Jak przechowywać opony?

Każdy kierowca na pewno nie raz zastanawiał się czy opony lepiej przechowywać w garażu, piwnicy, na balkonie czy może na zewnątrz, w pobliżu domu. Sposób przechowywania opon letnich ma ogromne znaczenie dla ich żywotności. Eksperci zgodnie twierdzą, że decydujące znaczenie ma odpowiednia temperatura.

W przeszłości wielu kierowców przechowywało opony w domowych kotłowniach, w pobliżu bojlerów. Panująca tam wysoka temperatura może jednak negatywnie wpływać na stan opon, prowadząc do ich wysychania, twardnienia, pękania, a w niektórych przypadkach nawet zapalenia. Opony najlepiej przechowywać w suchym, ciemnym i chłodnym pomieszczeniu o temperaturze nie przekraczającej 15ºC. Zaleca się także chronić opony przed światłem słonecznym, gdyż promieniowanie UV może negatywnie wpływać na ich wytrzymałość.

Hotel dla opon pozwala pozbyć się problemu ich przechowywania
Coraz większą popularnością cieszą się hotele dla opon. Dzięki nim kierowcy zyskują dodatkową wolną przestrzeń, którą można wykorzystać do innych celów. Hotel dla opon to także świetne rozwiązanie w przypadku, gdy spółdzielnia mieszkaniowa zakazuje przechowywania ogumienia w budynku ze względu na zagrożenie pożarowe. Usługa ta obejmuje nie tylko przechowywanie, ale także mycie i kontrolę stanu opon oraz ich profesjonalny montaż. Opony wysokiej jakości poddawane starannej konserwacji mogą służyć kierowcy nawet przez 6 lat. Nie należy ich jednak używać przez okres dłuższy niż 10 lat. Datę produkcji odczytasz z czterocyfrowego numeru znajdującego się na oponie: dwie pierwsze cyfry oznaczają tydzień, a dwie ostatnie rok produkcji. Przechowywanie opon w nieodpowiedni sposób może doprowadzić do ich trwałego uszkodzenia już po jednym sezonie.

Wysokie ciśnienie wody może doprowadzić do uszkodzenia opony
Zalecenia dotyczące przechowywania opon letnich i zimowych są bardzo podobne. Przede wszystkim opony należy najpierw dokładnie umyć i opłukać. Pamiętaj o usunięciu kamieni spomiędzy rowków bieżnika. Sprawdź także czy na powierzchni oraz ścianach bocznych opony nie pojawiły się pęknięcia ani wybrzuszenia. Posługując się myjką ciśnieniową staraj się unikać kierowania strumienia wody bezpośrednio na powierzchnię opony, gdyż może to powodować oderwanie się fragmentów gumy prowadząc do pęknięcia opony w czasie jazdy. Po umyciu opony należy pozostawić do zupełnego wyschnięcia. W miejscu przechowywania nie powinny być one wystawione na działanie środków chemicznych oraz substancji takich jak rozpuszczalniki czy oleje. W razie potrzeby istnieje możliwość zakupienia specjalnych worków ochronnych służących do przechowywania opon. Opon nie należy nadmiernie obciążać, dlatego też unikaj umieszczania na nich innych przedmiotów w czasie ich składowania. Przechowując opony jedna na drugiej zaleca się nieznacznie zwiększyć ciśnienie w tej znajdującej się na spodzie ze względu na to, że jest ona narażona na największe obciążenie.

Przechowywanie opon w dużym skrócie:

  • Sprawdź wiek opon – wymieniaj je na nowe co 6-10 lat
  • Skontroluj stan bieżnika pamiętając o usunięciu kamieni spomiędzy rowków
  • Umyj opony i pozostaw je do zupełnego wyschnięcia
  • Przechowuj opony w chłodnym, suchym i ciemnym pomieszczeniu
  • Chroń opony przed działaniem światła słonecznego oraz substancji chemicznych
  • Dla większego spokoju ducha zdaj się na profesjonalistów korzystając z usługi hotelu dla opon.

Porad udzielił Martin Dražík, Product Manager Nokian Tyres na Europę Środkową.

Najnowsze

Rozmowa z Chiką Kako – główną inżynier Lexusa UX

Podczas niedawnej premiery Lexusa UX w Sztokholmie, przedstawiciel marki rozmawiał z Chiką Kako o tym, co inspirowało i motywowało ją oraz jej zespół podczas tworzenia nowego crossovera.

– Pełni pani jednocześnie funkcję głównej inżynier oraz wiceprezesa ds. marki Lexus. Jaka będzie rola UX w rozwoju Lexusa? 

– W 2017 roku wprowadziliśmy sportowe coupé LC, podkreślające pozycję Lexusa jako wizjonerskiej marki luksusowego stylu życia. Flagowy sedan LS i reprezentacyjny sedan ES umacniają tę pozycję. Rolą nowego UX, który trafi do pierwszych nabywców na początku przyszłego roku, jest tworzenie wyjątkowych doznań i przyciąganie do marki Lexus nowych grup klientów.

– W jaki sposób UX będzie tworzył owe wyjątkowe doznania?

– Poprzez emocje. Uważam, że jest to samochód szczególnie silnie oddziałujący na emocje. Mamy nadzieję, że gdy potencjalni klienci po raz pierwszy zobaczą UX na ulicy, powiedzą „Wow, ale fajny samochód!”. Kiedy przyciągnie ich design, chcemy, by zetknęli się z nowatorskimi technologiami i mogli docenić japońskie wykonanie oraz osiągi i zwinność UX.

– W jaki sposób badania rynku wpłynęły na zewnętrzną stylistykę UX?

– Badania rozpoczęliśmy w USA w 2013 roku od dużej serii badań fokusowych oraz wizyt w domach posiadaczy konkurencyjnych pojazdów. Dowiedzieliśmy się, że ankietowane osoby nie są zadowolone z wyglądu konwencjonalnych SUV-ów, a także że pragną crossovera, który jeździłby jak hatchback. Co ciekawe, opinie zebrane w Europie, Japonii i Chinach były bardzo podobne jak w USA.

– Co inspirowało wasz zespół przy projektowaniu wnętrza UX?

– Jednym z moich celów było zwiększenie emocjonalnej atrakcyjności wnętrza samochodu. Na kabinę pojazdu składa się szereg komponentów, takich jak tablica przyrządów, fotele i wykończenie, jednak najważniejsze jest inteligentne stworzenie z nich harmonijnej całości. Wykorzystaliśmy japońską koncepcję architektoniczną zwaną engawa, według której nie ma wyraźnej granicy między wnętrzem i zewnętrzem, oraz zasadę projektowania kansei, której celem jest stworzenie emocjonalnej więzi między klientem i produktem.

{{ tn(17590) left }}– Jak bardzo europejski jest nowy UX?

– Kiedy pracowałam w Europie, zrozumiałam, że pojęcie luksusu nie wiąże się tylko z przedmiotami, ale i z przeżyciami. W przeszłości kojarzyliśmy luksus głównie ze sferą materialną, natomiast „Art de Vivre” skupia się na wartościach innych niż bogactwo. Ta idea przyświecała tworzeniu nowego UX.

– Jacy ludzie będą kupować UX?

– Docelową grupę klientów definiują hasła towarzyszące koncepcji UX „Creative Urban Explorer” i „Art de Vivre” – to osoby o aktywnym stylu życia, cieszące się pulsem miast, a jednocześnie mające hobby takie jak podróże, jazda na rowerze czy majsterkowanie. Używając bardziej konkretnych terminów, takim klientem może być młody profesjonalista, wykonujący kreatywną pracę na przykład w mediach, którego interesuje nowoczesny design i zrównoważony styl życia.

– Dlaczego UX to więcej niż tylko jeszcze jeden crossover?

– Od samego początku chcieliśmy nadać UX unikalny charakter samochodu łączącego solidność i atrakcyjność crossovera z właściwą Lexusowi precyzją prowadzenia i osiągami. Efektem jest prawdziwie nowatorski samochód, który prowadzi się jak hatchback, a przy tym jest komfortowy, elegancki i niezawodny.

– Skąd wywodzi się nazwa UX?

– Nazwę UX tworzą pierwsze litery słów „Urban” i „X-over”, czyli miejski crossover. Tak się również składa, że pierwsze litery określenia „Creative Urban Explorer” tworzą słowo CUE, oznaczające możliwość. Bardzo mi się to podoba, bo doskonale oddaje koncepcję tego samochodu.

– W jaki sposób UX odpowiada potrzebom kobiet kierowców?

– Dziś bardzo często widzimy w miastach crossovery prowadzone przez kobiety, którym odpowiada solidna sylwetka i sportowy design takich pojazdów. Jednocześnie niektórym z nich przeszkadza trudne manewrowanie dużym samochodem. Chciałam zaradzić tym problemom, oferując zwinne auto, które prowadzi się równie łatwo jak hatchback.

– Jak pani motywowała swój zespół przez minionych 5 lat?

– (śmiech) Za pomocą rośliny, naprawdę! Przy pracy nad UX musieliśmy podołać wielu zmieniającym się wymaganiom i wyzwaniom. Szukałam motywu, który by to wyraził i nazwałam naszą grupę adresową poczty elektronicznej „Lantana”. Mimo delikatnego wyglądu, ta japońska roślina jest bardzo wytrzymała i odporna na zmiany w środowisku, w którym rośnie. Wiedziałam, że mój zespół mając taką inspirację będzie coraz silniejszy i poradzi sobie z projektem.

Najnowsze

Goodc

Tak motocykliści/stki uczcili 100-lecie odzyskania niepodległości przez Polskę w Brzegu Dolnym i Wołowie

11 listopada motocykliści wzięli udział w akcji: „100 Motocykli na 100 Lat Niepodległości Państwa Polskiego”. Okazało się, że 100 to za mało, bo w akcji wzięło udział ponad 200 motocyklistów.

11 listopada był w tym roku dniem bardzo wyjątkowym, ponieważ minęło 100 lat, odkąd Polska odzyskała niepodległość. Pogoda dopisała, więc motocykliści postanowili uczcić ten dzień na swój sposób. Bardzo liczna ich reprezentacja zebrała się w Brzegu Dolnym. Organizatorem spotkania był klub DWL, ale ilość zgromadzonych osób, nawet ich mocno zaskoczyła, bo liczba motocykli w szczycie sięgała ok. 268. Mimo wszystko kolumna zachowała swój szyk, a organizatorzy zadbali o jej zabezpieczenie.

Hasło tego dnia to „100 Motocykli na 100 Lat Niepodległości Państwa Polskiego”, a celem spotkania była wspólna parada i ułożenie liczby 100 z motocykli. Najpierw grupa udała się pod Urząd Miejski w Brzegu Dolnym, gdzie o 12.00 wspólnie odśpiewała hymn. Pomogło w tym nagłośnienie i piękny głos jednej z motocyklistek. To była bardzo wzruszająca chwila.

Parada przejechała uroczyście przez Brzeg Dolny, a następnie do sąsiedniego Wołowa. Kolumna motocykli ciągnęła się, aż po horyzont. W Wołowie odbył przejazd przez rynek oraz przez ul. Marszałka Józefa Piłsudskiego, gdzie grupa się na chwilę zatrzymała, żeby zrobić nieco hałasu na jego cześć. Celem zbiórki był plac przy rynku, gdzie motocyklistów przywitał Burmistrz Gminy Wołów i ponownie odśpiewano hymn narodowy.

Na tym placu były osoby wyznaczone przez organizatora, które ustawiały motocykle w odpowiedni sposób. Wszystko po to, żeby potem z drona zarejestrować układ, jak motocykle tworzą razem liczbę 100. Na koniec, już mniejszą paradą, motocykliści udali się na wspólne ognisko. Była to integracja ponad podziałami, ponad politycznymi przepychankami, prosto z polskiego, motocyklowego serca!

 

Najnowsze

Dorożka tamuje ruch – można wyprzedzić ją na zakazie?

Wszyscy wiemy co oznacza znak zakaz wyprzedzania lub linia ciągła. Co jednak w sytuacji, kiedy z niewielką prędkością snuje się przed nami zawalidroga?

Nagranie zostało zarejestrowane w Krakowie i widzimy na nim dorożkę, która porusza się z niewielką prędkością. Kierowcy nie zamierzają za nią jechać i zaczynają wyprzedzać ją pasem dla autobusów i przekraczając ciągłą linię. Czy w takiej sytuacji mogą wykonać tego typu manewr?

Chociaż wielu kierowców czuje się w podobnych okolicznościach rozgrzeszonych, to łamią oni przepisy. Kodeks ruchu drogowego nie przewiduje wyjątków i możliwości wyprzedzania na zakazie, jeśli wyprzedzamy na przykład pojazd wolnobieżny. Nie ma tu niestety dobrego rozwiązania – musimy jechać za takim pojazdem i czekać na przerywaną linię lub na dobrą wolę kierującego, który zjedzie do przydrożnej zatoczki i pozwoli się wyprzedzić korkowi, który się za nim utworzył.

Najnowsze

Rowerzysta jedzie lewym pasem, dziwi się, że na niego trąbią

Na polskich drogach można spotkać wielu rowerzystów, którzy mają mgliste pojęcie o przepisach ruchu drogowego. Zdarzają się też tacy, którzy znają je dobrze, tylko mylnie interpretują.

Autorem nagrania jest pewien rowerzysta, którego zachowanie już na początku budzi wątpliwości. Zjeżdża on z drogi rowerowej na wielopasmową ulicę i podąża nią nie zawsze trzymając się prawego pasa. Na uwagę przejeżdżającego kierowcy, że przecież obok nadal biegnie droga dla rowerów, odpowiada, że ona „donikąd nie prowadzi”.

W dalszej części nagrania jego autor zjeżdża na rozwidleniu w prawo i z dwóch dostępnych pasów zajmuje oczywiście lewy. Kierowcy trąbią na niego, krzyczą, ale rowerzysta wcale nie zamierza zaprzestać blokowania lewego pasa.

Filmik został zatytułowany: „Pretensje i chamskie spychanie bo chcesz jechać prosto”. Autor odnosi się do faktu, że pas prawy służył będzie do skrętu w prawo, a lewy do jazdy na wprost, gdzie on właśnie chciał się udać. Dlatego już wcześniej zajął właściwy pas. Zapomniał tylko, że ów podział nastąpi za około 500 metrów, a do tego czasu kierowcy mieli pełne prawo mieć do niego pretensje. Podobnie za niekorzystanie z drogi rowerowej. I nie chodzi tu o brak sympatii do rowerzystów, tylko o bezpieczeństwo. Wy czulibyście się bezpiecznie jadąc rowerem po wielopasmowej ulicy z autami mijającymi was co chwilę z dużą prędkością i po obu stronach? Niektórzy tego niestety nie rozumieją i troskę o własne bezpieczeństwo zrzucają na innych.

Przypominamy przy okazji, że rowerzysta ma obowiązek korzystania z drogi rowerowej. Może również korzystać z chodnika, jeśli na biegnącej przy nim ulicy obowiązuje ograniczenie prędkości powyżej 50 km/h oraz podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych. Warto o tym pamiętać i mieć na uwadze przede wszystkim własne bezpieczeństwo.

Najnowsze