„James May i jego wspaniałe maszyny” James May
Kolejna obowiązkowa lektura dla wielbicieli programu Top Gear i pasjonatów historii dwudziestego wieku.
![]() |
Znany na całym świecie prezenter programu Top Gear promuje swoją najnowszą książkę, w której przedstawia swoje zdanie na temat przełomowych wynalazków minionego stulecia. Komentuje dzieje takich technologicznych symboli jak komputery, samochody czy wahadłowce, wyjaśnia dlaczego niektóre wynalazki się przyjęły a inne, jak np. sterowce, właściwie zniknęły z naszego życia, przybliża czytelnikom kulturę lat pięćdziesiątych. Wszystko okraszone dawką znanego z programu, brytyjskiego humoru.
Sam autor tak opisuje swoje dzieło: – Trudno powiedzieć, który czynnik tak naprawdę stymuluje wynalazczość, ale śmiało można stwierdzić, że XX wiek cieszył się jego wyjątkową obfitością. Ta książka – co otwarcie przyznaję – zawiera mój bardzo osobisty wybór wspaniałych maszyn, wynalazków i odkryć, które oddają charakter najbardziej ekscytującego stulecia w historii cywilizacji ludzkiej.
Fanów raczej nie trzeba przekonywać do kupna tej książki. Jeśli nie jesteście jeszcze zdecydowani, pomyślcie o tym jak o idealnym prezencie pod choinkę dla każdego pasjonata motoryzacji. Na pewno nowa książka Jamesa Maya ucieszy bardziej, niż sweterek w renifery.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!

Zostaw komentarz: