Hummer Tupaca sprzedany za rekordową kwotę!

Kilka dni temu Hummer H1 należący niegdyś do legendarnego rapera zmienił właściciela. Auto trafiło na aukcję i trzykrotnie przekroczyło szacowaną cenę.

Podczas aukcji RRAuction anonimowy kolekcjoner samochodów z Midwest nabył Hummera H1 za kwotę 337 144 dolarów. Specjaliści wyceniający ten egzemplarz szacowali, że uda się go sprzedać za 100 tys. dolarów. 

Czarny Hummer H1 z naklejkami „Eliminator” na tylnych błotnikach nie był standardowym modelem. Na specjalne życzenie rapera wnętrze samochodu zostało obszyte wysokogatunkową skórą i obite drogim drewnem. 

Zainstalowano w nim bardzo mocny system car audio z nawigacją satelitarną, która na tamte czasy była bardzo drogim gadżetem. Poza tym auto zostało wyposażone w dodatkowe lampy, przyciemnione szyby, offroadowe opony i system pompowania kół.

Ważący 5,5 tony Hummer jest zasilany silnikiem V8 o pojemności 6,5 litra. Jego przebieg jest niewielki, bowiem wynosi zaledwie 16 tys. km. To niewiele jak na dwudziestoletnie auto. 

W egzemplarzu, który został sprzedany znajdowały się także kasety magnetofonowe z albumem „Thriller” Michaela Jacksona oraz „All Eyez on Me” Tupaca. Prawdopodobnie należały one do pierwszego właściciela samochodu.

Najnowsze

BMW R5 Hommage – hołd dla klasyki

Podczas konkursu elegancji w Villa d`Este zaprezentowano nie tylko samochody, ale również ciekawe motocykle. Jednym z nich jest koncepcyjne BMW R5 Hommage, które nawiązuje do klasycznego modelu z 1936 roku.

Motocykl BMW R5 Wyprodukowany pod koniec lat trzydziestych ubiegłego wieku jest uznawany za dzieło inżynierii. Bawarski producent postanowił o nim przypomnieć prezentując studium koncepcyjne, które może wejść do masowej produkcji. 

Projekt R5 Hommage został zbudowany przez specjalistów od customowych projektów, braci Ronny’ego i Benny’ego Norenów, na podstawie planów dostarczonych przez BMW Design Team. Jednoślad jest wyposażony w oryginalny, dwucylindrowy silnik typu bokser chłodzony powietrzem. Jednostka o pojemności 500 cm3 została wyremontowana i wyposażona w doładowanie. Maszyna nawiązuje mocno do modelu wyprodukowanego 80 lat temu. Jednak wszczepiono w nią nowoczesną technikę. Szef designu BMW, Ola Stengard powiedział, że łatwo zaprojektować skomplikowany motocykl, ale bardziej skomplikowane jest stworzenie prostego motocykla. Koncepcyjny projekt R5 jest połączeniem tradycji i nowoczesności przy których wspólnym mianownikiem są wysokie osiągi.

Niewykluczone, że model R5 Hommage pojawi się w produkcji. Już wcześniej kilka razy okazywało się, że projekty prezentowane podczas Villa d`Este pojawiały się na rynku. Idealnym przykładem jest Concept 90, który jest sprzedawany jako R nineT, a później Concept Roadster jako R1220R.

Można się spodziewać, że BMW R5 Hommage trafi do sprzedaży jeszcze w tej dekadzie.

Najnowsze

Włosi upiększyli Astona Martina Vanquish

W ostatni weekend odbył się kolejny konkurs elegancji we włoskim Villa d`Este. Nie zabrakło tam nowego projektu studia Zagato, które tym razem wzięło na tapet Astona Martina Vanquish. Auto wygląda rewelacyjnie.

Współpraca studia Zagato i marki Aston Martin sięga 1960 roku, kiedy zaprezentowano model DB4 GTZ. Kilka dni temu mogliśmy zobaczyć kolejne dzieło włoskich projektantów. 

Podczas Concorso d’Eleganza Villa d’Este zaprezentowano model Aston Martin Vanquish Zagato. Styliści z Italii upiększyli model na swój sposób. Nie zabrakło takich charakterystycznych elementów jak dach z podwójnym wybrzuszeniem (tzw. double-bubble), czy grill złożony z małych literek „Z”. Sylwetka samochodu jest teraz jeszcze bardziej dynamiczna, a jego tył nabrał retro kształtów, skąd wystają cztery końcówki wydechu. Vanquish Zagato stojący na 20-calowych kołach wygląda po prostu fenomenalnie. 

Pod maską pracuje silnik V12 o pojemności 5,9 litra. Standardowo oferuje 568 KM, ale jego maksymalna moc została podniesiona do 592 KM. Producent nie ujawnił osiągów, ale nie o to tutaj chodzi. 

Samochód raczej nie trafi do produkcji, ale jest doskonałym przykładem na to, że z aut idealnych można zrobić jeszcze piękniejsze.

Najnowsze

Airbus wydrukował motocykl w 3D

Firma Airbus kojarzy nam się raczej z lotnictwem, ale jedna ze spółek zależnych, APWorks, jest odpowiedzialna za stworzenie pierwszego na świecie motocykla wydrukowanego na drukarce 3D.

Projekt nazywa się Light Driver i jest pierwszym na świecie motocyklem stworzonym w technologii druku 3D, którego można używać do codziennej jazdy. Maszyna waży zaledwie 35 kg i jest napędzana przy pomocy silnika elektrycznego. 

Konstrukcja jednośladu opiera się na egzoszkielecie, który został zaprojektowany tak by poradzić sobie z ciężarem konstrukcji oraz kierowcy, a także naprężeniami generowanymi podczas jazdy. Rama waży zaledwie 6 kg i została wykonana z materiału, który jest połączeniem aluminium, magnezu i skandu, który jest dużo bardziej wytrzymały od materiałów używanych dotychczas w druku 3D.

Za napęd odpowiada silnik elektryczny o mocy 8 KM, który pozwala na rozpędzenie go do 50 km/h. Nie wyjedziemy nim na autostradę, ale do jazdy po miejskich drogach będzie w sam raz.

Motocykl jest już produkowany. Mimo lekkiej konstrukcji, jego cena może przytłoczyć. Powstanie tylko 50 egzemplarzy, a każdy z nich będzie kosztował 50 tys. dolarów. Pierwsze dostawy rozpoczną się dopiero za rok. 

Firma APWorks zapowiada, że stworzy jeszcze inne rodzaje jednośladów, takie jak enduro czy motocross, zanim Light Rider pojawi się w sprzedaży. 

Najnowsze

Goodc

Monika i Piotr – sympatyczna para na drogach i bezdrożach

Monika i Piotrek na co dzień pracują w korporacjach, jednak każdy wolny dzień jest dla nich furtką do poznawania świata na motocyklu.

Na swoje podróże wykorzystujecie wszystkie urlopy? Podróżujecie w ciemno czy ze ściśle określonym planem?

W okresie wiosenno-letnio-jesiennym raczej każdy nasz urlop jest na motocyklu. Wyjątkiem są dni, kiedy jest brzydka pogoda, wtedy robimy coś innego. Co więcej, weekendy również staramy się spędzać na dwóch kółkach. Jeśli chodzi o dłuższe wyprawy motocyklowe, to staramy się dość dobrze do nich przygotować. Im odleglejsza podróż – tym przygotowania są dłuższe np. przed wyprawą na Kaukaz potrzebowaliśmy kilku miesięcy, ponieważ w grę wchodziły m.in. wizy i międzynarodowe prawo jazdy. W ramach przygotowań mamy: opracowanie głównych punktów na trasie, zakup niezbędnych rzeczy oraz przygotowanie motocykli od strony technicznej.

Zanim poznałaś Piotrka także obierałaś dalekie cele? Czy to właśnie dzięki niemu wspólne wyprawy są coraz bardziej odległe?

Gdy tylko  zmieniłam motocykl na  BMW F800 GS, coś mi się w głowie przestawiło (śmiech). Zapragnęłam dalekich podróży, dlatego tego samego roku, wraz z moim kolegą z forum BMW F650GS pojechaliśmy do Rumunii. W kolejnym roku miałam w planach wyjazd na Bałkany i w międzyczasie poznałam Piotrka, który postanowił dołączyć do podróży. Jestem pewna, że na Bałkany i tak bym pojechała, tylko nie wiem, czy byłoby tak samo fajnie jak z Piotrkiem – ponieważ pojechaliśmy tam jako koledzy, a wróciliśmy jako para (śmiech). Od tamtego czasu nasze wyprawy są coraz odleglejsze, bo wspólnie się do tego nakręcamy!

A pierwsza randka była motocyklowa?

Nie wiem czy można to nazwać randką, ale pierwsze nasze spotkanie było na motocyklach. Piotrek zaproponował niedzielną przejażdżkę w okolice jeziora Zdworskiego, tj około 120  km od Warszawy w kierunku Płocka. To było dwa lata temu i tak to się wszystko zaczęło…

Na cele swoich podróży wybieracie głównie kraje bałkańskie, dlaczego?

Pierwsze wspólne podróże były na Bałkany dlatego, że są stosunkowo blisko i mają bardzo dużo do zaoferowania. Piękne, zapierające dech w piersiach krajobrazy, ciekawi ludzie, pyszne jedzenie itd. Ostatnia nasza wyprawa była już znacznie dłuższa. Pojechaliśmy zwiedzić wszystkie kraje Kaukazu, obierając drogę dookoła Morza Czarnego przez Białoruś i Rosję.

To był prawie miesiąc na motocyklach, podczas którego przejechaliśmy 10 tys km. Nasz średni dzienny przebieg wyniósł 420 km, a najwięcej jednego dnia przyjechaliśmy 720 km. Były też dni kiedy robiliśmy 100 km off-roadem po górach. Jazda była po zróżnicowanym terenie, więc bardzo wyczerpująca.

Jakie wspomnienia przywiozłaś z tej podróży?

Najmilej  wspominamy  gościnność ludzi na całej trasie. Obawialiśmy się trochę Rosji, a to właśnie tam było takie miłe i serdeczne przyjęcie. Motocykliści mają to do siebie, że zwracają uwagę innych, więc my też to robiliśmy i na szczęście zawsze odbierano nas pozytywnie. O szczegółach naszej wyprawy można przeczytać na blogu: jazdaDalej.com.

Czy podróżując wybieracie główne szlaki i popularne atrakcje, czy raczej „wbijacie się” tam, gdzie turyści nie bywają?

Planując wyprawę staramy się wybierać ciekawe miejsca. Ciężko jest określić, czy są to popularne atrakcje czy nie. Wszędzie gdzie jesteśmy chcemy zobaczyć jak najwięcej i nie ważne, czy to jest miejsce gdzie turyści bywają. Nie bez znaczenia jest fakt, że nasze motocykle to turystyczne enduro, więc nie boimy się dróg bez asfaltu i wszędzie gdzie jesteśmy, szukamy mniej dostępnych miejsc. Tam właśnie czujemy przygodę, czyli to co lubimy najbardziej! (śmiech)

Zdarzyło się kiedyś, że taka droga zaprowadziła Was do nikąd, albo w jakieś tarapaty?

Już myślałam, że nigdy nie zadasz tego pytania! (śmiech). Tak, mieliśmy taką przygodę. Jechaliśmy z rumuńskich Karpat do Serbii, planując przekroczyć granicę na Dunaju. Mimo, że nawigacja prowadziła nas trochę dookoła, my postanowiliśmy urozmaicić sobie trasę jadąc drogą krajową 66A przez Park Narodowy Domogled, który na google mapach wydawał się ciekawą krętą drogą o długości kilku kilometrów. Początek drogi rzeczywiście był przepiękną trasą z jazdą po winklach, z pięknym i równiutkim asfaltem, ale po około 20 km zaczął się szuter! Postanowiliśmy, że jedziemy dalej pomimo tego, że dotychczas nigdy nie zjeżdżaliśmy z asfaltu. Droga jednak bardzo szybko robiła się co raz węższa i bardziej stroma. Po jednym kilometrze przypominała bardziej górską ścieżkę. Była tak stroma i kamienista, że żaden samochód osobowy by tamtędy nie przejechał. Jechaliśmy na szosowych oponach, więc nie było nam za bardzo do śmiechu. Ja nalegałam żeby zawracać, ale Piotrek nie chciał nadrabiać drogi, więc przekonywał, że to na pewno tylko krótki odcinek podjazdu i będzie lepiej. Niestety nie było ani trochę lepiej!

Dodatkowo okazało się, że straciliśmy zasięg sieci komórkowej, co nie napawało nas optymizmem. Było jednak fajnie, czuliśmy dreszczyk emocji i trzymała nas adrenalina. Wąskie serpentyny po kamieniach – tego jeszcze nie było (śmiech). Wspięliśmy się bardzo wysoko i nagle odsłonił się szeroki widok na całą dolinę. Zatrzymaliśmy się z wrażenia. To był bez wątpienia jeden z najbardziej spektakularnych obrazów podczas naszej całej podróży. Cieszyliśmy się, sami nie wiemy z czego – chyba po prostu z tego, że to właśnie dla takich chwil warto żyć! Kiedy brniesz przed siebie, pokonujesz własne słabości, obawy i strach, a wytrwałość i silna wola wynagradza Cię takim widokiem. Od tego czasu dużo chętniej odbijamy od głównych dróg zapuszczając się w mniej przyjazne tereny (zdjęcia z tej trasy można zobaczyć http://jazdadalej.com/rumunia-offroadowo-przez-domogled).

Czy BMW F800 GS to Wasze pierwsze motocykle?

Moim pierwszym motocyklem było BMW F650 CS, zwane potocznie „brzydalem”. Nie wiem dlaczego, ponieważ mi on się bardzo podobał. Przy wyborze pierwszej maszyny pomagał mi mój brat, doświadczony motocyklista i zanim zdałam egzamin na prawo jazdy – motocykl już stał w garażu i czekał (śmiech). Dwa lata później zmieniłam motocykl na BMW F800 GS. Model ten od zawsze mi się podobał – nie to, żebym na nim kiedyś jeździła – po prostu jest piękny z wyglądu.

Dla Piotrka BMW F800 GS również nie jest pierwszym motocyklem, bo wcześniej jeździł na dwóch modelach Hondy CB600F Hornet. Poznaliśmy się, gdy obydwoje mieliśmy już swoje „osiemsetki” – to na pewno przyczyniło się do zainteresowania sobą nawzajem (śmiech).

Sprawdziły się w podróży?

Dla mnie ten motocykl jest idealny. Wszędzie mogę nim wjechać, nie boję się terenu, ani krawężnika. Ma też dość dobre przyspieszenie na trasie i jest bardzo wygodny w dalekich podróżach. Chyba nie zamieniłabym go na żaden inny!

Czy Tobie, jako kobiecie trudno było opanować spory motocykl z dodatkowymi kuframi? Korzystasz czasem z pomocy Piotrka?

Uważam, że radzę sobie z tym motocyklem w miarę dobrze. Ponieważ jest dość ciężki (207 kg na morko, bez kufrów), mam czasem problem aby sobie z nim poradzić. Szczególnie uciążliwe jest to w terenie, gdzie pomimo mojego wzrostu (170cm) i obniżonego siedzenia w motocyklu – nie jestem w stanie go utrzymać. Wtedy bezcenna jest pomoc Piotrka, ponieważ sama go nie podniosę.

Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z motocyklami? Rola Twojego brata – motocyklisty nie była tu bez znaczenia?

Dokładnie tak, bo motocyklami zaczęłam się interesować, kiedy mój starszy brat przewiózł mnie w roli pasażerki. Pamiętam, że bardzo się wtedy bałam, szczególnie jazdy podczas zakrętów, ale z drugiej strony bardzo mi się to podobało. Ten dreszczyk emocji został w mojej głowie i kiełkował do momentu, kiedy postanowiłam, że zapiszę się na kurs prawa jazdy i kupię motocykl.

Przygotowując  się do wyprawy, pakując – macie już wypracowany podział ról?

Myślę, że w pewien sposób się uzupełniamy. Piotrek zajmuje się raczej techniczną częścią wyprawy, czyli kompletuje narzędzia na wypadek awarii, sprzęt kempingowy i elektronikę. Ja myślę o zupełnie innych rzeczach, typu: jedzenie, papierkowe tematy – wizy czy pozwolenia. Dowiadywanie się, co w danym miejscu jest ciekawego do zobaczenia, również należy do mnie. Ale tak jak wspomniałam, uzupełniamy się, więc dużo rzeczy robimy też wspólnie. A jeśli jedno z nas ma więcej czasu to angażuje się bardziej w załatwianie różnych  spraw.

Od kiedy prowadzicie bloga jazdaDalej.com?

Bloga  prowadzimy od wiosny 2015 – wtedy zaczęliśmy opisywać nasze wyjazdy na Bałkany oraz bieżące wycieczki po kraju. Podział obowiązków w przypadku bloga wygląda w ten sposób, że ja robię notatki w podróży (czyli prawie w każdym miejscu jestem z zeszytem (śmiech)), a po powrocie z wyprawy siadamy i wspólnie obgadujemy, co chcemy zamieścić na blogu. Kiedy mamy listę tematów – ja siadam do komputera i piszę wstępną wersję. Dalej Piotrek czyta, uzupełnia i nanosi ewentualne poprawki. Piotrek również zajmuje się administrowaniem bloga.

Korzystacie z komunikacji  między kaskami i nawigacji? Co jeszcze z nowoczesnych rozwiązań przydaje się Wam w podróży?

Korzystamy z interkomu Scala Rider dedykowanego dla kasków Shoei, co umila nam podróż, ale też bardzo pomaga w niebezpiecznych sytuacjach na drodze. Używam również nawigacji motocyklowej TomTom Rider, która ułatwia bieżące nawigowanie. W podróży niezastąpione są jednak mapy – również google. Z rozwiązań ułatwiających jazdę mamy olejarki do łańcucha, dzięki którym nie musimy wozić smaru, co zajmuje dość sporo miejsca w kufrach, szczególnie podczas dłuższych podróży. Korzystamy też z prostych tempomatów tzw. „łyżek”, które odciążają nadgarstki w czasie długiej jazdy, choć nie jest to z pewnością nowoczesne rozwiązanie (śmiech). W motocyklach zainstalowaliśmy też dodatkowe gniazda do ładowania i USB. Gdy mamy w planie spanie pod namiotem zawsze bierzemy ze sobą duży powerbank, aby móc naładować w nocy interkomy, telefony i kamerę. Jadąc na Kaukaz mieliśmy ze sobą także lokalizator satelitarny SPOT, który podawał naszą bieżącą pozycję na blogu. Służyło nam to głównie do uspokajania naszych rodzin, że jesteśmy cali i poruszamy się do przodu. Na szczęście nigdy nie musieliśmy używać go do wzywania pomocy. 

A technicznie sami motocykle przygotowujecie do długiej wyprawy czy oddajecie w ręce profesjonalistów?

Przed każdym sezonem oddajemy nasze motocykle do serwisu motocyklowego  (Stajnia Motocyklowa), sami raczej nie zajmujemy się takimi sprawami.

Jakie plany na ten sezon udało się zrealizować, a jakie jeszcze przed Wami?

Ze względu na późne zakończenie sezonu narciarskiego – opóźniło się także nasze rozpoczęcie sezonu motocyklowego. Zdążyliśmy zrobić przeglądy maszynom i wraz ze znajomymi spędzić weekend nad jeziorem Jeziorak pod Iławą. Wciąż się zastanawiamy, co do kierunku podróży w tym roku. Chcielibyśmy zobaczyć Maroko, choć z drugiej strony ciągnie nas do Albanii – podobno to najwyżej położony kraj w Europie po Szwajcarii. Wiemy, że ma sporo do zaoferowania bo przejeżdżaliśmy już przez niego, ale tym razem chcielibyśmy skupić się na tym, co mają do zaoferowania jego górskie szlaki. Zapraszamy do śledzenia naszego bloga jazdaDalej.com.

Najnowsze