Jak kamper radzi sobie w momencie kolizji? Wyniki crash testu są bardzo niepokojące!
Wypożyczenie „domu na kołach” to ciekawy pomysł na wakacyjny wyjazd, a w czasie pandemii zdecydowało się na niego o wiele więcej osób, niż zazwyczaj. Prawdopodobnie nie inaczej będzie za rok. Niestety, nie mamy dla miłośników kamperów dobrych informacji.
Słabe wyniki kamperów w crashtestach nie powinni nikogo zaskakiwać, kiedy tylko przyjrzymy się bliżej, jak zbudowane są takie pojazdy. Prawdziwy kamper to tak zwana integra, czyli pojazd, w którym całe nadwozie zaprojektowano od podstaw, tworząc spójny wygląd domu na kołach. Najważniejszymi kryteriami są uzyskanie jak największej przestrzeni oraz jak najniższa masa własna nadwozia. Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, jak przy zderzeniu zachowuje się pojazd wykonany z laminatu? Zobaczcie zresztą sami, na poniższym wideo.
Rozwiązaniem tego problemu mogą wydawać się półintegry, a więc pojazdy, w których przód pozostał fabryczny. Za najbezpieczniejsze z kolei uważane są kampervany, czyli pojazdy, w których nie ingerowano strukturę nadwozia, a jedynie odpowiednio wyposażono wnętrze. Okazuje się, że „najbezpieczniejsze” wcale nie oznacza „bezpieczne”.
Niemiecki ADAC wykonał crash test kampervana na bazie Fiata Ducato, który zderza się z Citroenem C5 przy prędkości 54 km/h. Płynące z niego wnioski są co najmniej niepokojące. Patrząc na samo nadwozie, wydaje się, że wcale nie poszło źle. Przód auta jest poważnie uszkodzony, pękła szyba, a drzwi kierowcy wygięły się w górnej części, wraz ze słupkiem A oraz częścią dachu. Ogólna struktura auta została jednak zachowana, a kabina wydaje się nienaruszona.
O wiele gorzej sytuacja wyglądała we wnętrzu pojazdu. Na nagraniu widzimy, jak fotel kierowcy odchyla się do tyłu, jakby wyrwany ze swoich prowadnic, przez co kierowca nie może, po odbiciu się od poduszki, bezpiecznie zatrzymać się na oparciu i zagłówku. Co gorsza, pozornie nieduże odkształcenia przodu samochodu wystarczyły, żeby koło wbiło się do środka, wyraźnie redukując przestrzeń na nogi i wraz z pedałami poważnie raniąc stopy kierowcy.
Wcale nie lepiej wygląda to z tyłu. Konstrukcja kanapy rozpadła się pod wpływem uderzenia, a osoby nią podróżujące doznałyby bardzo poważnych urazów głowy oraz brzucha. Jedynie pasażer z przodu odniósłby lekkie obrażenia, ale to dlatego, że uderzenie nastąpiło po stronie kierowcy. Szczegółowe obrażenia, jakie odnieśliby podróżni, możecie zobaczyć na poniższej grafice.
Eksperci z ADAC byli bardzo krytyczni co do zabezpieczenia części kuchennej, która została całkowicie wyrwana z mocowań, ponieważ przykręcono ją prowizorycznie na kilku śrubach. Na szczęście łóżka, łazienka oraz szafki z tyłu osadzono mocno w konstrukcji pojazdu i pozostały na swoich miejscach. Egzamin zdały także zabezpieczenia instalacji gazowej, które zapobiegły ryzyku ulotnienia się gazu.
Powstałe uszkodzenia okazałyby się, wbrew pozorom, kłopotliwe także dla ratowników. Uderzenie uniemożliwiło otwarcie drzwi kierowcy, bez użycia ciężkich narzędzi. Drzwi po stronie pasażera otworzyły się z użyciem dużej siły, a drzwi przesuwnych nie dało się ruszyć.
W opinii ekspertów z ADAC dopracowania wymagają przede wszystkim strefy kontrolowanego zgniotu z przodu, które nie zdały egzaminu i naraziły kierowcę na bardzo poważne obrażenia. Rewizji wymagają także mocowania wszystkich elementów wyposażenia, ponieważ niedopuszczalne, jest aby uderzenie wyrywało miejsca siedzące oraz szafki. Pamiętać także należy, że kampervany powstają na bazie samochodów dostawczych, które obowiązuje inna homologacja, niż osobówki, a także standardy dotyczące bezpieczeństwa.
Na koniec dodajmy, że w tym zdarzeniu najpoważniejsze obrażenia, i to całego ciała, odniósł kierujący Citroenem C5. Winić za to należy jednak nie samochód, ale fizykę. Osobówka ważyła 1700 kg, podczas gdy kamper 3500 kg.
Najnowsze
-
Wojna o obwodnicę Warszawy. Mieszkańcy blokują jeden z wariantów S50 – którędy pobiegnie trasa?
Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad prowadzi zaawansowane prace nad Obwodnicą Aglomeracji Warszawskiej – inwestycją, która otoczy stolicę drogowym pierścieniem o długości blisko 160 kilometrów. Właśnie ogłoszono nowe przetargi, a władze drogowe przedstawiły precyzyjny harmonogram dla poszczególnych odcinków. -
Samochody elektryczne: 370 mld zł strat w rok. Co poszło nie tak? Koncerny wracają do spalinówek i toną w długach
-
Oto najwyższa estakada w Polsce – 80 metrów nad ziemią! Rakieta Falcon 9 mogłaby się zmieścić pod spodem
-
Mercedes VLE: luksusowa limuzyna, van, a może statek kosmiczny? Dokąd zmierzasz motoryzacjo…
-
Xpeng P7+ za 198 tys. zł: luksus jak w Porsche i ładowanie w 12 min. Testowałam go w Chinach – Tesla ma się czego obawiać!
Zostaw komentarz: