Jesienna kolekcja odzieży i akcesoriów MINI na 2017

Podczas Międzynarodowego Salonu Samochodowego w Paryżu MINI przedpremierowo zaprezentowało nową kolekcję MINI Lifestyle 2016 - 2018.

Debiut nowej kolekcji jest zaplanowany na listopad. Składająca się z ponad 50 produktów oferta zawiera nie tylko ubrania, ale także akcesoria i przedmioty codziennego użytku.

W kolekcji pojawiły się m.in okulary przeciwsłoneczne, torby podróżne, zakupowe i walizki, bluzy i kurtki, a także t-shirty. Dla dzieci Mini przewidziało rowerek trzykołowy i – dla starszych – jednoślad oraz kredki. Są także portfele, głośniki bluetooth, osłony na telefony, a nawet filiżanki do herbaty w ciekawym, typowym dla Mini designie.

Całość utrzymana jest w stonowanych szarościach, złamany lemonkowym, turkusowym, lub zielonym kolorem.

 

Najnowsze

To już pewne: paliwo zdrożeje!

Kraje OPEC ogłosiły w Algierii, że na listopadowym posiedzeniu kartelu ograniczą wydobycie ropy naftowej. Spowodowało to ponad 5-procentowe wzrosty ceny tego surowca. To jednak nie koniec złych informacji dla kierowców. Jeżeli faktycznie dojdzie do zmniejszenia produkcji, cena ropy może wzrosnąć o kolejne kilkanaście procent.

Wrześniowe doniesienia z rynku ropy naftowej nie były pozytywne dla jej producentów. Według ostatniego raportu Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) wzrost popytu na ten surowiec w trzecim kwartale br. był najwolniejszy od dwóch lat. Dodatkowo IEA wyraźnie podniosła skalę globalnej nadpodaży ropy. Miała ona wynosić ok. 500 tys. baryłek dziennie do końca drugiego kwartału 2017 r.

Powyższe informacje zwiększały prawdopodobieństwo, że do połowy przyszłego roku ceny podstawowego surowca używanego do produkcji paliw utrzymają się w granicach 40-50 dolarów amerykańskich (USD) za baryłkę. Pozwalało to oczekiwać, że przez najbliższe miesiące kierowcy w Polsce będą tankować benzynę i diesla w cenie 4.00 – 4.50 zł za litr. Ten scenariusz jest już praktycznie nieaktualny po środowych doniesieniach z Algierii.

Niższe wydobycie to wyższe ceny
Oczekiwania przed rozmowami wewnątrz OPEC podczas konferencji Międzynarodowego Forum Energetycznego (IEF) w Algierze nie były wygórowane. Inwestorzy spodziewali się, że kartel utrzyma strategię zwiększania produkcji i udziału w rynku, co powinno sprzyjać niskim cenom przynajmniej do połowy 2017 r. Jednak w środę wieczorem, podczas ostatniego dnia szczytu, sytuacja mocno się zmieniła.

Najpierw przedstawiciele Algierii ogłosili propozycję ograniczenia wydobycia o ok. 800 tys. baryłek dziennie. Później OPEC stwierdził już oficjalnie, że podczas posiedzenia Kartelu zaplanowanego na 30 listopada zdecyduje o obniżeniu produkcji w skali ok. 250-750 tys. baryłek dziennie. Teoretycznie nie są to jakieś olbrzymie ilości przy globalnej produkcji na poziomie 96 mln baryłek dziennie. Jednak rynek ropy jest bardzo wrażliwy, nawet na względnie niewielkie zmiany popytu i podaży, stąd już tym tygodniu można było zaobserwować wzrosty ceny tego surowca o ponad 5 proc.

A może nie będzie ograniczenia produkcji?
Cześć obserwatorów rynkowych nie wierzy, że zapowiedzi ogłoszone podczas konferencji IEF przełożą się na faktyczne zmniejszenie produkcji. Uważają oni, że jest niewielka szansa, by OPEC rzeczywiście wypracował kompromis pod koniec listopada, a obecne działania mają jedynie na celu chwilowe podniesienie cen. Tej teorii oczywiście nie można wykluczyć, biorąc pod uwagę kilkudziesięcioletnią historię działań kartelu. Jednak są przynajmniej dwa argumenty, które powodują, że scenariusz pesymistyczny dla kierowców może się jednak zrealizować. Po pierwsze OPEC zgodził się by Iran, Nigeria czy Libia mogły zwiększać produkcję, mimo że inni będą ją redukować.

Podczas kwietniowego spotkania w Dosze to przede wszystkim Teheran nie chciał się zgodzić na zmniejszenie wydobycia, gdyż nadal nie odzyskał w pełni udziału w rynku sprzed okresu sankcji. Teraz ten problem został rozwiązany. Kolejnym argumentem, by przynajmniej na jakiś czas zmniejszyć podaż ropy jest fakt, że rynek i tak prawdopodobnie się zbilansuje w drugiej połowie 2017 r. Porozumienie przyśpieszy po prostu równowagę popytu i podaży o sześć miesięcy i wyraźnie zredukuje ryzyko spadku cen ropy naftowej do poziomu poniżej 40 USD za baryłkę, gdyby zimowe warunki były niekorzystne dla jej producentów. Kartel jednocześnie jest świadomy, że większa redukcja podaży byłaby dla niego niekorzystna, gdyż spowodowałaby zwiększenie wydobycia w Stanach Zjednoczonych i w rezultacie utratę przychodów dla państw OPEC. Stąd scenariusz względnie łagodnego powrotu do zbilansowanego rynku wydaje się dość prawdopodobny.

Jaką cenę zapłacą kierowcy?
Z danych Komisji Europejskiej wynika, że pod koniec września br. średnia detaliczna cena benzyny bezołowiowej 95, wynosiła 4.40 zł za litr, a oleju napędowego 4.22 zł za litr. Prawdopodobnie jednak już w najbliższych dniach kierowcy będą musieli płacić o ok. 10 gr więcej za te paliwa. Wynika to z faktu, że notowania benzyny ARA 95 (Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia) wzrosły w ciągu dwóch dni z 486 do 522 USD za tonę (z 1.40zł za litr do 1.51 zł za litr). Diesel również jest zauważalnie droższy i w porównaniu z początkiem tygodnia jego cena w portach ARA podniosła się z 1.39 zł do 1.47 zł zł litr.

To jednak nie koniec złych informacji. Jeżeli dojdzie do faktycznego ograniczenia wydobycia ropy naftowej pod koniec listopada, to można oczekiwać, że ceny tego surowca przesuną się z przedziału 40-50 USD za baryłkę, do okolic 50-60 USD za baryłkę. Będzie to również oznaczać przynajmniej kilkunastoprocentowy wzrost cen paliw na rynku ARA. W rezultacie, biorąc pod uwagę zależności cen pomiędzy rynkiem hurtowym i detalicznym, można oczekiwać dalszego wzrostu kosztów tankowania o 20-30 gr za litr w miesiącach zimowych. Oznacza to, że bardzo trudno będzie znaleźć stacje oferujące diesla poniżej granicy 4.50 zł za litr. Natomiast benzyna bezołowiowa 95 prawdopodobnie będzie kształtować się blisko poziomów 4.70 zł- 4,80 zł za litr.

Źródło: cinkciarz.pl

Najnowsze

Nowe muzeum Ducati ponownie otwarte

Muzeum włoskiego producenta jednośladów przeszło w ostatnim czasie długi remont. Uroczyste otwarcie obiektu miało miejsce w zeszłym tygodniu, było na nim obecnych wielu ważnych gości, w tym premier Włoch Matteo Renzi.

Przy okazji wizyty ważnego gościa, oprócz nowego muzeum zaprezentowano Ducati Style Centre oraz laboratorium badawcze Fiscia in Moto. Muzeum Ducati odwiedza rocznie nawet 40 tysięcy fanów jednośladów produkowanych w Bolonii. 

Remont muzeum zbiegł się z okrągłą rocznicą 90. urodzin marki Bugatii. Obiekt zorganizowany na nowo podzielono na kilka stref tematycznych. Pierwsza opowiada o seryjnych motocyklach oraz otoczką wokół nich. W drugiej możemy zobaczyć modele wyścigowe, a w trzeciej pojawiło się sporo momentów historycznych pod szyldem „Ducati Moments”. Fani będą mogli zobaczyć tam wiele ciekawostek na temat marki, a także uzyskać informacje i ważnych osobistościach dla Ducati. Nie zabraknie rozwiązań technologicznych opracowanych przez włoskiego producenta.

Na ekspozycji muzeum Ducati znajdziemy 44 maszyny. 26 wystawionych motocykli to modele wyścigowe, natomiast 18 to wersje drogowe. Odwiedzający w dniach 1-4 października będą mogli wejść do obiektu za darmo.

 

Najnowsze

Nowy superbike od Nortona wyprzedany przed premierą

Brytyjska marka Norton zaplanowała premierę na jesień tego roku. Ma to być zupełnie nowy motocykl klasy superbike. Zainteresowanie nim było tak ogromne, że szybko okazało się, że egzemplarze z pierwszej partii zostały wyprzedane.

Oficjalna prezentacja nowej maszyny od Nortona odbędzie się podczas imprezy Motorcycle Live. Coroczne święto motocyklistów odbędzie się w dniach 19-27 listopada w brytyjskim Birmingham.

Na razie nie wiadomo zbyt wiele o motocyklu poza tym, że będzie wyposażony w nowy silnik V4 opracowany przy współpracy Rircardo Engineering z Sussex. Można zatem spodziewać, się, że maszyna będzie w stu procentach brytyjska. Silnik zapewni moc 200 KM. 

Zagraniczne źródła donoszą, ze nowy motocykl będzie wyposażony w kamery zamiast lusterek, a budowa jednego egzemplarza zajmie aż dwa dni. Będą one powstawać w nowej fabryce umiejscowionej w Doningoton Hall. 

Znamy natomiast ceny nowego motocykla produkowanego przez firmę Norton. Będzie kosztować 44 tysięcy funtów. Wielu klientów zainteresowanych tym modelem wpłaciło już zaliczki, a lista zamówień pierwszej partii została już zamknięta. Pozostaje tylko czekać na oficjalne odsłonięcie jednośladu w Birmingham.

Najnowsze

Cztery wyjątkowe BMW M3 z okazji urodzin

Jeden z kultowych model bawarskiego producenta obchodzi właśnie trzydzieste urodziny. Z tej okazji BMW zaprezentowało cztery odsłony modelu M3, które ponownie ujrzały światło dzienne.

BMW opracowało model M3 z myślą o wyścigach, ale finalnie samochód trafił na rynek, ponieważ jednym z wymogów homologacyjnych była produkcja co najmniej 5 tysięcy egzemplarzy dopuszczonych do ruchu drogowego utrzymywana przez rok. 

Kilka tygodni temu producent z Monachium wyciągnął ze swoich magazynów kilka prototypów modeli M3, które powstały przez ostatnie trzy dekady. Jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów był samochód o nadwoziu pickup. Do dziś nie wiemy, jaki był zamysł ówczesnych projektantów, ale nawet po latach samochód wzbudza wielkie zainteresowanie. Prawdopodobnie inżynierowie z Bawarii potrzebowali szybkiego samochodu przygotowanego na większe zakupy. W tym celu przerobiono model o nadwoziu kabrio, pod maskę którego wsadzono silnik z modelu M3. 

Jedną z rzadkich serii, która nie zdobyła popularności był model M3 Compact. Do jego budowy wykorzystano BMW Serii 3 Compact, które zamiast małego silnika benzynowego otrzymało jednostkę sześciocylindrową o pojemności 3,2 litra. Auto miało przyciągnąć uwagę młodszych klientów poszukujących szybkiego samochodu. Auto z zewnątrz wyglądało jak normalna wersja, ale jego charakter zdradzały sportowe fotele w kabinie. 

W 2000 roku pojawiło się BMW M3 Touring, czyli samochód dla ludzi, którzy poszukiwali szybkiego i praktycznego samochodu. Niestety, rozwój tego modelu zatrzymał się na etapie studium koncepcyjnego, pokazując ówczesne możliwości producenta. 

W 2011 inżynierowie BMW postanowili przywrócić do życia szybkiego pickupa. Po raz kolejny zbudowano taki model, tym razem na bazie produkowanej wtedy generacji M3. Na dodatek BMW postanowiło wprowadzić wszystkich w błąd, wypuszczając samochód na tor Nurburgring w kamuflażu, którym są oklejane przedprodukcyjne modele.

Najnowsze