Kacper Wróblewski z ORLEN Team kończy Rajd Nadwiślański z 9 lokatą!

Zakończył się Rajd Nadwiślański, druga runda tegorocznych mistrzostw Polski w rajdach samochodowych. Impreza z bazą w Puławach była debiutem Kacpra Wróblewskiego w barwach ORLEN Team, a także pierwszym startem 27-letniego kierowcy w samochodzie klasy R5 - Hyundaiu i20. Zapraszamy do obejrzenia niezwykłych zdjęć Kaji Wróblewskiej!

Już od samego początku rywalizacji Wróblewski prezentował dobrą formę i szybkie, nie tylko jak na debiutanta, tempo. Na specyficznych, miejscami bardzo śliskich asfaltowych oesach na południe  od Puław, notował czasy na podium klasyfikacji generalnej. W efekcie po dwóch pierwszych próbach załoga Wróblewski/Szeja zajmowała trzecie miejsce.

Trasy w województwie lubelskim wiodą jednak nie tylko po asfalcie. Nie brakuje łączników szutrowych, a także partii biegnących po nierównych, betonowych płytach.

Właśnie na takim fragmencie w samochodzie załogi ORLEN Team uszkodzeniu uległa jedna z felg. Pech chciał, że był to najdłuższy w rajdzie, ponad 27-kilometrowy odcinek: Wilków. 

Jestem niesamowicie zadowolony i dumny z awansu sportowego, jakiego dokonałem wspólnie ORLEN Team. Cieszę się też, że pierwsze rajdowe kilometry w samochodzie R5, były nie tylko przyjemne i efektowne, ale także efektywne, bo stać nas było na walkę o czołowe czasy. Jednak z drugiej strony wiem, że nasze miejsce byłoby znacznie lepsze, gdyby niepęknięta felga. To jest jednak element tego sportu, a żadne rozczarowanie nie osłabia mojego zaangażowania i determinacji w dążeniu do celu. Mam sporo przemyśleń, pomysłów i gdybym mógł to od razu, już teraz, wystartowałbym w Rajdzie Polski, żeby sprawdzić ile jeszcze możemy przyspieszyć – powiedział Kacper Wróblewski, zawodnik ORLEN Team. 

By zminimalizować straty z jazdy po awarii Wróblewski z Szeją musieli się zatrzymać i zmienić koło. Na kolejnych trzech próbach sportowych Kacper i Marcin zabrali się do odrabiania strat. Udało się. Przeskoczyli cztery pozycje i uplasowali się w czołowej dziesiątce rajdu.

Przed nimi kolejny start: PZM 76. Rajd Polski. Ściganie na spektakularnych mazurskich szutrach będzie trzecią rundą RSMP 2019, a także czwartą odsłoną walki w Rajdowych Mistrzostwach Europy.

Klasyfikacja końcowa Rajdu Nadwiślańskiego 2019 – II runda RSMP 2019

1. Tomasz Kasperczyk/Damian Syty (Ford Fiesta R5) 
2. Mikołaj Marczyk/Szymon Gospodarczyk (Skoda Fabia R5)
3. Marcin Słobodzian/Kamil Kozdroń (Ford Fiesta R5) +50,
4. Łukasz Byśkiniewicz/Zbigniew Cieślar (Hyundai i20 R5) 
5. Jarosław Kołtun/Ireneusz Pleskot (Ford Fiesta R5) 
6. Daniel Chwist/Kamil Heller (Hyundai i20 R5)
7. Łukasz Kabaciński/Michał Kuśnierz (Ford Fiesta Proto)
8. Tomasz Zbroja/Jakub Wróbel (Citroen DS3)
9. Kacper Wróblewski/Marcin Szeja (Hyundai i20 R5)
10. Łukasz Kotarba/Tomasz Kotarba (Citroen C3 R5)

Najnowsze

Tragiczny start na wyspie Man. Nie żyje Daley Mathison

Dla Daleya Mathisona to był ostatni wyścig w życiu. Zginął w wyścigu klasy Superbike otwierającym tegoroczną rywalizację na owianej złą sławą wyspie Man. Mathison miał 27 lat.

Na wyspie Man rozpoczęła się seria tegorocznych wyścigów Isle of Man Tourist Trophy, które uznawane są za jedne z najtrudniejszych i najbardziej niebezpiecznych. Nie bez powodu ta wyspa i wyścigi są owiane złą sławą. 

Już w pierwszym wyścigu klasy Superbike doszło do fatalnego wypadku, niestety Daley Mathison zmarł. Wypadek Mathisona sprawił, że sędziowie musieli wywiesić czerwoną flagę po dwóch okrążeniach, mimo, że wyścig był zaplanowany na cztery.

„Ubolewamy, ze 27-letni Daley Mathison stracił życie wskutek wypadku w wyścigu Superbike na wyspie Man. Zdarzenie miało miejsce w Snugborough, na drugiej mili trzeciego okrążenia. Daley był doświadczonym zawodnikiem i wystąpił w 19 wyścigach. W swoim debiucie w Grand Prix Manx zajął piąte miejsce” – takie słowa opublikowali w oświadczeniu organizatorzy TT. 

Brytyjczyk miał spore doświadczenie w wyścigach ulicznych. Debiutował w roku 2013 podczas Grand Prix Manx. Zapowiadał się wówczas, jako zdeterminowany zawodnik. Najlepszy wynik uzyskał w ubiegłorocznym wyścigu klasy Superstock, ukończył go na jedenastym miejscu ze średnią prędkością 128,054 mil na godzinę.

Najnowsze

Volvo i POC sprawdzą wytrzymałość kasków rowerzystów!

Volvo Cars chce zredukować ilość wypadków drogowych do zera, która obejmuje także pieszych i rowerzystów wokół pojazdu. Mają im zapobiegać kolejne aktywne technologie bezpieczeństwa. Przeprowadzi wraz z POC pierwsze testy zderzeniowe samochodów i rowerów!

Dwie szwedzkie firmy: Volvo Cars i POC przeprowadzą pierwsze na świecie bardzo zaawansowane testy zderzeniowe z udziałem rowerów, aut i kasków rowerowych. Ten projekt ma na celu lepszą ochronę rowerzystów, których akcesoria były dotąd testowane za pomocą dość prymitywnych metod.

Volvo od kilku lat wyposaża swoje samochody w system wykrywania rowerzystów połączony z funkcją automatycznego hamowania w sytuacji kolizyjnej. Samochody Volvo są wyposażone w kamery i radary, które wykrywają m.in. rowerzystów. Najpierw system ostrzega kierowcę o ryzyku potrącenia rowerzysty, ale jeśli kolizja wydaje się nieunikniona, pojazd samoczynnie zahamuje przez takim obiektem. Samochody Volvo podobnie reagują, jeśli wykryją ryzyko kolizji z pieszymi.

Nowy rodzaj testów zderzeniowych będzie przeprowadzany z centrum bezpieczeństwa Volvo w Goeteborgu, które jest jednym z najnowocześniejszych tego typu centrów na świecie. Te badania pozwolą stworzyć długofalową strategię lepszej ochrony rowerzystów. Będzie to także cenna lekcja dla Volvo, które ma zamiar w dalszym ciągu udoskonalać swoje aktywne systemy bezpieczeństwa, w tym Cyclist Detection.

Podczas testów zderzeniowych, manekiny zwane crash test dummies, będą miały na głowach kaski rowerowe POC. Następnie zostaną umieszczone na stanowisku badawczym i wykonana zostanie seria zderzeń z samochodem, z różnych stron, pod wieloma różnymi kątami tak, by głowa manekina uderzała w różne części maski auta. Zmieniana będzie także prędkość zderzenia, aby zebrać bogatą bazę pomiarów. Będą też przygotowane badania porównawcze obrażeń, jakie rowerzysta odnosi w chwili zderzenia gdy nosi kask i gdy go nie ma.

Volvo i POC prezentują nowe, rewolucyjne podejście do tego tematu. Dotychczasowe badania kasków rowerowych były bardzo prymitywne. Polegały na upuszczaniu ich z różnej wysokości na płaską powierzchnię, albo na powierzchnię o pewnym nachyleniu. Producenci kasków nie brali pod uwagę kształtu samochodu oraz wielu innych zmiennych czynników, które da się zaobserwować podczas realistycznego i profesjonalnego testu zderzeniowego. Wspólny projekt Volvo i POC ma szansę znacząco przyspieszyć prace nad skuteczną i bardziej efektywną ochroną rowerzystów.

Poprzez nowe rozwiązania inżynierowie Volvo chronią także osoby wokół auta – czyli pieszych i rowerzystów. W sytuacjach krytycznych, system pojazdu sam podejmuje awaryjne hamowanie. System wykrywania pieszych wprowadzono do Volvo w 2010 roku, a system ochrony rowerzystów – trzy lata później. Obie technologie są standardem we wszystkich samochodach Volvo w ramach pakietu City Safety i przyczyniły się do poprawy ogólnego bezpieczeństwa ruchu.


 
We wcześniejszej współpracy Volvo Cars i POC te dwie firmy pracowały nad projektem pilotażowym, w którym kaski rowerowe komunikowały się z systemami aut, aby również zmniejszyć ryzyko wypadku.

Najnowsze

Brakuje kierowców. Jaka jest przyszłość transportu drogowego?

Według Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) deficyt kierowców może sięgnąć nawet 40 proc., a 21 proc. stanowisk pracy w Europie jest nieobsadzonych. Brakuje młodych rąk do pracy, a 80 proc. transportu towarów odbywa się poprzez przewozy drogowe, kto będzie jeździł w Europie za dziesięć lat?

Polska jest potentatem na rynkach europejskich w branży TSL. W 2016 roku rodzimi przewoźnicy osiągnęli 25 proc. udziału w obszarze przewozów między krajami europejskimi, zaś w samej Polsce transport międzynarodowy wygenerował ponad 5,1 proc. PKB. Jednak tak korzystna sytuacja polskich firm transportowych nie jest równoznaczna z brakiem problemów w sektorze. Największym zagrożeniem dla tej branży jest niedobór wykwalifikowanych pracowników. Zgodnie z raportem PwC „Rynek pracy kierowców w Polsce” szacowany niedobór kierowców na rynku polskim w 2016 roku wynosił 100-110 tys. osób.

Warto zwrócić uwagę na to, jakie straty ponosi przewoźnik w sytuacji, gdy nie ma kto jeździć – koszt nawet jednodniowego przestoju samochodu ciężarowego może sięgać 650 EUR.

Zgodnie z danymi Generalnej Dyrekcji Ruchu Drogowego w Hiszpanii 72 proc. pracujących w charakterze zawodowego kierowcy ma więcej niż 50 lat! The Sun w styczniu 2018 alarmował swoich czytelników, że deficyt kierowców zawodowych w Wielkiej Brytanii zwiększa się aż o 50 osób dziennie.Według najnowszego raportu Międzynarodowej Unii Transportu Drogowego (IRU) średni wiek pracowników tej grupy zawodowej w UE wynosi 44 lata. Brytyjscy truckerzy mają średnio 55 lat! Zaś w Niemczech w ciągu najbliższych pięciu lat z zawodu odejdzie aż 66 proc. kierowców. Obecnie brakuje tam około 45 000 pracowników z uprawnieniami do prowadzenia ciężarówki – dla określenia skali problemu warto również zwrócić uwagę, że takie dokumenty rocznie zyskuje tam ok. 2000 osób. Ponadto Dania, Szwecja i Norwegia zgłaszają deficyty odpowiednio 2500, 5000, 3000 kierujących. 

Polska także zmienia przepisy, by zwiększyć ilość potencjalnych kandydatów do pracy za kółkiem.  Ważnym krokiem jest przywrócenie do szkół zawodowych kierunku kierowca-mechanik. W październiku ubiegłego roku wprowadzono zmianę ustawy o kierujących pojazdami, w myśl której całkowity lub częściowy ubytek słuchu nie jest przeciwwskazaniem do uzyskania uprawnień kierowania pojazdami.

Pod koniec 2018 roku Unia Europejska zadeklarowała wielomilionowe inwestycje w infrastrukturę parkingową tak, by na terenie Wspólnoty powstało ok. 100 tys. nowych i przede wszystkim – bezpiecznych miejsc parkingowych dla ciężarówek.

Najnowsze

ŠKODA wkracza w erę elektromobilności – pierwszy elektryczny model!

Zeroemisyjne, zwinne i przestronne auto powstało z myślą o komfortowym poruszaniu się po miastach. Czy ten model znajdzie swoich zwolenników? Kiedy będzie dostępny w Polsce?

Pierwszy bezemisyjny samochód w 124-letniej historii marki jest napędzany wyłącznie silnikiem elektrycznym o mocy 61 kW. Auto zostało wyposażone w akumulator litowo-jonowy o pojemności 36,8 kWh umożliwiający zasięg do 265 km w cyklu WLTP. Pierwszy w pełni elektryczny model ŠKODY będzie dostępny w Polsce na początku 2020 roku.

Pomimo kompaktowych wymiarów: 3 597 mm długości i 1 645 mm szerokości, ŠKODA CITIGO E iV oferuje przestronne, czteroosobowe wnętrze z bagażnikiem o pojemności 250 l, który można zwiększyć do 923 l po złożeniu tylnych siedzeń.

Pierwsza elektryczna ŠKODA różni się wizualnie od modeli CITIGO z napędem konwencjonalnym. Z przodu samochód wyróżnia przeprojektowany zderzak i atrapa chłodnicy w kolorze nadwozia. CITIGO E IV jest standardowo wyposażony w światła przeciwmgielne i światła do jazdy dziennej LED. Kierunkowskazy są zintegrowane z obudowami lusterek bocznych w kolorze czarnym lub w kolorze nadwozia. Podobnie jak w przypadku pozostałych nowych modeli na pokrywie bagażnika umieszczona jest nazwa marki ŠKODA pisana drukowanymi literami. Z zewnątrz CITIGO E można również rozpoznać po emblematach CITIGO E oraz IV umieszczonych z tyłu pojazdu.

ŠKODA CITIGO E IV, ma napęd na przednią oś, posiada silnik o mocy 61 kW, który gwarantuje cichą, płynną i dynamiczną jazdę.  Maksymalny moment obrotowy 210 Nm jest dostępny natychmiast od momentu ruszenia pojazdu. W praktyce oznacza to bardzo dobrą dynamikę i przyspieszenie, które w modelu CITIGO E IV pozwala rozpędzić się od 60 do 100 km/h w ciągu 7,6 sek. oraz od 0 do 100 km/h w ciągu 12,5 s. Maksymalna prędkość pojazdu wynosi natomiast 130 km/h.

Najnowsze