Kary za przewóz osób bez zezwoleń przyprawiają o zawrót głowy

Od lat kwitnie rynek przewozu osób, który ma stanowić tańszą alternatywę dla tradycyjnych taksówek. Konsekwencje prowadzenia takiej działalności bez zezwolenia są bardzo poważne.

Tym razem inspektorzy ITD wspólnie z policjantami i służbą celno-skarbową prowadzili nocną akcję na terenie Wrocławia.

Zatrzymano pięciu kierowców. Trzech nie posiadało licencji uprawniającej do wykonywania przewozów. Wszyscy zatrzymani przewozili osoby pojazdami, które nie spełniały kryteriów konstrukcyjnych – były przeznaczone do przewozu poniżej siedmiu osób łącznie z kierowcą.

Efektem kontroli są wszczęte postępowania wobec wszystkich skontrolowanych przewoźników. Za przewóz osób bez wymaganej licencji grozi kara 12 tysięcy złotych. W przypadku przewozu pojazdem, który nie spełnia kryteriów konstrukcyjnych, maksymalna kara wynosi 8 tysięcy złotych.

Najnowsze

Zostań motocyklowym mistrzem BMW M Cup

Zacięta walka na torze na najnowszych motocyklach BMW S 1000 RR, innowacyjna forma finansowania i atrakcyjne nagrody, w tym samochód BMW M2. Start rywalizacji w BMW M Cup 2020 coraz bliżej.

Motocyklowe zmagania organizowane przez BMW Sikora Motorsport od lat cieszą się w Polsce niesłabnącą popularnością, czego potwierdzeniem są ich poprzednie edycje; jak BMW RR Cup oraz BMW F800 Cup. W sezonie 2020 na miłośników motorsportu na dwóch kołach znów czeka nie lada gratka. BMW M Cup to cykl przynajmniej sześciu weekendów wyścigowych organizowanych Polsce oraz na zagranicznych torach podczas profesjonalnych zawodów mistrzostw Polski WMMP oraz europejskiego cyklu Alpe Adria.

Do walki na nowym modelu ponad 200-konnego BMW S 1000 RR stanąć mogą zawodnicy z licencją A oraz B i minimum rocznym doświadczeniem na torze, a poza klasyfikacją generalną również pierwsze trójki klas mistrzowskich i CUP-owych. Wyklucza to dominację najszybszych i najbardziej doświadczonych w walce o cenne nagrody, zapewniając wyjątkowo wyrównaną rywalizację. Wisienką na torcie są spektakularne nagrody, w tym samochód BMW M2 i skuter BMW C400 GT na rok oraz rowery i akcesoria BMW.

Nie czekaj, dołącz do stawki BMW M Cup już dziś. Więcej informacji pod adresem: www.sikora.bmw-motorrad.pl/pages/bmw-m-cup/

„Nowy model BMW S 1000 RR w imponującym stylu zadebiutował w tym roku w mistrzostwach świata WorldSBK i FIM EWC, dlatego jesteśmy bardzo podekscytowani jego polskim debiutem wyścigowym – mówi Ireneusz Sikora, organizator BMW M Cup i wielokrotny mistrz Polski w wyścigach motocyklowych. – Puchar BMW M Cup to dla nas kontynuacja wieloletniej tradycji organizowania w Polsce serii wyścigowych na najnowszych motocyklach BMW. Podobnie jak w poprzednich latach chcemy nie tylko popularyzować w naszym kraju sporty motorowe i zafundować kibicom niesamowite widowisko, ale także stworzyć dla zawodników jak najlepsze warunki do nauki i rozwijania swojej kariery. Jestem przekonany, że połączenie niesamowitego motocykla, jakim jest nowe BMW S 1000 RR, rywalizacji na świetnych torach, atrakcyjnego finansowania i nagród sprawią, że BMW M Cup będzie kolejnym organizowanym przez nas pucharem, który upłynie pod znakiem rekordowej frekwencji i niesamowitych emocji. Do zobaczenia na torze!”

Najnowsze

LF-30 Electrified – koncept Lexusa zadebiutował w Tokio

Lexus prezentuje „Lexus Electrified”, swoją wizję nowej generacji zelektryfikowanych pojazdów. Jej zapowiedzią jest Lexus LF-30 Concept, którego światowa premiera odbyła się podczas 46. Tokyo Motor Show 2019.

Podejmując wyzwanie wyrażenia nowego stylu, który można osiągnąć tylko w samochodach elektrycznych napędzanych silnikami elektrycznymi wbudowanymi w koła, Lexus zwizualizował przepływ energii w unikalnej formie LF-30. Wygląd pojazdu ma wizualnie wyrażać energię, wytworzoną przez koła rozmieszczone w narożnikach nadwozia, skierowaną w stronę kabiny i mijającą kierowcę, by wypłynąć bezpośrednio na powierzchnię drogi.

Wykorzystując kształt pojazdu pozbawionego maski, którego stworzenie było możliwe dzięki napędowi elektrycznemu, charakterystyczna klepsydra Lexusa została rozwinięta, by objąć całą architekturę samochodu. Szyba rozciągająca się przez całą długość pojazdu, muskularne błotniki i reflektory w kształcie skrzydeł tworzą kontury ikonicznej klepsydry Lexusa. Karoserię zaprojektowano z elegancko „płynącym” przodem, który przechodzi w ostro ukształtowany tył. Oprócz reflektorów w kształcie skrzydeł, ostre kształty tylnych świateł i bocznych wlotów powietrza łączą się, by uzyskać doskonałą aerodynamikę i wydajność chłodzenia, dzięki czemu stylistykę połączono z funkcjonalnością.

Przejrzystość bocznych okien można dowolnie regulować, zapewniając pasażerom rozległe widoki na otaczający krajobraz i wysoki poziom prywatności. Kolor przedniego pasa i luminescencyjne wzory pomagają określić z zewnątrz, czy samochód działa w standardowym czy autonomicznym trybie jazdy, odzwierciedlając dążenie Lexusa do wysokiego poziomu stylistycznego i funkcjonalnego pojazdów. Lakier Voltaic Sky ma najnowocześniejszą metalizowaną powłokę, zabarwioną odrobiną niebiesko-zielonego koloru.

Aby wznieść na wyższy poziom skoncentrowaną na człowieku koncepcję projektowania Lexusa, wnętrze LF-30 powstało według nowej koncepcji Tazuna. Przełączniki zamontowane na sterowniku układu kierowniczego i wyświetlacz Head-up Display zostały w wysokim stopniu skoordynowane, tworząc przestrzeń umożliwiającą kierowcy skupienie się na prowadzeniu pojazdu podczas sterowania różnymi funkcjami, jak nawigacja i system audio oraz wybór trybu jazdy, bez konieczności zmiany pola widzenia lub obsługi ręcznych przełączników.

Jako przykład przyszłego wyglądu kokpitu Tazuna, LF-30 Electrified wykorzystuje interfejsy nowej generacji, takie jak sterowanie gestami i ulepszona prezentacja informacji o pojeździe za pomocą rozszerzonej rzeczywistości (AR, Augmented Reality). Powstałe w ten sposób wnętrze zapewnia komfort i wygodę zarówno kierowcy, jak i pasażerom Układ przednich siedzeń przypomina lotnicze fotele pierwszej klasy. We wnętrzu współistnieje poczucie otwartości i przytulności. Wszystkie przełączniki i inne elementy sterowania rozmieszczono wygodnie w zasięgu ręki, a sterowany gestami duży wyświetlacz przy siedzeniu pasażera zwiększa komfort podróży.

Tylne siedzenia wykorzystują technologię sztucznych mięśni, by dopasować się do pasażera. Mogą działać w różnych trybach, jak leżanka, relaksacja i funkcje ostrzegania. System audio Mark Levinson® tworzy środowisko dźwiękowe nowej generacji, w którym minutowa kontrola głośników tworzy idealne przestrzenie akustyczne dla przyjemności słuchania muzyki przez kierowcę i każdego z pasażerów. Wbudowane w zagłówkach głośniki zapewniają nie tylko optymalny dźwięk, ale mają też funkcję redukcji hałasu, przyczyniając się do poprawy wyciszenia. Szklany dach nad tylnymi siedzeniami jest sterowany głosem i gestami. Okno SkyGate wykorzystuje rozszerzoną rzeczywistość do wyświetlania różnego rodzaju informacji i obrazów, takich jak realistyczne niebo pełne gwiazd, ulubione filmy użytkowników, a nawet nawigacja.

Silniki elektryczne zamontowano w każdym z czterech kół pojazdu, a nisko mocowany akumulator trakcyjny umożliwia lepszą kontrolę bezwładności i wysoki poziom dynamicznej jazdy. Technologie autonomicznego prowadzenia i zaprojektowane z myślą o 2030 roku wspomaganie samochodu dronami będą mogły zaoferować znacznie więcej.Jako BEV (pojazd elektryczny) nowej generacji, LF-30 wykorzystuje technologię bezprzewodowego ładowania, aby uprościć codzienną obsługę i zarządzanie energią oparte na sztucznej inteligencji. Umożliwi to optymalną dystrybucję energii elektrycznej zarówno do zasilania pojazdu, jak i domu oraz kontrolę ładowania, skoordynowaną z harmonogramem dnia użytkownika.

System steer-by-wire eliminuje mechaniczne połączenie między kołami a kierownicą, aby zapewnić większą elastyczność kontroli skrętu w zależności od warunków jazdy oraz bardziej precyzyjne kierowanie, zgodne z intencjami kierowcy. Przyczynia się również do zwiększenia poczucia przestronności, pozwalając odsunąć kontroler do podczas autonomicznej jazdy.W oparciu o najnowszą koncepcję technologii autonomicznej jazdy Lexus Teammate, LF-30 Electrified udostępnia dwa tryby zautomatyzowanej jazdy – Chauffeur, który zastępuje kierowcę w prowadzeniu, oraz Guardian, który wspiera go w bezpiecznej jeździe. 

Najnowsze

Mercedes-Benz już od 125 lat zaznacza swoją obecność w sportach motorowych!

Kiedyś pojazdy z silnikami spalinowymi Daimlera zdominowały swoje parowe odpowiedniki, które wcześniej nie miały sobie równych. W XXI wieku producent spod znaku trójramiennej gwiazdy, wraz ze swoimi jednostkami hybrydowymi, może poszczycić się pięcioma kolejnymi podwójnymi tytułami mistrza świata Formuły 1. Pod koniec 2019 roku marka pojawi się również w Formule E.

Żeby zwyciężać w wyścigach, trzeba być gotowym do walki. Dotyczy to nie tylko rywalizacji kierowców i zespołów, ale także konkurencji pomiędzy koncepcjami technicznymi. Z tego powodu napędy alternatywne niezmiennie stanowią część unikalnej historii aktywności Mercedesa w sporcie motorowym – aktywności trwającej już 125 lat.

W 2014 r. w Srebrnych Strzałach, czyli bolidach Formuły 1 zespołu Mercedes-AMG Petronas Motorsport, zadebiutował nowy 1,6-litrowy silnik V6 z turbodoładowaniem i udoskonalonymi funkcjami hybrydowymi. Od tego sezonu ekipa zdobyła pięć kolejnych tytułów mistrzowskich wśród konstruktorów i kierowców. Z doświadczeń zgromadzonych w motorsporcie korzysta również dział rozwoju nowych aut osobowych Mercedes-Benz. Zakres zastosowań sięga tu od odzyskiwania energii elektrycznej podczas hamowania aż po wysokonapięciową technikę w przypadku napędów elektrycznych.

22 listopada 2019 r. Mercedes-Benz zadebiutuje w serii wyścigów bolidów całkowicie elektrycznych – Formule E. Zespół Mercedes-Benz EQ przystąpi do rywalizacji z dwiema Srebrnymi Strzałami Mercedes-Benz EQ 01. Ich rozwój bazuje także na wiedzy zdobytej podczas prac konstrukcyjnych nad napędami aktualnych bolidów Formuły 1. Silnik parowy czy wysokoobrotowy silnik spalinowy – który z nich zwyciężyłby w pierwszym w historii motoryzacyjnym pojedynku? Zarówno widzowie, jak i eksperci zadali sobie to pytanie 22 lipca 1894 r., na starcie rajdu z Paryża do Rouen.

Werdykt nie pozostawiał wątpliwości: wspólną pierwszą nagrodę zdobyli Peugeot i Panhard & Levassor. Pojazdy obu tych producentów były napędzane 2-cylindrowymi widlastymi silnikami Daimlera o mocy około 2,6 kW (3,5 KM) każdy. Panhard & Levassor zbudował konstrukcję na licencji. Pierwsza nagroda była jednocześnie zwycięstwem silnika spalinowego – techniki, która w samochodowej inżynierii wciąż była nowością i na tle sprawdzonego silnika parowego oraz niezmiennie popularnych środków transportu, w tym wozów konnych, można ją było nazwać alternatywną. 

W 1985 r. praktykanci z fabryk Mercedes-Benz w Sindelfingen oraz Untertürkheim zaprojektowali i zbudowali samochód napędzany energią słoneczną – Alpha-Real. Panele fotowoltaiczne z 432 ogniwami zasilały energią dwa silniki elektryczne generujące moc 1,8 kW (2,4 KM). Wyścigowy pojazd na energię słoneczną zajął pierwsze miejsce w rajdzie „Tour de Sol” na trasie znad Jeziora Bodeńskiego nad Jezioro Genewskie, z 21-letnim Peterem Bauerem za kierownicą. Maksymalna prędkość pojazdu wynosiła 71 km/h. Dziś stanowi on element stałej ekspozycji Muzeum Mercedes-Benz w Stuttgarcie – można go zobaczyć w sekcji Legends 7 pt. „Srebrne Strzały – wyścigi i rekordy”.

W 2009 roku po raz pierwszy dopuszczono montaż systemu odzyskiwania energii kinetycznej KERS w układach napędowych bolidów Formuły 1. Lewis Hamilton wygrał w tym sezonie Grand Prix Węgier i Grand Prix Singapuru za kierownicą McLarena-Mercedesa MP4-24. Rok później Mercedes-Benz powrócił do świata Formuły 1 z własnym zespołem, a od 2014 roku firma ponownie znajduje się w czołówce historii motorsportu wraz ze swoją wyjątkową serią zwycięstw.

Hybrydowy napęd bolidów jest wciąż rozwijany i doskonalony. Przykład: w porównaniu do zespołu z 2009 r. waga systemu akumulatorowego spadła o ponad 80%, a efektywność zasobnika energii wzrosła z 70 do 96%. Zrodzony w piekle: w 2013 roku Mercedes-Benz SLS AMG Electric Drive ustanowił nowy rekord na północnej pętli Nürburgringu. Pokonał okrążenie „Zielonego piekła” – jak nazywa się ten słynny tor – w 7:56,234 min. Był więc pierwszym seryjnie produkowanym pojazdem elektrycznym, który przejechał Nürburgring w niecałe 8 minut. W muzeum Mercedesa, w sekcji Legends 6 zatytułowanej „Nowy start – droga do bezemisyjnej mobilności, od 1982 do dziś”, SLS AMG Electric Drive reprezentuje rozwój alternatywnych napędów w najwyższej klasy seryjnych autach sportowych.

Najnowsze

Joanna Szymków-Matuszewska

Renault Clio – test długodystansowy piątej generacji Clio 1.0 TCe 100 5MT

Nie tak dawno temu miałyśmy okazję zetknąć się pierwszy raz z nową generacją Renault Clio podczas sierpniowej prezentacji modelu w Karkonoszach, która zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie a już chwilę później mogłyśmy przeprowadzić test długodystansowy tego modelu z trzycylindrowym silnikiem benzynowym z turbodoładowaniem o pojemności 1.0 litra i mocy 100 KM.

Nie tak dawno temu miałyśmy okazję zetknąć się pierwszy raz z nową generacją Renault Clio podczas sierpniowej prezentacji modelu w Karkonoszach, która zrobiła na nas bardzo pozytywne wrażenie (nasz tekst z tego wydarzenia: https://www.motocaina.pl/artykul/piata-generacja-renault-clio-czy-bedzie-modelem-na-piatke-37627.html), a już chwilę później mogłyśmy przeprowadzić test długodystansowy tego modelu z trzycylindrowym silnikiem benzynowym z turbodoładowaniem o pojemności 1.0 litra i mocy 100 KM. Taka konfiguracja w połączeniu z pięciostopniową manualną skrzynią biegów zapewne będzie najbardziej popularnym wyborem klientów zainteresowanych Clio, więc postaramy się Wam przybliżyć nasze wrażenia z testu jak najdokładniej.

Zaczynając od tego, co widać na pierwszy rzut oka – odbierałam samochód w jeden z tych deszczowych, jesiennych dni, ale jak zobaczyłam kolor nadwozia modelu, który trafił do nas na testy, aura nie miała już znaczenia, a uśmiech pojawił się na twarzy. Tak właśnie działa nowy kolor wprowadzony przez Renault przy okazji piątej generacji Clio – Celadon Blue. Zresztą chyba nie tylko na mnie, bo przez cały okres testów znacznie więcej osób na ulicach się do mnie uśmiechało. 

Jeśli czytaliście wcześniejsze teksty o tym modelu, albo już nawet widzieliście go na ulicy, nie będzie dla Was niespodzianką, że nowe Clio zachowało podstawowe cechy znanej już użytkownikom dróg sylwetki. Zmiany dokonały się przede wszystkim w sferze reflektorów, które zostały wytworzone w technologii full LED i w nawiązaniu do innych modeli Renault przybrały kształt litery C. Nowe Clio stało się też bardziej drapieżne i potężne od poprzedniej generacji, a to za sprawą poprowadzonych na masce przetłoczeń, schowanych pod maską wycieraczek i poszerzonych wlotów powietrza. Tył samochodu został z kolei wizualnie poszerzony poprzez całkowite spasowanie klapy bagażnika ze zderzakiem i zastosowanie dość nowatorskiego posunięcia – przeniesienia przycisku do otwierania bagażnika tuż nad tylną tablicę rejestracyjną. Niestety poza wizualnymi aspektami, akurat to rozwiązanie nie jest raczej zbyt fortunne – obszar tuż nad tylną tablicą jest zazwyczaj tym najbrudniejszym, szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Od teraz każde otwieranie bagażnika w Clio stanie się zwyczajnie brudną robotą.

Całość zgrywa się ze sobą bardzo fajnie i choć nie znajdziemy w samej sylwetce diametralnych różnic odróżniających piątą generację od poprzedniej, to jednak nowe Clio o wiele bardziej cieszy oko niż jego starsza wersja. Projektanci zadbali przy tym o to, aby takie detale, jak chromowane elementy obramowania drzwi, chromowana listwa dolna poprowadzona wzdłuż drzwi i chromowane obramowania reflektora przeciwmgielnego, dodawały sylwetce szyku i elegancji (elementy te są dostępne od wersji Intens wzwyż).

Wszyscy, którzy dość dobrze znają czwartą generację Clio i jego surowe wnętrza chcemy uspokoić – wnętrze nowego Clio jest całkowicie odmienione i daje niemałą przyjemność z przebywania w nim. Szczególnie w wersji wyposażeniowej Intens, którą dostałyśmy do testów. Nie jest to najwyższy oferowany przez Renault standard wyposażenia, którym jest R.S. Line, mimo to Intens posiada w standardzie naprawdę wiele ciekawych funkcji i udogodnień. Są to m.in. oświetlenie ambientowe LED z opcją wyboru koloru i natężenia oświetlenia, skórzana, wielofunkcyjna kierownica, zespół zegarów i wskaźników elektronicznych z wyświetlaczem cyfrowym 7- lub 10-calowym i całkiem sporo elementów miękkich imitujących skórę – w naszej testówce w kolorze białym, co bardzo fajnie rozświetlało czarne elementy kokpitu i wnętrza. Użyte w nowym Clio materiały są materiałami wysokiej jakości, a spasowanie wszystkich elementów jest naprawdę dobre – nic nie trzeszczy, a całość jest przyjemna w dotyku. Bolączka poprzedniej generacji, czyli nadmiernie surowe i plastikowe wnętrze ze wskaźnikami, które zatrzymały się w czasie, tym samym poszła w niepamięć.

Wnętrze samochodu to jednak nie tylko materiały i wizualne doznania, ale przede wszystkim centrum zarządzania każdego pojazdu – konsola. Ta w nowym Clio została przesunięta do góry, a u jej szczytu umieszczony został duży, pionowy, dotykowy tablet o średnicy 9,3 cala. To dzięki niemu możemy zarządzać większością funkcji, w które wyposażone jest nowe Clio. U dołu tabletu znajdują się ikonki, po naciśnięciu których system przeniesie nas do nawigacji, radia, ustawień trybu jazdy czy oświetlenia (system Multisense umożliwia spersonalizowanie naszego pojazdu). Tablet ma stałe połączenie z siecią, dzięki czemu używając nawigacji możemy wybrać najszybszą drogę uwzględniającą natężenie ruchu, a w razie braku paliwa wybrać stację, na której są aktualnie najkorzystniejsze ceny. Na tablecie możemy mieć też wyświetlane informacje ze świata i prognozę pogody w miejscu, w którym aktualnie przebywamy. Tablet jest skierowany ku kierowcy, co sprawia, że jego obsługa jest bardzo wygodna, a informacje na nim wyświetlane czytelne, niezależnie od kąta padania promieni słonecznych. Jedyną przeszkodą mogą być odciski palców, które na tablecie zostają natychmiast. Ekran tabletu jest błyszczący i niestety zbiera wszystkie ślady palców, nawet te najmniejsze, co po całym dniu korzystania wygląda niespecjalnie dobrze.

Zasiadając w tak skonfigurowanym, nowym Clio, można się poczuć jak w samochodzie z wyższej półki. 
Tak jak na zewnątrz nadwozia chromowane elementy, tak i wewnątrz znajdziemy detale, które sprawiają, że spojrzymy na piątą generację Clio z zaciekawieniem. Projektanci zadbali, żeby nasze oko cieszyły białe przeszycia skórzanych foteli – swoją drogą bardzo wygodnych, metalowe wykończenia pokręteł ustawień nawiewu i temperatury, żaluzjowe zamykanie schowka na kubki w konsoli środkowej czy półeczka na telefon z ładowarką indukcyjną w opcji. Do tego możliwość personalizacji elektronicznych wskaźników, ustawienia ich w trybie nocnym, automatyczny hamulec z funkcją Auto-Hold, kamera 360 stopni oraz podgrzewane przednie fotele i kierownicę i otrzymujemy samochód w naprawdę wysokim standardzie. 

Jednak wygląd to jedynie połowa sukcesu – druga, ta ważniejsza na co dzień, to właściwości jezdne. I nie oszukam Was, gdy powiem, że te w nowym modelu zachwyciły mnie najbardziej. Nowe Clio zostało zbudowane na nowej platformie CMF-B – krótszej od poprzednio stosowanej płyty podłogowej o 12 mm i lżejszej o 50 kg. Jednak największą robotę robi zoptymalizowany skok zawieszenia, usztywnione przednie zawieszenie i zmniejszony do 10,5 m promień skrętu. Dzięki tym rozwiązaniom Clio prowadzi się jak po sznurku i jest to czysta przyjemność. Mimo usztywnienia przedniego zawieszenia, pasażerowie nie narzekają na brak komfortu podczas jazdy – samochód dobrze wybiera wszelkie nierówności. I choć pod maską krył się jedynie litrowy, trzycylindrowy silnik, to w połączeniu z dołożonym turbo Clio zaskakiwało – było elastyczne i całkiem żwawe. Pewne niedobory mocy dały się odczuć dopiero podczas jazdy w warunkach autostradowych, jednak i to nie było męczące. Samochód osiągał autostradowe prędkości bez większego problemu. 

Jakość jazdy poprawiają dodatkowo zastosowane w nowej generacji modelu systemy bezpieczeństwa – aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów, system kontroli martwego pola, system rozpoznawania znaków drogowych wraz z systemem ostrzegania o nadmiernej prędkości i oczywiście system kontroli pasa ruchu. Nie musiałyśmy testować tego pierwszego, jednak wszystkie inne działały bez zarzutu.

Po tygodniu spędzonym z nowym Clio powiem otwarcie – jestem pod wrażeniem tego, jak z małego, niepozornego wcześniej auta można zrobić naprawdę przebojowy i świetny w prowadzeniu kompakt. Renault postawiło na podrasowanie wyglądu, powiększenie i radykalne unowocześnienie  wnętrza oraz dopracowanie właściwości jezdnych i wprowadzenie nowatorskich systemów bezpieczeństwa, a całość jest  zdecydowanie receptą na sukces. Co więcej, cena może nie należy do najniższych (nasz model 1.0 TCe 100 w wersji Intens zaczyna się od 62.900 zł), ale mając na uwadze ilość udogodnień w tym samochodzie nie jest ona porażająca. Każdy bowiem, kto wsiądzie do piątej generacji Clio będzie czuł się jak w wysokiej klasy kompakcie i nie będzie chciał zbyt szybko z niej wychodzić. Ja nie chciałam. Nawet po tygodniu.;)

Najnowsze