Infiniti Q60 – ile będzie kosztować w Polsce? Ceny

Już w październiku do sprzedaży w Europie trafi Infiniti Q0 w wersji z dwulitrowym, czterocylindrowym, turbodoładowanym silnikiem benzynowym o mocy 211 KM. Ile będzie kosztować?

Cena tej wersji Q60 w podstawowej specyfikacji wynosi 184 600 złotych. Mocniejsza wersja Q60, wyposażona w trzylitrowy silnik V6 twin-turbo o mocy 405 KM pojawi się w europejskich salonach Infiniti w późniejszym terminie.

Q60 ma dostarczać kierowcy sportowych wrażeń z jazdy, właściwych modelom coupe. Kluczową rolę ma odgrywać tu nowe, elektronicznie sterowane zawieszenie dynamiczne (Dynamic Digital Suspension). Komfort jazdy ma być zasługą pracy specjalnie opracowanego zestawu amortyzatorów.

Zastosowany w Q60 adaptacyjny układ kierowniczy (Direct Adaptive Steering) ma dawać komfort kierowania oraz doskonałe przekazywanie informacji zwrotnej z drogi. Przełącznik trybu jazdy (DMS – Drive Mode Selector) ma umożliwiać kierowcy dopasowywanie stylu jazdy do warunków na drodze.

 

Najnowsze

Wypadek za granicą – jak uzyskać odszkodowanie?

Wypadek może przytrafić się nawet najbardziej doświadczonemu kierowcy. Aby zniwelować stres, który pojawia się w takich momentach, warto odpowiednio przygotować się na taką sytuację. Podpowiadamy, jak należy strać się o odszkodowanie, kiedy przytrafi nam się wypadek poza granicami naszego kraju.

Polacy coraz chętniej na swoje zagraniczne wakacje wybierają się samochodem. Niestety wzmożony ruch na drogach może doprowadzić do nieoczekiwanych zdarzeń. Według danych Komisji Europejskiej w 2015 roku aż 135 tys. osób odniosło poważne obrażenia na skutek wypadków na europejskich drogach. Nieliczni jednak wiedzą, jak po takim zdarzeniu ubiegać się o odszkodowanie. Procedura dochodzenia należnej rekompensaty uzależniona jest od tego, w jakim państwie doszło do wypadku oraz od tego, w jakich państwach zarejestrowane były pojazdy w nim uczestniczące.

Potrzebna dokumentacja
Dochodząc swoich praw do odszkodowania, ważne jest, aby zadbać o odpowiednio przygotowaną dokumentację. Jest to bardzo pomocne i znacząco przyspiesza cały proces odszkodowawczy. Przede wszystkim powinniśmy posiadać oświadczenie, które zostanie spisane przez nas i sprawcę wypadku lub przybyłych na miejsce funkcjonariuszy policji.

– Oświadczenie o wypadku komunikacyjnym powinno zawierać następujące informacje: dane sprawcy wypadku, kategoria i numer prawa jazy, numer rejestracyjny oraz marka pojazdu, dane ubezpieczyciela u którego sprawca wypadku ma wykupione ubezpieczenie OC, jak również okoliczności, w których doszło do wypadku – wyjaśnia Katarzyna Parol-Czajkowska, Dyrektor Departamentu Dochodzenia Roszczeń Centrum Odszkodowań DRB, firmy specjalizującej się w pomocy przy uzyskaniu należnych odszkodowań.

Jeśli będziemy mieli taką możliwość, warto również sfotografować miejsce zdarzenia. W momencie, gdy na miejscu zdarzenia obecni byli świadkowie, należy poprosić ich o pozostawienie danych osobowych i kontaktowych. Przydatne również będą rachunki, które udokumentują poniesione przez nas wszelkie dodatkowe koszty, takie jak: zakup leków, rehabilitacja czy dojazd do placówek medycznych. Warto zapamiętać, że osobie poszkodowanej należy się również rekompensata za brak możliwości wykonywania pracy zarobkowej. O takie świadczenie mogą ubiegać się nie tylko osoby zatrudnione na umowę o pracę, ale również te zatrudnione na umowę zlecenie czy o dzieło.

Jak ubiegać się o odszkodowanie?
W przypadku, gdy szkoda powstanie w kraju należącym do Unii Europejskiej możemy zażądać wypłaty odszkodowania od zagranicznego ubezpieczyciela, w którym sprawca wypadku ma wykupione OC. Swoje roszczenia powinniśmy kierować do polskiego zakładu ubezpieczeń, który jest reprezentantem do spraw roszczeń zagranicznej firmy ubezpieczeniowej. Informacje na temat reprezentantów uzyskamy kontaktując się z Polskim Biurem Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Gdy dane towarzystwo nie będzie miało reprezentanta do spraw roszczeń na terenie Polski, szkody będą rozpatrywane przez Polskie Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

System Zielonej Karty
Jeśli natomiast wypadek miał miejsce w kraju, który nie należy do Unii Europejskiej, pomocny okazuje się System Zielonej Karty. System ten ma na celu ochronę interesów poszkodowanych w wyniku wypadków komunikacyjnych na terenie Europy, Iranu, Izraela, Maroka i Tunezji. Główną ideą Systemu jest to, aby poszkodowani mogli otrzymać należne im odszkodowanie i nie byli zmuszeni do nabywania ubezpieczenia OC komunikacyjnego na granicy każdego z odwiedzanych krajów. Osoby poszkodowane, które chcą przeprowadzić proces odszkodowawczy w ramach Zielonej Karty, swoje roszczenia powinny kierować do Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych.

– W momencie, kiedy zdarzenie miało miejsce w kraju, który należy do Systemu, mamy możliwość przeprowadzenia postępowania w Polsce, co pozwala nam zaoszczędzić czas i pieniądze, bez potrzeby dokonywania niezbędnych tłumaczeń i konieczności prowadzenia sprawy w zagranicznym systemie prawnym – dodaje Katarzyna Parol-Czajkowska z Centrum Odszkodowań DRB.

Warto podkreślić, że przeprowadzenie postępowania w Polsce umożliwia nam bieżącą kontrolę wydawanych decyzji i likwidację szkody w krótkim czasie.

Najnowsze

Gosia Rdest na podium w Poznaniu

Gosia Rdest dwa razy stanęła na podium podczas WSMP w Poznaniu. W miniony weekend zdobyła 1. miejsce w długim dystansie i 3. miejsce w sprincie w swojej klasie.

W miniony weekend na Torze Poznań odbyła się 7. runda Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Gosia Rdest dzielnie stawiała czoła rywalom i w rezultacie stanęła na najwyższym stopniu podium po wyścigu długodystansowym. W sprincie zajęła 3. miejsce.

Gosia nie kryła radości: To ogromna satysfakcja stanąć na podium właśnie w Poznaniu, na naszym polskim torze. To był dobry weekend. Cieszę się, zwłaszcza, że mogłam sprawić radość dziadkowi, który pierwszy raz przyjechał zobaczyć moje wyścigi na żywo.

23-letnia zawodniczka na co dzień startuje w serii Audi Sport TT Cup, gdzie będzie można ją zobaczyć w akcji już 9-11 września podczas rundy na Nurburgringu. W WSMP wystąpiła gościnnie, startując Seatem Leonem Racerem z 2015r., którego pieszczotliwie nazywa Leosiem. Samochód dysponuje mocą 330KM.

Dodatkowe informacje na temat Gosi Rdest:
Oficjalna strona:  www.gosiardest.com
Fanpage na Facebooku:  https://www.facebook.com/pages/Gosia-Rdest-Life-is-a-Race
Kanał na YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCUSP5guEpLtT0E1SX_vzwzw

Najnowsze

Edyta Klim

Kaja Wróblewska – fotografia i rajdy to jej pasja!

Kaja Wróblewska ma 21 lat i pochodzi z Żywca. Jej pasją jest fotografia rajdowa i o niej nam opowiedziała.

Pamiętasz swoje pierwsze kroki w rajdowej fotografii? Radość z pierwszego udanego zdjęcia?

Pierwsze kroki w fotografii rajdowej stawiałam w 2013 roku, wtedy pojechałam na rajd, w którym startował mój brat i tak to się zaczęło. Spodobała mi się ta opcja „kibicowania” z aparatem i już tak zostało… Radość z pierwszego udanego zdjęcia nie była chyba, aż tak wielka jak to, że moje zdjęcie pojawiło się w prasie, jako główna ilustracja z Rajdu Rzeszowskiego! Chyba tak jest, że bardziej cieszymy się, jak inni nas docenią (śmiech).

Jakie zdjęcia lubisz robić?

Od czterech lat zajmuję się fotografią zawodowo (sesje na zlecenie, wesela itp.), a pracuję jako fotograf na rajdach RSMP, tak naprawdę od początku tego sezonu. Największą przyjemność sprawiają mi rajdy, bo jednak tym się otaczam od najmłodszych lat. Uwielbiam też fotografować ludzi, szczególnie podczas jakiś ambitnych projektów, sesji. Wielką przyjemność sprawia mi też robienie zdjęć zwierzętom.

Ta motoryzacja i rajdy – skąd się wzięły w Twoim życiu?

Zainteresowanie motoryzacją zawsze gdzieś się u mnie pojawiało, ze względu na moją rodzinę i dwóch braci. Najstarszy brat Kacper jest kierowcą rajdowym i myślę, że duża cześć osób interesujących się rajdami będzie go kojarzyć. Oczywiście, duży wpływ na moje zainteresowania miał mój tato, który jak byłam mała, zawsze mnie zabierał na rajdy w okolicy Żywca.  Dorastając, spędzałam sporo czasu z moimi braćmi w garażu, rajdy przewijały się koło nas cały czas i tak już zostało (śmiech). Jednak największą moją pasją oczywiście fotografia, choć uwielbiam też jeździć na nartach (jeszcze niedawno zabierało mi to większą część życia, intensywne treningi, zawody itd.).

Próbowałaś swoich sił w rajdach jako zawodniczka?

Pod koniec zeszłego roku wystartowałam z moim chłopakiem podczas ostatniej rundy Gravel Masters w Sobótce, gdzie zajęliśmy pierwsze miejsca w „generalce” i klasie. Był to mój pierwszy raz na prawym fotelu i mam nadzieję, że nie ostatni, ponieważ było to niezapomniane przeżycie!  Na siadanie za kierownicą samochodów rajdowych chyba musze jeszcze zaczekać (śmiech). Brakuje mi doświadczenia, ale chciałabym kiedyś spróbować swoich sił na odcinku i jednak wolałabym siedzieć na prawym fotelu. Co nie znaczy, że boję się jazdy samochodem, wręcz to uwielbiam i sprawia mi to dużą przyjemność!

Do fotografii trzeba mieć smykałkę czy można się jej wyuczyć?

Myślę, że i jedno i drugie jest niezbędne. Można mieć smykałkę czy talent, ale bez włożenia w to ciężkiej pracy i ogromnej chęci rozwoju – nic nie uzyskamy… Fotografii tak czy siak trzeba się wyuczyć. Trzeba mieć ogromną wiedzę techniczną, aby ogarnąć wszystkie sprzęty, z których korzystamy. Ja się ciągle uczę i przede mną jeszcze długa droga.

Czy fotografia sportowa jest trudniejsza do opanowania, niż studyjna? Jakie sprawia trudności?

Zacznijmy od tego, że to są dwie osobne dziedziny fotografii. Fotografia sportowa, jak i fotografia studyjna mają elementy, nad którymi trzeba się pomęczyć. Najważniejsza jest ciągła praca i obycie się ze wszystkim, z czym mamy do czynienia. W studiu największym problemem jest ustawienie światła, a fotografia sportowa posiada „problemów” trochę więcej (śmiech). Przede wszystkim potrzebna jest akredytacja na imprezę sportową, oczywiście można sobie poradzić równie dobrze bez niej, ale jeżeli ma się już jakąś pracę do wykonania – to jest wskazane ją mieć. I chyba to jest główny problem początkujących. Pracujemy oczywiście na zewnątrz i to bez względu na warunki pogodowe, a one potrafią spłatać figla. Przeważnie pracujemy przy świetle zastanym, ewentualnie wspomagamy się lampami, ale to już wyższa szkoła jazdy. Znalezienie dobrego miejsca, przygotowanie wszystkiego i dogadanie się z safeciarzami to kolejne rzeczy, które trzeba „umieć”. Czy to w studiu, czy  na odcinku trzeba wycisnąć zawsze jak najwięcej z tego, co mamy. 

Uczyłaś się od kogoś? Ktoś udzielał Ci wskazówek, był mentorem, czy jesteś samoukiem?

Na początku, przez bardzo długi czas uczyłam się sama, metodą prób i błędów. Starałam się wyszukać jak najwięcej informacji w internecie i podglądałam innych. Moim mentorem, przy którym najwięcej osiągnęłam jest mój chłopak, który też jest fotografem, ale dużo dłużej niż ja. On tak naprawdę najwięcej mi pomógł i zawsze mnie zmusza do roboty (śmiech). Dzięki niemu i mojemu samozaparciu w tym wszystkim – jestem w tym miejscu, w którym jestem. Dziękuję jemu za to z całego serca! Oczywiście nie mogę zapomnieć o rodzicach, którzy pomogli mi w zakupie sprzętu, na którym teraz mogę pracować. A w szczególności nie byłoby to możliwe bez mojego taty, który jeździł ze mną po sklepach i musiał mnie znosić (śmiech), dziękuje Tato! 

Od czego zaczynać taką przygodę z rajdami i fotografią?

Najważniejszą i podstawową rzeczą jest włożyć w to dużo, a raczej mnóstwo pracy. To wieczne kombinowanie i próbowanie wszystkiego, praktycznie nie rozstawanie się z aparatem. Polecam też podglądanie innych, oglądanie ich zdjęć i inspirowanie się. Jednak nie kopiowanie innych, bo warto znaleźć swój styl. Drugą rzeczą jest to, że trzeba to lubić, o ile nie kochać. Niestety nie da się robić zdjęć na rajdach tylko dla kasy, takie jest moje zdanie. Jedyne, co mogę poradzić – to pracować cały czas nad tym, żeby być jak najlepszym!

Oficjalny profil Kai: https://www.facebook.com/wroblewska.photo/

Najnowsze

Audi Quattro Experience – jazdy Audi RS7, A4 Competition i SQ5

Audi po raz kolejny zorganizowało imprezę pod nazwą Audi Quattro Experience na Stadionie Narodowym - nam wpadły w ręce najmocniejsze auta z gamy. Dołóżmy do tego ryczące silniki V8 i mamy receptę na udany dzień.

Na pierwszy ogień testujemy moc 605 koni mechanicznych i 700 Nm momentu obrotowego zapakowanych pod maskę pięciodrzwiowej limuzyny, która ściąga wzrok niemal każdego w okolicy. Koło tego samochodu po prostu nie da się przejść obojętnie. Nie dość, że wygląda oszałamiająco, to jednostka ryczy niczym głodny lew. Zatem oprócz niebywałego jak na tę moc komfortu podróżowania, cudownego dźwięku silnika i ogromnej mocy dostępnej po wciśnięciu pedału gazu, trzeba również przyzwyczaić się do setek spojrzeń, które towarzyszą podczas przejażdżki tym modelem. Audi RS7 w wersji performance to zdecydowanie arystokrata szos – cacko za 760 tysięcy złotych.

Po szalenie mocnym RS7 przesiedliśmy się do nieco bardziej zrównoważonego A4 w wersji Competition, która została zaprezentowana na 25 rocznicę wdrożenia techniki TDI. Pod wieloma względami jest to samochód idealny. Silnik 3.0 TDI z nieco podniesioną mocą jest optymalny do poruszania się z punktu A do punktu B z odrobiną frajdy. Po pierwsze jest ultra wygodny, po drugie prowadzi się idealnie, po trzecie – robi wrażenie za przechodniach.

Szybka zmiana segmentu i lądujemy w Audi SQ5, które może na pierwszy rzut oka nie wygląda na tak szybkie auto, jakim jest w rzeczywistości. Fani motoryzacji zauważą jednak natychmiast dodatkowe emblematy V6T, cztery rury wydechowe oraz zaciski z logiem SQ5, natomiast dla zwykłego „niedzielnego kierowcy” ten samochód może stanowić ogromne zaskoczenie. Połączenie wyścigówki i terenówki wyszło firmie z Ingolstadt naprawdę bardzo dobrze. Przy zachowaniu całej elegancji i klasy, jaką kupujemy wraz z logiem Audi, możemy bez utraty komfortu przedzierać się przez piaskowe wydmy, a następnie zajechać pod biurowiec na ważne spotkanie firmowe.

Przy Stadionie Narodowym w miasteczku Audi można było również przekonać się, jak doskonały jest napęd quattro. Pod okiem profesjonalnych instruktorów wyruszyłam na tor, aby sprawdzić się w czterech offroadowych sytuacjach, korzystając z wybranego samochodu (A6 Allroad). Po drodze czekała pochylnia, najazd pod kątem na rampę, przejazd po nierównościach oraz swobodny zjazd ze wzniesienia. W każdym z nich Audi poradziło sobie perfekcyjnie dostarczając kierującej nielada frajdy. Zobaczcie na filmie!

Najnowsze