Jaguar XF łowi burze

Kto by pomyślał, że luksusowy sedan z kotem na masce jest idealnym kompanem do pogoni za burzami. Brytyjski producent zaprosił do współpracy "Tornado Tim" Bakera, który jest specjalistą w tej dziedzinie.

Luksusowy sedan produkcji brytyjskiej może być idealnym pojazdem do pościgów za burzami i tornadami. Wersja XF35t ma pod maską trzylitrowy silnik V6 wspomagany przez sprężarkę mechaniczną. Auto ma napęd na cztery koła i w trudnych warunkach atmosferycznych prowadzi się dużo pewniej niż pudełkowate SUV-y. 

Łowcy burz potrzebują stałego połączenia z internetem, co pozwolą obserwować przemieszczanie się chmur. Jaguar jest wyposażony w kombajn multimedialny umożliwiający połączenie z internetem. Dotykowy ekran InControl Touch Pro pozwala wyświetlać mapy w widoku 3D i w łatwy sposób zbliżać i przesuwać widok, w razie gdyby potrzebny był szybki objazd.

Tim Baker wykorzystał Jaguara XF do ostatniego pościgu. Śledząc burze zjechał prawie 3,2 tys. km poprzez stany Colorado, Minnesota aż do Illinois. Przy pomocy brytyjskiego samochodu udało mu się złapać burzę kategorii EF 0 (wiatry o prędkości do 137 km/h). Łowca burz powiedział, że w pogoni za anomaliami atmosferycznymi trzeba być przede wszystkim we właściwym miejscu, we właściwym czasie. A przy okazji należy trzymać się z dala od kłopotów.

Zobaczcie, jak Jaguar XF radził sobie z tym nietypowym zadaniem.

Najnowsze

Eva Longoria chwali się Teslą

Celebryci bardzo lubią pokazywać się w SUV-ach, a zarazem samochodach, które uchodzą za ekologiczne. Dlatego Tesla Model X wydaje się być idealnym rozwiązaniem łączącym te dwa światy. Eva Longoria właśnie pochwaliła się swoim nabytkiem.

Znana na całym świecie aktorka Eva Longoria pochwaliła się kilka tygodni temu na Instagramie swoim świeżym nabytkiem. Jest jedną z pierwszych osób na świecie, które odebrały Teslę Model X. 

W garażu aktorki można było do tej pory znaleźć największych przedstawicieli segmentu SUV, takich jak Range Rover, Mercedes Klasy G czy Cadillac Escalade. Jakiś czas temu gwiazda „Gotowych na wszystko” kupiła Teslę Model S. Samochód tak bardzo ją zauroczył, że postanowiła zamówić Model X. 

Z pewnością Longoria nie będzie jedyną gwiazdą z Holywood, która pochwali się takim nabytkiem. Co ciekawe, Bentley Bentayga nie robi jeszcze tak spektakularnej kariery wśród gwiazd jak ekologiczny model z podnoszonymi do góry drzwiami. Mimo braku zainteresowanie celebrytów modelem Bentayga, brytyjski producent również nie narzeka na słabą sprzedaż. Na razie problemem są możliwości produkcyjne. 

Tymczasem warto zobaczyć, jak Eva Longoria cieszy się z nowej Tesli. Aktorka ze względu na niewielki wzrost wygląda bardzo zabawnie przy tym dość sporym modelu.

 

 

Getting the new SUV Tesla! So excited!!! Auto-Pilot here we come! #Tesla #SustainableEnergy

Film zamieszczony przez użytkownika Eva Longoria Baston (@evalongoria)

Najnowsze

Na co należy zwrócić uwagę, kupując pierwszy samochód?

Przy wyborze pierwszego auta nietrudno o pomyłki, które w najlepszym wypadku będą oznaczać spore wydatki. Jak ich uniknąć?

Pierwszy samochód to marzenie, które chcielibyśmy ukoronować przyjemnością z jazdy – a to nie zawsze może nam się udać. Dzisiejsze czasy obfitują we wszelkiego rodzaju „okazje”. Sprzedający skrzętnie odwracają uwagę kupującego szczegółami niemającymi zupełnie wpływu na stan techniczny pojazdu. Ważny np. jest przebieg samochodu i sposób jego udokumentowania. Niestety, jeśli nie mieliśmy wcześniej do czynienia z kupowaniem auta z drugiej ręki, lepiej skorzystać z pomocy eksperta. W ten sposób nie kupimy „okazyjnie” auta, które jest idealne tylko na pierwszy rzut oka.

Dokumenty
Każdy samochód powinien posiadać komplet dokumentów i kluczyków. Jest to absolutna podstawa, więc wpisanie tej pozycji w kolumnie z wyposażeniem nie powinno być traktowane jako opcja, która podnosi wartość auta, lecz jako standard. To ich brak jest minusem. Podstawowymi dokumentami są: dowód rejestracyjny i karta pojazdu (ta ostatnia dotyczy samochodów z polskiej dystrybucji, ewentualnie już zarejestrowanych w Polsce; wydawana jest od lipca 1999 r.). Karta zawiera dane wszystkich poprzednich właścicieli auta i jest niezbędna przy rejestracji. Jeśli chodzi o kolejny dość istotny dokument – książkę serwisową – zdobycie nowego egzemplarza, odpowiadającego marce i modelowi auta, nie jest dzisiaj zbyt trudne.
– Oprócz przestudiowania zamieszczonych w niej wpisów, zawsze warto sprawdzić po numerze VIN ich autentyczność w autoryzowanej stacji – szczególnie jeśli na pierwszy rzut oka widzimy, że na przestrzeni kilku lat wpisy są robione tym samym długopisem i widnieje przy nich ten sam podpis mechanika – dodaje przedstawiciel Autotesto.

Jeśli auto jest sprowadzone z zagranicy, powinno posiadać więcej dokumentów niż tylko odpowiednik dowodu rejestracyjnego. Chodzi tu o komplet tłumaczeń oryginalnych dokumentów, dowód uiszczenia opłaty recyklingowej, dowód odprawy celnej oraz, w zależności od tego, z jakiego kraju auto jest sprowadzone, odpowiedni dokument o zapłacie podatku od towarów i usług, tzw. VAT-25, bądź potwierdzający zwolnienie od takiego podatku, a także zaświadczenie z badania technicznego. Tu, jak widać, sprawa zaczyna się komplikować, bo handlarz mógł zdecydować się na przewóz bezpośredni. Niekiedy nie będziemy mogli od razu poruszać się autem po naszych drogach. Niejednokrotnie samochód taki został już wyrejestrowany w rodzimym kraju i nie może poruszać się po drogach publicznych przed ponownym zarejestrowaniem i ubezpieczeniem. Brak tablic rejestracyjnych zawsze jest powodem do zatrzymania pojazdu, gdyż nie spełnia on warunków do poruszania się po drodze publicznej. Jeśli nie jesteśmy pewni, jakie dokumenty są potrzebne, zawsze możemy uzyskać takie informacje od swojego Wydziału Komunikacji. Jeśli uznamy, iż brak nam czasu na ich załatwienie, wynegocjujmy u sprzedającego, aby to on zajął się dokumentacją i przygotowaniem samochodu do rejestracji. Do jego obowiązków będzie należało przekazanie nam kompletu papierów, z którym udajemy się do Wydziału Komunikacji. Auto sprowadzone z zagranicy również można sprawdzić po numerze VIN – czy aby nie zostało skradzione lub nie uległo jakiemuś poważnemu wypadkowi i nie nosi statusu „wreck car”.

Stan techniczny
Istotnym kryterium jest stan samochodu. Laik może sobie nie poradzić z profesjonalną oceną auta. Łatwo jest zamaskować prawdziwe usterki, eksponując to, co mało ważne, ale modne – ot choćby auto posiada odtwarzacz CD z mp3 i zmieniarkę CD na sześć płyt. Jeśli nie wiemy, jak zweryfikować stan techniczny auta, zawsze możemy skorzystać z usług eksperta, który zajmie się fachową oceną stanu karoserii, podwozia i zespołu napędowego. Jest to oczywiście usługa płatna, więc warto najpierw samodzielnie sprawdzić kilka rzeczy. Kolor i odcień lakieru na wszystkich elementach pojazdu musi być taki sam (wykluczając plastikowe elementy, na których odcień po kilku latach zazwyczaj różni się od odcienia na elementach z blachy czy aluminium). Przerwy pomiędzy poszczególnymi elementami karoserii muszą być symetryczne i równe po obu stronach pojazdu. Łatwo dostępne mierniki grubości lakieru zapewnią ocenę tego stanu na elementach blaszanych, lub ewentualnie na występowanie szpachli pod lakierem. Warto sprawdzić rok produkcji wszystkich szyb pojazdu – jest on zawsze nadrukowany w dolnym rogu szyby wraz z logo producenta. Stan odbłyśników lamp przednich też może być informacją pomocną. Jeśli na liczniku widnieje około 100 tys. km, a lampy są pożółkłe i matowe, to albo przebieg jest faktycznie większy, albo lampy zostały wymienione po jakiejś stłuczce na używane. To wszystko nie są co prawda pewniki odzwierciedlające prawdziwy stan auta, ale pozwalają nam na wstępną jego weryfikację i porównanie go z opisem dokonanym przez sprzedającego. Również oględziny wnętrza mogą być pomocne przy identyfikacji szczegółów z życia pojazdu. Jeśli kierownica jest bardzo powycierana, podobnie jak pedały czy gałka zmiany biegów, zastanówmy się, czy samochód aby na pewno przejechał tyle kilometrów, na ile wskazuje licznik.

Oczywiście absolutnie niezbędna jest jazda testowa. Należy zwrócić uwagę na kilka ważnych elementów. Sposób pracy pedału sprzęgła i wysokość jego „brania”, jak również płynność poruszania, wiele mogą nam powiedzieć o stanie skrzyni biegów i zestawu sprzęgła, czyli tarczy, docisku, łożyska i popularnego – oraz niestety dość drogiego – dwumasowego koła zamachowego. Wciśnijmy i odpuśćmy kilka razy sprzęgło na uruchomionym silniku. Jeśli słychać jakieś „stuki”, powstają dziwne drgania lub łożysko sprzęgłowe wydaje z siebie hałas, to prawdopodobnie już niedługo potrzebna będzie ingerencja mechanika. Druga sprawa to płynność podczas hamowania – niedopuszczalne są bicie pedału hamulca i drgania pojazdu; wskazuje to na nadmierne zużycie tarcz hamulcowych i klocków (w przypadku hamulców bębnowych – zużycie bębnów i szczęk). Dość łatwo zweryfikujemy stan przegubów napędowych, które zaczynają hałasować przy maksymalnie skręconych kołach przy małej prędkości – pojawiają się wówczas słyszalne stuki z okolic kół przednich (niestety w przypadku aut tylnonapędowych weryfikacja nie jest taka prosta). Nie bójmy się zajrzeć pod maskę pojazdu. Wszelkie wycieki oleju zauważy każdy, bez względu na stopień zaawansowania wiedzy motoryzacyjnej. Nie wszystko widać na pierwszy rzut oka – zajrzyjmy więc do środka, a jeśli wszędzie jest sucho, to znaczy, że problem nie występuje.

Podejrzenie zawsze powinien jednak wzbudzić idealnie wymyty i wypolerowany silnik, bo taki zabieg utrudnia właściwą ocenę. Wizyta w ASO pozwoli nam na przejście pełnej ścieżki diagnostycznej na specjalnym stanowisku (tzw. szarpaki imitujące wszelkie możliwe obciążenia mogące wystąpić podczas codziennej eksploatacji). Na diagnostykę składa się sprawdzenie parametrów silnika, układu zasilania, układu hamulcowego, wydechowego, działania wszelkich dodatkowych systemów bezpieczeństwa, jak również stanu zawieszenia.

Paliwo
Ważnym kryterium przy ocenie samochodu jest jego spalanie. Jeżeli mamy do przejechania 3 km do pracy – to wybierzmy tylko i wyłącznie auto na benzynę. Silnik Diesla wymaga większej kultury jego użytkowania; chodzi tu o rozgrzanie i wystudzenie turbiny. Wskazane są raczej większe przebiegi, które nie powodują występowania typowych usterek Diesli z filtrem cząstek stałych, tzw. DPF (diesel particulate filter), który lubi zapychać się podczas użytkowania na bardzo krótkich przebiegach auta. Pierwszy samochód niech będzie tym możliwie najprostszym w użyciu i tanim w eksploatacji. Mówiąc tani, niekoniecznie mamy tu na myśli silniki zasilane LPG, gdyż starsze instalacje mogą być awaryjne przy niskich temperaturach, komplikując życie początkującemu kierowcy. Reasumując, silnik benzynowy o prostej budowie i przeciętnej mocy pozwoli nam na zdobycie potrzebnego doświadczenia.

Gadżety czy funkcjonalność?
Istnieje wiele ważnych systemów poprawiających nasze bezpieczeństwo, zaczynając od poduszek powietrznych, poprzez system ABS czy ESP. Są też takie z pozoru wyglądające na zbyteczny gadżet, ale tak naprawdę są one funkcjonalne i poprawiają komfort jazdy. Chodzi tu na przykład o klimatyzację. Nieważne, czy mamy AC, czy Climatronic – jedno i drugie wystudzi wnętrze auta. Alufelgi i ciemne szyby poprawiają z kolei wygląd naszego samochodu, ale niech nikt nie sugeruje się tym przy zakupie – felgi możemy dokupić, a szyby przyciemnić. Najważniejsze jest bezpieczeństwo na drodze, a to wyposażenie nie ma na nie żadnego wpływu. Co innego reflektory ksenonowe – te umożliwiają lepszą widoczność po zmroku. Szczególnie kiedy asfalt jest mokry, różnica ta jest bardzo wyraźna w porównaniu do lamp tradycyjnych.

Kolejnym dylematem jest wielkość pojazdu – kupić mały czy duży samochód? Miejski kompakt czy SUV lub van? To zależy od naszych indywidualnych preferencji. Nie ma uniwersalnej odpowiedzi na to pytanie – dopasujmy auto do swoich oczekiwań. Samochody kompaktowe dobrze spisują się w testach bezpieczeństwa, więc nie zawsze najistotniejszą cechą auta jego jest wielkość. Ważne, aby nie miało już na koncie poważnego wypadku, mającego wpływ na jego strefy bezpieczeństwa, które projektowane są do jednorazowego spełnienia swoich zadań.

Podejmując decyzję zakupową, należy również określić, jakim dysponujmy potencjałem finansowym. To determinuje przyjęcie założeń co do ewentualnych kosztów eksploatacji. Duże samochody nie tylko zużywają więcej paliwa, ale też będą wymagały będą droższych napraw. Nie zapominajmy również o kosztach ubezpieczenia, które w przypadku dużego auta na pewno okażą się większe.

Stereotypy
Poszczególne marki samochodów mają rozmaite przypięte „łatki”, otrzymują przeróżne oceny i komentarze. Nie sugerujmy się jednak wyłącznie znaczkiem na klapie naszego auta – znane logo zapewne ma znaczenie przy zakupie auta z salonu, jednak jeśli mówimy o samochodzie sprzed dekady, to sprawa może się już całkiem inaczej przedstawiać. Użytkowanie samochodu przez tak długi czas odgrywa decydującą rolę w ocenie jego obecnego stanu. Jeśli ktoś nie dbał o terminowe wymiany płynów eksploatacyjnych i zużywających się w sposób naturalny elementów zawieszenia, to żadna marka nie jest odporna na niedbałego właściciela. Warto dodać, że czym droższy był samochód w salonie, tym i bardziej kosztowne są jego naprawy i części zamienne. Skupmy się zatem na stanie technicznym i dokonajmy trzeźwej oceny faktycznego stanu auta, które zamierzamy kupić.

W syntetycznym skrócie, co należy bezwzględnie należy sprawdzić przed zakupem?
1    Dokumenty pojazdu – czy auto posiada niezbędny komplet potrzebny do jego rejestracji;
2    Zgodność numerów identyfikacyjnych pojazdu z dokumentami, numer VIN, marka, rok produkcji i model;
3    Ubezpieczenie i możliwość poruszania się po drogach publicznych danym pojazdem;
4    Stan lakieru i jego odcień – przecięcia na krawędziach elementów wskazują na ich malowanie; kontrola grubości powłoki za pomocą czujnika; ewentualne purchle i ogniska korozji;
5    Spasowanie elementów – wszystkie odstępy między elementami nadwozia muszą być takie same, wszelkie różnice wskazują zawsze na naprawy blacharskie; obdarty lakier z lakierowanych śrub mocujących drzwi, maskę, błotniki, również powinien wzbudzić niepewność;
6    Komora silnika – wypolerowana może wskazywać na wycieki i celowe wyczyszczenie wszelkich śladów;
7    Zużycie elementów wnętrza: gałka zmiany biegów, kierownica i gumki pedałów, widoczne ślady zużycia to przebieg na pewno większy niż do 100 tys. km;
8    Przetarte fotele, skórzana tapicerka z przetarciami to też znak kilkuset tys. km przebiegu;
9    Szyby – rok produkcji wszystkich szyb pojazdu musi być zgodny z rokiem produkcji auta;
10    Opony – w samochodzie z przebiegiem kilkudziesięciu tysięcy kilometrów opony również powinny być z jednego roku produkcji, chyba że wiek auta wymusił ich zmianę;
11    Podwozie – stan układu wydechowego i jego kompletność: wielu użytkowników zastępuje oryginalny katalizator zwykłym kawałkiem przelotowej rury, co nie pozwoli nam na przejście badań technicznych;
12    Zawieszenie – stan wszystkich elementów ruchomych, gumowo-metalowych i tłumiących;
13    Parametry silnika – sprężanie, wtrysk paliwa;
14    Elektronika pojazdu – wskazania czujników, kompletność wyposażenia (brak poduszki powietrznej można ukryć, wyłączając kontrolkę odpowiadającą za sprawdzenie jej obecności);
15    Parametry turbiny – w przypadku silników doładowanych bardzo ważnym elementem jest sprawdzenie sprawności turbiny – ten element układu dolotowego nie jest tani;
16    Układ hamulcowy – stan elementów ciernych, tarcz, klocków (niestety przy hamulcach bębnowych nie ma możliwości oceny wizualnej bez demontażu bębnów);
17    Działanie wszystkich elementów wyposażenia – klimatyzacja, elektryczne szyby, wspomaganie kierownicy, systemy audio itd.

Przy analizie przed zakupowej zawsze możemy posiłkować się informacjami dostępnymi w sieci. I tak np. z najnowszego raportu zespołu porównywarki ubezpieczeń mfind wynika, że w 2014 roku do Polski najczęściej sprowadzano Volkswageny Golfy (ponad 32 tys.) i Passaty (31 tys.) oraz Audi A4 (31 tys.). Jednak w subiektywnym rankingu wcale nie wypadły one najlepiej.

Polacy cenią niemieckie marki – z piętnastu najpopularniejszych modeli samochodów 
sprowadzanych z zagranicy aż 12 to marki kojarzone z Niemcami. Z czysto technicznego punktu widzenia polscy kierowcy mają dobry gust – wybór pada na podobne auta jak u naszych bogatszych sąsiadów na Zachodzie – tyle że skromniejsze portfele zmuszają nas do zakupu aut (mocno) używanych. Aż 71 proc. spośród samochodów sprowadzonych w 2014 roku miało więcej niż 10 lat, a więc zostało wyprodukowanych przed 2004 rokiem. Oczywiście, im auto jest wyższej klasy, tym generalnie jest starsze w momencie sprowadzenia do Polski, ponieważ więcej czasu zajmuje mu utrata wartości do poziomu akceptowanego przez polskiego klienta. I odwrotnie – autka miejskie zwykle należą do najmłodszych wśród sprowadzanych pojazdów.

W rankingu mfind, pod względem użyteczności oraz kosztów utrzymania, w klasie aut kompaktowych najlepiej prezentują się Opel Zafira, Renault Scenic i Opel Astra. Z kolei w klasie średnio-wyższej bardzo dobry wynik uzyskał Ford Mondeo. Na drugim końcu rankingu użyteczności i kosztów utrzymania znalazły się z kolei BMW Serii 5 oraz 3. Jednak w przypadku BMW dla kupującego może liczyć się przede wszystkim radość z jazdy, którą samochody tej firmy gwarantują.

Źródło: autotesto, mfind

Najnowsze

Nowa Toyota Supra identyczna z BMW Z4?

Długo oczekiwany następca Toyoty Supry prawdopodobnie zadebiutuje na rynku w 2018 roku. Pod maską znajdzie się napęd hybrydowy 4x4 z superkondensatorem oraz silnikiem turbo od BMW.

Pierwszą zapowiedzią nowej Toyoty była Toyota FT-1 Concept. Następca Supry będzie nowym flagowym samochodem sportowym marki. Dziś dostępny jest tylko jeden sportowy Japończyk – GT86 (nasz test tego auta tutaj), jednak na horyzoncie pojawił się także mały, skierowany do młodzieży S-FR. Wiele wskazuje więc na to, że do końca dekady będziemy mieli może nawet 3 sportowe Toyoty, w tym GT86 drugiej generacji.

Następca Supry powstaje we współpracy z BMW, a nowa generacja BMW Z4 pojawi się w salonach mniej więcej w tym samym czasie. Toyota i BMW opracowują wspólną platformę, w której znajdą się rozwiązania technologiczne obu producentów. Pod maskę Supry i następcy Z4, który prawdopodobnie otrzyma nazwę Z5, trafi turbodoładowany, 6-cylindrowy silnik rzędowy od BMW.

Jego dopełnieniem będzie potężny hybrydowy silnik i napęd 4×4. Wskazuje na to chociażby zapowiedź użycia superkondensatorów, które ładują się w kilka sekund, zapewniając świetne przyspieszenie. Toyota przetestowała to rozwiązanie w bolidzie TS040 Hybrid, który w 2014 roku wywalczył dla japońskiej marki mistrzostwo świata w wyścigach długodystansowych FIA. Wyścigowa hybryda łączyła 500 KM mocy silnika benzynowego z około 500 KM dostarczanymi przez silniki elektryczne. W ramach współpracy z BMW Toyota udostępni swoją wyczynową technologię hybrydową niemieckiemu producentowi.

Z kolei Bawarczycy wniosą do wspólnego projektu swoje doświadczenie we wzmacnianiu podwozia włóknem węglowym. Technologia ta znalazła zastosowanie w Serii 7 oraz w modelu i3. To wskazuje, że Supra znajdzie się w klasie aut premium, z adekwatną do tego ceną. Mimo to supersamochody Toyoty i BMW będą adresowane do różnych grup klientów.

Produkcja ostatniej jak dotąd, czwartej generacji Supry zakończyła się w 2002 roku. Jeśli nowa generacja trafi do salonów w 2018 roku, zbiegnie się to z 40-leciem modelu – oparta na Celice Supra zadebiutowała w Japonii w 1978 roku.

Źródło: autocar.co.uk

Najnowsze

Smartwatch Scania monitoruje zdrowie i bezpieczeństwo kierowcy

Apple Watch Scania Edition ma teraz nowe aplikacje, które koncentrują się na trosce o organizm zawodowego kierowcy.

Aplikacje na Apple Watch Scania Edition zostały stworzone z myślą o kierowcach. Uwzględniają specyfikę pracy, w której długo siedzi się na fotelu, a co pewien czas wykonuje intensywny wysiłek fizyczny, np. podczas rozładunku ciężarówki.

Dobra kondycja kierowcy i ciężarówki
Nowe funkcje obejmujące kierowcę są uzupełnieniem wcześniejszych aplikacji monitorujących ciężarówkę i wspomagających zarządzanie flotą, których elementem było np. rejestrowanie zużycia paliwa. Były one integralną częścią popularnego smartwatcha Scania „Black Griffin”, pierwszego na rynku urządzenia tego typu skierowanego do kierowców zawodowych.

Bezpieczny w pracy
Smartwatch Scania Edition monitoruje aktywność kierowcy i wysyła ostrzeżenia, gdy potrzebny jest wypoczynek, zalecając jego długość:

  • wysyła wiadomość do użytkownika i przestrzega przed zmęczeniem, które może wymagać np. wyjścia z kabiny i odrobiny ruchu przed ponownym rozpoczęciem jazdy,
  • wykrywa raptowne zmiany, które mogą być spowodowane np. kontuzją przy rozładunku lub załadunku. Czynności te kierowcy często wykonują samotnie w środku nocy, a aplikacja ułatwia użytkownikowi wezwanie pomocy.

Mocna jak V8
Z okazji premiery smartwatcha Apple Watch Scania Edition, powstała jedyna w swoim rodzaju bransoleta, którą można zamówić osobno. Blok słynnego, historycznego silnika LB 140 V8 został przetopiony, a z uzyskanego materiału wykonano bransoletę nazwaną „Scania 140 V8”.

„Chcieliśmy uczcić powstanie silnika V8. W 1969 r. Scania zyskała dzięki niemu przydomek „King of the Road” i V8 pozostaje częścią naszej tożsamości. Wyjątkowa bransoleta pozwala posiadaczowi nawiązać bezpośredni kontakt z żywą wciąż historią motoryzacji i stanowi łącznik między przeszłością, a przyszłością”, mówi Magnus Andersson, menedżer produktu w dziale cyfryzacji firmy Scania.

Apple Watch Scania Edition oraz bransoleta „Scania 140 V8” są dostępne u wybranych przedstawicieli firmy Scania oraz poprzez sklep internetowy. Nowe aplikacje można ściągać z App Store.

Najnowsze