Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy. Wirtualna prezentacja z rekordową oglądalnością!

Karolina Pilarczyk w ostatni sobotni wieczór zaprosiła swoich fanów na wirtualną inaugurację sezonu driftingowego. Zachowując wszelkie standardy bezpieczeństwa, Karolina wraz z Mariuszem Dziurleja w towarzystwie jedynie operatora i fotografa zaprezentowali widzom swoje auta driftingowe, które w tym roku popędzą po polskich, europejskich i amerykańskich torach.

Bardzo się cieszę że żadne z zawodów w których bierzemy udział nie zostały odwołane a jedynie opóźnione. To mi daje energię i motywację do tego aby przygotowywać się do sezonu. Codziennie zaliczam domową siłownię i trenuję jazdę, co prawda wirtualnie, śmieje się Karolina, ale to pomaga mi utrzymywać się w formie. Mariusz Dziurleja ma czas na dopieszczenie moich samochodów driftingowych, które właśnie  zaprezentowaliśmy światu” powiedziała Karolina.

W godzinnej relacji live, którą dotychczas obejrzało już ponad 70 tys osób, para podsumowała zeszły, niezwykle intensywny rok oraz opowiedziała o nowych, tegorocznych planach, partnerach i działaniach. Przyglądając się corocznym imprezom na których Karolina pokazuje swoje driftingowe auto, jasno widać w jak dynamicznym tempie nasza drifterka rozwija swoją karierę. W 2018 roku prezentowała 1 auto, w 2019 2 bliźniacze auta a w 2020 zaprezentowała 3 auta driftingowe. Każde z nich wyposażone w najlepsze podzespoły pomknie po torach drigftingowych w Polsce, Europie oraz USA.

Zobacz: Karolina Pilarczyk szkoli Warszawianki – akcja „Oswajamy poślizg!”

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

O autach opowiadał Mariusz Dziurleja, ich konstruktor i team manager Karoliny:

Jeden z samochodów europejskich został rozłożony na części pierwsze i po złożeniu delikatnie ulepszony. Jest to Nissan 200sx S14a z silnikiem LS3 6.2l V8 generujący moc 550KM. W samochodzie zostały dopracowane kwestie zawieszenia i układ napędowy. Drugi samochód , który przeznaczony jest na Stany Zjednoczone, też jest zbudowany w oparciu o Nissan 200sx S14a. Samochód kupiliśmy w zeszłym roku w USA – niestety okazał się być w tragicznym stanie. Auto zostało sprowadzone do Polski w celu zbudowania go na nowo. Samochód wyposażony jest w chevroletowski silnik V8 5.3 z kompresorem generujący moc około 700KM. W tym roku postanowiliśmy też zbudować zupełnie nowy projekt – auto driftingowe na 2020 jest budowany na bazie Nissana 200sx S15. Jest to kolejna generacja nadwozia jakim dotychczas Karolina jeździła. Dalej jest to kultowy samochód i jedno z najlepszych nadwozi do driftingu.  Pozostajemy wierni amerykańskim silnikom V8 – a więc sercem jest LSX 6.2l V8 z kompresorem generujący moc ponad 800KM. Dokładnie ten sam model „wystąpił” w „Fast & Furious Tokio Drift” gdzie był nazywany „Mona Lisą”. W Karoliny aucie zostaną zastosowane jedne z najlepszych rozwiązań technologicznych jakie są dostępne na świecie do budowy pojazdów driftingowych.

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

Zmiany świadczące o rozwoju pojawiły się także wśród tegorocznych głównych Sponsorów Karoliny. Obok współpracujących od lat z Karoliną firm takich jak Falken (opony) czy Yato (narzędzia), pojawiła się firma ATUM Plus (specjalistyczne usuwanie wgnieceń bez lakierowania),  LIBELLA (producent chemii gospodarczej) oraz malezyjski koncern petrochemiczny PETRONAS. To dla nas wielki zaszczyt móc pracować zarówno z tymi, którzy zaufali nam wiele lat temu jak i z nowymi Partnerami, których zamierzamy godnie reprezentować. -powiedziała podczas prezentacji Karolina Pilarczyk.

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

Teraz para w tzw. blokach startowych czekając aż sytuacja związana z pandemią pozwoli na rozgrywanie zawodów, postanowiła sezon otworzyć wirtualnie. Dzięki swoim social mediom Karolina utrzymuje i nadal będzie utrzymywać regularne kontakty z fanami. To dla nich bardzo ważne, o czym można przekonać się czytając komentarze. Wiele w nich podziękowań za to, że są tak optymistyczną i pełną energii drużyną, dając nadzieję i przywracając wiarę w przyszłość.

Warto przeczytać również: Karolina Pilarczyk – Chorwaci pokochali polską gwiazdę

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

W tej sytuacji najbliższe 2-3 miesiące chcemy wykorzystać na pokazanie naszym fanom jak wygląda budowa samochodu driftingowego , opowiedzieć o zastosowanych rozwiązaniach, chcemy pokazać też jak konstruktywnie wykorzystać ten czas na przygotowanie samochodu cywilnego do lata. Zamierzamy też przeprowadzić szereg rozmów i wywiadów z zawodnikami, organizatorami i producentami części performance’owych, by pokazać drifting z różnych perspektyw. Skupimy się też na przyszłych potencjalnych zawodnikach driftingowych – a więc opowiemy jak i od czego zacząć.

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

Mam nadzieję, że jak wszystko wróci do normy będziemy mieli wiele nowych osób, które będą chciały spróbować swojej przygody z tą dyscypliną motorsportową. Chcemy też pokazać i przybliżyć jak wygląda trening zawodnika – przede wszystkim pracę jaką musi wykonać w kuchni i na „siłowni domowej . Ponieważ jestem kobietą to nie zabraknie też trochę kobiecych tematów. No i oczywiście – nie zabraknie tematów wokół zwierząt. Chcę też wykorzystać ten czas by pokazać piękno adopcji i wolontariatu. Jak widać – tematów nam nie zabraknie -zapowiada najbliższe plany Karolina.

Karolina Pilarczyk rozpoczęła sezon driftingowy

Właśnie takiej energii nam potrzeba w tych trudnych czasach, które oby trwały jak najkrócej, czego sobie, Państwu i Karolinie życzymy.

Najnowsze

Kia przedłuża gwarancję swoich aut przez koronawirusa

Kia przedłuża ochronę samochodów objętych gwarancją producenta, która wygasła lub miałyby wygasnąć między 1 lutego a 30 kwietnia 2020 roku. Program obejmie około 500.000 samochodów marki Kia na świecie!

Program „Kia Promise” obejmuje 142 kraje na świecie i wszystkie samochody objęte gwarancją, która wygasła lub wygasa między 1 lutego a 30 kwietnia 2020 roku. Program dotyczy wszystkich krajów w Europie, w których Kia oferuje 7-letnią gwarancję lub do przebiegu 150.000 km. „Kia Promise” przedłuża gwarancję wszystkich kwalifikujących się aut do 30 czerwca 2020 roku.

Kia Motors szacuje, że na przedłużeniu gwarancji dzięki programowi „Kia Promise” skorzysta ponad 500.000 klientów na świecie.

Przeczytaj także: Obowiązek rejestracji samochodu będzie wydłużony z 30 do 180 dni?

Wiele krajów i firm podejmuje środki zapobiegawcze w celu przeciwdziałania skutkom pandemii wirusa COVID-19. Program „Kia Promise” jest jednym z nich i obejmuje również tych klientów, którzy nie są w stanie skorzystać z bezpłatnego serwisu (lub przeglądu opłaconego w ramach pakietu serwisowego, oferowanego przez markę Kia) z powodu ograniczenia w przemieszczaniu się, które obowiązuje w związku ze stanem epidemicznym.

W najbliższych dniach pracownicy Kia Motors Polska drogą telefoniczną, mailową lub listownie skontaktują się ze wszystkimi klientami, którzy objęci są programem „Kia Promise” i udzielą im dodatkowych informacjami na jego temat.

 

Najnowsze

Czy samochód łatwo zhakować? Samochody na celowniku hakerów

W listopadzie 2019 roku Federalne Biuro Śledcze (FBI) opublikowało raport, w którym przestrzega amerykański przemysł motoryzacyjny przed nasileniem ataków hakerskich. Celem cyberprzestępców mogą być systemy komputerowe powszechnie stosowane w branży motoryzacyjnej i zastraszenie producentów przed implementacją nowych technologii.

Postęp technologiczny sprawił, że przemysł motoryzacyjny działa w oparciu o cyfrowe systemy m.in. wspomagania układu hamulcowego, układu kierowniczego etc. W samochodach klasy premium stosuje się 150 milionów różnego rodzaju linijek kodów oprogramowania cyfrowego – o 12 razy więcej niż w przypadku konstrukcji samolotu bojowego F-35 (w ocenie analityków KPMG). Tym samym włamywacze mają znacznie więcej możliwości ataku.

Samochody są coraz bardziej powiązane ze światem zewnętrznym. Dzięki tym możliwościom samochody szybko stają się sieciami danych na kołach. Czy można się jednak do nich dostać inaczej, niż w oficjalnym serwisie producenta?

W 2018 roku dwóch hakerów: Charlie Miller i Chris Valasek włamało się do prywatnego samochodu należącego do dziennikarza Wired, Andy’ego Greenberga. Włamanie odbywało się w warunkach kontrolowanych przez właściciela, jednak specjaliści udowodnili, iż można przejąć pełną kontrolę nad autem. Eksperyment został zakończony w momencie, kiedy za pomocą pada od konsoli do gier hakerzy sterowali samochodem dziennikarza. W tym przypadku był to Jeep Cherokee, który mimo zaawansowania technologicznego, pozostaje dość archaiczny w porównaniu do systemów wykorzystywanych w nowych samochodach, zwłaszcza klasy premium.

Zobacz konieczniejak wiele filmików na You Tube powstało na temat amatorskiego hakowania samochodów.

Produkowane dzisiaj samochody opierają swoje systemy o powszechnie dostępne oprogramowanie znane z telefonów, jak np. Android, który sam w sobie stanowi łatwy cel. Nieświadomym pomocnikiem hakera jest sam użytkownik samochodu, który często paruje swój smartfon z autem, a tym samym otwiera kolejną furtkę dla atakujących. 
 
Nasze społeczeństwo jest nieświadome wielu występujących zagrożeń. Trudno zrozumieć, że tak dużo osób nie dba o zachowanie swojej prywatności. Tymczasem hakerzy, którzy infekują np. urządzenia mobilne do wykradania danych osobowych (haseł, pieniędzy, danych z telefonów), będą ulepszać złośliwe oprogramowania. Aplikacje zabezpieczające urządzenia są tylko jednym z elementów układanki prawidłowo funkcjonujących zasad i reguł bezpieczeństwa. To człowiek powinien być tarczą ochronną danych własnych i firmowych. Jeśli zawiedzie najsłabsza linia obrony, czyli człowiek, zawiedzie cały system. Dostawcy oprogramowania antywirusowego mają więc ciężki orzech do zgryzienia – podkreśla Wojciech Głażewski z Check Point Polska.
Hakować – uzyskać dostęp do obcego systemu informatycznego

Przemysł motoryzacyjny prawdopodobnie stanie w niedalekiej przyszłości przed wieloma zagrożeniami cybernetycznymi i złośliwymi działaniami, ponieważ ogromna ilość danych gromadzonych przez pojazdy połączone z Internetem i pojazdy autonomiczne stają się bardzo cenionym celem podmiotów państwowych i motywowanych finansowo – ostrzegają autorzy raportu FBI.

 Raport nie precyzuje kto stoi za atakami oraz czy są wspierane przez jakieś państwo.

Zagrożenie dla motoryzacji coraz bardziej realne
Ofiarami działań hakerów mogą paść nie tylko pojazdy autonomiczne, nad którymi widnieje ryzyko przejęcia kontroli. Rośnie liczba samochodów połączonych z siecią i komunikujących się między sobą i wydaje się, że nie ma od tego trendu odwrotu… Instalowanie technologii internetu rzeczy ma na celu poprawę komfortu i bezpieczeństwa podróżowania.

Przeczytaj też: Hakerzy zaatakują samochody?!

Systemy bezpieczeństwa w samochodach postrzegane były dotychczas przez pryzmat systemów wspomagających hamowanie, układu kontroli jazdy, strefy kontrolowanego zgniotu, dużej ilości poduszek powietrznych czy kurtyn. Tymczasem, postęp technologiczny sprawił, że przemysł motoryzacyjny działa w oparciu o systemy cyfrowe. 

W motoryzacji stosuje się tradycyjne systemy operacyjne, które zarządzają również naszym komfortem (klimatyzacja, audio, rozmowy), które są często parowane ze osobistymi smartfonami – bardzo podatnymi na ataki hakerów – podkreśla Polskie Stowarzyszenie Dziennikarzy Motoryzacyjnych analizując cyberzagrożenia dla przemysłu motoryzacyjnego.

Zobacz: Hakowanie Mitsubishi Outlander PHEV

 

Warto sobie zatem zadać pytanie, czy samochody są bezpieczne pod kątem cyfrowym i odporne na ataki hakerskie?
Fakt, iż auta jeżdżą połączone online sprawia, że mogą on stanowić poważne zagrożenie.

Możliwość zhakowania dowolnej liczby pojazdów otwiera cyberprzestępcom drogę do spowodowania realnego zagrożenia życia niewinnych osób – ostrzega Leszek Cieloch z Polskiego Stowarzyszenia Dziennikarzy Motoryzacyjnych (PSDM) w Polsce.

Obawy polskich ekspertów motoryzacyjnych potwierdzają dane izraelskiej firmy bezpieczeństwa – Check Point. Analitycy Check Point zwracają uwagę na dwa rodzaje zagrożeń dla inteligentnych aut podłączonych online (connected car), których liczba rośnie z roku na rok w ekspresowym tempie (według danych IDATE DiGiWorld w 2020 roku na ulicach będzie jeździło 420 milionów tego typu pojazdów).

Po pierwsze – uważają analitycy Check Point – producenci muszą zabezpieczyć systemy nawigacji, do których mogą przeniknąć wirusy. Po drugie, należy zabezpieczyć systemy komunikacji wewnętrznej w samochodach, odpowiedzialne za takie funkcje jak wspomaganie kierownicy, ustawienia kamery cofania lub lusterek przy cofaniu pojazdu. Eksperci Check Point współpracują z branżą motoryzacyjną, pomagając producentom samochodów unikać takich zagrożeń, wdrażając różne poziomy dostępu do aplikacji i procesów w samochodowych systemach elektronicznych. Technika „separacji uprawnień” uniemożliwia hakerom, którzy parują część samochodu przez Bluetooth lub WiFi, przejście do innych systemów, a nawet przejęcie kontroli nad samochodem.

Przeczytaj koniecznie: 14-latek pokonał najnowsze zabezpieczenia w samochodzie

Przedstawiciele firmy Check Point ujawnili agencji Reuters Israel (2016), że przeprowadzili testy dla kilku firm motoryzacyjnych pokazujące jak można przejąć komunikację zewnętrzną auta za pomocą zdalnego urządzenia, dostępnego na platformie sprzedażowej eBay lub przy użyciu komputera osobistego.

Wraz z postępem zaawansowania technologicznego, rośnie ryzyko ataków. Nowoczesne samochody, produkowane według standardów online posiadają moc ponad 20 komputerów osobistych i procesory obsługujące ponad 100 milionów linijek kodów – podkreślają przedstawiciele firmy Check Point. – Dostęp do pojazdów permanentnie podłączonych do sieci to także zagrożenie nielegalnymi podsłuchami bądź manipulacjami parametrami aut, które w coraz większym stopniu są zależne od oprogramowania.

O tym, że zagrożenie jest realne, świadczą dane innej firmy – Upstream Security. Wskazują one, że liczba incydentów związanych z cyberbezpieczeństwem samochodów wzrosła od 2016 r. do dziś o ponad 600 proc. (tylko w 2019 r. skoczyła ponaddwukrotnie).

Jakie metody stosują cyberprzestępcy?
Cyberprzestępcy najczęściej wykorzystują ataki typu brute force (technika łamania haseł) lub phishing (infekowanie komputera po otworzeniu załącznika ze źródła wzbudzającego zaufanie). Coraz częściej stosowane są ataki ransomware, czyli wymuszenia okupu w zamian za przywrócenie dostępu do danych na komputerze lub kontach internetowych. Co prawda FBI w swoim raporcie nie wymienia bezpośrednio nazw firm motoryzacyjnych, które padły ofiarami ataków, lecz wiadomo, że np. Honda Motor Co Ltd była celem ataku WannaCry w 2017 roku. Honda zmuszona była do zamknięcia zakładów produkcyjnych po tym jak jej sieci firmowe w Japonii, Europie, Ameryce i Chinach zostały zawirusowane. Ofiarami wirusa WannaCry były również koncerny Nissan i Renault (KPMG).

Wielki koncern Fiat Chrysler zmuszony był wezwać do serwisu 1,4 miliona pojazdów, po tym jak podczas jazdy próbnej auto zostało zaatakowane przez legalnie działających hakerów. Spowodowali oni, że (bez ingerencji kierowcy) włączyły się wycieraczki, radio zmieniło stację, a klimatyzacja zaczęła wyrzucać z siebie lodowate powietrze. W końcu udało im się wyłączyć pojazd. To sprawiło, że rynek motoryzacji zaczął poważnie myśleć o zagrożeniu. Innym przykładem – tym razem zaplanowanym – była manipulacja przy systemach emisji spalin w koncernie Volkswagen, co przerodziło się w skandal o zasięgu globalnym.

Check Point Research – oddział analityczny izraelskiego potentata ds. zabezpieczeń – ujawnił w grudniu 2019 roku, że grupa APT Ocean Lotus naruszyła sieci producentów samochodów BMW i Hyundai. Grupa, wcześniej powiązana z różnymi atakami na producentów samochodów, podobno przeprowadziła atak za pomocą narzędzia hakerskiego Cobalt Strike, aby uzyskać dostęp do sieci obu firm. Check Point zwrócił uwagę, że firmy te nie zabezpieczyły stosownie swoich sieci, a rozwiązania takie były dostępne (np. Check Point IPS and Anti-Bot blade). W lutym 2019 roku doszło do ataku na systemy nawigacji pojazdu szkoleniowego amerykańskiej armii. Co prawda nie ma to bezpośredniego wpływu na prywatnych użytkowników pojazdów, ale jest dowodem na wzrastającą skuteczność hakerów.

Zabezpieczenia, uniemożliwiające niepowołanym osobom przejęcie kontroli nad poruszającym się autem, stają się zatem priorytetem. Szczególnie w dobie coraz bardziej popularnych aut w pełni autonomicznych. Producenci prześcigają się w zapewnieniach o opracowywanych systemach zabezpieczeń. BMW przekonuje, że wprowadzi takie na rynek już do 2021 roku. Konkurenci depczą mu po piętach. Wśród firm mających podobne ambicje znajdują się technologiczne koncerny, np. Uber, Tesla czy Google.

Przeczytaj też: Amerykański haker odkrył ciekawą funkcję w systemie kamer zainstalowanych w Tesli

 

Nagrody za wykrycie błędów są w dużej mierze tym, co robią producenci pojazdów, aby pomóc w zwalczaniu włamań. Niektóre programy ‘’premiowania za błędy’’ były bardziej skuteczne niż inne. Na przykład Uber odnotował 1345 usuniętych zgłoszeń błędów i wypłacił ponad 2,3 miliona dolarów. Okazało się, że firma miała prawie 1400 luk w oprogramowaniu pojazdów (Upstreamreport).

Według ekspertów McKinsey samochody będą z biegiem lat coraz bardziej zaawansowane. Podczas gdy dziś mają około 100 milionów linijek kodów software, w 2030 roku ilość kodów wzrośnie do 300 milionów, stając się jednymi z najbardziej skomplikowanych maszyn. To rodzi ogromne pole do prób cyberataków – podsumowują autorzy raportu McKinsey – The race for Cybersecurity 2018.

Cyberbezpieczeństwo w motoryzacji staje się więc priorytetowym zagadnieniem dla tej branży. I obejmuje ono nie tylko możliwość ataków na pojazdy w trakcie ich użytkowania, lecz sposób gwarancji bezpieczeństwa podczas planowania całego procesu produkcyjnego ze szczególnym uwzględnieniem fabryk i innych miejsc, w których samochody i ich części są wytwarzane.

Motoryzacja – podobnie jak inne branże – jest ciągiem procesów produkcyjnych, w których każde ogniwo – od pracownika fabryki aż po programistę systemów i programowania wewnętrznego – musi mieć świadomość realnego zagrożenia ze strony hakerów, kierujących się pobudkami finansowymi lub prostą chęcią zdobycia sławy. Musimy zdać sobie sprawę z faktu, iż każda nieudaremniona próba ataku może prowadzić do tragicznych w skutkach konsekwencji, zagrożenia życia kierowcy pojazdu na drodze – podkreśla Leszek Cieloch ze Związku Dziennikarzy Motoryzacyjnych.

W opinii Związku Dziennikarzy Motoryzacyjnych dzisiejsze wyzwania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa samochodów są efektem coraz bardziej zaawansowanej technologii, złożonych systemów i aplikacji, stosowanych w przemyśle motoryzacyjnym na świecie. Kolejne lata i przemiany w funkcjonowaniu procesów produkcyjnych mogą przynieść dodatkowe wyzwania.

Musimy być w pełni przekonani, że hakowanie samochodów stanie się niemożliwe, a kierowcy będą mieli całkowitą kontrolę nad pojazdem. A w przypadku, gdy auto zacznie zachowywać się niekonwencjonalnie, dostępny będzie jeden guzik, dzięki któremu kierowca opanuje maszynę i odetnie ją od połączenia z niesprawnym serwerem – Elon Musk, szef Tesli, podczas spotkania National Governors Association w 2017 roku.

Według danych Automotive Industry Report (2016), producenci samochodów w Europie przeznaczają rocznie na innowacje ponad 44 miliardy euro, a wartość globalnego rynku cyberbezpieczeństwa motoryzacyjnego szacowana była w 2018 roku na 1,26 mld USD i ma rosnąć w tempie 15 procent w okresie 2019-2029 (dane Automotive Cybersecurity Industry Analysis).

Tymczasem badania przeprowadzone w 2018 roku przez KPMG (CEO Outlook Survey) dowodzą, że 85 procent szefów koncernów motoryzacyjnych spodziewa się zwiększenia wydatków na zabezpieczenie pojazdów przed hakerami w ciągu trzech lat, a 56 procent ocenia, że będzie to „znaczący wzrost” i większy niż w innych sektorach gospodarki.

Świadomość zagrożenia cyberataków dla sektora motoryzacji jest coraz bardziej powszechna, skłaniając regulatorów rynku do wprowadzenia stosownych ustaw określających minimalne, obowiązkowe standardy zabezpieczeń. W 2018 roku władze Kalifornii wprowadziły ustawowy obowiązek zabezpieczenia autonomicznych samochodów podlegających jakimkolwiek testom.

Podczas gdy te regulacje obejmują tylko część rynku motoryzacyjnego, Światowe Forum Harmonizacji Przepisów dotyczących pojazdów w ramach Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych (EKG ONZ) ma wkrótce wprowadzić swoje rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa cybernetycznego i aktualizacji oprogramowania. To sprawi, że cyberbezpieczeństwo stanie się wyraźnym wymogiem dla przyszłej sprzedaży pojazdów; powiązane przepisy będą miały wpływ na nowe homologacje typu pojazdów w ponad 60 krajach. Eksperci branżowi postrzegają nadchodzące rozporządzenia EKG ONZ tylko jako początek nowej ery regulacji zgodności technicznej w sektorze motoryzacyjnym, zajmujących się wzrostem i znaczeniem oprogramowania i łączności w branży.

 

VIP pod kontrolą
Limuzyny, którymi poruszają się członkowie rządu czy VIP, mają cały szereg zabezpieczeń, głównie przed fizycznym atakiem. Kuloodporne szyby, wzmocnione podwozie, cały szereg rozwiązań mających zapewnić bezpieczeństwo osób wewnątrz auta.

Niektóre instytucje zgodnie z ustawą mogą wykorzystywać „urządzenia uniemożliwiające telekomunikację na określonym obszarze”. Odnośnie do systemów bezpieczeństwa montowanych w samochodach fabrycznie, to zgodnie ze specyfikacją zamówienia takowe są montowane w dedykowanych pojazdach. Natomiast należy stanowczo podkreślić, iż największym zagrożeniem dla systemu bezpieczeństwa jest „nieświadomy użytkownik – podkreśla generał Andrzej Pawlikowski, szef Biura Ochrony Rządu (obecnie SOP). – Zagrożenia spowodowane podłączeniem urządzenia mobilnego do systemu multimedialnego stanowią poważne zagrożenie, biorąc pod uwagę fakt, iż w dzisiejszych czasach jest coraz większe zaufanie do urządzeń mobilnych, przez co więcej danych jest na nich gromadzonych. Dlatego przede wszystkim trzeba zwracać uwagę na prewencję, profilaktykę i świadomość użytkowników – dodaje generał.  

Samochody stały się łatwym łupem do ataku z dwóch, jak się okazuje, błahych powodów. Przede wszystkim z powodu braku zrozumienia problemu przez samych producentów, którzy – owszem – skupiają się na bezpieczeństwie użytkowników auta i minimalizują utratę zdrowia i życia poprzez cały szereg rozwiązań technicznych. Pozostawiają jednak przestrzeń, która może być wykorzystana do tragicznych w skutkach celów.

Kolejnym ogniwem są sami użytkownicy, którzy nieświadomie udostępniają za pośrednictwem smartfona pełny dostęp do kierowanych przez siebie pojazdów. Dają możliwość kontroli nie tylko systemu multimedialnego czy klimatyzacji, ale przede wszystkim układu kierowniczego czy hamulcowego. A to w ruchu drogowym może doprowadzić do niewyobrażalnej w skutkach katastrofy.

Specjaliści jednogłośnie podkreślają, że wiele zależy od nas samych, a błędy producentów możemy niwelować poprzez świadomość tych zagrożeń.

Nadal stoję na stanowisku, iż instytucje państwowe oraz podmioty prywatne powinny mieć w swoich strukturach osoby / specjalistów odpowiadających za bezpieczeństwo, tj. inspektora ochrony danych osobowych, inspektora BTI, audytora czy osobę odpowiedzialną za cyberbezpieczeństwo. Systemy bezpieczeństwa są montowane fabrycznie tylko w dedykowanych samochodach. Natomiast największym zagrożeniem dla systemu bezpieczeństwa jest „nieświadomy użytkownik” – mówi generał Andrzej Pawlikowski

Najnowsze

Audi e-tron Sportback – rodzina samochodów elekrycznych Audi się powiększa

Audi e-tron Sportback to drugi wariant modelowy w rodzinie aut elektrycznych e-tron koncernu z Ingolstadt. Wprowadzenie modelu zapowiedziano na tę wiosnę. Co, poza urodziwym nadwoziem w stylizacji coupe, skrywa pod maską nowy SUV niemieckiej marki?

W Audi e-tron Sportback możemy spodziewać się nawet 300 kW mocy z silnika elektrycznego i zasięgu do 442 kilometrów na jednym ładowaniu akumulatora (dane producenta). Samochód można już zamawiać w jednym z 13 kolorów do wyboru. Logo na osłonie gniazda ładowania – a na życzenie także zaciski hamulcowe – zostało utrzymane w sygnalizującej wysokie napięcie intensywnie pomarańczowej barwie. Krawędzie nadkoli są zaakcentowane matowym antracytem. To samo dotyczy osłony podwozia, dyfuzora i progów. 

Audi e-tron Sportback

Obramowana osłona chłodnicy Singleframe z pionowymi żebrami prezentuje się w jasnoszarym, platynowym kolorze. W dolnym obszarze reflektorów diodowych Matrix – po raz pierwszy dostępnych w samochodzie elektrycznym produkowanym seryjnie – cztery poziome segmenty tworzą charakterystyczną dla modeli e-tron sygnaturę świateł do jazdy dziennej.

Zobacz także: Audi e-tron i Audi e-tron Sportback. Producent zapowiada napęd z trzema silnikami elektrycznymi

Audi e-tron Sportback

Wersja S line  standardowo jest wyposażona w 20-calowe felgi i sportowe zawieszenie pneumatyczne. Po bokach zderzaka znajdują się wloty poprawiające opływ powietrza. 

Audi e-tron Sportback

Przy każdej z osi Audi e-tron Sportback 55 quattro zamontowano asynchroniczny silnik elektryczny zasilany prądem trójfazowym przez układ energoelektroniczny pojazdu. Audi e-tron Sportback 55 quattro przyspiesza od 0 do 100 km/h w 6,6 sekundy, a jego ograniczona elektronicznie prędkość maksymalna wynosi 200 km/h. Jeśli kierowca zmieni bieg z D na S i do końca wciśnie pedał przyspieszenia, aktywuje tryb boost. W trybie tym napęd przez osiem sekund wytwarza moc systemową 300 kW i moment obrotowy 664 Nm. Dzięki temu, pojazd przyspiesza od 0 do 100 km/h w 5,7 sekundy.

Zobacz: Audi e-tron Sportback – przyszłość jest elektryczna

Audi e-tron Sportback

Przy pomocy standardowego systemu wyboru dynamiki jazdy Audi drive select – elementu wyposażenia standardowego Audi e-tron Sportback – wybierając jeden z siedmiu jego trybów, kierowca może określić sposób pracy wielu komponentów układu napędowego. W efekcie odczuwalna jest różnica między miękkim komfortem toczenia się po drodze, a sportowym ale stabilnym prowadzeniem. Adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne z regulacją tłumienia przy większych prędkościach obniża karoserię, poprawiając przepływ powietrza wokół pojazdu, a tym samym zasięg.

Audi e-tron Sportback

Na długich trasach Audi e-tron Sportback 55 quattro można na stacjach szybkiego ładowania ładować prądem stałym o mocy do 150 kW. W niecałe pół godziny akumulator zostaje naładowany do poziomu 80%, co wystarcza na kolejny odcinek długiej podróży. Akumulatory e-tron Sportback 50 quattro można ładować z mocą do 120 kW i osiągnąć identyczny stan naładowania w takim samym czasie.

Warto zobaczyć: Audi RSQ e-tron concept. Pierwszy, wirtualny samochód na potrzeby filmu „Tajni i fajni”

Audi e-tron Sportback

Oferowane przez Audi w e-tron Sportback systemy wspomagania kierowcy pomagają prowadzącemu pojazd i w wielu sytuacjach redukują zakres wykonywanych przez niego czynności. Systemy ochrony bezpieczeństwa Audi pre sense basic i Audi pre sense front są elementami wyposażenia standardowego.

Audi e-tron Sportback

Audi oferuje pakiet systemów wspomagających kierowcę w ruchu miejskim przeznaczony specjalnie do jazdy w mieście. Obejmuje on asystenta skrzyżowań, asystenta ruchu poprzecznego z tyłu oraz ostrzeżenia przed zmianą pasa i przed wysiadaniem. Dostępna jest funkcja Audi pre sense 360° – połączenie systemów przedniego, tylnego i bocznego Audi pre sense. Wykrywają one zagrożenia kolizją i inicjują ukierunkowane środki ochronne: od pełnego hamowania, po napięcie pasów bezpieczeństwa.

Zobacz: Audi A6 55 TFSI e quattro – hybrydowa limuzyna przyspiesza w niecałe 6 sekund do setki!

Audi e-tron Sportback

Samochody Audi e-tron Sportback przeznaczone na rynek polski są standardowo wyposażone w system MMI Navigation plus. Ten wiodący system infotainment obsługuje standard transmisji danych z dużą szybkością LTE Advanced i posiada wbudowany hotspot Wi-Fi do obsługi urządzeń mobilnych pasażerów. Inteligentny system nawigacji sugeruje cele na podstawie danych o poprzednich podróżach. Obliczanie trasy odbywa się zarówno w samochodzie, jak i online na serwerach HERE – współpracującej blisko z Audi firmy oferującej usługi w zakresie map i nawigacji.

Najnowsze

Lotos przekazuje 7 mln zł na wsparcie służby zdrowia w kraju

Wojewódzka Stacja Pogotowia Ratunkowego w Szczecinie z 43 punktami stacjonowania obejmuje swoim zasięgiem całe województwo zachodniopomorskie. Spółka Lotos Paliwa postanowiła podzielić się płynem w odpowiedzi na apel placówki, która dzielnie walczy z zagrożeniem koronawirusem.

Darowizna dla szczecińskiego pogotowia to kolejna z inicjatyw spółki Lotos Paliwa wspierająca działania służb sanitarnych i mundurowych zaangażowanych w walkę z koronawirusem. Na wybranych stacjach Lotosu umundurowani i poruszający się w oznakowanych pojazdach pracownicy Straży Granicznej, Wojska Polskiego, Pogotowia Ratunkowego, Straży Pożarnej, Policji, Straży Miejskiej czy Służb Celno-Skarbowych otrzymują kawę, herbatę, gorącą czekoladę albo napój energetyczny Dynamic.

Zobacz: Środki dezynfekujące i odkażające – teraz kupisz je na stacji benzynowej

{{ image(24984) }}

Wsparto również 7 Pomorską Brygadę Wojsk Obrony Terytorialnej – na wybranych stacjach żołnierze tej formacji mogą uzupełnić paliwo nie ponosząc żadnych kosztów. Za darmo tankują też karetki i inne pojazdy należące do 19 zakaźnych szpitali jednoimiennych. Koncern przekazał dla tych placówek 2 mln zł w formie kart paliwowych.

Przeczytaj także: Braki płynu do dezynfekcji na Orlenie to efekt spekulacji?

Nasza pomoc trafia do tych, którzy są najbardziej zaangażowani w walkę z koronawirusem. To przede wszystkim służba zdrowia. Jako spółka Skarbu Państwa i firma społecznie odpowiedzialna uważamy, że takie działanie w tej sytuacji jest czymś naturalnym – mówi Paweł Jan Majewski, prezes Zarządu Grupy LOTOS. – Równolegle nasza rafineria pracuje stabilnie, a wszystkie nasze stacje funkcjonują bez zakłóceń. Jednocześnie chciałbym podziękować wszystkim pracownikom LOTOSU – tym na stacjach paliw, na terenie zakładu oraz tym przebywającym na platformach – za ich zaangażowanie i odpowiedzialność w tym trudnym czasie.

Zobacz: Koronawirus – jak bezpiecznie tankować paliwo?

Środki w wysokości 5 mln zł trafiły również do 4 wybranych placówek medycznych w woj. pomorskim i zachodniopomorskim: Uniwersyteckiego Centrum Medycyny Morskiej i Tropikalnej w Gdyni, Szpitala Wojewódzkiego im. Mikołaja Kopernika w Koszalinie, 7. Szpitala Marynarki Wojennej z Przychodnią SPZOZ w Gdańsku oraz Samodzielnego Publicznego Wojewódzkiego Szpitala Zespolonego w Szczecinie. Ostatnie dwa należą również do grona 19 szpitali jednoimiennych.

Warto przeczytać: Jak i czym bezpiecznie dezynfekować auto, by mu nie zaszkodzić?

Najnowsze