Hyundai Equus według Hermesa

W Nowym Jorku Hyundai zaprezentował nową wersję limuzyny Equus na 2014 rok. W tym samym czasie w Seulu zaprezentowano wersję Equusa, która narodziła się ze współpracy Hyundaia z francuskim domem mody Hermes.

„Equus by Hermes” to limitowana wersja (i to bardzo limitowana – zaledwie trzy sztuki) oparta na wersji limuzyny z 2012 roku. Projektanci Hermesa pracowali nad nią dwa lata. We wnętrzu można znaleźć ponad 20 ręcznie przygotowanych elementów powstałych specjalnie z myślą o tym konkretnym modelu. Kabina jest pokryta kilkoma rodzajami skóry – na drzwiach znajdują się wykończenia ze skóry krokodyla, których Hermes używa do produkcji swoich słynnych torebek. Projekt kabiny został zainspirowany wnętrzem samolotu, łącznie z rozkładanym stolikiem i schowkiem na koc.

fot. Hyundai

Limitowana wersja „Equus by Hermes” nie jest przeznaczona na sprzedaż. To próba wzmocnienia wizerunku koreańskiej marki poprzez konotację z dobrze znanym i luksusowym europejskim domem mody. Nie jest to pierwsze takie posunięcie Hyundaia. Wcześniejsza współpraca z Pradą w postaci limitowanej edycji sedanów Genesis nie zakończyła się jednak spektakularnym sukcesem – z wypuszczonych na rynek 1200 pojazdów sprzedano zaledwie jedną trzecią.

Najnowsze

Zamiast jazdy konnej wolę motocross. Wywiad z Mileną Kojder

Pasją do motocrossu zaraziła się podczas Red Bull X-Fighters; swoje marzenie postanowiła niezwłocznie zrealizować. W tym sezonie wystartuje w Mistrzostwach Polski Kobiet MX 2013.

Z Mileną Kojder rozmawiamy o pierwszych krokach w motocrossie, planach na przyszłość i przygotowaniach do MX 2013.

Jak wyglądają Twoje dotychczasowe przygotowania do sezonu MX?

Całą zimę spędziłam na siłowni z trenerem, efekty widać zdecydowanie po wyglądzie sylwetki. Jeżeli chodzi o jazdę, to motocykl jest przygotowany do sezonu perfekcyjnie, lecz niestety pogoda pozwoliła mi tylko na jeden wyjazd na tor. Dodatkowo mieszkam i trenuje w górach, więc warunki są naprawdę ciężkie – to znaczy, że jest dużo zimniej i leży tu dużo więcej śniegu niż w innych rejonach Polski.

fot. materiały prywatne Mileny Kojder

Uważasz, że ta niemożność wypadów na tor będzie miała duży wpływ na Twoje rezultaty podczas MX?

Myślę, że zdecydowanie tak . Jestem osobą, która musi się ”rozjeździć”. Pierwsze jazdy na torze to dla mnie wyczucie sprzętu po długiej przerwie, przyzwyczajenie się do skoków, winkli i tym podobnych.

Jeśli miałabyś wskazać jakąś zawodniczkę, której się najbardziej obawiasz podczas MX, to kto to by był?

Jeszcze brakuje mi wiele do większości zawodniczek, gdyż jeżdżę od niedawna i muszę jeszcze wiele się nauczyć. W tym roku lista zawodniczek jest bardzo obszerna, więc naprawdę może być ciekawie i z pewnością nie obejdzie się bez niespodzianek.

W jaki sposób zaraziłaś się pasją do motocrossu? Słyszałam, że wszystko zaczęło się od wyjazdu na Red Bull X-Fighters.

Tak, tak zgadza się, wszystko zaczęło się na tym evencie . Moment w którym usłyszałam warkot silników i poczułam atmosferę tego sportu sprawił, że pokochałam ten sport.

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w świecie motocrossu?

Aż rok krążyłam wokół motocrossu i starałam się wbić w to środowisko. Szczerze – było to bardzo trudne. Potajemnie jeździłam z poznanymi riderami z moich okolic na tory, a w internecie wyszukiwałam nowych zawodów, czy imprez motoryzacyjnych. Po tym czasie postanowiłam prosto z mostu powiedzieć : chcę jeździć na motocyklu i tak zrobię!

Pamiętam reakcję taty, który powiedział, że kupi mi konia (jeżdżę konno ok. 7 lat), ale nie motocykl! Jednak ja się uparłam i powiedziałam, że z jego zgoda, czy też bez niej kupię motocykl. I się udało.

fot. materiały prywatne Mileny Kojder

A co Twoi znajomi, zwłaszcza koleżanki, na motocross?

Dużo znajomych sądziło, że to tylko chwilowa fascynacja, tak się jednak nie stało. Koleżanki uznały, że straciłam rozum, ale po pewnym czasie przekonały się, że to jest sport dzięki, któremu jestem po prostu szczęśliwa. Na dzień dzisiejszy znam masę dziewczyn, które jeżdżą w MX i z niektórymi, z pewnością nawiązałam relacje na całe życie.

Jaki był Twój pierwszy motocykl?

Pierwszym motocyklem była Yamaha TTR 125, lecz szczerze mówiąc nic się na tym motocyklu nie nauczyłam, tyle co przejechałam sobie po oślich łączkach i na tym koniec. Początki myślę, że jak u każdego nie były proste, jednak uważam, że dopiero w tamtym sezonie zrobiłam jakieś większe postępy na motocyklu CRF 250.

Co Ci sprawiło największą trudność?

Zdecydowanie był to wjazd na tor, bardzo długi czas wahałam się nad tą decyzją : wjechać czy nie? Dodatkowo, tor na którym zazwyczaj trenuje nie należy do najprostszych, więc miałam bardzo dużą blokadę psychiczną.

Co poradziłabyś dziewczynom, które chciałyby zacząć przygodę z motocrossem a nie wiedzą, od czego zacząć?

Myślę, że najlepiej na początku spróbować jazdy na jakimś pożyczonym motocyklu, panowie na pewno z chęcią użyczą sprzętu na jedną, czy dwie próby. A potem należy tylko oszczędzać i pokazać innym, że to jest to, czego szukałyśmy przez całe życie i tylko z tym sportem poczujemy się spełnione.

fot. materiały prywatne Mileny Kojder

Jakie są Twoje plany na kilka najbliższych sezonów?

Chcę mieć poczucie, że z sezonu na sezon jestem lepsza. A jeżeli chodzi o plany, to w tym roku chcę pojawić się na MP Kobiet w motocrossie oraz na strefie południowej.

Czym zajmujesz się prywatnie?

W tym roku rozpoczęłam studia w Krakowie (na co dzień mieszkałam w Zawoi, tam też garażuję motocykl). Ciężko mi pogodzić jazdę z nauką, gdyż co piątek musze wracać do domu (ok. 70 kilometrów) i zabierać motocykl, a potem ruszać na trening. W czasie, kiedy nie jestem na torze, spędzam dużo czasu na siłowni. Nie jest to proste, ale odpowiada mi taki styl życia.

 

Najnowsze

Zamiast jazdy konnej wolę motocross. Wywiad z Mileną Kojder

Pasją do motocrossu zaraziła się po wizycie na Red Bull X-Fighters i swoje marzenie postanowiła niezwłocznie zrealizować. W tym sezonie, wystartuje w Mistrzostwach Polski Kobiet MX 2013. Z Mileną Kojder rozmawiamy o początkach z motocrossem, planach na przyszłość i przygotowaniach do MX 2013.

Jak wyglądają Twoje dotychczasowe przygotowania do sezonu MX?

Całą zimę spędziłam na siłowni z trenerem, efekty widać zdecydowanie po wyglądzie sylwetki. Jeżeli chodzi o jazdę, to motocykl jest przygotowany do sezonu perfekcyjnie, lecz niestety pogoda pozwoliła mi tylko na jeden wyjazd na tor. Dodatkowo mieszkam i trenuje w górach, więc warunki są naprawdę ciężkie – to znaczy, że jest dużo zimniej i leży tu dużo więcej śniegu niż w innych rejonach Polski.

fot. prywatne materiały Mileny Kojder

Uważasz, że ta niemożność wypadów na tor będzie miała duży wpływ na Twoje rezultaty podczas MX?

Myślę, że zdecydowanie tak . Jestem osobą, która musi się ”rozjeździć”. Pierwsze jazdy na torze to dla mnie wyczucie sprzętu po długiej przerwie, przyzwyczajenie się do skoków, winkli i tym podobnych.

Jeśli miałabyś wskazać jakąś zawodniczkę, której się najbardziej obawiasz podczas MX, to kto to by był?

Jeszcze brakuje mi wiele do większości zawodniczek, gdyż jeżdżę od niedawna i muszę jeszcze wiele się nauczyć. W tym roku lista zawodniczek jest bardzo obszerna, więc naprawdę może być ciekawie i z pewnością nie obejdzie się bez niespodzianek.

W jaki sposób zaraziłaś się pasją do motocrossu? Słyszałam, że wszystko zaczęło się od wyjazdu na Red Bull X-Fighters.

Tak, tak zgadza się, wszystko zaczęło się na tym evencie . Moment w którym usłyszałam warkot silników i poczułam atmosferę tego sportu sprawił, że pokochałam ten sport.

fot. materiały prywatne Mileny Kojder

Jak wyglądały Twoje pierwsze kroki w świecie motocrossu?

Aż rok krążyłam wokół motocrossu i starałam się wbić w to środowisko. Szczerze – było to bardzo trudne. Potajemnie jeździłam z poznanymi riderami z moich okolic na tory, a w internecie wyszukiwałam nowych zawodów, czy imprez motoryzacyjnych. Po tym czasie postanowiłam prosto z mostu powiedzieć : chcę jeździć na motocyklu i tak zrobię!
Pamiętam reakcję taty, który powiedział, że kupi mi konia (jeżdżę konno ok. 7 lat), ale nie motocykl!
Jednak ja się uparłam i powiedziałam, że z jego zgoda, czy też bez niej kupię motocykl. I się udało.
A co Twoi znajomi, zwłaszcza koleżanki, na motocross?

Dużo znajomych sądziło, że to tylko chwilowa fascynacja, tak się jednak nie stało. Koleżanki uznały, że straciłam rozum, ale po pewnym czasie przekonały się, że to jest sport dzięki, któremu jestem po prostu szczęśliwa. Na dzień dzisiejszy znam masę dziewczyn, które jeżdżą w MX i z niektórymi, z pewnością nawiązałam relacje na całe życie.
Jaki był Twój pierwszy motocykl?

Pierwszym motocyklem była Yamaha TTR 125, lecz szczerze mówiąc nic się na tym motocyklu nie nauczyłam, tyle co przejechałam sobie po oślich łączkach i na tym koniec. Początki myślę, że jak u każdego nie były proste, jednak uważam, że dopiero w tamtym sezonie zrobiłam jakieś większe postępy na motocyklu CRF 250.

 

fot. materiały prywatne Mileny Kojder

 

Co Ci sprawiło największą trudność?
Zdecydowanie był to wjazd na tor, bardzo długi czas wahałam się nad tą decyzją : wjechać czy nie? Dodatkowo, tor na którym zazwyczaj trenuje nie należy do najprostszych, więc miałam bardzo dużą blokadę psychiczną.

Co poradziłabyś dziewczynom, które chciałyby zacząć przygodę z motocrossem a nie wiedzą, od czego zacząć?

Myślę, że najlepiej na początku spróbować jazdy na jakimś pożyczonym motocyklu, panowie na pewno z chęcią użyczą sprzętu na jedną, czy dwie próby. A potem należy tylko oszczędzać i pokazać innym, że to jest to, czego szukałyśmy przez całe życie i tylko z tym sportem poczujemy się spełnione.

Jakie są Twoje plany na najbliższe kilka sezonów?

Chcę mieć poczucie, że z sezonu na sezon jestem lepsza. A jeżeli chodzi o plany, to w tym roku chcę pojawić się na MP Kobiet w motocrossie oraz na strefie południowej.

Czym zajmujesz się prywatnie?

W tym roku rozpoczęłam studia w Krakowie (na co dzień mieszkałam w Zawoi, tam też garażuję motocykl). Ciężko mi pogodzić jazdę z nauką, gdyż co piątek musze wracać do domu (ok. 70 kilometrów) i zabierać motocykl, a potem ruszać na trening. W czasie, kiedy nie jestem na torze, spędzam dużo czasu na siłowni. Nie jest to proste, ale odpowiada mi taki styl życia.

 

 

Najnowsze

Motocaina patronuje Rajdowi Polski Kobiet

W dniach 21 - 23 czerwca odbędzie się III edycja Rajdu Polski Kobiet. Celem zawodów, organizowanych przez Fundację Teraz Kobiety, jest walka z chorobami nowotworowymi u kobiet i promowanie wykonywania badań profilaktycznych. Motocaina jest jednym z patronów wydarzenia.

Tradycyjnie impreza przyjmie formułę off-roadową z elementami zmagań szosowych. Do sportowej rywalizacji stanie kilkadziesiąt załóg, w składzie których znajdą się m.in. popularne aktorki, piosenkarki, celebrytki i sportowcy, a być może również przedstawicielki ministerstw.

Twarzą III Rajdu Polski Kobiet będzie Wojtek Chuchała, kierowca Subaru Poland Rally Team. Trwają również rozmowy związane z ostatecznym wyborem kobiecej twarzy imprezy. O dodatkową dawkę adrenaliny i niezapomniane emocje zadbają inni sportowcy wykonujący ewolucje na swoich wyczynowych motocyklach, z Nataszą Caban na czele.

fot. materiały organizatora

Uroczyste rozpoczęcie tegorocznej edycji Rajdu Polski Kobiet będzie miało miejsce w sobotę, 22 czerwca około godziny 8:30 w Warszawie, przy ul. Karowej. Stąd załogi udadzą się na rajdowe odcinki, przygotowane przez Szkołę Jazdy Subaru i wiodące przez malownicze okolice Mazowsza. Trasa obejmie między innymi Piaseczno, Grójec, Białobrzegi czy Radom. Dalej szutrowymi drogami uczestnicy pojadą z Piekła do Nieba, by zatrzymać się w miejscowości Sielpie Wielkie, skąd leśnymi drogami dotrą do Starej Wsi, gdzie zanocują w Centrum Japońskich Sportów i Sztuk Walki Dojo. Tam będą czekać dodatkowe atrakcje, przygotowane przez gospodarzy.

fot. materiały organizatora

W trakcie III edycji Rajdu Polski Kobiet uczestniczki wezmą udział w badaniach mammograficznych i cytologicznych w Centrum Onkologii – Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie oraz w Europejskim Centrum Zdrowia w Otwocku. Na całej trasie zawodów rozlokowane będą mammobusy oraz ambulanse do poboru krwi, z których będą mogli skorzystać mieszkańcy okolicznych miejscowości. Przed rajdem i po jego zakończeniu realizowane będą pikniki medyczne w różnych miastach Polski, przy udziale partnerów motoryzacyjnych.

Na zakończenie III Rajdu Polski Kobiet zostaną podsumowane efekty wszystkich akcji. Raporty medyczne i statystyczne zostaną przekazane do mediów po przeprowadzeniu badań profilaktycznych.

Zapisy załóg rajdowych rozpoczęły się 8 marca i potrwają do 8 czerwca. Po szczegóły zapraszamy na www.rajd-polski-kobiet.pl i www.facebook.com/RajdPolskiKobiet

Najnowsze

Co trzeba, a co warto mieć w aucie?

Apteczka, gaśnica czy kamizelka odblaskowa w jednych krajach są wymagane, a w innych nie. Jak sytuacja przedstawia się w Polsce? Co każdy kierowca powinien uwzględnić w wyposażeniu auta i jakie kary grożą za niedostosowanie się do przepisów?

Zgodnie z rozporządzeniem ministra infrastruktury w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia z dnia 31 grudnia 2002 r, w każdym pojeździe powinna znaleźć się gaśnica i trójkąt ostrzegawczy ze znakiem homologacji. Brak gaśnicy może skutkować mandatem w wysokości od 20 do nawet 500 zł. Funkcjonariusz policji może wystawić również mandat, jeśli gaśnica nie znajduje się w miejscu, w którym ma się do niej łatwy dostęp, nie powinno się więc trzymać jej w bagażniku. Co ciekawe, nie otrzymamy mandatu, jeśli wygasła już jej przydatność do użycia. Gaśnice powinny być jednak poddawane przeglądowi przynajmniej raz do roku. Zawartość środka gaśniczego nie może być mniejsza niż 1 kilogram. Brak gaśnicy może  przyczynić się również do negatywnego wyniku przeglądu technicznego pojazdu.

fot. Creandi.pl

Obowiązkowo w każdym samochodzie musi także znaleźć się trójkąt ostrzegawczy – co istotne, musi on posiadać ważną homologację. Zgodnie z aktualnym taryfikatorem za niesygnalizowanie lub niewłaściwe sygnalizowanie postoju pojazdu z powodu jego uszkodzenia lub wypadku grozi 150 zł mandatu. W przypadku nieprawidłowego sygnalizowania postoju na autostradzie lub drodze ekspresowej – 300 zł. Trójkątem musi być także oznakowany pojazd, który jest holowany – w przypadku braku tego oznakowania kierowca otrzyma mandat w wysokości 150 zł.

W Polsce posiadanie apteczki w samochodzie nie jest konieczne, ale zdecydowanie jest przydatne. Nigdy nie wiemy, kiedy okaże się ona pomocna – tym bardziej, że udzielenie pierwszej pomocy jest w naszym kraju obowiązkowe. Dla bezpieczeństwa innych oraz własnego warto mieć ją w samochodzie. Co powinno się w niej znaleźć? Warto zainwestować w apteczkę, która będzie wyposażona w bandaże, kompresy gazowe, plastry z opatrunkiem i bez, opaskę uciskową, środek dezynfekujący, ustnik do przeprowadzenia sztucznego oddychania, rękawiczki ochronne, chustę trójkątną, koc termoizolacyjny, nożyczki, agrafki, a także instrukcję udzielania pierwszej pomocy. Warto zaznaczyć, że o ile przeciętny kierowca nie ma obowiązku wożenia ze sobą apteczki, to jest to już obligatoryjne w przypadku tych, którzy dokonują przewozu osób – musi się więc ona znaleźć się w taksówkach, autobusach, a nawet w autach należących do szkół jazdy.

Przydatnym elementem wyposażenia na pewno będzie kamizelka odblaskowa, która zajmuje niewiele miejsca, a może okazać się pomocna w razie ewentualnego wypadku czy konieczności dokonania drobnej naprawy na poboczu – jak np. wymiana koła. Dobrze jest więc mieć także pod ręką narzędzia, które pozwolą nam na dokonanie tego samodzielnie. Wśród dodatkowych elementów wyposażenia warto wymienić też linkę holowniczą. W trasie może nam się przydać również pomoc innych kierowców, którzy mogą nas ostrzec np. przed korkami czy miejscem, w którym łatwo o mandat. Część kierowców korzysta więc z CB-radia albo jego mobilnej alternatywy na smartfony. Skoro o mandatach mowa, warto także wspomnieć o posiadaniu w swoim samochodzie dodatkowego kompletu żarówek. Nie jest to co prawda obowiązkowy element wyposażenia, ale za jazdę bez wymaganych świateł można otrzymać od 100 zł do 300 zł mandatu, dobrze jest więc mieć w zanadrzu zapasowe żarówki.

 

Źródło: Creandi.pl

 

Najnowsze