Już niedługo The Distinguished Gentleman’s Ride – charytatywny rajd motocyklowy!

już 28 września w Warszawie (29 września w pozostałych miastach) odbędzie się The Distinguished Gentleman’s Ride (DGR) – charytatywny rajd motocyklowy, mający na celu budowanie świadomości w zakresie potrzeby regularnych badań prostaty i poświęcony tematowi przeciwdziałania fali samobójstw wśród mężczyzn.

Motocykliści i motocyklistki na swoich klasycznych i customowych sprzętach przejadą ulicami ponad 700 miast na całym świecie, by propagować profilaktykę badań w kierunku wykrywania raka prostaty oraz wspierać przeciwdziałanie fali samobójstw wśród mężczyzn.

Dodatkową ideą wydarzenia jest to, by był on dżentelmeński. Uczestnicy ubierają się elegancko, w garnitury/koszule, co przy okazji ma na celu łamanie stereotypów dotyczących motocyklistów. W Polsce DGR zostanie zorganizowany w czterech miastach. W sobotę, 28 września, charytatywny rajd odbędzie się w Warszawie, natomiast 29 września, w niedzielę, wydarzenie zaplanowano w Łodzi, Krakowie, Wrocławiu i Gdańsku.

Udział w DGR jest bezpłatny i polega na rejestracji na stronie https://www.gentlemansride.com/.

Uczestnik podając podstawowe dane oraz informację o marce swojego motocykla tworzy tym samym swój profil. Uzyskuje również dostęp do takich informacji, jak trasa przejazdu oraz godzina i miejsce startu.

Projekt wystartował w 2012 roku w Sydney w Australii. W tym roku The Distinguish Gentleman’s Ride odbędzie się już po raz siódmy. DGR z roku na rok rośnie w siłę. W 2018 roku uczestniczyło w nim około 100 tys. motocyklistów, a samo wydarzenie odbyło się w ponad 100 krajach na całym świecie. Przejazd jest poprzedzony dobrowolną zbiórką funduszy na rzecz walki z rakiem prostaty i realizację programów prewencji samobójstw wśród mężczyzn.

Od ubiegłego roku DGR jest globalnie związany ośmioletnią współpracą z fundacją Movember, która koordynuje międzynarodowe kampanie dotyczące programów zdrowotnych dla mężczyzn, badania naukowe nad rakiem prostaty i działania prewencyjne związane z samobójstwami wśród mężczyzn. Wszystkie środki zgromadzone przez uczestników DGR w danym kraju są przekazywane do regionalnej centrali fundacji. Co roku zwiększa się pula zebranych na szczytny cel pieniędzy – w ubiegłym roku uczestnicy i entuzjaści DGR zebrali ponad 6 mln USD. W tym roku celem jest zbiórka 7 mln USD.

Globalnymi sponsorami wydarzenia są Triumph Motorcycles. Dla uczestników z całego świata z największą ilością zgromadzonych środków przewidzieli oni nagrody. W tym roku nie zabraknie atrakcji dla uczestników DGR Warszawa. Podczas przejazdu motocyklistów ugości Elektrownia Powiśle oraz Targ Śniadaniowy na Żoliborzu. W tym roku pierwszych dwustu przybyłych do Elektrowni Powiśle uczestników, którzy wcześniej dokonali rejestracji, otrzyma prezent od organizatorów.

Niespodzianki przewidziano również za najlepsze stylizacje i dla właścicieli najładniejszych motocykli. Warto pamiętać, że datki na szczytny cel są dobrowolne, a udział w samym wydarzeniu bezpłatny. Najważniejsze jest samo budowanie świadomości problemu, dlatego też serdecznie zachęcamy do udziału motocyklistów i motocyklistki z Polski.

Najnowsze

Elektryczne Porsche Taycan robi wrażenie. Już wiemy, co potrafi!

Porsche zaprezentowało publiczności swój pierwszy w pełni elektryczny samochód sportowy. Spektakularna premiera odbyła się na trzech kontynentach jednocześnie. Czy dzień premiery nowego, elektryka od Porsche wyznacza początek nowej ery? Zobaczcie, co potrafi i jakich cen możemy się spodziewać!

Pierwsze warianty nowej serii modelowej to Taycan Turbo S oraz Taycan Turbo. Oba są najnowocześniejszymi przedstawicielami gamy Porsche E-Performance, a zarazem należą do grona najmocniejszych aut seryjnych, jakie producent sportowych samochodów ma obecnie w swojej ofercie. Słabsze odmiany Porsche Taycan, również z napędem na wszystkie koła, pojawią się jeszcze w tym roku. Pierwszą odmianą, która dołączy do portfolio, będzie natomiast Taycan Cross Turismo. Jego debiut wyznaczono na koniec przyszłego roku. Do 2022 r. Porsche zainwestuje w elektromobilność ponad 6 miliardów euro.

Flagowy Taycan Turbo S w trybie overboost, w połączeniu z systemem Launch Control, może generować moc do 560 kW (761 KM), a Taycan Turbo – do 500 kW (680 KM). Taycan Turbo S przyspiesza od 0 do 100 km/h w 2,8 s, natomiast Taycan Turbo potrzebuje na to 3,2 s. Wariant Turbo S oferuje zasięg do 412 km, a Turbo – do 450 km (w każdym przypadku zgodnie z WLTP). Maksymalna prędkość obu czteronapędowych samochodów wynosi 260 km/h.

Taycan jest pierwszym seryjnym pojazdem o napięciu systemowym 800 V zamiast „tradycyjnych” dla aut elektrycznych 400 V. To szczególna zaleta dla jego użytkowników: wystarczy niewiele ponad 5 minut, by na stacji ładowania o wysokiej mocy naładować akumulator prądem stałym (DC) w stopniu wystarczającym na pokonanie nawet 100 kilometrów (zgodnie z WLTP).

Nowe Porsche Taycan Turbo oraz Porsche Taycan Turbo S można już zamawiać. Ich ceny zaczynają się od, odpowiednio, 650 tys. zł i 790 tys. zł.

Przód z mocno wyprofilowanymi błotnikami wygląda na spłaszczony i akcentuje wizualną szerokość samochodu. W profilu dominuje sportowa, opadającą ku tyłowi linia dachu. Charakterystyczne są również „wyrzeźbione” boki nadwozia. Smukłe linie kabiny pasażerskiej, „wyciągnięty” tylny słupek i mocno zaakcentowany kształt błotników formują wyrazisty, typowy dla marki tylny pas.

W modelu Taycan firma Porsche po raz pierwszy oferuje wnętrze w konfiguracji całkowicie pozbawionej wykończeń ze skóry. Poszczególne elementy są w tym przypadku wykonane z innowacyjnych materiałów pochodzących z recyklingu, co podkreśla ekologiczną koncepcję elektrycznego samochodu sportowego. „Garaże dla stóp” – wgłębienia w akumulatorze w przestrzeni na nogi z tyłu – zapewniają wygodę siedzenia podróżującym na tylnych siedzeniach i pozwalają zachować niską wysokość nadwozia, typową dla aut sportowych. Samochód oferuje dwa bagażniki: przedni ma pojemność 81 litrów, a tylny – 366 litrów.

Taycan Turbo S oraz Taycan Turbo korzystają z dwóch wyjątkowo efektywnych maszyn elektrycznych – jedna pracuje przy przedniej osi, druga przy tylnej. Dzięki temu oba warianty dysponują napędem na wszystkie koła. Dwustopniowa przekładnia przy tylnej osi to innowacja opracowana przez Porsche. Pierwszy bieg umożliwia jeszcze lepsze przyspieszenie ze startu zatrzymanego, a drugi – o długim przełożeniu – zapewnia wysoką efektywność i równie wysokie rezerwy mocy. Dotyczy to również najwyższych prędkości.

Porsche Taycan korzysta z centralnie połączonego systemu sterowania podwoziem – Porsche 4D Chassis Control, który w czasie rzeczywistym analizuje i synchronizuje działanie wszystkich układów podwozia. Lista innowacyjnych rozwiązań w tym zakresie obejmuje adaptacyjne zawieszenie pneumatyczne w technice trójkomorowej, w tym elektroniczne sterowanie pracą amortyzatorów PASM (Porsche Active Suspension Management), a także elektromechaniczny system stabilizacji przechyłów Porsche Dynamic Chassis Control Sport (PDCC Sport), w tym Porsche Torque Vectoring Plus (PTV Plus). Kolejne unikalne rozwiązania to sterowanie napędem na wszystkie koła z dwoma silnikami elektrycznymi oraz układ rekuperacji. Potencjalna moc rekuperacji – do 265 kW – jest znacznie wyższa niż u konkurentów. Testy drogowe wykazały, że około 90% codziennego hamowania wykonują same maszyny elektryczne – bez angażowania hydraulicznych hamulców kół.

Najnowsze

Lexus RX w nowym pakiecie tuningowym. Felgi mają aż 22-cale!

Wkrótce do polskich salonów zwita nowy Lexus RX. A Japończycy już mają dla odświeżonego SUV-a specjalny pakiet tuningowy, w którym znajdziemy elementy modyfikujące wygląd, jak i właściwości jezdne auta. Wśród nich znalazły się felgi o imponującej średnicy aż 22-cali!

Stylistyce Lexusa RX trudno odmówić odwagi i wyrazistości. Ale z nowym body kitem przygotowanym przez TRD Japan samochód zyskuje jeszcze ostrzejsze rysy. Pakiet składa się z przedniego spoilera, nakładek na progi i błotniki oraz tylnego dyfuzora. Wspomniane elementy optycznie obniżają auto – nowe progi zmniejszają prześwit aż o 80 mm.

Dodatkowo zamówić można sportowe końcówki wydechu o średnicy 85 mm, a także 21- lub aż 22-calowe wieloramienne obręcze z kutego aluminium. Na tym lista dodatków od TRD się nie kończy. Japoński warsztat związany z Toyotą przygotował również pakiet sportowych amortyzatorów. 

Elementy stworzono dla Lexusa RX w wersji F Sport. Body kit wyceniono na 650 tysięcy jenów, czyli ponad 24 tysięcy złotych. Zaś sportowe końcówki wydechu kosztują 285 tysięcy jenów – 10,7 tysiąca złotych. Za potężną aluminiową felgę trzeba zapłacić 162,5 tysiąca jenów, co równa się ponad sześciu tysiącom złotych. A pakiet amortyzatorów to wydatek równych 100 tysięcy jenów, czyli 3,7 tysiąca złotych. 

Nowa wersja najpopularniejszego modelu w historii Lexusa wprowadza wiele ciekawych innowacji. Poza zmodyfikowaną stylistyką auto otrzymało nowy układ świateł adaptacyjnych BladeScan AHS z ruchomymi zwierciadłami, najnowszy pakiet systemów bezpieczeństwa czynnego Lexus Safety System + drugiej generacji, a także system multimedialny z obsługą standardów Apple CarPlay i Android Auto. 

 

Najnowsze

Goodc

Piąta generacja Renault Clio – czy będzie modelem na piątkę?

Renault Clio to chyba jeden z lepiej kojarzonych modeli Renault, co w sumie nie dziwi, jeśli weźmie się pod uwagę, że gości na ulicach już od 1990 roku. Przez ten czas Clio było nie tylko jednym z bardziej popularnych kompaktów na drogach, ale też dorobiło się rysu sportowego w postaci kultowej odmiany Clio RS czy unikatowego V6.

Mimo to na kolejną generację tego modelu Renault kazało czekać aż 7 lat. Czy przez ten czas udało się poprawić niedociągnięcia z czwartej generacji i czy Clio może nas czymś jeszcze zaskoczyć – o tym poniżej. Piąta generacja Clio na pierwszy rzut oka nie przeszła wielkiej rewolucji. Jednak po bliższym przyjrzeniu się dostrzeżemy kilka dość wyraźnych zmian. Przede wszystkim nowe Clio nawiązuje do pozostałych modeli z gamy Renault ledowymi reflektorami w charakterystycznym kształcie litery „C”, zarówno z przodu, jak i z tyłu.

Jednak nie to jest najistotniejszą zmianą dokonaną w nowym Clio. Piąta generacja została zbudowana na całkowicie nowej platformie CMF-B, krótszej od poprzednio stosowanej płyty podłogowej o 12 mm i przede wszystkim lżejszej o dobre 50 kg. Nowo zastosowana platforma zapewnia jednocześnie lepszą izolację komory silnika, dzięki czemu wnętrze samochodu jest świetnie wyciszone. Co ciekawe, pomimo skrócenia płyty, udało się konstruktorom zwiększyć pojemność bagażnika (391 litrów zamiast dotychczasowych 330 litrów) i zwiększyć przestrzeń dla pasażerów siedzących z tyłu, dzięki czemu na tylnej kanapie mogą swobodnie podróżować osoby nawet o 8 cm wyższe niż w generacji czwartej. 

Ciekawym zabiegiem zastosowanym przez Renault w najnowszym Clio jest idealne spasowanie klapy bagażnika ze zderzakiem poprzez całkowite wyeliminowanie z tego obszaru przycisku do otwierania bagażnika i przeniesienie go na zderzak, tuż nad tablicę rejestracyjną. Wizualnie daje to efekt dodatkowego poszerzenia tylnej części nadwozia, co w połączeniu z nowymi reflektorami dodaje tyłowi Clio pazura. 

Nowoczesność w sylwetce Clio jest widoczna i w przedniej części. Nowy kompakt zawdzięcza to przede wszystkim wlotom powietrza umiejscowionym w zderzaku, przetłoczeniom na masce i schowaniu pod nią wycieraczek. To w połączeniu z płaską podłogą i dość dużym spadkiem dachu w części tylnej, daje nam jedną z bardziej aerodynamicznych sylwetek na rynku o najniższym współczynniku oporów powietrza. 

Klasy całej sylwetce nadaje natomiast chromowane obramowanie drzwi stosowane od wersji wyposażenia Intense wzwyż i znane już z wcześniejszej generacji klamki tylnych drzwi, ukryte w tylnym słupku.

Trzeba przyznać, że całość prezentuje się jeszcze lepiej w nowo dostępnych kolorach nadwozia: Orange Valencia, brązowym Vison i niebieskim Celadon. 
Jednak najwięcej zmian czeka na nas we wnętrzu. Zmieniony został cały kokpit, który przesunięto do góry i zwrócono w stronę kierowcy.

Uwagę przyciąga umieszczony na szczycie kokpitu duży, pionowy tablet o średnicy 9,3 cala. Dla klientów flotowych producent wybrał mniejszy ekran – 7 cali. Z poziomu tabletu można ustawić nawigację, radio, ale też ustawienia dotyczące oświetlenia ambientowego czy ustawienia dotyczące trybu jazdy (system Multisense dostępny od wersji wyposażenia Intense w górę). Tablet jest połączony z siecią, także podaje dane o ruchu drogowym w czasie rzeczywistym. Tak samo i aktualizacje oprogramowania odbywają się na bieżąco, przynajmniej przez okres pierwszych trzech lat, bo później zależy to już od użytkownika czy będzie chciał przedłużyć odpłatnie opcję połączenia samochodu z siecią. Ciekawym pomysłem jest opcja zastosowana w nawigacji, pokazująca aktualne ceny paliw na mijanych przez nas stacjach benzynowych.

Niestety po krótkodystansowych testach dostrzegamy już dwa mankamenty – pierwszy to bardzo widoczne odciski palców na ekranie. Na tak dużej powierzchni rzucają się one w oczy i wyglądają niechlujnie, a żeby tego uniknąć, to trzeba by chyba czyścić ekran po każdym jego użyciu. Drugi mankament to poruszanie się po systemie Easylink. Pomimo przeniesienia podstawowych funkcji pod ekran wynajdowanie poszczególnych ustawień nie jest zbyt intuicyjne i przede wszystkim jest dość czasochłonne, przynajmniej dla użytkownika, który nie obcuje za często z tym systemem multimedialnym.
Przede wszystkim jednak nowe wnętrze to nowe materiały i wykończenie. W poprzedniej generacji Clio użytkownicy narzekali na słabej jakości materiały wykończeniowe i nienajlepsze ich spasowanie. Producent wziął sobie to bardzo do serca, bo obecnie wnętrze nowej generacji Clio jest bardzo gustowne, nowoczesne, a materiały użyte do wykończenia są naprawdę wysokiej jakości. Wystarczy powiedzieć, że Renault w swoim nowym kompakcie zastosowało 25% więcej materiałów miękkich i dało użytkownikowi duże możliwości personalizacji wnętrza. W zależności od wersji wyposażenia możemy mieć do dyspozycji materiały imitujące skórę (Intens) lub włókno węglowe (R.S. Line).

Powiew świeżości i to znaczny widać również w zegarach, gdzie nie tylko zastosowano elektryczne wskaźniki, ale również dano kierowcy możliwość ich personalizowania, przełączania w tryb nocny i wyświetlania mapy. W porównaniu z generacją czwartą, gdzie wyświetlane były wyłącznie podstawowe dane jest to nie lada przełom.

Nowa generacja to jednak nie tylko nowa sylwetka, ale też nowe rozwiązania. Clio zostało wyposażone w szereg systemów bezpieczeństwa – aktywny system wspomagania nagłego hamowania z funkcją wykrywania pieszych i rowerzystów, system kontroli martwego pola, system rozpoznawania znaków drogowych wraz z systemem ostrzegania o nadmiernej prędkości i oczywiście system kontroli pasa ruchu. Największą innowacją jest jednak zastosowanie kamery 360 stopni. Podczas cofania ekran dzieli się i pokazuje nam nie tylko widok z kamer zamontowanych z tyłu czy przodu pojazdu, ale także widok na samochód z lotu ptaka.

Clio jest też modelem wyposażonym w system Easy Pilot – Asystenta Jazdy w Ruchu Drogowym i Autostradowym. Ten zaawansowany system wspomagania prowadzenia jest pierwszym etapem na drodze do samochodu autonomicznego. Jest to połączenie aktywnego regulatora prędkości (z funkcją Stop&Go) z asystentem utrzymywania pasa ruchu. System ten, aktywny od 0 do 160 km/h, może być stosowany w samochodach z automatyczną skrzynią biegów EDC. Reguluje prędkość i utrzymuje bezpieczną odległość od samochodu jadącego z przodu, czuwa jednocześnie nad utrzymaniem samochodu w osi pasa ruchu. Asystent jest szczególnie przydatny w warunkach dużego natężenia ruchu. 

Jednak Renault jest najbardziej dumne z tego, że od połowy 2020 roku nowe Clio będzie oferowane w wersji z nowym napędem hybrydowym E-TECH i to nie byle jakim, ale opracowanym na podstawie doświadczeń stosowanych w zakresie odzyskiwania energii w Formule 1. W napędzie tym wykorzystano elementy zaprojektowane w ramach Aliansu, jak na przykład specjalnie zmodyfikowany do tego celu silnik benzynowy 1,6 l nowej generacji. Pozostałymi elementami napędu będą dwa silniki elektryczne, innowacyjna wielotrybowa skrzynia biegów i akumulator trakcyjny o pojemności 1,2 kWh. Ruszanie z miejsca odbywać się będzie automatycznie w trybie elektrycznym. Funkcja odzyskiwania energii podczas hamowania, podobnie jak w samochodzie elektrycznym, w połączeniu z dużą szybkością doładowywania akumulatora trakcyjnego i wydajnością systemu E-TECH,  pozwoli poruszać się po mieście w trybie elektrycznym nawet przez 80% czasu jazdy po mieście. Te dane sprawiają, że już dziś nie możemy doczekać się premiery tej wersji modelu. 
Na dzień dzisiejszy nowe Clio jest dostępne z silnikami benzynowymi o mocy od 65 KM z pięciobiegową skrzynią manualną MT-5 do 130 KM z automatyczną skrzynią EDC7. O ile ten pierwszy będzie dobrą alternatywą dla szukających oszczędności, o tyle ten ostatni dostarczy z pewnością wielu pozytywnych wrażeń. Nam podczas testów przypomniało czemu poprzednie generacje Renault Clio były wykorzystywane w wyścigach górskich. Silnik ten wraz ze skrzynią EDC7 z podwójnym sprzęgłem zapewnia płynność jazdy i dynamikę. Jest to też jedyna wersja, w której dostępne są łopatki zmiany biegów pod kierownicą.

Najpopularniejsze będą zapewne silniki 1.0 TCe (trzycylindrowy, turbodoładowany) o mocy 100 KM, sparowane z manualną skrzynią MT-5 lub automatyczną X-Tronic. Testowałyśmy ten silnik z manualną skrzynią biegów w terenie górzystym i musimy przyznać, że jest on całkowicie wystarczający do codziennego poruszania się. Jedyny minus to trochę za długie przełożenia – osobiście nie zdołałam się do tego przyzwyczaić, ale też i czasu na to nie było zbyt wiele. O wiele ciekawiej spisywała się skrzynia w wersji sześciobiegowej, w którą Renault wyposażyło modele z silnikami wysokoprężnymi. Co ciekawe, Renault oferuje silnik 1.o TCe w wersji dwupaliwowej LPG. 

Gama silników wysokoprężnych jest znacznie bardziej ograniczona – tu mamy do dyspozycji na dzień dzisiejszy jedynie 1.5 Blue dCi o mocy 115 KM z sześciobiegową, manualną skrzynią. W 2020 ma do niego dołączyć 1.5 Blue dCi o mocy 85 KM.
Do wyboru mamy cztery wersje wyposażenia: Life jako podstawa, Zen, Intens i R.S. Line. Poza granicami Polski Renault oferuje także specjalną wersję Initiale Paris, znaną nam z innych modeli Renault. Co ciekawe, już w podstawie dostaniemy światła Full LED, czujnik zmierzchu i szereg systemów bezpieczeństwa. Nie otrzymamy jednak ani radia ani klimatyzacji – te są dostępne w opcji. Wiadomo jednak, że często wybór wersji wyposażenia determinują nie tyle potrzeby, co cena. Jak więc kształtuje się cenowo nowe Clio – szczegóły poniżej.

Nie ma więc co narzekać – każdy z pewnością znajdzie coś dla siebie.:) mnie ten kompakt urzekł swoją stylistyką wnętrza, właściwościami jezdnymi – zoptymalizowany skok zawieszenia i usztywnione przednie zawieszenie wraz ze zmniejszonym promieniem skrętu do 10,5 m powodują, że nowe Clio jest idealnie posłuszne kierowcy i świetnie trzyma się drogi, nawet w wymagającym i krętym terenie. Piąta generacja jest odczuwalnie twardsza, jednak mimo to dobrze radzi sobie z nierównościami i nie przekłada się to w żaden sposób na mniejszy komfort podróżowania. Czy jest więc w tym wszystkim, poza drobnymi mankamentami jakiś minus? Otóż jest.. dla wszystkich miłośników  wersji powiększonej– Clio nie będzie już dostępne w wersji kombi. I na ten moment to chyba najgorsza rzecz, jaką udało mi się znaleźć.

Na plus:
+ wykończenie wnętrza + stylistyka kokpitu
+ właściwości jezdne wersji silnikowej 1.3 TCe o mocy 130 KM i skrzyni EDC-7
+ opcja pokazywania cen paliw na mijanych stacjach benzynowych

Na minus:
– bardzo widoczne ślady palców na tablecie
– mało intuicyjny system multimedialny EasyLink
– przycisk otwierania bagażnika ukryty w zderzaku

Najnowsze

Krzysztof Hołowczyc najszybszy w Orlen Baja Poland. Polacy dominują w rywalizacji!

Krzysztof Hołowczyc po raz szósty najszybszy w Orlen Baja Poland. Kuba Przygoński był drugi i awansował w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a polscy zawodnicy zdominowali rywalizację w niemal wszystkich kategoriach.

Załogi z 15 krajów, dziesiątki kibiców przy trasie, wymagające odcinki specjalne z morderczymi próbami na poligonie drawskim. Orlen Baja Poland 2019 okazała się niesamowitym wyzwaniem, z którym nie wszystkie załogi i pojazdy sobie poradziły. Z rywalizacji musiał wycofać się Paweł Molgo, po dachowaniu Vanagasa i Rozwadowskiego o dalszej jeździe nie było mowy, a dotychczasowego lidera Pucharu Świata Orlando Terranovę z rywalizacji wykluczyła awaria wspomagania w Mini. Problemy miał też Kuba Przygoński, który stracił trzeci bieg, a tym samym szansę na nawiązanie rywalizacji z Krzysztofem Hołowczycem. 

Pilotowany przez Łukasza Kurzeję olsztynianin w czwartek podczas testów zespołu X-Raid po raz pierwszy wsiadł do najnowszego czteronapędowego Mini, ale podczas rajdu sprawiał wrażenie jakby stanowił jedność z maszyną. Wygrał pięć z siedmiu prób, na mecie miał blisko siedem minut przewagi nad ścigającym się podobnym autem Przygońskim, którego nawigował Timo Gottschalk. 

Rajd rozpoczęliśmy bardzo mocno, zwłaszcza że odcinek w Drawsku Pomorskim w wielu miejscach przypominał próby z rajdów WRC. Potem już starałem się kontrolować tempo i swoją przewagę. W niedzielę było podobnie i na początek wygraliśmy oes, jednak potem musiałem podzielić się zwycięstwami z Kubą Przygońskim. – powiedział Hołowczyc. 

Trzeci dojechał rosyjski duet w Toyocie Hilux, czyli Wasiliew/Żilcow. Oni zostali nowymi liderami pucharu świata. Awansował też Przygoński, który przeskoczył nieobecnego na Orlen Baja Poland Martina Prokopa.

“Jestem zadowolony z drugiej pozycji, zwłaszcza że zdobyte tutaj punkty sprawiły, że awansowaliśmy na trzecie miejsce w pucharze świata. Rajd był fajny, trasa ciekawa i dobrze przygotowana, choć dość miękka i piaskowa, przez co bardzo się niszczyła. To jest jednak urok tego terenu, który po prostu jest trudniejszy dla samochodów.” – powiedział Przygoński. 

Pierwsze dwa miejsca na podium w RMPST były takie same jak w Pucharze Świata, czyli Hołowczyc przed Przygońskim. Trzecie miejsce zajął czesko-słowacki duet Zapletal/Sykora, którzy o 49 sekund wyprzedzili Małuszyńskich. Taki układ wyników oznacza, że w Rajdowych Samochodowych Mistrzostwach Polski Zapletal z Sykorą powiększyli przewagę w klasyfikacji generalnej nad największymi rywalami. 

Wśród pojazdów UTV z blisko 40-minutową przewagą triumfowali Stocerz z Martonem, w grupie TH najlepsi byli Jacek Soboń z Przemysławem Markowskim (Nissan Navara), a w grupie T2 Tomasz Piec i Michał Marczewski (Toyota Land Cruiser KDJ155). 

Orlen Baja Poland 2019 była też eliminacją Rajdowego Pucharu Polski Samochodów Terenowych oraz Dacia Duster Elf Cup. W pucharze po raz trzeci z rzędu triumfował duet Michał Goczał i Szymon Gospodarczyk. Najszybszą załogą Dacii Duster byli Grabowski i Binięda. Z kolei Adam Tomiczek z Orlen Teamu wygrał rywalizację wśród jednośladów, a na quadach najlepszy był Marcin Talaga. Obaj triumfowali zarówno w klasyfikacji krajowej jak i FIM Europe. 

 

Najnowsze