Joanna Miller wygrywa zawody w Strykowie

Na rewelacyjnie przygotowanym obiekcie MKS Zjednoczeni Stryków zawodnicy DUUST RACING Team potwierdzili wysoką formę stając na najwyższym stopniu podium w czterech mistrzowskich klasach. Swoje kategorie wygrali Maks Chwalik, Joanna Miller, Karol Kruszyński i Jacek Lonka.

W miniony weekend Tor Motocrossowy Stryków był areną zmagań najlepszych riderów walczących w cyklu ORLEN MXMP. Na starcie 3. rundy Motocrossowych Mistrzostw Polski rozgrywanej w Strykowie zameldowało się 224 zawodników. Wśród nichreprezentanci DUUST RACING Team, którzy nie pozostawili złudzeń, kto w tym sezonie walczy o najwyższe cele.

Pierwsi na tor ruszyli najmłodsi zawodnicy cyklu ORLEN MXMP. Na maszynie startowej w klasie MX65 stanęło sześciu reprezentantów DUUSTa, którzy zdominowali rywalizację na torze w Strykowie. Sobotnie zawody pewnie wygrał Maks Chwalik, który  dzięki zwycięstwu umocnił się na pozycji lidera w klasyfikacji generalnej sezonu. Pozostali riderzy spod znaku DUUST RACING Team zajęli miejsca w pierwszej dziesiątce zdobywając cenne punkty w Motocrossowych Mistrzostwach Polski. Joanna Miller wygrała klasę MX Kobiet. Tu nie było niespodzianek – Asia Miller zdominowała zawody w Strykowie, dwukrotnie wygrywając w stawce szesnastu zawodniczek walczących w cyklu Motocrossowych Mistrzostw Polski. To drugie podium naszej eksportowej riderki w tym sezonie.

 

Najnowsze

Moda na klasyczne i zabytkowe samochody

Stylowe Volvo, jakim Roger Moore jako Simon Templer, czyli Święty, jeździł w serialu o tym samym tytule i klasyczny, czerwony brytyjski roadster oraz „najpiękniejsze auto w historii”. Będą mogły znaleźć nowych nabywców podczas letniej aukcji Ardor Auctions.

Sentyment do niezwykłych i unikatowych przedmiotów powstających w pierwszych trzech dekadach po zakończeniu II wojny światowej przejawia się w rodzącej się modzie na klasyczne i zabytkowe auta. Zachodnie modele pochodzące z lat 50. 60. i 70 zostaną przedstawione na letniej aukcji Ardor Auctions, w trakcie której będą mogły znaleźć nowego właściciela. Wymarzone i unikatowe modele z wyjątkową historią pójdą pod młotek już 1 lipca.

Rok 1970 – w  Szwecji został wyprodukowany niewątpliwie jeden z najpiękniejszych europejskich samochodów – Volvo P1800E. Jego żółty lakier wyróżniał się na ulicach i przykuwał uwagę niejednego miłośnika klasycznych aut. Unikatowość tego modelu została zauważona oraz wykorzystana przez twórców serialu „Święty”, w którym główny bohater grany przez Rogera Moore przemierza brytyjskie uliczki w poszukiwaniu kolejnych bogatych kryminalistów. Auto posiadało kilku właścicieli aż ostatecznie trafiło do Polski, gdzie zostało poddane częscioewej renowacji. Aktualnie samochód zyskał znacznie na wartości, co będą mogli wykorzystać kolekcjonerzy podczas aukcji (cena wywoławcza 70 tysięcy złotych).

Ceny poszczególnych modeli z aukcji w opisach zdjęć w naszej galerii.

Kolejnym klasykiem dostępnym na licytacji będzie brytyjski roadster w najczystszej formie – Triumph Spitfire z 1963 roku. Historia tego modelu sięga jeszcze lat pięćdziesiątych, kiedy to Giovanni Michelotti przygotował projekt na zlecenie firmy Standard-Triumph. Ten sportowy dwumiejscowy zabytek został doceniony nie tylko w Europie, ale także za oceanem. Zmiany dokonane w wyglądzie i specyfikacji technicznej auta spowodowały, że wersje europejskie są znacznie bardziej cenione niż ich amerykańskie odpowiedniki.  Jeden z egzemplarzy starszych serii znalazł się w katalogu Ardor Auctions (cena wywoławcza 50 tysięcy złotych).

Wśród licytowanych samochodów znajdzie się także „najpiękniejsze auto w historii motoryzacji”, bowiem tak o Jaguarze E-Type powiedział sam Enzo Ferrari. Ten brytyjski model, stanowiący ikonę stylu i elegancji lat 60-tych, zadebiutował na salonie w Genewie w 1961 roku, wzbudzając podziw publiczności. Błękitne coupe należy do krótkiej serii wypuszczonej jedynie w 6726 egzemplarzach.  Tę wyjątkową odmianę, określaną mianem „1.5” produkowano zaledwie przez rok i była najrzadszym modelem tego baśniowego auta. Jaguar od lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród koneserów (cena wywoławcza 300 tysięcy złotych).

Na lipcowej aukcji pojawi się także klasyk o najbardziej sportowym charakterze – Mercedes-Benz 230 SL. Ten wyjątkowy egzemplarz zjechał z taśmy produkcyjnej w październiku 1966 roku i już od początku zyskał status kultowego. Samochód reprezentował drugą generację prestiżowej serii roadsterów SL. Swój legendarny design zawdzięcza wybitnemu styliście nadwozi, Paulowi Bracqowi. Wklęsły kształt twardego dachu Mercedesa przywodzi na myśl buddyjską świątynie. „Pagoda”, bowiem taki przydomek zyskało auto, była jednym z najpiękniejszych samochodów zaprojektowanych w latach 60-tych (cena wywoławcza 220 tysięcy złotych).

Ardor Auctions wraz z Desa Unicum zapraszają na kolejną Aukcję Samochodów Klasycznych i Motocykli: 1 lipca 2017, Automobilklub Polski, ul. Powstańców Śląskich 127, Warszawa.

Najnowsze

Maluchy opanowały Warszawę – Nocny Rajd Maluchów 2017

12 czerwca odbył się w Warszawie premierowy Nocny Rajd Maluchów zorganizowany przez nieformalną grupę miłośników Malucha. Zasady były proste: jeden Fiat, dwie osoby w załodze i sześć punktów kontrolnych, czyli 126. W imprezie wzięły udział 22 załogi.

Każda z przybyłych załóg otrzymała instrukcję z podanymi 6 lokalizacjami. Należało je po kolei odwiedzić, a na miejscu zrobić zdjęcie i wrzucić na Facebooka z odpowiednim hasztagiem. Trasę dojazdu do kolejnych punktów załoga wybierała samodzielnie – liczyło się, kto pokona najkrótszy dystans wg wskazań licznika. Dodatkowe punkty startujące zespoły mogły zdobyć za opublikowane zdjęcia na Facebooku, realizację zadania specjalnego i czas jazdy.

– Przygotowana przez nas trasa nie była oczywista, miejscami pojawiały się remonty oraz jednokierunkowe odcinki. Nawigacja pomagała, ale korzystając tylko z jej wskazań, kierowca nie miał pewności, czy uda mu się uzyskać najmniejszy przebieg. Pięciu załogom udało się osiągnąć najlepszy wynik na poziomie 19 kilometrów, dodatkowo oznaczyli się na Facebooku w każdym miejscu i wykonali poprawnie zadanie dodatkowe, więc w tym przypadku zadecydował czas przejazdu. Ten rajd miał na celu nie szaleńczą jadę po mieście, ale w stu procentach turystyczne zwiedzanie miasta po zmroku – wyjaśnia Michał Horodeński, organizator #nrm f126p.com.

Na przejechanie trasy uczestnicy mieli 126 minut. Punkty zostały wytypowane przez organizatora – grupę f126p.com oraz redakcję miesięcznika Classicauto, a także blogerów PremiumMoto.pl i Złomnik.pl. Na liście punktów znalazła się ulica Karowa, dworzec Warszawa – Powiśle, znana z filmów Barei poczta na ul. Ludnej oraz Stadion Narodowy, restauracja „Centrum zarządzania światem” i plac Hallera.

– Jeżdżę dużo na imprezy „maluchowe”, przez co staję się coraz bardziej wybredny. Ta formuła bardzo mi się podobała, bo lubię, gdy na spocie coś się dzieje i trzeba wykonać jakieś zadania na przygotowanej trasie – dodaje jeden z uczestników Nocnego Rajdu Maluchów.

Nocny Rajd Maluchów organizowała nieformalna grupa f126p.com, którą można znaleźć na Facebooku.

Najnowsze

Nowe Audi A8 debiutuje w filmie „Spider-Man: powrót do domu”

Nowe Audi A8, jeszcze przed oficjalną premierą światową, pojawi się na srebrnym ekranie. Flagowy model koncernu z Ingolstadt wystąpi gościnnie w kinowym hicie wytwórni Marvel, „Spider-Man: powrót do domu.”

Fani tej filmowej serii będą pierwszymi, którzy na własne oczy zobaczą nowego, luksusowego sedana podczas premiery filmu 28 czerwca w Los Angeles.

Tom Holland, grający w filmie Petera Parkera, jest wożony nowym Audi A8 L przez Happy Hogana (Jon Favreau). Filmowe ujęcia z udziałem samochodu ukazują stylistykę przodu i boków tej luksusowej limuzyny. Oprócz tego, widzowie będą mogli zobaczyć na ekranie jak funkcjonują innowacyjne rozwiązania spod znaku czterech pierścieni, np. autonomiczne prowadzenie auta w korku. W jednej ze scen, prowadzący Audi A8 L Happy zdejmuje ręce z kierownicy, a samochód, niczym za sprawą magii, sam zaczyna skręcać. Audi A8 przejmuje zadanie prowadzenia wtedy, gdy włączony jest system Audi AI Staupilot (pilot jazdy w korkach).

Obok nowego Audi A8, w „Spider-Manie” pojawią się dwa inne samochody spod znaku czterech pierścieni. Ekranowy bohater Tony Stark pozostaje wierny swemu Audi R8 V10 Spyder, a sam Peter Parker prowadzi Audi TTS Roadster. Nowe Audi A8 zostanie oficjalnie zaprezentowane publiczności podczas Audi Summit w Barcelonie 11 lipca, natomiast polska premiera filmu „Spider-Man: powrót do domu” zaplanowana jest na 14 lipca.

Najnowsze

Edyta Klim

Plusy i minusy podróżowania motocyklem typu naked. Test Yamahy MT-07

W powszechnej opinii motocykl typu naked to same niedogodności w podróży. Miałam jednak okazję się przekonać, że podróżowanie lekkim i poręcznym motocyklem ma wiele plusów.

Kręte drogi Chorwacji były moim marzeniem od dawna, jednak stan mojego operowanego barku nie pozwalał mi wcześniej na taki wyczyn. Postanowiłam podjąć próbę jego realizacji pod koniec maja tego roku. Termin nie był przypadkowy – w czerwcu temperatury i ceny w Chorwacji jeszcze nie szokują.

Trasę opracowałam sobie przed sezonem i początkowo miałam tam pojechać swoim, 10-letnim motocyklem Kawasaki ER-6n. Gdy jednak zaczęłam opowiadać o swoich planach, otrzymałam propozycję od Motorland, dealera Yamahy z Wrocławia, by wybrać się w tą podróż nowym motocyklem – białą Yamahą MT-07. Miałam już okazję odwiedzić Bieszczady na mniejszym MT-03 z pełną satysfakcją, więc nie zastanawiałam się długo i z radością przyjęłam propozycję. Czytelnicy mojego bloga (www.pamietnik-motocyklistki.pl) nie do końca podzielali mój zapał – pojawiły się opinie, że naked to żadna wygoda i że kompletnie nie nadaje się do podróżowania. No nic, pozostało mi tylko to sprawdzić…

Pierwszy problem pojawił się przy pakowaniu, bo dotarło do mnie, że motocykl nie będzie miał kufrów, a na wyjazd 10-dniowy pod namiotem nieco rzeczy chciałabym zabrać. Okazało się jednak, że obecnie nie jest to wcale żaden problem, bo na rynku jest szeroki wybór uniwersalnych sakw do przymocowania na dowolny motocykl.

Dzięki współpracy z Inter Motors otrzymałam właśnie taki zestaw: dużą wodoodporną torbę Oxford RT60 oraz dwie boczne sakwy X50, co dało razem, aż 110 litrów! Początkowo wydawało mi się to bardzo dużo, ale pakując wszystkie potrzebne rzeczy – wyszło optymalnie, z odrobiną luzu na zakupy po drodze. Torby uniwersalne mocuje się szerokimi rzepami nad i pod tylną kanapą oraz systemem regulowanych pasków pomiędzy poszczególnymi torbami, by uzyskać pełną stabilizację. Luźne części pasków chowa się pod gumowe szlufki, żeby nic w czasie jazdy nie fruwało. Początkowo zajmowało nam trochę czasu to całe mocowanie, ale po każdym dniu biwaku dochodziliśmy do takiej perfekcji, że na mocowanie całego zestawu (przez dwie osoby) spędzaliśmy jedynie kilka minut. Dodatkowo za każdym razem używaliśmy do tego mniejszej ilości pasków – po prostu lepiej je rozmieszczając.

Miałam lekkie obawy, jak się będzie prowadził motocykl z takim bagażem z tyłu. Ruszyliśmy w trasę i… maksymalne zaskoczenie! Czy ja właściwie wiozę jakiś bagaż? Kompletnie go nie czułam, nawet, gdy wiał silniejszy wiatr w Kotlinie Kłodzkiej. Myślę, że sekret tkwi rozłożeniu wagi motocykla, niskim środku ciężkości, bo już nawet podnosząc go ze stopki, można poczuć jego lekkość górą. Dodatkowy bagaż wcale nie zmienił tego wrażenia. W czasie wyjazdu miałam sytuacje, gdy musiałam motocykl przestawić na małej przestrzeni, wycofać, stanąć na wzniesieniu, jechać po szutrze, zatrzymać się na nierównym terenie – czyli wszystko to, co z ciężkim motocyklem i dodatkowo bagażem – mogłoby mi sprawić kłopot. Poradziłam sobie z tymi sytuacjami, mimo początkowej paniki, że zaraz będę leżeć! To jest główna zaleta podróżowania motocyklem typu naked.

Kolejna to pokonywanie zakrętów i przyśpieszenie, które wykorzystywałam głównie przy wyprzedzaniu (bo na krętych odcinkach niewiele jest na to miejsca). W czasie planowania wyjazdu praktycznie całkowicie zrezygnowałam z prostych odcinków dróg, stanowiły one może 15% trasy (kawałek w Czechach i nieco więcej przy przejeździe przez Słowację). Nie zdawałam sobie jeszcze sprawy, że np. 380 km dziennie po zakrętach – to spory wysiłek. Trasa wymagająca większej ilości przerw i zajmująca sporo czasu. Najwięcej jednak w Chorwacji, gdzie jazda łączyła się z przepięknymi widokami, które staraliśmy się ogarnąć wzrokiem i czasem aparatem – a to nie sprzyjało szybkiemu pokonywaniu kolejnych kilometrów. Podczas tej trasy motocykl mi jedynie pomagał: szeroka kierownica, wyprostowana pozycja i ta zwinność z jaką składa się w zakręty. Nic nie zakłócało mojej frajdy z tej podróży.

Do tej pory nie miałam okazji podróżować tak długo, więc już pod koniec pierwszego dnia moje pośladki „wołały” o litość, potem zaczęły mnie pobolewać łydki i kolana z długotrwałej, jednostajnej pozycji. Miałam ze sobą żelową nakładkę na siedzenie i początkowo wydawało mi się to świetnym rozwiązaniem. Jednak po dwóch dniach w upale wkładka zaczęła mnie odparzać przez motocyklowe spodnie. Zrezygnowałam z niej i o dziwo, już chyba mój organizm się przystosował do jazdy. Gdy ból zaczynał doskwierać to robiliśmy przerwy, choćby na kilka minut, ale z czasem robiliśmy je coraz rzadziej. Zdecydowanie pomagało mi przesuwanie pośladków do tyłu, na najszerszą część sercowatego kształtu kanapy Yamahy, gdzie wygoda była największa.

Najczęściej jednak słyszałam, że nakedem po prostu nie da się szybko jeździć. Tu dochodzimy do punktu, w którym szybka jazda nie jest czymś zdefiniowanym. Bo jeżeli to 120km/h – to do tej prędkości bez szybki da się jechać bez problemu. Jeżeli jedziemy szybciej to faktycznie opór powietrza jest spory, co odczuwa najmocniej szyja i barki. Ale kto broni, żeby do nakeda dołożyć szybkę? Wszystko też zależy od profilu wycieczki, bo tak jak wspominałam wcześniej – mój wyjazd był głównie kręty i tam nie było miejsca na takie prędkości, a za to było miejsce na lekkość i zwinność nakeda. Najtrudniejszy zakręt, jaki miała okazję pokonać miał szerokość ścieżki rowerowej, 180 stopni (na ciasnej powierzchni), przy czym zaczynał się płasko, a w połowie zakrętu zamieniał się w pionowy podjazd. Zbladłam na ten widok, ale zredukowałam do dwójki, złożyłam się i bez problemu go przejechałam.

Podsumowując – dla mnie, jako kobiety i jednocześnie osoby po wypadku – lekkość i zwinność motocykla typu naked była największą zaletą w podróży. Na szczególne wyróżnienie zasługuje spalanie MT-07, z którego średnia mojego wyjazdu wyniosła 3,9 litra! Bardzo się cieszę, że miałam okazję przejechać 3000 km Yamahą MT-07, by się przekonać, że nie taki diabeł straszny i obalić nieco mitów na temat podróżowania nakedem.

Najnowsze