Roksana Ćwik

Jamie Chadwick oraz Alice Powell przetestowały samochód Formuły E

Jamie Chadwick oraz Alice Powell poprowadziły w niedzielę samochody Formuły E, przy okazji testu młodych kierowców, zorganizowanym dzień po E-Prix Marrakeszu. Dla obu był to debiut za kierownicą elektrycznego samochodu wyścigowego. Powell przetestowała samochód ekipy Virgin Racing, natomiast Jamie Chadwick dołączyła do fabrycznego zespołu Jaguara.

Jamie Chadwick w tym roku będzie bronić tytułu W Series. Wielu zastanawiało się dlaczego nie trafiła do Formuły 3. Jak przyznała w rozmowie z dziennikarzami, nie chodzi o pieniądze, a o to, aby poświęcić kolejny rok na przygotowanie się na kolejny, większy krok.

Testowanie samochodu Formuły E to dla mnie okazja na zaprezentowanie swojego potencjału i tego, co mogę osiągnąć w Formule E. Jednak mimo wszystko to kolejny krok do nabrania kolejnego doświadczenia serii, która różni się od tych, gdzie się tej pory ścigałam powiedziała Chadwick.

Brytyjka przyznała, że jej celem jest ściganie się w pełnym sezonie Formuły E, ponieważ nie tylko jest fanką, ale jest pod wrażeniem tego, jak szybko się ta seria rozwija. Zawodniczka przyznała również, że jest pod wrażeniem rozwoju samych samochodów i torów, na których kierowcy się ścigają. Przypomnijmy – seria odbywa się na torach ulicznych w centrach dużych miast, co jest jednym z wyróżniających aspektów Formuły E.

 

Chciałabym być tego częścią i będę robić wszystko co w mojej mocy, aby tak się stało. Jednak do tego jest nadal daleka droga i nadal mam coś do udowodnienia w seriach juniorskich.

Dla Chadwick to drugie spotkanie z Formułą E. W poprzednim sezonie testowała samochód zespołu NIO. Uzyskała 13. czas, tracąc 0,2 sekundy do drugiego z kierowców Jaguara, Sachy Fenestraza. Powell spisała się nieco gorzej, zajmując 21. miejsce.

Było to jednak pierwsze spotkanie Powell z elektrycznym samochodem Formuły E.

Jestem niesamowicie podekscytowana możliwością mojego pierwszego testu maszyny Formuły E. Nie wiem jak wystarczająco dziękować ekipie Virgin Racing!

Zobaczcie też jak dziewczyny walczą zaciekle na torze w Zolder podczas eliminacji W series.

Najnowsze

6. Rajd Rzeszowiak otworzy rajdowe zmagania na Podkarpaciu

Ruszyły zgłoszenia do tegorocznej, szóstej już edycji Rajdu Rzeszowiak (20-21 marca), odbywającego się na trasach Rajdu Rzeszowskiego. Zawody odbędą się w randze Rajdu Okręgowego, Super KJS i Konkursowej Jazdy Samochodem.

Organizatorzy zachowali kompaktowy układ trasy, który spotkał się w ubiegłym roku z pozytywnymi opiniami startujących w imprezie załóg. Park serwisowy i biuro rajdu znów znajdować się będą w Straszydlu koło Rzeszowa, a próby przebiegać będą po najciekawszych fragmentach odcinka specjalnego Lubenia, „klasyka” Rajdu Rzeszowskiego.
Trasa rajdu dla zawodników z licencjami mierzy 120 km, w tym aż 43 km to odcinki specjalne. Z kolei łączna długość prób sprawnościowych dla uczestników Super KJS wynosi prawie 21 km. Dla załóg biorących udział w Konkursowej Jeździe Samochodem zaplanowano 12 km prób.

Rajd Rzeszowiak rozpocznie się, w sobotę 21 marca, o godz. 08:35. Pierwsi na trasę wyruszą zawodnicy startujący w rajdzie okręgowym, by trzykrotnie przejechać OS Lubenia (7,60 km).

W drugiej części dnia do zawodników licencjonowanych dołączą załogi z Super KJS i KJS, a rywalizacja odbywać się będzie na OS Siedliska (2,81 km dla RO i SKJS; 1,94 km dla KJS) i OS Okop (4,14 km dla RO i SKJS; 2,0 km dla KJS). Każdy z odcinków specjalnych załogi pokonają trzykrotnie.
W ubiegłym roku, w rajdzie okręgowym, najlepiej radziła sobie załoga Marcin Pogorzelski / Agnieszka Załęcka (Renault Clio), która wygrała klasyfikację generalną, zaś w klasie Gość tryumfował Damian Łata, pilotowany przez Michała Majewskiego (Peugeot 208). Tegoroczne zmiany regulaminowe sprawiły, że zawodnicy posiadający licencje, niezależnie od ich stopnia, będą toczyć bezpośrednią walkę w ramach jednej klasyfikacji. O tym kto z tej walki wyjdzie zwycięsko przekonamy się już za niespełna trzy tygodnie.
Zgłoszenia do 6. Rajdu Rzeszowiak potrwają do piątku, 13 marca, a publikację list zgłoszeń zaplanowano na wtorek, 17 marca. Szczegóły dotyczące zgłoszeń, mapy oraz program imprezy można znaleźć na stronie: www.rajdrzeszowiak.pl.

HARMONOGRAM RAJDU OKRĘGOWEGO (Sobota, 21 marca 2020)
START RAJDU – Straszydle, Parking – 08:35
OS-1 Lubenia 1 (7,60 km) – 08:45
OS-2 Lubenia 2 (7,60 km) – 09:10
OS-3 Lubenia 3 (7,60 km) – 09:35
Serwis A (Straszydle, Parking) – 10:15
OS-4 Siedliska 1 (2,81 km) – 12:55
OS-5 Okop 1 (4,14 km) – 13:05
Serwis B (Straszydle, Parking) – 13:30
OS-6 Siedliska 2 (2,81 km) – 14:40
OS-7 Okop 2 (4,14 km) – 14:50
Serwis C (Straszydle, Parking) – 15:15
OS-8 Siedliska 3 (2,81 km) – 16:25
OS-9 Okop 3 (4,14 km) – 16:35
META RAJDU – Straszydle, Parking – 16:45
CEREMONIA WRĘCZENIA NAGRÓD – Szkoła Podstawowa w Straszydlu – 18:15

 

Najnowsze

Sophia Floersch nie poddała się po wypadku i teraz jest pierwszą kobietą w globalnej Formule 3!

To się nazywa powrót z przytupem! Półtora roku temu Sophia Floersch omal nie zginęła podczas wyścigu. To traumatyczne przeżycie nie osłabiło jej głodu sukcesu i dzisiaj jest pierwszą kobietą, jaka będzie się ścigać w globalnej Formule 3.

Zdecydowanie – jeden z najbardziej przerażających wypadków w motorsporcie to ten, z listopada 2018 roku, kiedy Sophia Floersch wyleciała z toru przy prędkości 270 km/h. Bolid 17-letniej wtedy zawodniczki zderzył się z innym samochodem, obrócił o 180 stopni i wzleciał w powietrze, przebijając się przez ogrodzenie i wpadając w budkę fotoreporterów. Zawodniczka trafiła do szpitala ze złamanym kręgosłupem.

https://www.youtube.com/watch?v=1XVqoQgrsWQ

Po kilku miesiącach Niemka wróciła do ścigania i brała udział w europejskich mistrzostwach Formula Regional, gdzie zajęła siódme miejsce. Co więcej, jej kariera nabiera rozpędu, ponieważ podpisała niedawno umowę z ekipą Campos Racing i zobaczymy ją  mistrzostwach FIA Formuły 3. Floersch jest pierwszą kobietą, której się to udało. Będziemy trzymać kciuki!

Najnowsze

Wjechał Porsche w przystanek i ranił kobietę. Prokuratura: „to wykroczenie”

Dużo kontrowersji budzi sprawa kierowcy Porsche 911, który swoje zabawy na drodze publicznej zakończył wjechaniem w przystanek, a następnie uciekł. Czy kwalifikacja jego czynu jest właściwa?

Do zdarzenia doszło 18 stycznia na ulicy Myśliwskiej w Gdańsku. 42-letni mężczyzna przesadził z prędkością, nie opanował prowadzonego przez siebie Porsche i wpadł w wiatę przystankową, raniąc czekającą na autobus kobietę. Kierowca porzucił samochód i wraz z pasażerem (właścicielem 911) uciekł. Policja próbowała go odszukać przy użyciu psów tropiących, ale bezskutecznie.

Niedługo po zdarzeniu sprawca sam zgłosił się na posterunek, a później przyszedł również pasażer. Zostali przesłuchani, a następnie zwolnieni. Chociaż zajście wyglądało na bardzo groźne, kobieta stojąca na przystanku została jedynie niegroźnie ranna, przez co mamy do czynienia z kolizją.

Finał sprawy nie został jeszcze rozstrzygnięty, ponieważ nadal toczy się postępowanie prowadzone przez prokuraturę. Wszystko jednak wskazuje na to, że śledztwo prowadzone pod kątem wypadku drogowego zostanie umorzone.

Wiele osób uważa, że takie zakończenie sprawy byłoby bulwersujące, ponieważ doszło do niej w wyniku brawury, a sprawca zbiegł z miejsca zdarzenia. Mało kto pamięta o tym, że chociaż bardzo poważne konsekwencje grożą tym kierowcom, którzy uciekają, chodzi tu o ucieczkę z miejsca wypadku. Wtedy sąd może podwyższyć karę nawet o połowę. W przypadku kolizji nie ma tego typu sankcji.

Nie znaczy to, że kierowca Porsche zapłaci tylko mandat i sprawa się zakończy. Jeśli uciekamy z miejsca kolizji, ubezpieczyciel ma prawo odmówić wypłaty odszkodowania z OC samochodu. Gdański Zarząd Dróg i Zieleni poinformował, że koszt nowej wiaty przystankowej to około 18-20 tys. zł i zamierza dochodzić zwrotu pieniędzy właśnie z OC. Widocznie nie wiedzą, że w takiej sytuacji, sprawca będzie musiał pokryć wszystkie koszty z własnej kieszeni.

Najnowsze

Zderzył się z łosiem, zwierzę wpadło do środka!

Kolizje z dzikimi zwierzętami zawsze należą do niebezpiecznych, ale sporo też zależy od wielkości zwierzęcia. W polskich warunkach najgroźniejsze są łosie.

Bliskie spotkanie na przykład z dzikiem na drodze kończy się zwykle poważnymi uszkodzeniami samochodu. Ale zakładając, że mamy w miarę bezpieczne auto i przy okazji nie uderzyliśmy w nic innego, powinniśmy wyjść z tego bez szwanku. Naprawdę niebezpiecznie robi się przy spotkaniu jelenia lub łosia. Wtedy nie uderzamy w korpus zwierzęcia, tylko w jego nogi, sprawiając, że wpada ono przez szybę do samochodu. A tutaj nie ma stref kontrolowanego zgniotu.

Dlatego o naprawdę dużym szczęściu może mówić kierowca, który spotkał łosia w miejscowości Janowice (woj. lubelskie). Zwierzę wbiegło przed Saaba prowadzonego przez 26-latka i wpadło do kabiny. Kierujący trafił do szpitala, ale na szczęście odniósł jedynie niewielkie obrażenia spowodowane skaleczeniem odłamkami szkła.

Łoś uszkodził przede wszystkim przednią szybę oraz dach auta. Szczęśliwe wpadł na miejsce pasażera, na którym nie było nikogo. Inaczej cała sprawa mogła zakończyć się tragicznie. Zwierzę musiał wyciągać z samochodu dźwig.

Najnowsze