Joanna Modrzewska i Patrycja Komko – Moto Women Rally Team w 4 eliminacji Orlen Baja Poland

Narodowy team kobiecy Moto Women Rally Team w składzie Joanna Modrzewska i Patrycja Komko po raz kolejny w tym sezonie stanęły na starcie czwartej eliminacji Mistrzostw i Pucharu Polski w rajdzie Orlen Baja Poland.

Ostatnia eliminacja odbyła się w Szczecinie i na terenie poligonu w Drawsku Pomorskim. Była to jednocześnie eliminacja mistrzostw Europy i Pucharu Świata. Dzięki wsparciu PZM i komisji kobiet miałyśmy szansę uczestnictwa w mistrzostwach Europy. Niezwykle widowiskowa i ciekawa trasa, szczególnie odcinki na poligonie w Drawsku sprawiały że momentami przenosiłyśmy  się w realia rajdu Dakar i nie było to tylko spowodowane istnie „piekielnymi ” temperaturami. 

Tym razem trasa nie była szczątkowo oznakowana i w stu procentach trzeba było bazować na swoich umiejętnościach nawigacyjnych. Po piątkowym prologu, który poszedł nam bardzo gładko w sobotę przyszedł czas na prawdziwe ściganie. Mimo problemów wynikających z błędów w roadbooku udało nam się przejechać niemal całą trasę omijając tylko jeden punkt kontrolny. Ta sztuka nie udała się nikomu więcej ze stawki motocykli. Mimo 5 minutowej karze po drugim dniu Patrycja była 5 a Joanna Modrzewska zajmowała 6 pozycję. Niedzielny OS został rozegrany na terenie Gminy Dobra  na szczecińskich bezdrożach. Finalnie ukończyłyśmy zawody na 5 (Komko) i 6 (Modrzewska) miejscu.

W klasyfikacji mistrzostw Europy w kategorii kobiet zawody Joanna i Patrycja ukończyły na wysoko punktowym pierwszym i drugim miejscu. Dzięki zdobytym punktom w rocznej klasyfikacji mistrzostw Europy Asia Modrzewska zajmuje trzecią pozycję, a Patrycja wspięła się na najwyższy stopień podium wyprzedzając Portugalkę Rite Viera.

Najnowsze

Goodc

W Series przetestuje 14 nowych zawodniczek do drugiego sezonu kobiecej serii wyścigowej

14 nowych zawodniczek z 12 krajów weźmie udział w testach, będących wstępnym etapem eliminacji do drugiego sezonu kobiecej serii wyścigowej W Series.

Rekordowa liczba zgłoszeń przeszła najśmielsze oczekiwania włodarzy i pomysłodawców serii. Ostatecznie wybrano 14 z nich, które już w przyszły weekend powalczą o miejsce w stawce na sezon 2020.

Organizatorzy poinformowali również, że na hiszpańskim torze Almeria pojawią się Beitske Visser oraz Miki Koyama, które nie tylko będą dopingować swoje koleżanki, ale do których nowe zawodniczki będą porównywane.

O miejsce na sezon 2020 walczy również 8 zawodniczek sezonu 2019, które zajęły miejsca 13-20 i jak poinformowali organizatorzy, nie pojawią się one w Almerii, ale nadal są brane pod uwagę przy wyborze na następny sezon. |

Wśród wybranych jest między innymi zawodniczka IndyCar, IMSA oraz Formuły E, Katherine Legge, która dotychczas zbyt sceptycznie podchodziła do pomysłu stworzenia serii:

Na początku byłam sceptyczna jeżeli chodzi o W Series, ale śledziłam serię w 2019 i muszę szczerze przyznać, że seria przerosła moje oczekiwania i to tak bardzo, że z przyjemnością wezmę udział w testach, które za tydzień odbędą się w Almerii.

Legge ma na swoim koncie również dwukrotny występ w słynnym wyścigu Indy 500.
Na liście znalazła się również Michelle Gatting, która rok temu odrzuciła zaproszenie do udziału w testach ze względu na jej starty z ekipa Kessel Racing, gdzie razem z Rahel Frey i Manuelą Gostner wystartowały w historycznym wyścigu 24h Le Mans. Ich zespół był jedyną, w całości kobiecą załogą w stawce:

Jestem niezwykle podekscytowana dołączeniem do stawki testujących w Almerii. W zeszłym roku podziękowałam za zaproszenie, ze względu na moje zobowiązania wobec Kessel Racing i Iron-Dames, ale śledziłam ten sezon i jestem pod wrażeniem tego, jak to daleko zaszło. Jestem podekscytowana możliwością testu samochodu Tatuus F3 T-318 ponieważ nigdy nie jeździłam samochodem z takim dociskiem.

Oprócz tych dwóch znanych i już doświadczonych zawodniczek znalazły się: Abbie Eaton i Abbie Munro z Wielkiej Brytanii, Anna Inotsume z Japonii, Ayla Agren z Norwegii, Belen Garcia i Nerea Marti z Hiszpanii, Bruna Tomaselli z Brazylii, Chelsea Herbert z Nowej Zelandii, Courtney Crone i Hannah Grisham ze Stanów Zjednoczonych, Gabriela Jilkova z Czech oraz Ira Sidorkowa z Rosji.

Ciekawostką jest fakt, że wybrana do testów Ayla Agren, została odrzucona podczas selekcji do pierwszego sezonu W Series. 

 

Najnowsze

Elektromobilność w polskich miastach. Jakie wyzwania czekają dla samorządów?

Rośnie zaangażowanie miast w rozwój elektromobilności w Polsce. Coraz więcej samorządów wprowadza rozwiązania, dzięki którym mieszkańcy mogą korzystać z nowych ekologicznych sposobów przemieszczania się po mieście. W mediach nie brakuje publikacji promujących miasta w odniesieniu do elektromobilności. Czy to wystarcza do zmiany świadomości społeczeństwa?

Największym wyzwaniem dla samorządów jest proaktywna komunikacja, która będzie bazowała na monitorowaniu informacji, które ich dotyczą. Kluczową sprawą jest edukacja mieszkańców – rozwój elektromobilności w Polsce zależy w dużym stopniu od działań mających na celu budowanie świadomości społecznej w zakresie zrównoważonego transportu i proekologicznych rozwiązań. Trzeba skupić się na korzyściach i szczególnie w zakresie transportu publicznego – odpowiadać przede wszystkim na potrzeby mieszkańców. Pojazdy elektryczne ciągle postrzegane są przez niektórych jako zbyt droga i niedojrzała technologicznie alternatywa dla pojazdów spalinowych. Jak się okazało, jedną z barier może okazać się wcale nie brak infrastruktury ładowania, ale jej niedostateczne oznakowanie – podkreśla Sebastian Bykowski.

W ostatnim czasie bardzo na popularności zyskała elektromobilność w małym wydaniu – rowery, skutery, deskorolki czy hulajnogi. Zwłaszcza te ostatnie postrzegane są jako modne, ale i niebezpieczne. Problemem okazała się wygodna możliwość pozostawienia e-hulajnogi w dowolnym miejscu.

Uczestnicy debaty podkreślali potrzebę współpracy samorządów w celu tworzenia optymalnych warunków sprzyjających rozwojowi elektromobilności w swoich gminach. Do najważniejszych wyzwań należą rozbudowa flot pojazdów elektrycznych i infrastruktury ładowania, ale najistotniejsza jest intensyfikacja działań nie tylko w zakresie edukacji, ale i promocji pojazdów elektrycznych w społeczeństwie, aby przełamać istniejącą barierę mentalną.

Duży udział w promowaniu elektromobilności mieli osobiście prezydenci miast. W analizowanym okresie najczęściej o elektromobilności w swoim mieście na oficjalnych kontach w serwisie Facebook informowali prezydenci: Rzeszowa – Tadeusz Ferenc, Warszawy – Rafał Trzaskowski, Wrocławia – Jacek Sutryk, Zielonej Góry – Janusz Kubicki oraz Poznania – Jacek Jaśkowiak. Wśród wielu tematów, które prezydenci poruszali we wpisach pojawiały się kwestie elektryfikacji samochodów służbowych i pojazdów specjalnych oraz autobusów elektrycznych.

Punktem zapalnym pozostaje niedostatek punktów ładowania w miastach oraz – podobnie jak w mediach tradycyjnych – brak regulacji dot. bezpiecznego poruszania się hulajnogami elektrycznymi. Często w mediach społecznościowych wybrzmiewał również temat podstawowego w Polsce źródła pozyskiwania energii elektrycznej, czyli węgla i związanego z tym zanieczyszczenia środowiska.

Najnowsze

Oda Dencker-Andersen – pierwsza kobieta, która odnosiła rajdowe sukcesy dla Toyoty

Urodziła się w Niemczech, lecz przez lata jeździła w duńskich barwach. Oda Dencker-Andersen była pierwszą kobietą, która odnosiła rajdowe sukcesy dla Toyoty.

Oda Dencker urodziła się w Niemczech, lecz dużą część swojego życia spędziła w Danii, skąd pochodził jej mąż Harald Andersen. Poznała go na początku lat 60., gdy uczestniczył w jednym z niemieckich rajdów. Rajdowa pasja połączyła ich więzami małżeństwa i już w kwietniu 1966 roku Oda Dencker-Andersen pilotowała męża w holenderskim Rajdzie Tulipanów. Pierwszym ich samochodem był słynny BMC Mini Cooper S. Po ślubie zamieszkali w duńskim Holding. 

Sportowe geny Oda dzieliła z bratem, Tilo, który wraz ze swoją żoną Eriką od początku lat 60. uczestniczył w rajdach organizowanych przez niemiecki automobilklub ADAC. Dużym sukcesem Ody Dencker-Andersen (tym razem w roli pilota) było zdobycie wraz z Hannelore Werner (BMW 2002 Ti) Pucharu Pań (Coupe des Dames) w 40. Rajdzie Monte Carlo. W klasyfikacji generalnej zajęły 17. miejsce – z 248 załóg metę w Monaco osiągnęły tylko 22 samochody. 

W rajdowej karierze Ody Dencker pojawił się także polski akcent. W lipcu 1971 roku Harald i Oda wzięli udział w 31. edycji Rajdu Polski, startując Oplem Kadetem B. Zajęli wówczas 14. miejsce w klasyfikacji generalnej na 62 załóg sklasyfikowanych na mecie. W tym czasie Oda coraz częściej siadała w fotelu kierowcy. Latem 1973 roku wraz Charlotte Heusser zajęły 8. miejsce w trudnym, południowoafrykańskim Total Rallye. 

W 1971 roku Toyota otworzyła przedstawicielstwo w RFN. Pierwsze biuro firmy Deutsche Toyota-Vertrieb GmbH & Co. KG mieściło się w Kolonii-Lövenich w 70-metrowym pomieszczeniu i niewiele większym salonie. W ciągu roku do niemieckich klientów trafiły 883 auta, głównie Corolle i Cariny. 

Niemiecki rynek był niezwykle trudny i nieufny wobec marki z Kraju Kwitnącej Wiśni. Nabywców Toyoty straszono wysoką utratą wartości, trudną odsprzedażą i słabo rozwiniętą siecią sprzedaży. Ale okazało się to medialną manipulacją, bo już w 1975 roku na terenie RFN i Berlina Zachodniego działało prawie 500 autoryzowanych warsztatów Toyoty. Nieprzychylne były także media, zgodnie faworyzujące auta produkcji niemieckiej. Reputację Toyoty zmienili sami klienci, którzy szybko docenili nieprzeciętną niezawodność aut tej marki. 

W przełamaniu stereotypów pomogły sportowe sukcesy Toyoty. W gronie europejskich kierowców wspieranych przez japoński koncern znalazła się także Oda Dencker-Andersen. W tym czasie Ove Andersson budował właśnie mistrzowski zespół Toyota Team Europe, a pierwsze sukcesy Toyoty w rajdach WRC pojawiły się kilka lat później.

Oda Dencker-Andersen skutecznie wypromowała model Starlet. Pod koniec lat 70. była kojarzona z japońską marką tak silnie, że zwano ją nawet „Frau Toyota”. Stała się postacią znaną w hermetycznym środowisku rajdowym. Za pośrednictwem swojej francuskiej koleżanki Marianne Hoepfner poznała legendarną Michelle Mouton, najbardziej utytułowaną kobietę w historii rajdów WRC, oraz jej pilotki: Françoise Conocni i Fabrizię Pons. 

W latach 80. Oda Dencker-Andersen wycofała się z rajdów. Zamieszkała w Michelstadt koło Darmstadt. Po przedwczesnej śmierci pierwszego męża, związała się z Peterem Lipmannem, który uczestniczył w traumatycznym rajdzie Himalajów jako pilot Alberta Pfuhla. To właśnie do ich Mercedesa 450 SLC jeden z chuliganów próbował wskoczyć przez rozbitą tylną szybę, kierowcy udało się jednak odjechać. 

Obecnie Oda nosi nazwisko Dencker-Lippmann. Jeszcze kilka lat temu obydwoje prowadzili firmę consultingową, dziś są już na emeryturze. Choć Oda nie odniosła oszałamiających zwycięstw w WRC na miarę Michelle Mouton, jej sukcesy przyczyniły się do umocnienia pozycji Toyoty na trudnym, niemieckim rynku. 

Najnowsze

Goodc

IAA 2019. Jakie premiery zobaczymy we Frankfurcie? (Cz. 1)

12 września rusza już 64. edycja największego i najważniejszego na świecie salonu samochodowego – International Automobil Ausstellung (IAA) we Frankfurcie. Rok temu salon samochodowy organizowany był w Paryżu, zatem tym razem tradycyjnie targi odbędą się na terenie niemieckiego kompleksu targowego.

Nim ta motoimpreza rozkręci się na dobre, przez dwa dni (10-11.09) szaleć po halach Messe Frankfurt mogą dziennikarze z całego świata, w  tym redakcja Motocainy. Specjalnie dla Was przygotowałyśmy przegląd najciekawszych modeli prezentowanych na stoiskach w tym roku. Zapraszamy na część pierwszą lektury!

Warto wspomnieć o tym, kogo w tym roku zabrakło. Wśród wielkich nieobecnych we Frankfurcie jest cały koncern FCA (m.in. Fiat, Chrysler, Alfa Romeo czy Jeep), Citroen, Dacia, Ferrari, Mazda, Nissan oraz Toyota. Z udziału w targach motoryzacyjnych zrezygnowało także Volvo.

Szczególnie w tym roku, targi we Frankfurcie są w pierwszej kolejności pokazem siły marek niemieckich, zatem to od nich zaczniemy przegląd prezentowanych aut.

„Mobilny salon przyszłości”

Takim hasłem Mercedes zapowiedział prezentację najnowszego konceptu – modelu Vision EQS. Elektryk, którego podstawą w szerszej gałęzi drzewa genealogicznego jest Klasa S, po raz pierwszy ujrzał światło dzienne na specjalnej prezentacji. Luksusowy charakter futurystycznej limuzyny podkreślają ogromne, wieloramienne 24-calowe obręcze, a wnętrze wykonane zostało z mikrofibry „Dinamica” w kolorze krystalicznej bieli , która z kolei powstałą na bazie przetworzonych butelek PET. Przednie reflektory „Digital Light” z czterema modułami soczewek holograficznych (brzmi jak twór z kosmosu) zintegrowane są 360-stopniowym pasem świetlnym.

{{ tn(21490) left }}Dzięki mocy ponad 350 kW (ok. 475 KM) i momentowi obrotowemu, wynoszącemu aż 760 Nm, Vision EQS  pierwsze 100 km/h osiąga w niecałe 4,5 s. Jednak nie o prędkość tu chodzi, a o wygodę. To auto ma być przede wszystkim luksusową limuzyną – zdaniem Mercedesa właśnie tak w tym segmencie kształtować się będzie przyszłość.

We Frankfurcie nie zabrakło również pozostałych, produkcyjnych nowości od Mercedesa. O tym, co koncern Daimlera przygotował w tym roku, pisałyśmy szczegółowo tutaj.

Niżej od Panamery, wyżej od spalinowców

Ze światem przywitał się także Taycan, a więc pierwszy samochód elektryczny od Porsche, pozycjonowany poziom niżej od Panamery. Instalacja elektryczna 800V ma gwarantować szybsze i efektywniejsze ładowanie niż rozwiązania stosowane prze konkurencję. Samochód będzie konkurować w pierwszej kolejności z Teslą S, a jego bronią ma być m.in. system chłodzenia, który sprawia, że auto jest dużo wydajniejsze i nie traci swoich osiągów wraz z nagrzewaniem się całego układu.

Póki co, Taycan dostępny będzie w dwóch wersjach (dane obu podajemy, licząc funkcję overboost):  

  • Taycan Turbo, o mocy 680 KM i 850 Nm, 0-100 km/h w 3.2 s; zasięg do 450 km na standardowych 20-calowych kołach
  • Taycan Turbo S z 761 KM i 1050 Nm, 0-100 km/h w 2.8 s; na kołach 21 cali przejedzie max. ok. 412 km.

Maksymalna prędkość w obu przypadkach wyniesie 260 km/h. Auta mają dwa silniki elektryczne, rozstawione na obu osiach, przy czym mocniejszy dociąża tył. Jest też elektronicznie sterowany mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu, a gdy napęd tylnej osi nie jest potrzebny, może zostać całkowicie odłączony. Taycan porusza się wtedy w trybie przednionapędowym. Do tego uwaga – auto wyposażono w dwustopniową przekładnię, obsługującą silnik przy tylnej osi. Podczas normalnej jazdy 4-drzwiowy elektryk korzysta tylko z wyższego przełożenia. „Jedynka” jest do dyspozycji po zmianie trybu jazdy na Sport lub Sport+ – wtedy Taycan rusza na niższym biegu, a zamiana przełożenia następuje przy ok. 80-100 km/h. Zmiana biegu zawsze jest procesem automatycznym, na który kierowca nie ma na wpływu, poza zmianami trybów jazdy czy mocniejszym wciskaniem gazu.

RS-y atakują!

Audi na swoim stoisku zaprezentowało właściwie pełen przekrój gamy modelowej, w tym parę konceptów. W pierwszej kolejności musimy wspomnieć o RS 6 Avant, które jakiś czas temu trafiło na usta całego świata motoryzacyjnego. Jest to sportowe kombi opracowane jako miękka hybryda z instalacją 48-voltową, która wspiera silnik 4.0 V8 o mocy 600 KM oraz 800 Nm przy 2100 – 4500 obr/min. Przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje 3,6 sekundy., natomiast prędkość maksymalna 250 km/h. W pakiecie Dynamic wzrasta ona do 280 km/h, a z Dynamic+ ogranicznik przesunięto aż do 305 km/h.

{{ tn(21485) right}}W celu oszczędzania paliwa działa tutaj system odłączania cylindrów podczas małego obciążenia, a dzięki takim zabiegom spalanie może spaść nawet o 0,8l/100 km. Auto ma napęd na cztery koła z tylną osią skrętną i momentem rozdzielonym z przewagą przedniej osi, w stosunku 60:40.

Na targach pojawił się także świeżo prezentowany RS7 Sportback, który będzie miał ten sam silnik co RS 6, tym razem jednak działający w pojedynkę. Auto równie szybko się rozpędza, jego proporcje są jednak znacząco inne. Nadwozie to kwintesencja Grand Turismo – auto jest długie na ponad pięć metrów, a rozstaw przednich kół wynosi 1950 mm. Z tyłu mamy dodatkowe 40 mm, RS7 ma zatem szerokość prawie dwóch metrów. Sportback ma linie nadwozia podobne do wersji coupe, ale tylko w czterech obszarach – na masce, dachu, przednich drzwiach i tylnej klapie. Reszta to już nowy rozdział. 

Na stoisku marki odwiedzający zobaczą także RS Q3, powstały na bazie Q3 Sportback, który rzuci rękawicę topowej odmianie Mercedesa GLB. Jest także S8 z czterolitrowym silnkiem V8, który oferuje moc 570 KM. Inaczej jest w przypadku SQ8, które ma silnik Diesla 435 KM i póki co nie cieszy się ogólną sympatią. We Frankfurcie pojawiły się także A5 Sportback, Coupé i Cabriolet, które przeszły delikatny lifting i teraz mają bardziej napięty wygląd. Wszystkie też seryjnie mają przednie reflektory LED.

W kwestii konceptów, audi przygotowało kilka odmian modelu E-tron oraz premierę – AI: Trail, o którym więcej piszemy tutaj.

Obronił się?

Wiele osób, w szczególności „terenowców” z krwi i kości, czekało na kolejną odsłonę Land Rovera Defender. Z jakim efektem? Auto wywołuje skrajne opinie – jedni są zachwyceni, inni trochę rozczarowani. Z pewnością nowej generacji nie można zarzuć braku zmian w stylistyce.

{{ tn(21489) left }}Defender to jedno z najsłynniejszych aut w swojej klasie, który na koncie ma ponad 2 mln sprzedanych egzemplarzy. Dla nowej generacji Land Rover szykuje całą paletę wersji – auto dostępne będzie w trzech długościach rozstawu osi i co najmniej 6 wariantach napędowych, z 4- lub 6-cylindrowymi silnikami. Do wyboru dwie jednostki benzynowe, trzy wysokoprężne i hybryda plug-in, o mocy od ok. 200 do 400 KM.

W odróżnieniu od Mercedesa G, nowy Defender zmienił się i to mocno. Teraz nadwozie stało się bardziej wysmuklone, nawiązując pod tym względem do linii stylistycznej znanej chociażby z modelu Discovery. Pewne rzeczy pozostają jednak niezmienne. Nadwozie Defendera, jak poprzednio, będzie wykonane z aluminium. Nowy Land Rover jest muskularny i ma masywny, wyciągnięty, płaski przód. Okrągłe reflektory są, ale tym razem osadzone głębiej i schowane za szybą. Poza tym mamy pionowo odcięty tył i bardzo prosto wykończone wnętrze. Już w podstawowej wersji 110, Defender może imponować  właściwościami terenowymi. Prześwit wynosi w niej 291 mm, kąt natarcia 38 st., rampowy 28 st., a zejścia aż 40 stopni. Auto może brodzić w wodzie o głębokości do 900 mm i jest w stanie pociągnąć pojazd o masie do 3720 kg.

Najczarniejsza czerń

Na stosiku BMW czeka auto zupełnie inne niż wszystko, co znacie do tej pory Mowa oczywiście o nowej odsłonie BMW X6, jednak bryła i właściwości ogromnego SUV-a nie zgarnęły całego show. Zrobił to unikatowy w skali światowej lakier Vantablack. Jest to technologia wykorzystująca matrycę wykonaną z karbonu. Powierzchnia pokryta powłoką Vantablack sprawia, że przedmioty wydają się dwuwymiarowe. Oryginalna powłoka nie nadaje się do pokrycia karoserii, ponieważ tuszuje wszelką stylistkę nadwozia, co zwyczajnie mija się z celem. Dlatego specjalnie na prezentację BMW X6 przygotowano wariant VBx2, opracowany początkowo do zastosowań architektonicznych i naukowych. Powłokę można nakładać natryskowo. Ponieważ odbija ona zaledwie 1% światła, nadal jest „superczarna”, ale pozwala już dojrzeć delikatne zakrzywienia. Póki co, nowe X6 to jedyny taki egzemplarz na świecie.

{{ tn(21488) right}}Trzecia generacja sporego SUV-a jest szersza i dłuższa od poprzednika. Opcjonalna, ostentacyjna atrapa chłodnicy Iconic Glow może być dodatkowo podświetlana. Są też wyraziste podwójne reflektory i długie, zakrzywione lampy tylne. Ogólnie całe auto jest mało subtelne. Zdecydowanie wyróżnia się sylwetką, swoim agresywnym i krzykliwym nadwoziem, które jest po prostu ogromne.

Bliżej Klasy A?

Frankfurt to także prezentacja nowej Serii 1. Tym razem oczywiście urósł grill. „Jedynka” ma też teraz bardziej obłe kształty i łagodniejszą sylwetkę, dzięki czemu (lub „przez co”) dostrzegam w niej pierwiastek klasy A. Nie jest już tak kwadratowa, czy może kanciasta jak poprzednia generacja, a jej atrakcyjność stała się dla mnie trochę wątpliwa. Podobnie zresztą jak to było w przypadku Mercedesa, ale to już kwestia gustu.

Jakby tego było mało, trzecia generacja po raz pierwszy ma napęd na przód, co w tym koncernie jest prawie herezją. Na pocieszenie dodamy jednak że będzie także wersja xDrive. Przednie reflektory zostały ustawione pod kątem, a do wyboru są obręcze w rozmiarze od 16 do nawet 19 cali. Rozstaw osi wynosi 2670 mm, jest więc o 20 mm krótszy niż w drugiej generacji, auto jest za to wyższe i szersze. Z tyłu Seria 1 oferuje więcej przestrzeni dla pasażerów. Wzrosła także pojemność bagażnika o 20 l i wynosi teraz 380 l, a przy złożonej tylnej kanapie 1200 l. W wyposażeniu dodatkowym są dostępne podświetlane listwy dekoracyjne.

Trzecia generacja Serii 1 zadebiutuje z silnikami benzynowymi i Diesla o mocy od 116 KM do 306 KM. Wprowadzenie na rynki na całym świecie zaplanowane jest na końcówkę września tego roku.

Niemiecka precyzja, hiszpańska krew

Mowa o marce SEAT, która we Frankfurcie pokazała nową wersję modelu Tarraco, jednak po raz pierwszy w wersji FR z napędem hybrydowym typu plug-in. Specjalnie dla hybrydowego modelu wprowadzono też szalenie atrakcyjny, nowy kolor nadwozia – Fura Grey. Lakier ten w słońcu mieni się na fioletowo-złotawy odcień. Całkowita moc napędu Tarraco wynosi 245 KM i 400 Nm, co przekłada się na maksymalną prędkość wynoszącą 217 km/h. Na to składa się benzynowa jednostka 1.4 TSI o mocy 150 KM oraz silnik elektryczny o mocy 115 KM.

{{ tn(21486) left }}Dostępne są różne tryby jazdy, przy czym w trybie czysto elektrycznym zasięg wynosi ponad 50 km. Prędkość osiągania 100 km/h wynosi 7,4 s. Seryjna produkcja Tarraco FR oraz jego odmiany PHEV rozpocznie się w połowie 2020 roku.

Cupra Tavascan

To na razie koncept szybkiego i ekologicznego SUV-a, który prawdopodobnie produkowany będzie w wersji elektrycznej. Cechuje go pochylona linia dachu w stylu coupe, kanciasty przód i charakterystyczna konstrukcja reflektorów. Poza tym klient może spodziewać się 22-calowch koła, wysoko poprowadzonej linii okien oraz potężnych nadkoli. Wnętrze także imponuje – jest opływowe, smukłe i ma pełno gładkich linii.

Be eco, go electric

Na zupełnie drugim biegunie jest Honda E. To urocze autko, które z dwoma okrągłymi reflektorami umieszczonymi w podłużnym panelu, rozciągniętym na szerokość maski, wygląda trochę jak niemowlę, którego ojcem jest Jeep Renegade. W sumie przypomina jakąś postać z bajek dla dzieci.

{{ tn(21487) right}}Stylistyka to kwestia gustu, ale Honda e na pewno jest wyjątkowa i wyróżniająca się. Model został wprawdzie zaprezentowany jako prototyp na targach w Genewie w marcu bieżącego roku, ale teraz jest już dopracowany i gotowy do produkcji. Jest też mocniejszy niż się wydaje. Maksymalna moc Hondy e wynosi 150 KM, a moment 300 Nm. 80% baterii ładuje się w 30 min, a na pełnym ładowaniu samochód pokona ok. 200 km.

Nowa Honda E będzie wyposażona w system monitorowanie ruchu bocznego wykorzystujący kamery w lusterkach. Ma napęd na tył i wystarczy jeden pełny obrót kierownicy, aby skręcić koła od jednego do drugiego skrajnego położenia. Dzięki temu promień skrętu wynosi jedynie 4,3 metra. Poza tym ma nisko położony środek ciężkości i perfekcyjny rozkład masy 50/50. Na dobrą sprawę, właściwe jest to małe auto sportowe.

To oczywiście nie koniec nowości, a kolejną porcję ciekawostek motoryzacyjnych z Frankfurtu opublikujemy już niebawem na naszym portalu. Jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co dzieje się na targach, śledźcie nasze konto na Instagramie.

Najnowsze