzą zachowanie kilku kierowców- Buttona, Barrichello, Hulkenberga, Kubicy, Petrova, Sutila, Liuzziego, Buemiego i De la Rosy – podczas obecności samochodu bezpieczeństwa na torze.  Mogą oni otrzymać kary czasowe lub kary przesunięcia o kilka pozycji na starcie do wyścigu o GP Wielkiej Brytanii za dwa tygodnie. Decyzja w tej sprawie została podjęta kilka godzin po zakończeniu GP Walencji. Spowodowała ona przeszeregowanie w końcowych rezultatach wyścigu. Dziewięciu kierowców otrzymało kary 5 sekund za nadmierną prędkość podczas pobytu samochodu bezpieczeństwa. Kary spowodowały przesunięcie na wyższe miejsca Fernando Alonso i Nico Rosberga, ktory odebrał w ten sposób 1 punkt Pedro de la Rosie. Sędziowie nałożyli również karę 20 sekund na kierowcę Virgin Racing Timo Glocka za ignorowanie niebieskiej flagi (informacja o dublowaniu).

 Wyniki GP Europy:

Poz.

Nr

Kierowca

Zespół

Liczba
okrążeń

Strata

Poz.
start

1

5

Sebastian Vettel

Red Bull-Renault

57

1

2

2

Lewis Hamilton

McLaren-Mercedes

57

5.042

3

3

1

Jenson Button*

McLaren-Mercedes

57

12.658

7

4

9

Rubens Barrichello*

Williams-Cosworth

57

25.627

9

5

11

Robert Kubica*

Renault

57

27.122

6

6

14

Adrian Sutil*

Force India-Mercedes

57

30.168

13

7

23

Kamui Kobayashi

Sauber-Ferrari

57

30.965

18

8

8

Fernando Alonso

Ferrari

57

32.809

4

9

16

Sebastien Buemi*

Toro Rosso-Ferrari

57

36.299

11

10

4

Nico Rosberg

Mercedes

57

44.382

12

11

7

Felipe Massa

Ferrari

57

46.621

5

12

22

Pedro de la Rosa*

Sauber-Ferrari

57

47.414

16

13

17

Jaime Alguersuari

Toro Rosso-Ferrari

57

48.239

17

14

12

Vitaly Petrov*

Renault

57

48.287

10

15

3

Michael Schumacher

Mercedes

57

48.826

15

16

15

Vitantonio Liuzzi*

Force India-Mercedes

57

50.890

14

17

25

Lucas di Grassi

Virgin-Cosworth

56

1 okr.

21

18

20

Karun Chandhok

HRT-Cosworth

55

2 okr.

23

19

24

Timo Glock**

Virgin-Cosworth

55

2okr.

22

20

21

Bruno Senna

HRT-Cosworth

55

2 okr.

24

21

18

Jarno Trulli

Lotus-Cosworth

53

4 okr.

19

Awaria

10

Nico Hülkenberg*

Williams-Cosworth

49

8 okr.

8

Wyp.

19

Heikki Kovalainen

Lotus-Cosworth

9

20

Wyp.

6

Mark Webber

Red Bull-Renault

9

2

* 5 sek kary

** 20 sek kary

Najnowsze