Kajetan Kajetanowicz w nowej roli

Kajetan Kajetanowicz, dwukrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych, zadebiutuje w nowej roli: aktora telewizyjnego. Wystąpi w popularnym serialu „M jak Miłość”. Emisja odcinka z udziałem najlepszego polskiego kierowcy rajdowego już na początku września.

O szczegółach występu Kajetana opowiada Karolina Baranowska z działu PR MTL Maxfilm:

„W jednym z wątków „M jak miłość” bohaterka grana przez Katarzynę Cichopek będzie wkrótce przeprowadzać dla radia serię wywiadów ze sportowcami. Scenarzyści serialu zaproponowali, by jednym z nich był kierowca rajdowy, a akcja przeniosła się w ciekawą scenerię – na tor kartingowy. Produkcja zasięgnęła opinii u znawców polskiego świata rajdowego i zdecydowała się powierzyć rolę Kajetanowi Kajetanowiczowi, głównie ze względu na jego osiągnięcia, wizerunek sportowca fair play oraz zaangażowanie w pomoc chorym dzieciom czy aktywne uczestnictwo w akcjach takich jak WOŚP”.

Kajetan Kajetanowicz
fot. materiały zawodnika

A tak swój filmowy debiut skomentował sam sportowiec:

„Nigdy nie podejrzewałem, że dobre wyniki na trasach rajdów mogą przynieść rolę w serialu telewizyjnym. Z przyjemnością przyjąłem propozycję producentów „M jak Miłość”, bo zawsze byłem ciekaw, jak działają różne rzeczy, czy to zegarek, silnik czy rakieta, a teraz mogłem zobaczyć, jak wygląda produkcja serialu. Na początku na planie czułem się jak kibic rajdowy w strefie serwisowej, dużo ruchu, każdy coś robi, nie do końca wiadomo co się dzieje, słowem: chaos – ale tylko na pierwszy rzut oka. (…) Mam nadzieję, że dobrze się spisałem. Po tym doświadczeniu utwierdziłem się w przekonaniu, że profesjonalny, zgrany zespół ludzi to podstawa sukcesu, zarówno w rajdach, jak i świecie show biznesu” – mówi Kajetan Kajetanowicz.

Aż chciałoby się zanucić…

Najnowsze

Wizyta w muzeum Lamborghini: wrażenia naszej czytelniczki

Trwa majówka. Spędzamy ją we Włoszech, w słonecznej Anconie. Właśnie zjedliśmy śniadanie i zastanawiamy się nad planami na resztę dnia. Pojawia się temat muzeum Lamborghini.

Oczywiście już wcześniej rozmawialiśmy na temat muzeum Lamborghini, ale myśleliśmy o tym, by o nie zahaczyć w drodze powrotnej. Powrót jednak planujemy na sobotę, a wtedy muzeum będzie, jak się okazuje, nieczynne.

Szybka akcja, sprawdzenie odległości – to tylko 250 km w jedna stronę, tak więc pakujemy się do samochodu i w drogę.  

Kierunek Bolonia i Sant’Agata. Piękne słońce, fajne plany i całkiem ciekawa perspektywa na popołudnie – czego chcieć więcej?

Taki widok raduje serce każdego wielbiciela motoryzacji
fot. Diana Prietz

Minęliśmy Bolonię. Jeszcze kawałek i dojeżdżamy do Sant’Agata. Szukamy – a przed nami  czerwono-perłowy Aventador. Przejechał i zniknął, ale ten odgłos silnika! Od razu podskoczyło ciśnienie, ogarnęło nas podniecenie. Gdzie jest fabryka, gdzie to muzeum? Już chcemy tam być!

W końcu – znaleźliśmy. Oczy mamy już jak pięciozłotówki. Przed budynkiem dwie śliczne zabaweczki – zielona i pomarańczowa. Aż chce się dotknąć i pogłaskać.

Uśmiech nie schodzi nam z twarzy. Wchodzimy, oczywiście wejście płatne, i bardzo miła pani wyjątkowo mówiąca po angielsku (bo jakoś Włosi nie lubią wypowiadać się w innych językach oprócz własnego) prosi nas o podanie kraju, z jakiego przyjechaliśmy. Jak na jeden dzień, to lista dość pokaźna – goście z różnych zakątków Europy…  czyżby tacy sami maniacy motoryzacyjni jak my?

Chwytamy w dłonie aparat, telefon, wszystko, co tylko jest w stanie zrobić zdjęcia, i zaczynamy.

Już na początku mieliśmy dylemat – oglądać zabaweczki począwszy od parteru czy od piętra wyżej. Dylemat rozwiązała za nas wycieczka nastolatków, która zwaliła się na parter. Nie chcieliśmy im przeszkadzać, więc zaczęliśmy od piętra…

A tam przedstawiciele F1 – Lambo F1 i Lola Larousse LC 89 F1. To dla mnie pierwszy raz, kiedy takie okazy widzę z bliska. Mogę sobie wyobrazić kierowców na torze, to, jak mało mają miejsca, jakie drobne ruchy muszą wykonywać przy skrętach kierownicą. Cały przejazd na torze  musiał być wykonywany z ogromną precyzją i wyćwiczeniem. Także od razu rzuca się w oczy to, jakie te bolidy mają niskie zawieszenie. Zastanawiam się, czy którakolwiek warszawska ulica pozwoliłaby na to, by takim autem rozwinąć „odpowiednią” prędkość.

Lamborghini Diablo
fot. Diana Prietz

Obok pomarańczowy Diablo GT2 oklejony logo Pirelli. Za czasów dzieciństwa bawiłam się takimi resorakami  Lamborghini Diablo!  Tuż za nim policyjne Gallardo. Robi wrażenie, a jakie by robił gdyby pokazał się na polskich ulicach!

Rozglądam się dookoła. Muzeum stworzone z klasą, świetnym pomysłem. Niby prostota, chłód, cisza, niewielki lokal – ale jest tu dusza. Nawet żółciutkie cacko powieszone na ścianie i silniki stojące pośród samochodowych eksponatów – wszystko to oddaje charakter marki. Czuć tu historię, dumną, nieprzeciętną, nieokiełznaną.  Sportową pasję z klasą i miłością. Każda nazwa kolejnego  modelu auta  udowadnia, że Lamborghini to nie tylko bryła i silnik. To auto z duszą i imieniem pobudzającym wyobraźnię.

W muzeum widzieliśmy praktycznie wszystkie modele, te obecne, najnowsze dzieła i te kultowe, odziane w historię. Każdy z nich jest wyjątkowy: pierwsze dzieła  Ferruccio Elio Arturo Lamborghini, jak Miura, Islero, Espada, Jarema. Także  różowe Zagato „Kanto”, Urracco, Jelpa, Concept S, carbonowy Reventon, Diablo czy Gallardo. SUV Lamborghini LM002 czy odpowiedź Lambo na Porsche Panamera – EstoQue.

Szkoda, że nie można wsiąść…
fot. Diana Prietz

Szkoda tylko, że nie mogliśmy otworzyć drzwi, wsiąść do środka aut – poczuć się jak ktoś ważny, niebanalny.

Z muzeum wynieśliśmy prawie 300 zdjęć. Sfotografowaliśmy szczegóły, każdy element, który został dopracowany ze starannością, lusterka, wnętrza, lotki, spojlery, dosłownie wszystko. Również silniki. Ich dźwięku się nie zapomina. Po naszej wizycie w muzeum w Sant’Agata utwierdziliśmy się w przekonaniu, które dziecko pana Ferruccio jest naszym faworytem. Piękne pomarańczowe cudeńko – Lamborghini Gallardo Spyder!

Będąc we Włoszech grzechem byłoby nie zobaczyć tego miejsca. Tu żyje legenda.

Najnowsze

Przyszłość w zasięgu palca

Zastanawialiście się kiedyś, co mogą oferować samochody w niedalekiej przyszłości? Już dziś możemy poznać jeden z konceptów zagospodarowania ich wnętrza.

„Przyszłość to dziś” – mówią twórcy z przedsiębiorstwa Magna, których celem jest umożliwienie kierowcy sterowania funkcjami samochodu tylko i wyłącznie opuszkami palców.
Interfejs, nazwany przez pomysłodawców „Intelligence Surface Technology”, ma za zadanie integrację rewolucyjnych rozwiązań Magny z elektroniką smartfona.
Za priorytet firma uznaje stworzenie trójwymiarowej, dotykowej powłoki zastępującej przyciski, włączniki czy przełączniki.

fot. wardsauto.com

„Touchskin” ma przypominać w użytkowaniu komputerową mysz, dzięki której kierowca będzie mógł operować wszystkimi funkcjami samochodu poprzez dotyk.

Według producentów, taki sposób jest najbardziej naturalnym przejawem współpracy człowieka z maszyną.
„Możliwości są nieskończone” – mówi Mike West, menedżer projektu.

Jak to działa?

Najnowsze

Opel i Mercedes wzbudzają zaufanie Polaków

Badanie  European Trusted Brands 2012 wskazuje, że Polacy, jeżeli chodzi o samochody, ufają najbardziej markom Opel i Mercedes. Największym uznaniem w gronie stacji benzynowej cieszą się natomiast Orlen i Lotos.

Marka Opel cieszy się zaufaniem Polaków
fot. Opel

Badanie zostało przeprowadzone pod nadzorem wydawnictwa Reader’s Digest – to już dwunasta edycja tej ankiety, badającej preferencje Europejczyków.

W Polsce Złote Godło w kategorii „samochód” zdobył Opel, wyprzedzając zeszłorocznego laureata – Volkswagena. Markę Opel jako godną zaufania wskazało niemal 13 proc. ankietowanych. Kryształowe Godło przypadło marce Mercedes, którą badani szczególnie wysoko ocenili za jakość, zrozumienie potrzeb klienta i społeczną odpowiedzialność. Nieco Jednocześnie wyniki badania European Trusted Brands 2012 pokazały, że Polacy są szczególnie nieufni wobec sprzedawców samochodów, jedynie 16% polskich respondentów zadeklarowało, iż ufa przedstawicielom tego zawodu.

Wśród stacji benzynowych króluje marka Orlen (Złote Godło), którą jako godną zaufania wskazała niemal połowa respondentów. Lotos to tegoroczny zdobywca Kryształowego Godła. Wyróżnienie to otrzymał dzięki bardzo wysokim ocenom za jakość, wizerunek, zrozumienie potrzeb klienta oraz społeczną odpowiedzialność.

Najnowsze

Autotraper Junior Akademia – dzieci bezpieczniejsze na drodze

Na polskich ulicach ginie w wypadkach dziesięciokrotnie więcej dzieci, niż w Holandii, Szwecji czy Norwegii i pięciokrotnie więcej niż w Wielkiej Brytanii. Firma Autotraper rusza z innowacyjnym programem edukacyjnym dla dzieci w wieku 3-8 lat, który ma szanse obniżyć te przerażające statystyki.

Warsztaty są oparte o certyfikowany program nauczania czeskiej szkoły bezpiecznej jazdy Libros. Działania edukacyjne są wpisane w europejski „Save our lives” – kompleksową strategię bezpieczeństwa ruchu drogowego dla Europy Centralnej.

fot. Moto Target

Nauka  przebiega w formie zabawy i jest związana ze spektaklem teatralnym  oraz zabawami połączonymi ze wspólnym śpiewaniem piosenek i rozwiązywaniem prostych tematycznych testów i rebusów. Aktorzy, odgrywając sceny, wprowadzają dzieci w świat przepisów ruchu drogowego i odpowiednich zachowań.

Szkoleniu towarzyszy odpowiednio przygotowana książka z ćwiczeniami, utrwalająca wiedzę. Na samym końcu na uczestników Akademii czeka mobilne miasteczko drogowe – ulice, znaki, sygnalizatory świetlne i przejścia dla pieszych. Dzieci poruszają się po miasteczku w bezpiecznych, elektrycznych samochodach, imitujących pojazdy marki Jeep. Takie rozwiązanie przekonuje małych uczestników i pobudza ich wyobraźnię, jednocześnie pomagając zapamiętać zdobyte wiadomości.

fot. Moto Target

Program dydaktyczny Autotrapera ma charakter kampanii społecznej. Firma stawia sobie za cel dotarcie do szkół i przedszkoli, firm eventowych i lokalnych przedstawicieli władzy samorządowej w celu promowania proponowanych rozwiązań.

fot. Moto Target

Pierwsza odsłona miała miejsce na Car Show 2012 w łódzkim centrum kulturalno – handlowym Manufaktura.

Najnowsze