Jakie znaczenie ma wymiana opon?

Nikomu nie trzeba już chyba tłumaczyć jak istotny wpływ na bezpieczeństwo osób podróżujących samochodem mają odpowiednio dobrane opony.

Bezpieczeństwo na drodze. Jakie znaczenie ma wymiana opon?

Stanowią jedyny punkt, który łączy pojazd z jezdnią, wpływają tym samym na zachowanie się auta na drodze. Korzystanie z opon nieodpowiednich do danej pory roku, lub też nadmiernie wyeksploatowanych niesie ze sobą wiele zagrożeń. Aby zapewnić sobie najwyższy poziom bezpieczeństwa, należy wymienić opony zawsze wtedy, gdy wskazuje na to pora roku lub też stopień zużycia bieżnika. Ci, którzy jeszcze nie do końca zdają sobie ze znaczenia wymiany opon na bezpieczeństwo na drodze, powinni zapoznać się z kilkoma ważnymi faktami.

Gdy zmieniają się warunki atmosferyczne związane z nadejściem zimy, większość kierowców czym prędze zmienia opony na zimowe, które wykonane z odpowiednio miękkiej mieszanki gumowej, bardzo dobrze spisują się w polskich zimowych warunkach. Ma to duże znaczenie dla osób, które często korzystają z auta, gdyż tylko w taki sposób mogą zapewnić sobie w miarę bezpieczne poruszanie zarówno po zaśnieżonych i oblodzonych drogach, jak też wtedy, gdy panuje niska temperatura. Opona letnia w warunkach zimowych staje się bowiem twarda, a tym samym nie może zapewnić odpowiedniego trzymania i hamowania na drodze. Wystarczy tylko jeden raz, aby porównać jazdę na zimówkach i oponach letnich, by już nigdy nie mieć wątpliwości, co do zasadności i znaczenia tej wymiany.

Również jazda na słabej jakości oponach, które wymagają już wymiany ze względu na zbyt niską wysokość bieżnika lub inne uszkodzenia mechaniczne, stwarza duże niebezpieczeństwo. Istotna jest data produkcji opony. O ile przy bardziej zużytym bieżniku, opona taka może tylko o wiele gorzej odprowadzać wodę, to w przypadku defektu mechanicznego istnieje ryzyko nagłego ujścia powietrza, co np. podczas szybszej jazdy może okazać się tragiczne w skutkach. Warto dokładnie obejrzeć koła, wszelkiego rodzaju przecięcia, czy nawet powierzchowne rozdarcia na bokach opony, powinny dyskwalifikować takie ogumienie z jego dalszego użytkowania.

Zlekceważenie przez kierowcę wymiany opon, gdy zachodzi taka potrzeba, jest skrajnie nieodpowiedzialne. Osoba ta, ryzykuje nie tylko swoich zdrowiem i życiem, lecz stwarza realne niebezpieczeństwo dla pozostałych użytkowników dróg. Nigdy nie warto oszczędzać na bezpieczeństwie, gdyż zachowane w ten sposób pieniądze, można bardzo szybko stracić, nawet wtedy, gdy dojdzie tylko do niewielkiej kolizji, która przyczyną będzie zły stan ogumienia. W przypadku poważniejszych zdarzeń drogowych, stawką może być już ludzkie życie.

Najnowsze

Kierowcy F1 wspominają Marię de Villota

Cały świat Formuły 1 oraz sportów motorowych wspomina Marię de Villota. Własnie skończył się wyścig o Grand Prix Japonii - oto jak kierowcy komentują śmierć koleżanki.

Maria de Villota przed wypadkiem – zapewne tak chciałaby zostać zapamiętana.

Wcześniejsze doniesienia medialne potwierdziły, że śmierć hiszpańskiej zawodniczki F1, Marii de Villota, o której pisałyśmy wcześniej tutaj, nastąpiła z przyczyn naturalnych. Przypomnijmy, że Hiszpankę znaleziono martwą w piątek rano w pokoju hotelowym w Sevilli. Wykluczono samobójstwo oraz udział osób trzecich; nie znaleziono przy niej ani narkotyków, ani żadnych lekarstw, a na ciele oznak przemocy. Jako jedną z przyczyn podaje się atak serca po prawdopodobnym wylewie krwi do mózgu. Siostra zmarłej, Isabelle de Villota, sugerowała mediom, że śmierć Marii może być konsekwencją poważnych obrażeń głowy po wypadku, który miał miejsce w lipcu zeszłego roku (czytaj tutaj).

Konta Twitter, Facebook oraz wszelkie portale społecznościowe wspominają młodą zawodniczkę. Najwięcej uwagi zmarłej poświęcają jednak kierowcy wyścigowi oraz zespoły Formuły 1.

Fernando Alonso, który znał Marię osobiście, informację o jej śmierci otrzymał zaraz po zakończeniu sesji treningowych przed GP Japonii, tuż po zdjęciu kasku.

Ciężko mówić mi o Marii… dowiedziałem się o jej śmierci tuż po zdjęciu kasku i nadal nie mogę w to uwierzyć. To bardzo smutna wiadomość dla świata sportów motorowych, wszyscy ją kochali. Jedyne co możemy teraz zrobić to modlić się za nią i jej rodzinę. (…) To bardzo smutny dzień dla hiszpańskiego sportu. Straciliśmy waleczną zawodniczkę z dużym uśmiechem.

Maria de Villota – zanim doszło do wypadku – była członkinią zespołu Marussia (kierowcą testowym) i to właśnie ta ekipa miała z nią najwięcej do czynienia na codzień. Cały team mocno trzymał kciuki za szybką rekonwalescencję Marii po feralnym zderzeniu jej samochodu z naczepą ciężarówki na Duxford Aerodrome w Wielkiej Brytanii (czytaj o tym tutaj); wypadku mało nie przypłaciła życiem. Doznała wówczas mocnych obrażeń głowy, jej kask praktycznie się rozstrzaskał na kawałki, a Maria w wyniku uderzenia straciła prawe oko.

– Z ogromny bólem serca przyjęliśmy do wiadomości fakt, że Maria od nas odeszła. Nasze modlitwy oraz ciepłe słowa kierujemy w stronę rodziny oraz przyjaciół, dla których jest to ciężki czas – napisał na oficjalnej stronie zespół Marussia.

Kierowca McLarena, Jenson Button, również wyraził swój smutek.

– To bardzo tragiczne. Ta dziewczyna doświadczyła tak wiele, więcej, niż większość ludzi przez całe życie. To było na pewno dla niej ciężkie, a teraz te straszliwe wiadomości i prawdziwy szok dla wszystkich na paddocku i w świecie sportu motorowego.

Susie Wolff – obecnie jedyna kobieta – kierowca w zespołach Formuły 1 (kierowca testowy Williamsa) napisała na swoim oficjalnym fanpage’u:

– Byłaś niesamowitą kobietą o silnym charakterze. Odeszłaś, ale nigdy nie zostaniesz zapomniana.

Bardzo poruszony całą sprawą jest Timo Glock, który współpracował z Marią podczas testów i treningów z zespołem Marussia.

– Maria była wspaniałą koleżanką i ambitną zawodniczką. Kiedy zobaczyłem informację o jej śmierci byłem naprawdę poruszony – napisał na koncie Facebook Timo Glock, obecnie uczestniczący w zawodach DTM.

– To szokująca i smutna wiadomość odnośnie Marii. Trudno w to uwierzyć… Jej duch walki spowodował, że stała się inspiracją dla wielu z nas i nigdy o niej nie zapomnimy – napisał Ricardo Teixera, kierowca serii GP2.

Maria de Villota, córka byłego kierowcy Formuły 1 Emilio de Villota – zanim trafiła do najbardziej elitarnej serii wyścigowej – startowała m.in. w hiszpańskiej Formule 3, brała udział w 24-godzinnym wyścigu Daytona w USA, a rok  po jej pierwszych testach samochodem F1 dla Renault F1 Team, szef ekipy, Eric Boullier, zaproponował jej stanowisko kierowcy testowego w zespole.

Po wypadku Maria nie zrezygnowała z udziału w świecie sportów motorowych – była ambasadorką komisji ds. kobiet w sporcie motorowym przy FIA (pod wodzą Michele Mouton), udzielała się na rzecz bezpieczeństwa na torach i drogach publicznych. Niedawno wyszła za mąż.

W dniu śmierci Maria de Villota miała uczestniczyć w konferencji prasowej, gdzie chciała ogłosić publikację swojej autobiografii zatytułowanej: „’La vida es un regalo” (Życie jest darem). Tytuł wyjątkowo smutno wybrzmiewa w kontekście jej śmierci…

Oto jak wypowiadała się podczas jednej z konferencji prasowych po wypadku.

Najnowsze

GP Korei: treningi, kwalifikacje, wyścig

To nie jest łatwy weekend dla polskich kibiców Formuły 1. Treningi w środku nocy oraz nad ranem nie są zbyt wygodne dla śpiochów. Jednak kierowcy nie mogą mieć problemów ze zmianą stref czasowych.

Tor przywitał wszystkich piękną i słoneczną pogodą, jednak prognozy na resztę weekendu nie są zbyt obiecujące – nad kraj naciąga tajfun, który może przeszkodzić w rozgrywaniu weekendu.

Pierwsze pytanie, które nasuwa się po tych treningach to forma Vettela, który nie błyszczał podczas obu sesji. Jednak przyzwyczailiśmy się już do tego, że Niemiec stosuje zasłonę dymną w treningach aby zmylić przeciwników i wykorzystać to w kwalifikacjach.

Fernando Alonso, który próbuje dogonić Niemca w klasyfikacji kierowców był podczas pierwszego treningu dopiero szósty. Natomiast mający w Singapurze problem z plecami Kimi Raikkonen postawił w stan gotowości lekarzy znajdujących się na torze, którzy są gotowi pomóc w razie jakichkolwiek problemów. Niestety aby tego było mało, Raikkonen pod koniec pierwszej sesji roztrzaskał swój bolid, kończąc swój udział w rywalizacji.

Podczas pierwszego treningu pojawiły się dwa nowe nazwiska – James Calado zastąpił di Restę w Force India, a Rodolfo Gonzalez Bianchiego w Marussi. Ostatecznie za Hamiltonem uplasował się Vettel oraz trzeci Webber.

1

L.Hamilton

Mercedes

1:39.630

20

2

S.Vettel

Red Bull

1:39.667

20

3

M.Webber

Red Bull

1:39.816

19

4

N.Rosberg

Mercedes

1:40.117

20

5

J.Button

McLaren

1:40.215

22

6

F.Alonso

Ferrari

1:40.374

18

7

R.Grosjean

Lotus

1:40.396

19

8

K.Raikkonen

Lotus

1:40.677

15

9

S.Perez

McLaren

1:40.860

20

10

F.Massa

Ferrari

1:40.880

13

11

N.Hulkenberg

Sauber

1:40.899

20

12

A.Sutil

Force India

1:41.432

18

13

P.Maldonado

Williams

1:41.482

22

14

E.Gutierrez

Sauber

1:41.626

21

15

J.E.Vergne

Toro Rosso

1:41.924

19

16

V.Bottas

Williams

1:42.002

20

17

D.Ricciardo

Toro Rosso

1:42.043

18

18

J.Calado

Force India

1:43.008

21

19

C.Pic

Caterham

1:43.660

20

20

G.van der Garde

Caterham

1:43.883

19

21

M.Chilton

Marussia

1:44.100

14

22

R.Gonzalez

Marussia

1:46.810

10

Drugi trening to także popis Hamiltona, który wyprzedził znów Vettela i trzeciego Rosberga. Również podczas tej sesji pogoda sprzyjała kierowcom, jednak tajfun Fitow nie daje za wygraną i straszy synoptyków. Czwarty był Webber i trzeba przyznać, że od kilku wyścigów zespół Red Bull Racing „ślizga” się w treningach, aby uderzyć w pełną mocą w kwalifikacjach oraz wyścigu.

Fernando Alonso tym razem znalazł się za swoim kolegą z zespołu, który już w zeszły weekend przyznał, że nie będzie pomagała Hiszpanowi w zdobyciu trzeciego tytułu mistrza świata i będzie pracował na swój rachunek.

Należy również wspomnieć o zmianach na torze Yeongam, który podobnie jak tor w Singapurze zmienił nieco swój wygląd. Organizatorzy przenieśli kontrowersyjny wyjazd z alei serwisowej za zakręt numer jeden. Dodatkowo zainstalowano podwyższone tarki na zakrętach 4, 5, 9, 11,13 oraz 14. Drugi trening tradycyjnie przebiegał pod znakiem porównywania mieszanek dostępnych na ten weekend, tj. mieszanki średniej oraz super – miękkiej. Kierowcy przeprowadzali również symulację z dużym obciążeniem paliwa.

1

L.Hamilton

Mercedes

1:38.673

31

2

S.Vettel

Red Bull

1:38.781

30

3

N.Rosberg

Mercedes

1:38.797

32

4

M.Webber

Red Bull

1:38.844

35

5

F.Massa

Ferrari

1:39.114

30

6

R.Grosjean

Lotus

1:39.226

34

7

F.Alonso

Ferrari

1:39.444

31

8

K.Raikkonen

Lotus

1:39.757

33

9

J.Button

McLaren

1:39.774

29

10

A.Sutil

Force India

1:40.006

34

11

P. di Resta

Force India

1:40.007

34

12

S.Perez

McLaren

1:40.152

31

13

E.Gutierrez

Sauber

1:40.186

33

14

N.Hulkenberg

Sauber

1:40.210

34

15

J.E.Vergne

Toro Rosso

1:40.446

30

16

D.Ricciardo

Toro Rosso

1:40.552

26

17

P.Maldonado

Williams

1:41.117

35

18

V.Bottas

Williams

1:41.289

34

19

G.van der Garde

Caterham

1:42.461

36

20

C.Pic

Caterham

1:42.798

35

21

J.Bianchi

Marussia

1:43.108

31

22

M.Chilton

Marussia

1:43.441

29

Tak się można było tego spodziewać, Sebastian Vettel pokazał w trzecim treningu na co stać jego bolid i zdominował trzeci trening na torze Yeongam.

Pogoda nadal sprzyja kierowcom a najnowsze prognozy mówią, że tajfun zmienił swój kierunek i kieruje się w stronę Chin, co dobrze rokuje na jutrzejszy wyścig. Jednak jak podkreślił jeden z synoptyków ryzyko deszczu jest nadal wysokie.

Za Vettelem znalazł się Mark Webber a trzeci był Nico Rosberg. W cieniu swojego kolegi z zespołu znalazł się wczorajszy zwycięzca obu sesji treningowych – Lewisem Hamiltonem. Słabo poszło również Raikkonenowi, który nadal narzeka na ból kręgosłupa. Wielu twierdzi, że to tylko wymówka słabych wyników.

Dół tabeli tradycyjnie okupowali kierowcy najsłabszych ekip.

1

S.Vettel

Red Bull

1:37.881

17

2

M.Webber

Red Bull

1:38.018

17

3

N.Rosberg

Mercedes

1:38.318

16

4

L.Hamilton

Mercedes

1:38.332

15

5

F.Alonso

Ferrari

1:38.486

13

6

R.Grosjean

Lotus

1:38.701

19

7

F.Massa

Ferrari

1:38.816

14

8

K.Raikkonen

Lotus

1:38.857

17

9

N.Hulkenberg

Sauber

1:38.961

16

10

J.Button

McLaren

1:39.114

14

11

E.Gutierrez

Sauber

1:39.128

15

12

P.Maldonado

Williams

1:39.196

16

13

A.Sutil

Force India

1:39.204

17

14

S.Perez

McLaren

1:39.274

15

15

D.Ricciardo

Toro Rosso

1:39.327

17

16

P. di Resta

Force India

1:39.371

19

17

J.E.Vergne

Toro Rosso

1:39.665

15

18

V.Bottas

Williams

1:40.128

17

19

C.Pic

Caterham

1:41.360

19

20

G.van der Garde

Caterham

1:41.614

20

21

J.Bianchi

Marussia

1:41.646

14

22

M.Chilton

Marussia

1:42.267

 

17

 

 

Kolejne Pole Position Vettela

Sebastian Vettel nie zwalnia tempa i pokazuje, że nic ani nikt nie jest wstanie mu przeszkodzić w drodze do zdobycia czwartego tytułu mistrza świata.

Trzykrotnemu mistrzowi świata – podobnie jak w Singapurze – wystarczyło jedno, mierzone okrążenie by mieć pierwsze pole startowe w garści. Odpuścili sobie wszyscy, łącznie z Hamiltonem, który po znakomitym czasie w drugim sektorze zdał sobie sprawę, że nie jest wstanie wyprzedzić Niemca w tabeli.

Wysokie miejsce zajął Mark Webber, jednak trzecia reprymenda, która w rezultacie zamieniła się w karę 10 pozycji w tył na starcie, powoduje, że Webber od samego startu będzie musiał walczyć o dobrą pozycję na koniec wyścigu. Sporego pecha mieli kierowcy Williamsa, którzy nie awansowali do drugiej części czasówki, oraz kierowcy McLarena, którzy nie awansowali do trzeciej, finałowej części. Sporą niespodziankę sprawili kierowcy Saubera, którzy w komplecie awansowali do Q3.

Oficjalne wyniki mogą się jeszcze zmienić, ponieważ kilku kierowców bardzo narzekało na blokowanie przez rywali, w czasie kiedy wykonywali swoje szybkie kółka. Najbardziej marudził Jenson Button, który wprost powiedział, że jego słaby czas i brak awansu do Q3 jest blokowanie ze strony Raikkonena.

Miejmy nadzieję, że GP Korei nie będzie – tak jak GP Singapuru – wyścigiem kierowców na pozycjach 2 – 22.

1

S.Vettel

Red Bull

1:37.202

 

2

L.Hamilton

Mercedes

1:37.420

 

3

M.Webber

Red Bull

1:37.464

 

4

R.Grosjean

Lotus

1:37.531

 

5

N.Rosberg

Mercedes

1:37.679

 

6

F.Alonso

Ferrari

1:38.038

 

7

F.Massa

Ferrari

1:38.223

 

8

N.Hulkenberg

Sauber

1:38.237

 

9

E.Gutierrez

Sauber

1:38.405

 

10

K.Raikkonen

Lotus

1:38.822

 

 

11

S.Perez

McLaren

1:38.362

 

12

J.Button

McLaren

1:38.365

 

13

D.Ricciardo

Toro Rosso

1:38.417

 

14

A.Sutil

Force India

1:38.431

 

15

P. di Resta

Force India

1:38.718

 

16

J.E.Vergne

Toro Rosso

1:38.781

 

 

17

V.Bottas

Williams

1:39.470

 

18

P.Maldonado

Williams

1:39.987

 

19

C.Pic

Caterham

1:40.864

 

20

G.van der Garde

Caterham

1:40.871

 

21

J.Bianchi

Marussia

1:41.169

 

22

M.Chilton

Marussia

1:41.322

 

Vettel wygrywa GP Korei

Tajfun Filow skierował się w stronę Chin, a na tor – mimo wcześniejszego zagrożenia – nie spadła ani kropelka deszczu. Kibice z napięciem czekali na start wyścigu, ponieważ wcześniejsze wyścigi pokazały, że już na pierwszym zakręcie może być ciekawie. Jednak po zgaśnięciu świateł cała stawka bez najmniejszych problemów pokonała pierwszy zakręt. Gorąco zrobiło się nieco później, kiedy wchodzący w prawy zakręt Felipe Massa stracił kontrolę nad swoim Ferrari i obrócił się o mało nie uderzając w Fernando Alonso. Hiszpanowi się udało, jednak na całym incydencie stracili staranowani przez Brazylijczyka inni kierowcy, a zwłaszcza Button i Sutil, którzy w związku z tym musieli odbyć nieplanowany i przedwczesny postój. Massa spadł na ostatnie miejsce i mógł szykować się na odrabianie strat.

Wyśmienicie radził sobie za to Maldonado, który po pierwszym okrążeniu awansował aż o 9 pozycji, co wzbudziło podziw obserwatorów. Seria zmian opon rozpoczęła się już na 8 okrążeniu. Nijak miało się to do wcześniejszych zapewnień Pirelli, które informowało, że pierwsze postoje powinny nastąpić na 25 kółku. Podczas drugiego sprintu w bolidzie Lewisa Hamiltona pojawił się tzw. graining. Brytyjczyk stracił przez to sporo czasu i przyznał wprost swojemu inżynierowi, że jego opony po prostu „umarły”. Słabe tempo Lewisa wykorzystał Nico Rosberg, który wyprzedził swojego kolegę z zespołu, jednak dosłownie sekundę po tym manewrze i wyjechaniu z tunelu aerodynamicznego, przednie skrzydło w bolidzie Niemca się poluzowało i – ku uciesze kibiców – wytwarzało słup widowiskowych iskier.

Niedługo później Sergio Perez doznał popularnej już w tym roku awarii opony. Miało to miejsce na prostej, stąd też konieczne było wprowadzenie na tor Samochodu Bezpieczeństwa i posprzątanie odłamków (które omal nie trafiły jadących za Meksykaninem Webbera i Hamiltona). Neutralizacja zniwelowała różnice czasowe i po jej zakończeniu fani liczyli na zacięte ściganie. Niestety, kilka okrążeń później na tor znów wyjechał Mercedes Bernda Maylandera, a wszystko za sprawą Adriana Sutila, który uderzył w bok bolidu Marka Webbera. Gdyby tego było mało, bolid Australijczyka zaczął się palić, a służby porządkowe nie kwapiły się zbytnio do gaszenia. Na torze znalazł się również samochód straży, jednak – według wszelkich przesłanek – pojawił się on na torze bez zgody sędziów i na dodatek przed pędzącymi bolidami…

Wznowienie wyścigu to kolejny trudny moment dla Lewisa. Anglik tracił sporo czasu i pozycji. Inaczej było w przypadku Felipe Massy, który piął się w górę, ostatecznie kończąc na 9 pozycji. Wyśmienitą końcówką popisał się Nico Hulkenberg, który aż do samej mety dzielnie odpierał ataki Fernando Alonso i zakończył wyścig na wspaniałym dla zespołu czwartym miejscu.

Za Vettelem na mecie zameldowała się dwójka Lotusa, która do końca miała przyzwolenie na walkę. Raikkonen jednak nie oddał swojej drugiej pozycji i razem z partnerem z teamu stanął na podium.

1

S.Vettel

Red Bull

1:43.13.701

 

2

K.Raikkonen

Lotus

+4.2

 

3

R.Grosjean

Lotus

+4.9

 

4

N.Hulkenberg

Sauber

+24.1

 

5

L.Hamilton

Mercedes

+25.2

 

6

F.Alonso

Ferrari

+26.1

 

7

N.Rosberg

Mercedes

+26.6

 

8

J.Button

McLaren

+32.2

 

9

F.Massa

Ferrari

+34.3

 

10

S.Perez

McLaren

+35.1

 

11

E.Gutierrez

Sauber

+35.9

 

12

V.Bottas

Williams

+47.0

 

13

P.Maldonado

Williams

+50.0

 

14

C.Pic

Caterham

+1.03.5

 

15

G.van der Garde

Caterham

+1.04.5

 

16

J.Bianchi

Marussia

+1.07.9

 

17

M.Chilton

Marussia

+1.12.8

 

18

J.E.Vergne

Toro Rosso

+2 okr.

 

19

D.Ricciardo

Toro Rosso

+3 okr.

 

20

A.Sutil

Force India

+5 okr.

 

21

M.Webber

Red Bull

+19 okr.

 

22

P. di Resta

Force India

+31 okr.

 

Najnowsze

Ducati 1199 Panigale S Ayrton Senna

Dwie dekady po śmierci jednego z najsłynnniejszych kierowców wyścigowych Formuły 1, Ayrtona Senny, Ducati postanowiło zadedykować mu swój najnowszy motocykl, który zostanie zaprezentowany oficjalnie podczas Sao Paulo Motorcycle Show w Brazylii.

Ducati 1199 Panigale S Ayrton Senna
fot. Ducati

Maszyna stworzona specjalnie na okazję wystawy motocyklowej w Brazyli, przeznaczona będzie również na tamtejszy rynek. Ducati 1199 Panigale S Senna jest lakierowany na wyjątkową barwę, wybraną przez samego Ayrtona Sennę podczas jego wizyty w fabryce Ducati na kilka tygodni wcześniej, zanim wystartował w swoim ostatnim wyścigu na torze Imola w 1994 roku.

Więcej o niesamowitym kierowcy, jakim był Ayrton Senna, przeczytasz tutaj.

 

Ducati 1199 Panigale S Ayrton Senna
fot. Ducati

Ten sam motyw kolorystyczny został użyty podczas produkcji pierwszej limitowanej do 300 egzemplarzy serii motocykli “916 Senna I”, zaprojektowanych aby uhonorować w ten sposób tę najsłynniejszą brazylijską gwiazdę sportu motorowego wszechczasów. Powstały potem jeszcze dwie takie odmiany jednosladów Ducati: “916 Senna II” i “916 Senna III” odpowiednio w 1997 i 1998 roku.

Ducati 1199 Panigale S Ayrton Senna
fot. Ducati

Nowe Ducati 1199 Panigale S Senna będzie zbudowane w limitowanej liczbie jedynie 161 egzemplarzy – wszystkie zostaną wprowadzone do sprzedaży w czerwcu 2014 roku. Poza specjalną kolorystyką karoserii i obręczy, motocykle zostaną wyposażone w racingowy układ wydechowy. Każda sztuka będzie sygnowana indywidualnym numerem produkcyjnym.

Najnowsze

Suzuki V-strom 1000 na 2014 rok – galeria

Długo oczekiwany sportowy turystyk od Suzuki niebawem wjedzie na polski rynek. Czego się po nim spodziewać?

Pierwsza seria V-stroma 1000 została zaprezentowana w 2002 roku. Dwa lata później na rynek wprowadzona została wersja z silnikiem o pojemności 650 cm3. Dziś nowy V-Strom 1000 ABS – w zamyśle konstruktorów – ma być kompaktowym i lekkim motocyklem zaprojektowanym z myślą o dalekich podróżach także w trudnym terenie.

Sylwetka motocykla inspirowana jest modelem DR-Z z roku 1980 oraz DR750S z roku 1988. Wyposażono go m.in. w zestaw seryjnych kufrów, regulowaną szybę czołową, światło tylne LED, dodatkowe gniazdo 12 V umieszczone w pobliżu zestawu wskaźników.

Sylwetka nowego Suzuki V-Strom 1000 ABS nie uległa znaczącej zmianie; mimo to motocykl może się podobać.
fot. Suzuki

Maszynę napędza czterosuwowa, chłodzona cieczą  jednostka o pojemności 1037 cm3 z dwoma wałkami rozrządu w każdej z głowic (DOHC). Nowy silnik rozwija moc 100 KM przy 8,000 obr./min. i osiąga maksymalny moment obrotowy 103 Nm przy 4,000 obr./min. Nowo zaprojektowany układ chłodzenia ma większą pojemność, ponadto zrezygnowano z dodatkowej chłodnicy oleju, dzięki czemu masa całego systemu zmalała o 1.5 kilograma. Pojedynczy tłumik (układ 2 w 1) zastąpił podwójną końcówkę układu wydechowego – tu znów zaoszczędzono kolejne 4.7 kilogramów.

Nowy V-Strom 1000 ABS wyposażony jest w system kontroli trakcji ułatwiający poruszanie się w różnych warunkach drogowych. Układ wykorzystuje informacje z czujników prędkości przedniego i tylnego koła, czujnika położenia przepustnicy, czujnika położenia wału oraz wybranego przełożenia skrzyni biegów. W przypadku wykrycia poślizgu tylnego koła ograniczana jest moc silnika. Motocyklista może regulować poziom czułości układu (2 położenia), a także go wyłączyć.

Również rama uległa modyfikacjom. Jednostka napędowa umieszczona jest w nowo zaprojektowanej, leżejszej pod poprzedniczki ramie, umożliwiającej zamontowanie wąskiego siedzenia i zbiornika paliwa.

W pełni regulowane zawieszenie przednie o skoku 160 mm zbudowane jest z odwróconych amortyzatorów KYB o średnicy tłoczyska wynoszącej 43 mm.

Suzuki V-Strom 1000 ABS ma się świetnie sprawdzać nie tylko na asfalcie.
fot. Suzuki

Układ hamulcowy Suzuki V-Strom 1000 ABS składa się z radialnie montowanych czterotłoczkowych zacisków Tokico monoblok współpracujących z pływającymi przednimi tarczami hamulcowymi o średnicy 310 mm. Elementy systemu ABS dostarczane są przez firmę Bosch. Tylny jednotłoczkowy zacisk hamulcowy Nissin współpracuje z tarczą o średnicy 260 mm.

Opcjonalny system kufrów o łącznej pojemności 87 litrów (górny o pojemności 35 l oraz dwa boczne o poj. 26 l każdy) współgra z linią motocykla. Górny kufer mieści pełnowymiarowy kask. Dzięki specjalnemu systemowi mocowań, do montażu kufrów nie są wymagane narzędzia. Szyba czołowa regulowana jest w dwóch płaszczyznach; można zmieniać jej wysokość (0,15 mm i 30 mm) i kąt (trzy możliwości pochylenia) bez użycia narzędzi.

Zestaw wskaźników z wyświetlaczem LCD, na którym znajdują się informacje dotyczące aktualnej prędkości, wybranego przełożenia skrzyni biegów, przebiegu, temperatury powietrza, godziny, temperatury cieczy chłodzącej, napięcia, ilość paliwa (w tym także informacje dotyczące chwilowego, średniego zużycia paliwa oraz zasięgu) oraz trybu wyboru systemu kontroli trakcji znajduje się obok analogowego obrotomierza. Wskaźnik temperatury powietrza dodatkowo wyposażony jest w kontrolkę informującą o możliwym oblodzeniu nawierzchni drogi jeżeli temperatura spadnie poniżej 3°C. Pod zestawem wskaźników umieszczone jest gniazdo prądu 12V ułatwiające korzystanie np. z nawigacji GPS.

Źródło: materiał prasowy Suzuki

Najnowsze