Jolandie Rust – „unstoppable girl” – uczyniła swoje życie podróżą

Jolandie Rust jest żywym dowodem na to, że motocykle mogą zmienić czyjeś życie.

Od czasu powrotu z objazdu afrykańskiego kontynentu na swym niezawodnym F 650 GS Dakar, 31-latka została wybrana ambasadorem marki w swoim rodzinnym kraju, uruchomiła międzynarodową platformę społecznościową dla motocyklistek i z sukcesem ukończyła kurs na instruktora off-roadowej jazdy, dzięki czemu może wesprzeć jeszcze więcej pań, by mogły bezpiecznie jeździć po nieutwardzonych nawierzchniach. BMW Motorrad spotkało się z 'unstoppable girl' z Georgii, która – całkiem dosłownie – uczyniła swoje życie podróżą…

Żeby wziąć za cel swej podróży objechanie całego afrykańskiego kontynentu, samotnie, trzeba mieć w równej mierze odwagę, śmiałość i determinację, no ale Jolanda Rust nigdy nie była kimś, kto unika wyzwań. Zanim doszło do tej spektakularnej motocyklowej wyprawy, Jolanda odnotowała szereg znaczących osiągnięć na dwóch kołach, w tym np. stała się pierwszą osobą, która na rowerze objechała dookoła Południową Afrykę, pokonując 5951 kilometrów w czasie 100 dni w 2010 r.

Volkswagen ID.4
Faktem jest, że Rust, zamierzając w 2011 r. zwiedzić wszystkie państwa afrykańskiego wybrzeża, zaczęła podróż również rowerem, ale została zmuszona do powrotu do domu, gdy napadnięto ją z bronią w ręku w północnej Angoli. Nie poddając się zaczęła wszystko od początku, ale tym razem nauczywszy się jeździć jednośladem napędzanym silnikiem – sześćsetpięćdziesiątką BMW GS Dakar – na której w czasie 18 miesięcy przejechała 45 000 km po drogach 28 krajów. To była, jak twierdzi, podróż, która zmieniła jej życie.

„Moja podróż wokół Afryki uczyniła mnie taką osobą, jaką zawsze chciałam być i dała mi pewność, że mogę osiągnąć absolutnie wszystko, co tylko postanowię” – mówi Jo. „To dało mi także wiele bezcennych lekcji, takich jak to, że trzeba wierzyć swoim instynktom, jak nie powinno się wierzyć wszystkiemu, co się czyta w wiadomościach o innych krajach i że najlepiej wybrać się i zobaczyć to na własne oczy fakt, że prawdziwy obraz zazwyczaj jest zupełnie inny niż odmalowują go media. Uważam, że to zawstydzające doświadczenie, gdy ludzie, którzy nie mają prawie nic i którzy nie rozumieją nawet słowa z tego, co do nich mówisz, pragną tylko upewnić się, że w ich kraju ugoszczono cię jak należy. To przekonało mnie, że tak naprawdę w tym jest nadzieja dla ludzkości.”

Doświadczywszy emocji, upadków i szans, które daje podróż motocyklem, Johanna jest gotowa rozwijać i promować 'styl życia GS' wśród motocyklistek BMW. W konsekwencji zainicjowała 'GS Girls', oferując międzynarodową internetową platformę, na której motocyklistki mogą wspólnie dzielić się doświadczeniami, opisywać podróże, przygody i historie. W krótkim czasie platforma nabrała życia, przyciągając międzynarodową społeczność (www.facebook.com/gsgirls), mającą 12 administratorów w 10 krajach i około 4500 członków.

„Nigdy, nawet w moich najbardziej szalonych marzeniach, nie wyobrażałam sobie, że to mogłoby urosnąć aż tak bardzo” – mówi Jo. „To naprawdę sprawia, że czuję się szczęśliwa i podekscytowana wiedząc, że jest tam aż tyle motocyklistek, chcących się jeszcze bardziej zaangażować. Planujemy rozpocząć coroczne międzynarodowe wyprawy GS Girls, mamy również w planach zainicjowanie międzynarodowych obozów treningowych. Każdy jeździec jest mile widziany.”

Nowe Abarth 595 Scorpioneoro i Abarth 595 Monster Energy Yamaha - edycja limitowana

Od powrotu z afrykańskiej wyprawy Jo zajmowała się pisaniem książki o swojej pamiętnej wyprawie, aktualnie rozsyła swój rękopis do potencjalnych wydawców. Na początku tego roku została również wybrana na ambasadorkę marki BMW Motorrad w Południowej Afryce, co jest uważane za prawdziwy przywilej i zaszczyt.

„Czuję się z tego powodu krańcowo zakłopotana” – stwierdza Jo. „Wszyscy moi przyjaciele i obserwatorzy z mediów społecznościowych pewno wiedzą jak bardzo kocham tę markę, więc jest to rola, którą przyjęłam z ogromną wdzięcznością i entuzjazmem. Moim zamiarem jest promocja marki w taki sposób, żeby społeczność BMW Motorrad czuła się dumna, mam również nadzieję zainspirować więcej motocyklistek, żeby pojawiły się tutaj i cieszyły się spokojem, przygodą i możliwością kontaktu z tak wieloma miejscami i ludźmi, bo te właśnie rzeczy motocykle BMW, którymi się pasjonujemy, nam dają.”

Jeśli zapytać o aktualne motocykle, to jej 650 Dakar – pieszczotliwie ochrzczony 'Dax' – został odstawiony do stajni na korzyść nowego F 800 GS Adventure, który – jak Jo wierzy – jest niemal 'doskonałym motocyklem adventure', w jednym szeregu z chłodzonym cieczą boxerem 1200 cm3, no i oczywiście Daxem…

„Tak, naprawdę jestem zakochana w F 800 GS Adventure – jest tak wygodny” – powiedziała. „Pamiętajcie o tym, że większość moich podróży do niedawna odbywałam na standardowym BMW F 650 Dakar z 2007 r, więc nowy model z podgrzewanymi uchwytami kierownicy, ABS, kontrolą trakcji i większym zasięgiem jest poważną zmianą – ale dokonałam jej całkiem szybko i bez większych kłopotów. Jest delikatny i łatwy w prowadzeniu tam, gdzie jazda musi być bardzo techniczna i mimo że jest nieco wyższy od standardowego F 800 GS, a ja jestem dość niewysoka (167 cm), nie mam kłopotu z wsiadaniem i zsiadaniem albo podparciem się stopą po zatrzymaniu. Większa przednia szyba również czyni jazdę przyjemniejszą, gdy wybieram się na dłuższe lub szybsze przejażdżki.”

Jo niebawem będzie miała przywilej spędzenia więcej czasu na prawdziwym motocyklu jej marzeń – wszędobylskim R 1200 GS – i planowała na takim walczyć o pożądane przez wielu miejsce w teamie reprezentującym Południową Afrykę na kolejnej międzynarodowej imprezie GS Trophy w 2016 r. Jednak pojawiła się dla niej możliwość zrobienia uprawnień instruktora offroad BMW. Niefortunnie dla Jo to oznacza, że nie może już rywalizować w GS Trophy ponieważ, zgodnie z regulaminem, instruktorom nie wolno brać udziału w imprezie. Chociaż akurat w dłuższej perspektywie – stanie się instruktorem zdecydowanie pomoże jej osiągnąć cel pomocy innym motocyklistkom w zdobyciu większej pewności siebie.

„Przestrzegam zasad i jeśli mam już taką sposobność, skoncentruję swoją energię na zorganizowaniu dla GS Girls międzynarodowych obozów treningowych i poprowadzeniu ich, więc możemy wypromować imprezę GS Trophy wśród większej liczby motocyklistek i dzięki temu znaleźć kolejne potencjalne zawodniczki dla przyszłych imprez Trophy” – mówi. „Zdecydowanie będę zachwycona mogąc wybrać się wspólnie w podróż dookoła świata by uruchomić takie obozy treningowe i promować GS Trophy.”

Nawet mając tak zapchany terminarz, Jo ma nadzieję na dalsze inspirowanie innych, żeby przezwyciężali własne obawy i spełnianiali największe marzenia. W dalszej części roku poprowadzi motywacyjne pogadanki i treningi w różnych klubach BMW Motorrad na całym świecie, a także na niektórych podróżniczych imprezach Touratecha w USA. Spodziewamy się, że pojawi się także na Dniach BMW Motorrad w lipcu w Garmisch-Partenkirchen. Będąc w zeszłym roku  uczestniczką tej imprezy po raz pierwszy poczuła zew sportowej rywalizacji, mimo złamania palca u stopy gdy współzawodniczyła jako jedyna kobieta w próbach do GS Trophy.

„Niezwykłe, ale całą drogę wokół afrykańskiego kontynentu przebyłam bez nawet zadrapania, a teraz gdy pojechałam do Niemiec – przewróciłam się na głównej scenie na oczach wszystkich! Jednak to mnie nie zniechęca. Jedną z wielu rzeczy, których nauczyłam się podczas swoich podróży, jest nigdy się nie poddawać i w taki właśnie sposób teraz żyję.”

Więcej o Jolandzie znajdziesz pod www.jorust.com

Najnowsze

Roksana Ćwik

Kobiecy zespół IndyCar – Grace Autosport – marketingowym sukcesem!

Nowy, w pełni kobiecy zespół IndyCar, który pojawi się na starcie 100. wyścigu Indianapolis 500 w maju przyszłego roku, wzbudza olbrzymie zainteresowanie, które przekracza oczekiwania Beth Paretty - właścicielki zespołu.

O założeniu zespołu pisałyśmy szerzej tu.

„Odzew był lepszy niż mogłabym sobie wymarzyć”, powiedziała Paretta. „Rozmawiałam z Chevym i Hondą [dwoma producentami IndyCar – przyp. red.] i poza tym, że chcą podjąć współpracę, są bardzo podekscytowani projektem i zespołem. Inna ciekawa rzecz to że telefony dzwoniły z firm spoza wyścigów, ale związanych z inżynierią twierdząc, że ta inicjatywa jest wspaniała i chcą być zaangażowani”.

Poza zainteresowaniem przemysłu, sam zespół wzbudza też uwagę w paddocku IndyCar, jak i innych serii.

„Inni właściciele zespołów przychodzili mi pogratulować, słyszałam także głosy z innych serii wyścigowych, że są zainteresowane tym, co robimy. Niektórzy są bardzo podekscytowani, dostrzegając w tym wartość. Wiedzą, że takie zdarzenie wewnątrz IndyCar będzie korzystne dla całej serii. To patrzący w przyszłość jak i mający sukcesy właściciele ekip – wspaniale jest obserwować, kto wyszedł z tłumu i do nas dotarł”.

Zespół będzie zbudowany wokół kobiet-mechaników, inżynierów na kluczowych pozycjach. Za kierownicą samochodu zasiądzie doświadczona w IndyCar Katherine Legge, tworząc tym samym możliwości edukacyjne dla kobiet w motorsporcie.

Połączenie przedmiotów ścisłych, wyścigów i kobiet odbiło się szerokim echem daleko poza światem samochodów i rywalizacji.

„Patrzymy na to pod kątem naukowym. Prowadzimy już rozmowy z Uniwersytetem z Indianapolis na temat utworzenia stypendiów, promowania przedmiotów ścisłych wśród dziewczyn i dotarcia z naszym programem do szkół. Firmy chcą znajdować sposoby na zaangażowanie się – spotkałam się z dużą firmą komunikacyjną w sprawie programu szkoleń, w których chcieliby nas widzieć”.

„To znacznie więcej niż wyścigi, tak się złożyło, że ten pomysł doprowadził do powstania zespołu wyścigowego. Chodzi o tworzenie różnych ścieżek kariery dla kobiet. Wielu ludzi brało udział w tworzeniu tego projektu i jestem dumna, bo to się właśnie dzieje”.

Najnowsze

Roksana Ćwik

Simona de Silvestro wystartuje w wyścigu Formuły E

Simona de Silvestro została trzecią zawodniczką - po Katherine Legge i Micheli Cerutti, która wystartuje w wyścigu Mistrzostw Formuły E.

Szwajcarka zyskała znakomitą reputację dzięki swoim występom w amerykańskiej serii IndyCar, gdzie stanęła na podium na trudnym ulicznym torze w Houston. Właśnie swojemu ostatniemu zespołowi IndyCar – Andretti Autosport -– zawdzięcza swoją szansę startu w podwójnej rundzie Formuły E na ulicach Londynu.

Rywalizacja w Battersea Park będzie zwieńczeniem pierwszego sezonu serii elektrycznych samochodów jednomiejscowych. Pomimo licznych triumfów w IndyCar, ekipa Michaela Andrettiego wciąż czeka na swoje pierwsze zwycięstwo w Formule E.

Obok Simony, w amerykańskim zespole wystąpi były kierowca Formuły 1, Jean-Éric Vergne.

Najnowsze

Te psy nienawidzą Toyoty RAV4

Na rosyjskich ulicach dzieją się przedziwne rzeczy. Okazuje się, że głównymi bohaterami niekoniecznie muszą być kierowcy, a i tak mamy motoryzacyjny aspekt w tle.

Na jednej z rosyjskich ulic stała sobie Toyota RAV4, która nie przypadła chyba do gustu jednemu z lokalnych czworonogów. Pies o nieokreślonej rasie postanowił zdewastować samochód gryząc opony, zderzak oraz okolice drzwi.

To jednak nie koniec. Po chwili dołączyli do niego koledzy, którzy też postanowili pogryźć samochód. Jeden z nich wyrwał nadkole, ewidentnie próbując dostać się do wnętrza. Nie mamy pojęcia, co było przyczyną tego zachowania czworonogów. Być może chwilę wcześniej jakiś kot ukrył się w komorze silnikowej.

https://www.youtube.com/watch?v=Beyda17_OyY 

Najnowsze

Lamborghini Huracan spala mniej niż podaje producent

Szukasz ekologicznego supersamochodu? To może być idealna opcja dla Ciebie. Okazuje się, że Lamborghini Huracan spala mniej paliwa, niż podaje producent.

Specjaliści z Emission Analytics badają nowe samochody i porównują wyniki z danymi podawanymi przez producentów, którzy w kwestii rezultatami zużycia paliwa potrafią być bardzo kreatywni. Nie raz zdarzyło się, że jeździłyśmy modelami, które zużywały sporo ponad to, co było podawane w katalogu.

Badacze dowiedli jednak przypadku, w którym okazało się, że jest na odwrót. W dodatku dotyczy to supersamochodu, jakim jest Lamborghini Huracan. 

Podczas testu włoskiej maszyny okazało się, że auto wyposażone w silnik V10 o pojemności 5,2 litra (610 KM) spala średnio 13,2 l/100 km. Jest to wynik o 11 procent lepszy od tego, co podaje producent. Według danych katalogowych ten model zużywa średnio 14,7 l/100 km.

Z badań wynika, że Lamborghini Huracan pokonało pod względem zużycia paliwa takie samochody jak Chevrolet Camro ZL1, Mercedes ML63 AMG, Cadillac Escalade czy Range Rover V6 Supercharged.

Specjaliści tłumaczą, że to wszystko wynika z charakteru tego typu samochodów. Zostały one stworzone po to, żeby wydobyć jak najwięcej z każdej porcji paliwa, która jest dostarczana do silnika. Gdy okazuje się, że nie wykorzystujemy pełnego potencjału jednostki napędowej, to odsłania ona swe drugie oblicze. Te, trzeba przyznać całkiem niezłe, wyniki zużycia uzyskuje się dzięki temu, że supersamochody są bardzo lekkie, a stosunek mocy do masy jest bardzo korzystny.

Najnowsze