Edyta Wrucha

Johammer J1 – futurystyczny motocykl elektryczny

Johammer to pierwsza seria elektrycznych motocykli, opracowanych i wyprodukowanych w Austrii. Ich bateria pozwala na prędkość 120 km/h i zasięg, nawet 200 kilometrów.

Motocykl posiada aluminiową ramę i idealny środek ciężkości (350 mm), który zapewnia poczucie bezpieczeństwa i bardzo komfortową jazdę. Pozycja kierownicy i podnóżki są regulowane, a lusterka wsteczne są jednocześnie elektronicznymi wyświetlaczami. Akumulator posiada żywotność ponad 100.000 km, a bateria litowo-jonowa ładuje się w czasie 2,5-3,5 godziny.

Motocykl J1 jest produkowany w dwóch wersjach i 5 metalicznych kolorach, a siedzisko ma na wysokości 650 mm. Ciągła moc silnika wynosi 11kW, a szczytowa: 16kW.

Model J1.150 kosztuje 22.900 euro (lub 229 euro miesięcznie), waży 159 kg, ma zasięg 150 km i porusza się do prędkości 120 km/h. Większy model J1.200 waży 178 kg, ma zasięg 200 km, a osiągane prędkości pozostają bez zmian. Zapłacimy za niego 24.900 euro (lub 249 euro miesięcznie).

Więcej na: http://www.johammer.com

W naszym kraju powstał prototyp motocykla elektrycznego o zasięgu 70 km i prędkości maksymalnej 140 km/h:

Więcej na: http://e-mopi.pl

 

Najnowsze

Ewa Pikosz – zawodniczka enduro – podsumowuje sezon 2015

Sezon 2015 minął bezpowrotnie. Długo zastanawiałam się od którego momentu zacząć te symboliczne kilka słów o sobie i postanowiłam zacząć od punktu zwrotnego w moim sportowym życiu.

Zdobycie tytułu Mistrzyni Strefy Polski Zachodniej w zawodach Cross Country w klasie S1 (pojemność motocykli 4T do 250 i 2T do 125) stworzyło przede mną nowe możliwości do realizacji swojej pasji. W listopadzie ubiegłego roku skontaktował się ze mną poznański dealer motocykli Moto44, który zaproponował współpracę na sezon 2016. W rozmowach uczestniczył mój partner, który zdobył również tytuł Mistrza Strefy Polski Zachodniej CC w swojej klasie, czyli S2. Po długich negocjacjach firma Moto44 postanowiła objąć nad nami patronat jako główny sponsor tworząc tym samym team Husqvarny. Pod koniec lutego przyjechały dwa świeżutkie motocykle. Husqvarna FE 250 dla mnie oraz Husqvarna TE 250 dla Łukasza, które otrzymaliśmy od Moto44. Sponsor uzbroił nas w pełen strój i dał do dyspozycji oklejonego busa oraz wsparcie serwisowe. Jest to dla nas ogromna pomoc i szansa na realizację sportowych marzeń. Dzięki temu możemy jeździć na najnowszych motocyklach z najwyższej półki. Pierwsze zawody Cross Country już za nami, a mianowicie Lady in Red na Poligonie w Cieninie k./Wrocławia, gdzie mogliśmy sprawdzić maszyny oraz  swoją kondycję. Miłym akcentem zawodów było zdobycie przeze mnie tytułu Miss Lady in Red i otrzymanie nagrody głównej – wyciągarki do auta 4×4 firmy Dragon Winch.

Nawiązanie współpracy z Moto44 bez wątpienia jest skutkiem zwycięstwa w zeszłorocznym sezonie i uczestnictwa w cyklu zawodów MSPZ organizowanych pod patronatem PZM. W kwietniu 2015, gdy kupiłam KTM EXC-F 250 tak na prawdę przygoda z cross country zaczęła się na całego. Zapisałam się do poznańskiego Motoklubu Unia i wystartowałam w zawodach Cross Country Mistrzostw Strefy Polski Zachodniej. Pierwsze zawody odbyły się w Chojnie. Całą noc przygotowywaliśmy motocykl do startu, oklejaliśmy numerami startowymi, dokonywaliśmy ostatnich prac serwisowych. Po nieprzespanej nocy ruszyliśmy w drogę. Zapisując się w biurze zawodów na zadane pytanie „Co muszę wypełnić?” usłyszałam odpowiedź „A dziecko jest pełnoletnie?”. Domyśliłam się wówczas, że kobiet zatem nie ma dużo w tym sporcie i będę rywalizować z mężczyznami. Tor nie był trudny, tak więc ukończyłam zawody bez problemów. Na tych zawodach zdaliśmy egzamin na licencję.

Kolejna runda rozegrana została na poligonie w Żaganiu. Trasa po płaskim, ale bardzo piaszczystym terenie. Czekałam kiedy ten półtora godzinny wyścig się skończy. W sobotę zajęłam III miejsce a w niedzielę I zyskując pierwsze punkty do kwalifikacji generalnej. W maju jako trening postanowiłam wziąć udział w II edycji Motognoju na poligonie w Biedrusku. Trasa składała się z 3 pętli po  ok.43 km. Teren bardzo urozmaicony składający z dojazdówek i kilku punktów z przeprawami przez wodę i błoto. Na 220 zgłoszonych motocykli ukończyło tylko 35  w tym ja na 32 miejscu. Byłam bardzo zadowolona i usatysfakcjonowana, iż ukończyłam rajd jako jedna z nielicznych i jedyna kobieta.

W czerwcu niestety musiałam stawić się do szpitala na destabilizację obojczyka złamanego w poprzednim sezonie. Zawiesiłam treningi i rozpoczęłam rehabilitację przed kolejną rundą w Biedrusku. Był zatem czas na pozyskanie firmy, która podjęła by się serwisowania motocykla, gdyż niestety starty w zawodach osłabiały kondycję KTM-a. Finalnie udało się nawiązać współprace z firmą dirtbike.pl , która serwisowała motocykl do końca zawodów i dostarczała części w cenach hurtowych co pomogło mi w zrealizowaniu planu ukończenia wszystkich rund cross country Strefy Zachodniej.

Za rundę w Biedrusku odpowiedzialny był nasz klub. W związku z tym poproszono mnie i kolegów z klubu o pomoc w wyznaczeniu trasy. Wiele godzin spędziliśmy na różnych opcjach i w końcu uwzględniając pojazdy biorące udział, pogodę i wiele innych czynników wyznaczyliśmy trasę, którą moim zdaniem uważam za nasz mały sukces. Wracają do mnie pozytywne opinie od zawodników z całej Polski. Samych zawodów nie wspominam pozytywnie, gdyż na starcie zahaczyłam buzerem o klamkę sprzęgła i miałam problem z ruszeniem. Następnie miałam przygodę na podjeździe i straciłam dużo czasu na uruchomienie motocykla. W niedzielę zgubiłam siedzenie na pierwszym okrążeniu i prawie cały półtoragodzinny wyścig jechałam na stojąco.

W lipcu nie mogłam odmówić sobie przyjemności udziału w Polskim Dakarze a dokładnie Cross Country Mielno tym bardziej, iż organizator otrzymał zgodę na wjazd na plażę. Wyścig wyczerpujący, gdyż znów same głębokie piaski a do tego wysoka temperatura.

Również w lipcu uczestniczyłam też w rundzie Pucharu Polski Enduro w Malechowie, aby zorientować się jak wyglądają tego typu zawody. Jak się okazało kondycja nie wystarczyła na tak długi wyścig i pod koniec brakowało mi już sił. Rywalizację  finalnie ukończyłam na 3 pozycji, lecz tym razem w klasie Kobiet.

Kolejna runda strefy rozegrana została w Obornikach Wielkopolskich. Tą rundę będę bardzo długo pamiętać, gdyż startowaliśmy w samo południe przy trzydziestokilku stopniowym upale. Zawodnicy mdleli a pot lał się z nas już na linii startu. Mnie samej przez cały sobotni wyścig towarzyszyły nudności. W niedzielę skrócono czas wyścigu do godziny. Przedostatnią rundę rozegrano w Szczecinie. Zawody odbyły się w bezpośrednim sąsiedztwie rajdu Baja Poland, więc w parku maszyn dużo się działo. Trasa została wyznaczona na terenie poligonu, ale było totalnie płasko. Chyba pierwszy raz mogłam nawiązać prawdziwą rywalizację, gdyż nie było tzw. wąskich gardeł, z którymi zawodnicy mieli problem. Po Szczecinie wiedziałam już, iż jestem druga w klasyfikacji generalnej klasy S1. Ostatnia runda, która mnie czekała odbywała się w Wałbrzychu. Słyszałam od zawodników dużo na temat trasy w minionych latach i wielu mnie przestrzegało. Jechałam z dużą rezerwą i obawą, czy uda mi się utrzymać drugą pozycję. Z linii startu nie było nic widać oprócz toru crossowego zatem nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Dziś stwierdzam, iż runda na Motohałdzie w Wałbrzychu była najtrudniejsza technicznie i najbardziej wymagająca kondycyjnie. Jechałam ostrożnie, aby nie popełniać błędów, gdyż każdy kosztował czas i siły. W niedzielę na pierwszym okrążeniu skręciłam stopę jednak wiedziałam, iż muszę walczyć o podium zatem po wsparciu przez znajomych w strefie tankowania pojechałam dalej. Na mecie zostałam mile zaskoczona, gdyż udało się wywalczyć za ostatnią rundę III miejsce. Tym samym zyskałam cenne punkty zdobywając tym samym tytuł Mistrzyni Strefy Polski Zachodniej. Z tego co mi wiadomo jako pierwsza kobieta. Dzięki swojej determinacji, walce na zawodach czasem ponad moje siły i żmudnych treningach zdobyłam do tej pory najważniejszy dla mnie tytuł i tym samym zrealizowałam cel postawiony sobie na początku minionego roku.

W sezonie 2016 chciałabym wziąć udział w całym cyklu Pucharu Polski Enduro. Aby utrzymać formę i się rozwijać regularnie trenujemy wraz z Łukaszem pod okiem profesjonalnego trenera, któremu zawdzięczamy nasze sukcesy sportowe. Sezon zapowiada się ciekawie, ale i pracowicie. Okazjonalnie, aby utrzymać kondycję zapewne będziemy uczestniczyć w wybranych imprezach cross country oraz motocross.

W tym roku podjęliśmy wraz z Łukaszem i kilkoma kolegami decyzję o stworzeniu nowego klubu sportowego Motoklub Wielkopolski, który skupia zawodników z okolic Poznania jak również osoby, które dzielą z nami pasję do motocykli. Wiele pracy czeka nas w związku z nowymi obowiązkami, ale mamy nadzieję, iż uda nam się podołać oczekiwaniom klubowiczów.

Dodatkowo ze względu na moje długoletnie zamiłowanie do motocykli szosowych postanowiłam w minionym roku uzyskać uprawnienia Instruktora nauki nazwy kategorii A. Przede mną egzamin państwowy na instruktora jazdy. W przyszłości będę starała się również o uprawnienia trenerskie.

Z pewnością w nadchodzącym sezonie wiele będzie się działo i będzie co wspominać na koniec roku.

Najnowsze

Ewa Pikosz na podium motocyklowego Cross Country

W minioną niedzielę w Strykowie odbyła się I Runda Mistrzostw Okręgu Łódzkiego w Cross Country, w której Ewa Pikosz zdobyła pierwsze miejsce w klasie kobiet.

Mimo że w tym sezonie Ewa wybrała enduro, to treningowo będzie startować w wybranych zawodach cross country.

– Z zawodów jestem bardzo zadowolona. Trasa była dość techniczna. Dużo wąskich zakrętów oraz takich z wysokimi bandami. Po odcinku na torze motocrossowym wiem, że muszę popracować nad skokami. Cieszy natomiast fakt, iż coraz więcej kobiet startuje na motocyklach, a pierwsze miejsce to świetna motywacja na początek sezonu – podsumowuje swój start Ewa Pikosz.

– Jesteśmy dumni z kolejnych osiągnięć naszej zawodniczki. Mamy nadzieję, że dobra passa nie opuści Ewy do końca sezonu – wspomina Moto44 sponsor Ewy na sezon 2016.

 

Najnowsze

Jaguar F-Type SVR ryczy w tunelu

Najnowsze dziecko brytyjskiego producenta to prawdziwy drapieżny kocur. Wystarczy tylko posłuchać brzmienia wydechu nagranego w nowojorskim tunelu.

Jaguar F-Type SVR wzbudza wiele emocji. Kilka tygodni temu model wpadł w ręce Michelle Rodriguez, która rozpędziła się nim do 322 km/h. 

Tym razem samochód pojawił się przed wjazdem do tunelu w nowojorskim City Parku. Dlaczego takie miejsce? Ponieważ tunel jest idealnym „wzmacniaczem” dla dźwięku wydobywającego się z układu wydechowego Jaguara, który jest zasilany jednostką V8. 

Klucz do niesamowitych wrażeń akustycznych, jakie generuje wydech w F-Type SVR kryje się w zastosowaniu tytanu oraz materiału o nazwie Incone, który jest specjalnym stopem niklu, chromu i żelaza. Pozwoliły one zmniejszyć nie tylko ciśnienie zwrotne, ale także zaoszczędzić masę o 16 kg. 

Jak działa wydech w Jaguarze F-Type SVR? Wystarczy odpalić filmik i podkręcić głośność.

Najnowsze

Ferrari F40 szaleje na stoku

To mógłby być najpiękniejszy poranek w naszym życiu. Wstajemy rano, pakujemy się i wsiadamy w Ferrari F40 żeby pojechać w góry.

Kilka dni temu w sieci pojawił się film o nazwie „Snow Camp”. Możemy zobaczyć na nim Ferrari F40, które wybrało się w nietypową wycieczkę w góry. Samochód w nietypowych jak dla siebie warunkach został wyposażony w łańcuchy śniegowe oraz dodatkowy zestaw oświetlenia.

Dzięki temu auto mogło skutecznie przejechać przez ośnieżone drogi, a następnie wdrapać się na stok, aby na górze spocząć przy rozpalonym ognisku. 

Ferrari F40 to legendarna maszyna, która weszła do produkcji w 1987 roku na 40. urodziny włoskiej stajni. Auto zaprojektowane przez Pininfarinę skrywało pod maską silnik V8 o pojemności 2,9 litra z podwójnym doładowaniem. Jednostka rozwijała moc 478 KM, którą przekazywała na tylną oś za pomoc pięciobiegowej skrzyni manualnej. Auto rozpędzało się od 0 do 100 km/h w 4,1 sekundy. Prędkość maksymalna to 323 km/h.

Zobaczcie, jak Ferrari F40 wspina się po stoku

https://www.youtube.com/watch?v=2xkEIFat2nc

Najnowsze