Kampery i przyczepy – kto jest kim w świecie caravaningu?

Większość miłośników samochodów wie, że Mini należy do BMW, a Dacia znajduje się w portfolio Renault. Jest jednak taki segment motoryzacji, który w Polsce pozostaje mało rozpoznany. To potężny na świecie, ale rosnący także w naszym kraju rynek pojazdów turystycznych - kamperów oraz przyczep campingowych.

Rynek nowych kamperów rośnie w siłę na całym świecie, a  trend ten możemy zauważyć także w Polsce. Salon Caravaningowy w Poznaniu organizowany w ramach targów Motor Show z roku na rok zajmuje coraz większą powierzchnię, przyciąga więcej wystawców oraz zwiedzających. Warto też odnotować, że w tym roku w targowym plebiscycie dziennikarze motoryzacyjni nagrodzili aż dwa pojazdy z kategorii pojazdów turystycznych (Włodzimierz Zientarski – przyczepę Caretta, a Piotr  Kozłowski kampera marki Le Voyageur). Również pytani o to dystrybutorzy i producenci przyznają, że zainteresowanie nowymi pojazdami campingowymi w Polsce rośnie.

Niemcy rosną, Polska raczkuje

Niestety, brakuje w naszym kraju oficjalnych statystyk dotyczących rynku caravaningowego. Nie dysponujemy dokładnymi liczbami dla nowych rejestracji pojazdów rekreacyjnych w Polsce, a wszelkie szacunki byłyby mało wiarygodne, jako że opierałyby się na deklaracjach sprzedawców i nie uwzględniałyby importu prywatnego. Poza tym w Polsce kampery rejestrowane są jako pojazdy specjalne, a więc nie ma dla nich odrębnej kategorii urzędowej.

– Możemy założyć, że Polsce bliżej do Portugalii, gdzie w 2016 roku zarejestrowano 80 sztuk pojazdów turystycznych niż do Niemiec – mówi Maciej Kinal z portalu Camprest.com – Rynek jednak rośnie, a coraz więcej europejskich graczy chciałoby ukroić dla siebie polski kawałek tortu – podkreśla.

Według najnowszych szacunków, u naszych zachodnich sąsiadów zarejestrowanych jest już blisko 460.000 samych tylko kamperów (a więc bez przyczep). Najnowsze dane opublikowane przez European Caravan Federation pokazują, że wzrost liczby rejestracji nowych pojazdów turystycznych (przyczep i kamperów), jeśli porównamy go rok do roku, wyrażany jest już w wartościach dwucyfrowych. Nawet rynki, które w ostatnich latach wykazywały zadyszkę i osłabienie, w 2016 roku zanotowały wzrosty (np. Włochy, Hiszpania).

Wiele marek, ale kilku właścicieli
Odwiedzając salony sprzedaży kamperów czy targi pokroju Caravan Salon w Düsseldorfie wielu pasjonatów caravaningu traci głowę w gąszczu marek i producentów, nie zdając sobie sprawy z ich wzajemnych powiązań. Warto więc uporządkować informacje i podobnie jak w przypadku marek aut osobowych, posiąść orientację, kto jest kim w tym segmencie motoryzacji.

Pierwsze skrzypce na większości zachodnioeuropejskich rynków od dziesięcioleci gra niemiecka grupa producencka Erwin Hymer Group, która górowała nad konkurentami w wynikach sprzedaży. Ale w ostatnich latach musiała ona stawić czoła producentom z południowej Europy, którzy postawili na międzynarodową ekspansję.

Na przełomie roku 2016 i 2017 francuska  grupa Trigano przejęła słoweńską Adrię, a ruch ten zbliżył grupę do niemieckiego giganta. Tym bardziej, że wcześniej wcieliła ona już w swoje struktury włoskie marki, takie jak McLouis, Mobilvetta czy Rimor. Na chwilę obecną koncern podzielony zostaje na dwie „odnogi” – włoską (Trigano SpA, zbudowaną głównie wokół marek Caravan International oraz Roller Team) oraz francuską (VDL skoncentrowaną na markach Chausson i Challenger).

Hymer chyba zdał sobie sprawę z rosnącej w siłę konkurencji, co potwierdzają decyzje o przejęciu kanadyjskiej marki Roadtrek czy brytyjskiej grupy The Explorer Group, liczącego się gracza na rynku przyczep campingowych na wyspach – rynku o olbrzymim potencjale, co potwierdza liczba rejestracji w tym segmencie.

Jedna fabryka – wiele marek
Konsolidacja marek ma oczywiście swoje odzwierciedlenie w optymalizacji kosztów i łączeniu zakładów produkcyjnych. Nikogo obeznanego z branżą nie dziwi już fakt, że pojazdy różnych marek powstają w tych samych zakładach.

I tak w Tournon (południowa Francja) w największym zakładzie produkcyjnym Trigano zjeżdżają z taśmy zarówno kampery Chausson i Challenger, jak i przyczepy Sterckeman oraz Caravelair. W Font Vendome natomiast powstają „blaszaki” Karmann Mobil, Autostar buduje zintegrowane pojazdy marki Challenger, montownie Chausson i McLouis niejako „przy okazji” zaangażowane są także w budowę pojazdów nowej marki Forster.

Wszelkie budżetowe „klony” wielkich marek z grupy Erwin Hymer także składane są w jednej fabryce w Neustadt w niemieckiej Saksonii (fabryka Capron zajmuje się produkcją kamperów marek Sunlight i Carado).  Alkowy Bürstner powstają w fabryce Dethleffsa, przyczepy Eriba w montowni LMC, a „blaszaki” Hymer Car w zakładach należących do marki Laika we Włoszech.

– Co ciekawe, nowa inwestycja o wartości 18 milionów euro w rozbudowę montowni LMC w niemieckim Sassenberg (z początkiem roku 2018 przybędzie tu 17.500 m kw. powierzchni) ma zwiększyć możliwości produkcyjne z 7.500 do 13.500 przyczep koncernu rocznie. Sama marka LMC zarzeka się jednak, że produkcji kamperów pod własną marką nie zaprzestanie i będzie ją sukcesywnie rozwijać – mówi Maciej Kinal.

Zrównoważony wzrost i… domki holenderskie
Marka Hobby (oraz należąca do niej firma Fendt) w dalszym ciągu wiedzie prym w kategorii przyczep campingowych. Jednak z racji tego, że przyczepy co do zasady są tańsze, nawet ich duża sprzedaż i znaczący udział w rynku nie pozwalają na osiągnięcie obrotów porównywalnych z tymi, jakie notują czołowi producenci kamperów.

Marka Knaus Tabbert po załamaniu rynku w latach 2008/2009 została przejęta przez holenderską grupę HTP (posiadającą także udziały w firmie Morelo, produkującej olbrzymie i luksusowe pojazdy turystyczne). Nowy inwestor kontynuuje tzw. strategię zrównoważonego wzrostu, co do tej pory się sprawdza i ma się przełożyć na zwiększenie obrotu o kolejne 100 milionów euro w roku 2017. Firma zainwestowała w nowe fabryki na Węgrzech, a w jej portfolio znajdują się m.in. marki T@B (tzw. Tabbert dla młodych) oraz Weinsberg.

Spółka Rapido, zrzeszająca marki Rapido, Dreamer, Fleurette, PLA, Westfalia czy Itineo, obok kamperów skupia się ostatnio także na produkcji domków holenderskich na potrzeby ośrodków wypoczynkowych, a jej przychody wyniosły w 2016 roku 350 mln euro.

Obcemu kapitałowi czoło stawia jak na razie niemieckie Carthago, które od czasu produkcji pierwszych „blaszaków” na bazie Volkswagena nie tylko rozwinęło się, ale także zachowało charakter „rodzinnego” biznesu. Na własnym know-how i doświadczeniu Carthago stworzyło tańszą markę Malibu, oczywiście nie oddając jej wszystkich atrybutów technicznych z droższych modeli.

„Szpagat” polegający na promowaniu dwóch podobnych marek, jednak skoncentrowanych na różnej grupie docelowej na razie się marce udaje. Większość modeli Malibu, jak i tańszych modeli Carthago powstaje w specjalnie wybudowanej w tym celu fabryce w Słowenii, w Niemczech natomiast pozostaje produkcja najdroższych modeli, w tym tzw. linerów.

Mniejsi także rosną
Najmniejszą z ujmowanych w zestawieniach grupą producencką jest francuska grupa Pilote, na którą składają się marki Le Voyageur, Bavaria, Frankia, RMB czy Hanroad. Kampery tych marek szturmem zdobywają kolejne rynki europejskie, przez co w najbliższych latach możemy spodziewać ich wzrostów.

– Obok wielkich koncernów zrzeszających liczące się marki, na rynku znajdziemy także wiele godnych podziwu „samotnych wilków” – marek, które już osiągają, lub za chwilę osiągać będą obroty powyżej 100 mln euro. Wystarczy wymienić tu takie marki jak Pössl, Globecar, czy Vario Mobil – dodaje przedstawiciel portalu Camprest.com.

Rynek, szczególnie ten zachodnioeuropejski kwitnie, ale świadomy klient powinien zdawać sobie sprawę, że czasem konkurencja między markami jest pozorna. Coraz częściej walka o klienta odbywa się pomiędzy dealerami różnych marek należących do tego samego koncernu, nierzadko produkujących swe pojazdy w tej samej fabryce. Pod tym względem rynek pojazdów turystycznych nie różni się znacznie od całego rynku samochodowego.

Najnowsze

Posesja dla zmotoryzowanych – jak stworzyć wygodny podjazd?

W większości współczesnych rodzin przynajmniej jeden z domowników ma własny samochód. Z tego względu praktycznie każdy nowopowstający dom jest wyposażony w garaż. O tym, czy będzie funkcjonalny, decyduje nie tylko wielkość i usytuowanie na działce, ale też prowadząca do niego droga. Jak stworzyć piękny, wygodny i trwały podjazd?

Podjazd to bardzo ważna część posesji, która z racji intensywnego eksploatowania powinna spełniać określone parametry techniczne. To też swoista wizytówka domu, pierwszy element, jaki dostrzegają nasi goście po przekroczeniu bramy wjazdowej. Jeśli zależy nam, by był nie tylko efektowny, ale też trwały, podczas jego projektowania zwróćmy uwagę na kilka istotnych szczegółów.

Długość i przebieg podjazdu w dużej mierze zdeterminowane będą wielkością działki oraz lokalizacją domu i garażu. Generalna zasada jest taka, że im krótsza i prostsza droga dojazdowa, tym lepiej. Jeśli jednak dysponujemy dużą powierzchnią, a garaż znajduje się dalej od bramy, możemy pokusić się o reprezentacyjną, wygodną drogę po łuku, z rondem lub szerokim placem manewrowym. Jeśli ogranicza nas przestrzeń pamiętajmy, że minimalna długość podjazdu powinna wynosić 5 m, a szerokość 2,3-2,5 m. To jednak zdecydowanie za mało, żeby wygodnie z niego korzystać. Dobrze jest przewidzieć większą powierzchnię utwardzoną, aby można było swobodnie wysiąść z samochodu, obejść go dookoła, otworzyć bagażnik itp.

Postaw na fachowy montaż
Kolejnym elementem niezbędnym do stworzenia funkcjonalnego i trwałego podjazdu jest realizacja nawierzchni zgodna ze wszystkimi zasadami sztuki brukarskiej. Przed przystąpieniem do budowy należy sprawdzić stan podłoża gruntowego. Grupę nośności może określić geolog lub projektant z odpowiednimi uprawnieniami.

„Jednym z częściej popełnianych błędów na tym etapie jest nieprawidłowe wykonanie podbudowy”, przestrzega Kamil Drewczyński Libet. „Dla nawierzchni, które będą poddawane większym obciążeniom, zaleca się warstwę o grubości minimum 30-40 cm. Nie wolno też zapomnieć o właściwym ukształtowaniu spadku terenu, co umożliwi odprowadzenie wody deszczowej. W trakcie układania elementów ważne jest natomiast zachowanie odpowiedniej szerokości spoin między nimi, która przy takich realizacjach powinna wynosić minimum 3 mm”.

Pamiętajmy, że choć teoretycznie z podjazdu będziemy korzystać tylko my, to jednak czasami mogą zaparkować tam pojazdy dużo cięższe niż zakładaliśmy (np. wywóz szamba, transport opału, drewna do kominka lub transport zamówionego AGD z usługą „pod same drzwi”). To bardzo ważne przy projektowaniu i wykonaniu podbudowy.

Trwałe materiały  
Nawet najlepiej zaprojektowany podjazd nie będzie właściwie spełniał swoich funkcji, jeśli zostanie wykonany z niewłaściwych lub złej jakości materiałów.  Aktualne portfolio kostek brukowych jest tak bogate, że można z powodzeniem atrakcyjnie zagospodarować takie strefy użytkowe. Walory estetyczne muszą jednak iść tu w parze z parametrami wytrzymałości, uwzględniającymi większe obciążenia. Unikajmy stosowania zbyt dużych i cienkich elementów. W miejscach przeznaczonych pod ruch kołowy grubość kostki powinna wynosić  8, a w szczególnych przypadkach nawet 10 cm.

Oczywiście nawierzchnia przed domem jest także nieustannie wystawiona na oddziaływanie zmiennych warunków atmosferycznych oraz zabrudzenia związane z codzienną eksploatacją. Dlatego tworzące ją materiały powinny już na etapie produkcji otrzymywać stosowną ochronę, ograniczającą ich nasiąkliwość, a w efekcie podatność na zaplamienia. Pamiętajmy też, by estetyka wszelkich ciągów komunikacyjnych była spójna z całą aranżacją. Warto więc zadbać o stylistyczne dopasowanie kostek do wyglądu pozostałych elementów wykończenia posesji, a realizowany projekt uwzględniał wszelkie dodatkowe akcesoria, jak oświetlenie, mechanizm otwierania bramy i garażu itp. W końcu chodzi też o to, by już od pierwszych chwil powrót do domu wywoływał same pozytywne emocje.

Najnowsze

UE wesprze budowę 12 punktów ładowania aut elektrycznych

Lotos wybuduje dwanaście punktów ładowania aut elektrycznych. Umożliwi to przejazd samochodem elektrycznym autostradami A1 i A2, pomiędzy Gdynią i Gdańskiem a Warszawą, w obu kierunkach. Gdzie i za ile naładować auto, klient sprawdzi w aplikacji na smartfonie.

Pokonanie ok. 450 km trasy znad morza do stolicy (jak również w przeciwnym kierunku) pojazdem elektrycznym będzie możliwe dzięki zachowaniu odległości najwyżej 150 km pomiędzy kolejnymi punktami ładowania, zlokalizowanymi w Trójmieście (4 punkty), w Miejscach Obsługi Podróżnych przy autostradach A1 i A2 (6 punktów) oraz w Warszawie (2 punkty).

Punkty ładowania samochodów elektrycznych wyposażone będą w uniwersalną ładowarkę zapewniającą obsługę trzech międzynarodowych standardów:

  1. CHAdeMO – dedykowany markom japońskim i koreańskim (prąd stały),
  2. CCS (Combined Charging System) – dedykowany markom europejskim (prąd stały),
  3. Type 2 – (prąd stały) z dodatkową przejściówką dla marki Tesla (odrębny standard).

Trzy standardy: CHAdeMO (50 kW), CCS (50kW) i Type 2 (43 kW), umożliwią pełne pokrycie rynku e-mobility. Minimalna moc dla jednego punktu ładowania wyniesie ok. 50 kW. Właściciel stacji Lotos nie przesądził jeszcze kwestii systemu poboru opłat. Na tym etapie bierze pod uwagę różne rozwiązania.

Wraz z instalacją punktów ładowania Lotos zamierza wprowadzić system zarządzania siecią, który obejmie różne praktyczne funkcjonalności,  m.in.:

  1. system obsługi klienta 24/7, w tym możliwość zaplanowania trasy przejazdu i możliwość zaplanowania ładowania pojazdu poprzez aplikację na telefon komórkowy,
  2. dostarczanie aktualnej informacji o lokalizacji punktów ładowania, ich dostępności, czasie ładowania, kosztach,
  3. „roaming” – możliwość korzystania z sieci innych właścicieli/operatorów punktów ładowania w kraju i innych krajach Unii Europejskiej.

Kierowcy samochodów elektrycznych i hybrydowych w trakcie ładowania auta będą mogli zrobić niezbędne zakupy w bogato zaopatrzonym sklepie na stacji, spędzić czas na lekturze prasy lub przy stanowisku ładowania smartfonów w strefie gastronomicznej Cafe Punkt.

Punkty szybkiego ładowania, od 2015 r. działają już na wybranych stacjach paliw sieci LOTOS w Trójmieście, w standardzie określanym skrótem CHAdeMO (od słów: charge de move), który kojarzony jest też z japońskim powiedzeniem: O cha demo ikaga desuka, oznaczającym w wolnym tłumaczeniu: „napijmy się herbaty”. Nie bez powodu: ładowanie baterii trwa mniej więcej tyle, co zaparzenie i wypicie tego napoju na stacji.

Finansowanie i kolejne etapy
Wiosną Lotos wytypował 50 stacji na drogach TEN-T (autostrady i drogi szybkiego ruchu) w Polsce, które mają zostać wyposażone w punkty ładowania energii elektrycznej. Pierwsze z nich zostaną uruchomione na dwunastu stacjach zlokalizowanych na trasie Gdynia-Gdańsk-Warszawa, wzdłuż autostrady A1 i A2. Koszt inwestycji został wyceniony na ok. 1 mln euro i będzie w części pokryty ze środków unijnych.

W lipcu 2017 r. Komisja Europejska zarekomendowała dofinansowanie projektu zgłoszonego przez Lotos pt. „Projekt LEM (czyli Lotos Electro Mobility) – pilotażowe wdrożenie elektromobilności wzdłuż dróg sieci bazowej TEN-T” w ramach Instrumentu „Łącząc Europę” CEF Transport 2016 (CEF – Connecting Europe Facility. Oznacza to, że ponad  400 tys. euro, a więc ok. 40% budżetu projektu pochodzić będzie ze środków unijnych (CEF).

Proces zawierania umowy o udzielenie grantu nadzoruje i monitoruje Ministerstwo Rozwoju (Departament Programów Infrastrukturalnych), które także doradza i wspiera polskich przedsiębiorców swoim doświadczeniem w relacjach z KE.

Obecnie trwa proces uzgadniania i podpisania umowy o udzielenie dotacji (obejmujących m.in. harmonogram projektu, sposób rozliczania kolejnych transz, warunki dot. przetargów na wykonanie wskazanych prac, etc.). Cała procedura formalna może potrwać do końca 2017 r. Tempo dalszych prac zależy m.in. od wykonania przyłączeń energetycznych, co może potrwać kilkanaście miesięcy.

Najnowsze

Gdzie można legalnie ścigać się w Polsce – przegląd torów

Liczba torów w Polsce, na których w bezpieczny sposób można doskonalić swoje umiejętności, nadal pozostawia wiele do życzenia. Na szczęście sytuacja powoli się poprawia - infrastruktura istniejących obiektów systematycznie jest modernizowana, pojawiają się również nowe inwestycje.

Tegoroczny sezon sportów samochodowych trwa już w najlepsze. Biorą w nich udział zarówno profesjonaliści z rozbudowanym zapleczem technicznym, jak i amatorzy startujący za własne pieniądze, biorąc np. udział w imprezach otwartych typu track day. W kalendarzu imprez nie zabrakło zawodów dla fanów driftu, wyścigów równoległych oraz cieszących się dużą popularnością wyścigów samochodów klasycznych i zabytkowych.

– Classicauto Cup to największy ogólnopolski puchar dla samochodów klasycznych i równocześnie seria, w której mogą wziąć udział kierowcy samochodów nowszych. Tegoroczny sezon wystartował z początkiem kwietnia i potrwa aż do października. W sumie zorganizujemy w 2017 roku 5 edycji dla kierowców youngtimerów, jak i nowszych aut. Do czerwca zawodnicy sprawdzali swoje umiejętności w Białej-Podlaskiej, w Kielcach i Ułężu, a po wakacyjnej przerwie wystartujemy ponownie w Kielcach (9.09) oraz na Torze Jastrząb (8.10). Dodatkowo w ramach Classicauto Cup organizowane są puchary tematyczne – Toyota Cup oraz Puchar Pań – wyjaśnia Tomasz Warzyński, organizator cyklu Inter Cars #CAC.

Tor Formuły 1 nie ma raczej szans, ale pojawiają się nowe obiekty
Pomysł na budowę w Polsce toru Formuły 1 pojawia się cyklicznie już od kilku lat, ale obecnie daleko mu do realizacji. W zeszłym roku pojawiła się koncepcja budowy takiego obiektu w Gdańsku. Inwestycja miałaby kosztować około 100 mln euro, a całość miałaby mieć około 200 hektarów powierzchni. Sceptycy zauważają przy tym, że tak duże obiekty mogą mieć trudności z utrzymywaniem się na naszym rynku. Za to bardzo dobrze radzą sobie mniejsze, ale dobrze przygotowane obiekty z profesjonalną infrastrukturą.

– We wrześniu ubiegłego roku oddaliśmy po gruntownej przebudowie Autodrom Słomczyn. Tor posiada obecnie możliwość kilku konfiguracji i może pełnić wiele funkcji. Zdecydowaliśmy się na taką inwestycję, ponieważ obserwujemy w Polsce coraz większe zainteresowanie kierowców amatorów możliwością odbywania jazd testowych lub treningowych w bezpiecznych warunkach. – wyjaśnia Radosław Chrzanowski z działu sportu Automobilklubu Rzemieślnik – Oceniając cykliczność odbywających się wydarzeń zauważamy, że największą grupę stanowią motocykliści, ponieważ co tydzień przyjeżdża ich około pięćdziesięciu na nasz obiekt, natomiast wśród grupy samochodowej i kartingowej największe zainteresowanie treningami zauważamy przed zawodami. Z miesiąca na miesiąc zwiększa się ilość kierowców amatorów, dla których przygotowaliśmy dni otwarte, podczas których po torze może jeździć kierowca bez licencji, cywilnym samochodem.

Miłośników sportów motorowych ucieszy również fakt, że oprócz modernizacji znanych i lubianych torów pojawiają się w Polsce zupełnie nowe przedsięwzięcia. Oto dziesięć miejsc w Polsce, na których można się legalnie ścigać.

Tor Kielce
To niewątpliwie jeden z najsłynniejszych torów w Polsce. Powstał w 1976 roku i w kolejnych latach był systematycznie rozbudowywany. Obecnie mała pętla ma długość 1140 m, a duża pętla – która częściowo biegnie przez drogę krajową nr 74 – ma długość 4160 m. Jednak żeby przejechać całą trasę dużej pętli trzeba zamknąć drogę łączącą Kielce z Łodzią. Na miejscu znajduje się również tor kartingowy o długości 880 m. Ciekawostką jest fakt, że różnica wysokości pomiędzy skrajnymi punktami to 60 metrów.

Na terenie obiektu znajduje się infrastruktura ułatwiająca organizację imprez i szkoleń. W jej skład wchodzą sale konferencyjne, hotel oraz restauracja. Jest również camping dla przyczep i pole namiotowe.

Tor Słomczyn
Jeden z najbardziej znanych torów w Polsce przeszedł niedawno przebudowę zyskując nową pętlę o długości ponad 1200 m. Oznacza to, że obiekt przestał być torem stricte rallycrossowym – nowa nitka jest w pełni asfaltowa. W układzie pozostał natomiast odcinek szutrowy, który podczas zawodów rallycross służy jako Joker Lap. Na obiekcie dostępne jest dwupiętrowe biuro z salą na odprawę lub szkolenie.

Przecinające się asfaltowe nitki kartingowe i samochodowe dają dużą liczbą konfiguracji obiektu i w zależności od potrzeb można na torze rozgrywać zarówno zawody dla gokartów, jak i rallycross czy super moto. Obiekt spełnia wszystkie wymogi CIK-FIA.

W przyszłości tor w Słomczynie będzie rozbudowany – pętla będzie miała długość 3 km, na której będzie możliwość rozgrywania wyścigów samochodowych.

Tor Jastrząb
Dokładnie jest to Ośrodek Doskonalenia Techniki Jazdy „Autodrom Jastrząb”, który umiejscowiony jest w Jastrzębiu pod Szydłowcem. Obiekt zajmuje obszar 21 hektarów, a do dyspozycji kierowców oddano asfaltowo-szutrowy tor szkoleniowy o łącznej długości 3500 m. Szerokość nitki trasy w najwęższym miejscu wynosi 10 m. Układ toru umożliwia ułożenia wielu konfiguracji trasy, a na miejscu znajduje się również plac manewrowy dla motocykli i samochodów.

W skład dodatkowej infrastruktury ułatwiającej organizację imprez motoryzacyjnych wchodzi między innymi system nagłośnienia oraz system oświetlenia obiektu umożliwiający jazdy po zmroku, a także trybuny mogące pomieścić kilka tysięcy widzów.

Dodatkowo na miejscu można skorzystać z płyt poślizgowych – najazdowej, prostokątnej oraz na wzniesieniu, a także okręgu poślizgowego. Na terenie obiektu znajduje się również budynek klubowy z dostępem do sali restauracyjnej, holu prezentacyjnego, sali wykładowych i sali konferencyjnej oraz pokoi hotelowych i sali przedszkolnej.

Silesia Ring
Obiekt został zlokalizowany w Kamieniu Śląskim, około 8 km od zjazdu z autostrady A4. Oferuje ponad 3,6 km asfaltowych tras, które mogą zostać ułożone w siedmiu konfiguracjach. Minimalna jego szerokość wynosi 12 m. Główna nitka toru liczy 3636 m i składa się z 15 zakrętów – 9 prawych i 6 lewych. Prosta startowa licząca 560 metrów ma szerokość 15 metrów. Najdłuższa prosta liczy 730 metrów. Tor zabezpieczony jest barierami energochłonnymi oraz pułapkami żwirowymi.

Obiekt wyposażony jest w precyzyjny pomiar czasu, a w skład infrastruktury wchodzi między innymi hangar lotniczy o powierzchni 1600 m2, hala namiotowa oraz dwie sale szkoleniowe, zaplecze kuchenne i sanitarne oraz wyposażony warsztat z kanałem rewizyjnym.

Tor Poznań
To największy i najbardziej znany tor w Polsce. Na miejscu znajduje się tor samochodowy o długości 4083 m i szerokości 12 m oraz tor kartingowy o długości 1509 m i szerokości 12 m. Ten pierwszy posiada 14 zakrętów, 11 prostych odcinków, a jego najdłuższa prosta ma 560 m. Kierunek jazdy zgodny jest ze wskazówkami zegara.

Obiekt powstał w 1977 roku na miejscu poligonu wojskowego. Podczas budowy wykorzystano również stare i nieużywane drogi startowe lotniska Ławica.

Tor Toruń
MotoPark znajduje się na 20-hektarowym terenie, a na jego torze rozgrywane są między innymi wyścigi, zawody w drifcie oraz szkolenia. Na miejscu znajduje się również multimedialnie wyposażona sala wykładowa i biuro obsługi.

Asfaltowy tor wyścigowy ma długość 1000 m, a podczas szkolenia do dyspozycji uczestników przygotowano 6 płyt poślizgowych. Dodatkowo kierowcy mogą skorzystać z toru motocyklowego do supercrossu i motorcrossu, restauracji i placu do nauki jazdy samochodem.

Tor Łódź
Ten nowoczesny obiekt daje możliwość bezpiecznej jazdy kierowcom samochodów osobowych, motocykli oraz gokartów. Składa się z 1,5 km nitki o szerokości od 8 do 12 metrów. Trasa toru ma siedemnaście zakrętów z opcją zraszania wodą i różnicą poziomów 6,5 m. W skład infrastruktury wchodzą dwie płyty poślizgowe, budynek z salą konferencyjną i kawiarnia. Na miejscu świadczone są usługi w postaci szkoleń z zakresu poprawy techniki i bezpieczeństwa jazdy. Więcej o torze Łódź tutaj.

Tor Mikołajki
Został oddany do użytku w 2009 roku i zlokalizowany jest w Mikołajkach na terenie o powierzchni 15 hektarów. Powstał specjalnie z myślą o Rajdzie Polski, który właśnie w 2009 roku został włączony do cyklu WRC. Na miejscu znajduje się również baza noclegowa.

Tor o nawierzchni szutrowej zaprojektowany w podwójnej konfiguracji, umożliwiający równoczesny przejazd dwóch samochodów. Podczas Rajdu Polski na Torze Mikołajki rozgrywany jest Super Odcinek Specjalny, transmitowany „na żywo” w telewizji.

Motopark Ułęż
Obiekt znajduje się około 100 km od Warszawy i do dyspozycji odwiedzających oddano tor szkoleniowy, tor do jazdy off-road oraz tor dla motocykli. Dodatkowo na terenie motoparku można znaleźć bazę szkoleniową z profesjonalnymi instruktorami oraz zaplecze gastronomiczne.

Tor składa się z pasa głównego o wymiarach 1500×30 m oraz pasa bocznego o wymiarach 1500×15 m. Na miejscu znajduje się również płyta slalomowa, którą można dowolnie konfigurować oraz trzy płyty poślizgowe. Nawierzchnia jest betonowa, a długość toru to 2500 m. Najdłuższa prosta ma około pół kilometra długości.

Lotnisko Biała Podlaska
Tor znajduje się na byłym lotnisku, które w swoim czasie było jedną z większych baz wojskowych w Polsce – nie tylko pod względem powierzchni, ale również pod względem liczby znajdujących się tam maszyn. Ciekawostką jest fakt, że po zamknięciu obiektu pojawiło się wiele pomysłów na zagospodarowanie terenu. Jednym z nich było stworzenie tu niewielkiego ośrodka z torem Formuły 1 – okazało się to jednak mrzonką, której celem była wycinka lasów.

Obiekt ten ma jeden z najdłuższych pasów startowych w Polsce i znajduje się terenie o powierzchni ponad 300 hektarów. W zależności od konfiguracji do dyspozycji kierowców jest trasa o długości od 2000 do 3300 m o nawierzchni betonowej, asfaltowej i szutrowej. Dodatkowo na miejscu znajduje się tor treningowo – szkoleniowy o długości około 2200 m i szerokości nitki około 12-16 m.

Motopark Kraków
Jego zaletą są nie tylko płyty poślizgowe czy zadaszone miejsca postojowe, ale także budynek z salami wykładowymi, recepcją i zapleczem socjalnym oraz główną salą prezentacyjną o powierzchni 400 metrów kw. Pomysłodawcą i inicjatorem powstania Moto Parku Kraków jest Michał Kościuszko, kierowca rajdowy, wicemistrz Świata Junior WRC, który na terenie obiektu prowadzi także swoją autorską Szkołę Jazdy Michała Kościuszko. Tor znajdujący się na terenie Moto Parku Kraków ma w zależności od konfiguracji nitki od 800 do 1200 metrów długości oraz trzy płyty poślizgowe, w tym jedną unikalną, o kształcie litery „S”. Z kolei pyta poślizgowa prostokątna wyposażona jest w specjalistyczne kurtyny wodne.

Tor Pixers Ring
Nieczynne lotnisko w Krzywej otrzymało drugie życie. Powstał tu 2-kilometrowy odcinek do szybkiej jazdy samochodami i motocyklami. Tor Pixers Ring to jedyne takie miejsce na Dolnym Śląsku i jedno z nielicznych w Polsce, na których fani szybkich samochodów i motocykli będą mogli rozgrzać silniki do czerwoności.

Ponadto są jeszcze:
– Tor gokartowy Awix w Toruniu,
ODTJ Autodrom Pomorze, odrębny tor dla gokartów i quadów w miejscowości Pszczółki,
– Motopark Koszalin,
– Kartodrom Bydgoszcz,
– Tor Radom,
– ODTJ Lublin,
– ODTJ Gostyń,
– Sobiesław Zasada Centrum, Bednary pod Poznaniem,
DriveLand Polska, ośrodek doskonalenia techniki jazdy, w miejscowości Słabomierz w gm. Radziejowice,
Tor Offroad pod Warszawą.

Powstają:
1. POLONIA RACING PARK lub POLONIA RING – nowy obiekt na mapie torów wyścigowych i centrów badań motoryzacyjnych, ma powstać na obszarze ponad 30 ha przy samej autostradzie A4 w miejscowości Gogolin. Po 4 latach starań udało się inwestorowi uzyskać wszystkie niezbędne pozwolenia środowiskowe i budowlane. Sa plany na pozyskanie homologacji FIA.

2. Tor Perettimotorsport, projekt budowy pierwszego w Małopolsce toru wyścigowego, w miejscowości Podolany k. Krakowa, z docelową prostą przekraczającą 1 kilometr na 1 etapie budowy. Za projektem najprawdopodobniej stoi inwestorka – kobieta.

Najnowsze

Motocykle, pokazy lotnicze, gwiazdy sportu – Red Bull 111 Megawatt w ten weekend

Tylko kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia największych zawodów motocyklowego enduro w tej części Europy - Red Bull 111 Megawatt. Emocji zarówno uczestnikom jak i kibicom dostarczy nie tylko rywalizacja na „księżycowej” trasie, ale także ekstremalne podniebne show.

W weekend 9-10 września, nad terenem Kopalni PGE Bełchatów pokaz akrobacji lotniczych dadzą: Maria Muś (śmigłowiec Bolkow) oraz Łukasz Czepiela (Edge 540). Czepiela zachwycił ostatnio szerszą publiczność, przelatując w Warszawie pod trzema mostami, malując nisko nad lustrem Wisły biało-czerwoną flagę. W Kleszczowie będzie można go zobaczyć czterokrotnie, a to tylko część dodatkowych atrakcji czekających na kibiców i zawodników.

Na wszystkich płaszczyznach weekend (9-10 września) zapowiada się rekordowo. W tym roku organizatorzy zwiększyli limit miejsc i wystartować może nawet 1200 zawodników. Pierwsze 600 miejsc zapełnione zostało w 12 minut. Zgłoszenia cały czas napływają, a na liście zawodników widnieje na ten moment ponad 900 nazwisk z całego świata.

Wśród nich znajduje się elita hard enduro, profesjonalni motocykliści i wielu (nie)zwykłych bohaterów. Jestem dyrektorem marketingu, czyli tzw. szczurkiem biurowym w korporacji. Red Bull 111 Megawatt jest na mojej „bucket list” i postanowiłem sobie, że muszę tam wystartować przed 40-tką – oznajmia jeden z debiutantów, Janusz Mitko.

Dla 17-letniego ucznia technikum hotelarskiego Franka Dubaniowskiego będzie to kolejny start w zawodach: chcę się zrehabilitować za zeszłoroczny start. Zabrakło mi wtedy 15 miejsc do finałowej 500-tki, więc teraz mam zamiar już się zakwalifikować.

Mam nadzieję, że moi przełożeni będą wyrozumiali i dostanę te kilka dni wolnego, żebym mógł się kolejny raz sprawdzić – wyjaśnia Jacek Siciński, zawodowy żołnierz.

Na Red Bull 111 Megawatt jadę, bo jest to mega wyzwanie, mega doświadczenie, mega lekcja i najlepsza impreza hard enduro. Rodzina będzie mnie dopingowała – mówi roześmiany Artur Serafin, strażak z Olsztyna.

W sobotę (9 września) odbędą się kwalifikacje, a w niedzielę (10 września) wielki finał Red Bull 111 Megawatt, w którym wystartuje najszybsza 500-setka zawodników. Imprezy nie mogą się już doczekać zarówno uczestnicy, jak i kibice. A na nich poza emocjonującymi zawodami czeka ogrom motoryzacyjnych atrakcji m.in.: niecodzienny wyścig gwiazd, sesje z autografami, konkursy w miasteczku zawodów, przejazdy testowe motocyklami i quadami, skoki na bungee i…

Pokaz lotniczy Łukasza Czepieli w samolocie Edge 540 i Marii Muś w specjalnym śmigłowcu akrobacyjnym – Bolkow. Podniebne akrobacje ozdobią weekend czterokrotnie, tak aby każdy kibic wybierający się do Kleszczowa miał szansę je zobaczyć. Łukasz to, co potrafi udowodnił już podczas ubiegłorocznych zawodów w Kopalni PGE oraz 2 maja, przelatując pod trzema warszawskimi mostami i „malując” w przestworzach biało-czerwoną flagę. Razem z Martinem Sonką (jednym z najlepszych pilotów Red Bull Air Race) celebrował  w ten sposób Dzień Flagi Rzeczypospolitej Polskiej.

Wstęp dla kibiców na teren Red Bull 111 Megawatt jest darmowy, a podróż samochodem zajmuje: z Warszawy (2h), Częstochowy (1h), Łodzi (50 minut).

RAMOWY HARMONOGRAM RED BULL 111 MEGAWATT

SOBOTA | 9 WRZEŚNIA 2017

  • 10:00 Start kwalifikacji
  • 11:00 Otwarcie terenu imprezy
  • 12:30 Pokaz akrobacji lotniczych – Łukasz Czepiela samolot Edge + Maria Muś, helikopter Bolkov
  • 14:00 Prezentacja czołowych zawodników
  • 14:30 Pokaz akrobacji lotniczych

– Łukasz Czepiela, samolot Edge

  • 15:00 Wyścigi pokazowe gwiazd sportu
  • 16:00 Pokaz akrobacji lotniczych

– Łukasz Czepiela, samolot Edge

  • 18:00 Przewidywane zakończenie
  •  
  • 19:00 Zamknięcie terenu imprezy

NIEDZIELA | 10 WRZEŚNIA 2017

  • 11:00 Otwarcie terenu imprezy
  • 12:30 Pokaz akrobacji lotniczych – Łukasz Czepiela samolot Edge + Maria Muś, helikopter Bolkov
  • 13:11 START WYŚCIGU FINAŁOWEGO
  • 14:30 Pokaz akrobacji lotniczych

– Łukasz Czepiela, samolot Edge

  • 16:00 Pokaz akrobacji lotniczych

– Łukasz Czepiela, samolot Edge

  • 16:15 Ceremonia wręczenia nagród w Wyścigu Finałowym
  • 17:11 Zakończenie Wyścigu Finałowego
  • 18:00 Zakończenie imprezy
  • 19:00 Zamknięcie terenu imprezy

Najnowsze