„Grumpy Cat” w kalendarzu Opla

Niemiecki producent przygotowuje kalendarz samochodowy, w którym wystąpią "ikony naszych czasów". Jedną z nich będzie znany z internetowych memów kot.

„Grumpy Cat” od kilku lat robi oszałamiającą karierę w internecie. Na zdjęciach potowarzyszy mu supermodelka Georgia May Jagger. Za sesję odpowiada słynna fotograf – Ellen von Unwerth.

Tematem przyszłorocznego kalendarza jest „Świat marzeń Opla”. Producent opisuje go jako „podróż przez pory roku wraz z najpiękniejszymi modelami Opla wczoraj, dziś i jutro. Na zdjęciach zobaczymy zielonego Opla Diplomat – wielkiego, pluszowego sedana z lat 70., a także ikonę dzisiejszych czasów – model Adam, który jest konkurentem Fiata 500. 

W poprzedniej edycji kalendarza w roli fotografa występował Bryan Adams, a wcześniej Karl Lagerfeld, który fotografował swojego kota o imieniu Choupette. Jak widać Opel lubi motyw związany z kotami, ponieważ w tegorocznej edycji pojawi się „Grumpy Cat”. Wiecznie niezadowolony kot jest bohaterem Facebooka, gdzie zebrał 8,7 miliona fanów. Popularny kot wystąpił w reklamach, a nawet w filmie. W ostatnich latach światła jupiterów również skupiają się wokół modelki Georgii May Jagger. 

Zobaczcie kilka zdjęć zza kulis sesji.

Najnowsze

Top 10: najmocniejsze hybrydy świata

Połączenie silnika spalinowego z elektrycznym daje nie tylko oszczędności w zużyciu paliwa - odkryto też inną zaletę układu hybrydowego: możliwość wygenerowania naprawdę dużej mocy. Skutek? Auta zebrane na naszej liście rwą asfalt, przyspieszają jak szalone i oczywiście łagodnie traktują środowisko.

Samochody z napędem hybrydowym już dawno przestały być niszą na rynku. W przypadku Toyoty sprzedaż hybryd na świecie wzrosła o 44 proc. w stosunku do poprzedniego roku. Liczby pokazują, że obecnie jedna trzecia wszystkich sprzedanych aut japońskiego producenta to hybrydy! Jeszcze dekadę temu Amerykanie mogli wybierać spośród 11 takich modeli różnych producentów, dzisiaj jest ich prawie 50! W sumie mieszkańcy USA kupili już ponad 4 mln samochodów hybrydowych, a ciekawostką jest fakt, że ponad 40 proc. z nich stanowią auta należące do rodziny Toyoty Prius.

Polscy kierowcy również przekonali się do ekologicznego napędu. W naszym przypadku najpopularniejszym modelem jest Auris Hybrid, który w pierwszym półroczu 2016 roku odnotował wzrost sprzedaży o ponad 123 proc. i znalazł ponad 2 tys. nabywców.

Przedstawiamy dziesięć najlepszych i najmocniejszych samochodów hybrydowych na świecie.

Toyota TS050 Hybrid – nowy bolid z nową hybrydą (zdjęcie powyżej)
TS050 jest już trzecim wydaniem japońskiego bolidu. Auto startuje w trwającym właśnie sezonie wyścigów długodystansowych FIA WEC. Czym różni się od poprzednika? Zmieniła się koncepcja napędu hybrydowego. Dla przykładu w miejscu wolnossącego benzyniaka Japończycy zastosowali 2,4-litrową V-szóstkę wyposażoną w doładowanie typu twin-turbo. Wspieraniem jednostki spalinowej zajmują się dwa agregaty elektryczne – każdy zamontowany przy jednej z osi.

Całkowita moc? Toyota TS050 Hybrid jest prawdziwym potworem. W sumie oferuje 1000 koni mechanicznych. Dodatkowo jak na Japonię przystało, konie te są wyjątkowo odporne na trudy jazdy. Auto przed wypuszczeniem na tor WEC zostało przetestowane na dystansie 22 tysięcy kilometrów.

Lexus LS 600h – prywatny odrzutowiec na cywilne drogi
Samochody segmentu F mają pięknie zaprojektowane sylwetki, wnętrze wykończone z najwyższym pietyzmem i wyrafinowane silniki. Bogaci tego świata z chęcią kupują do swoich flot Lexusa LS 600h. Pod długą maską limuzyny ukrywa się 5-litrowa V-ósemka i silnik elektryczny. Układ napędowy produkuje w sumie 438 koni mechanicznych – to o 80 koni więcej od BMW i8. Lexus przyspiesza do pierwszej setki w 6,3 sekundy. W tym samym czasie spala w cyklu mieszanym zaledwie 9,3 litra benzyny (dane producenta). Magią Lexusa dało się zarazić do tej pory kilka sław. Takie auto w swoim garażu ma m.in. Paul McCartney czy król Monako – Albert II.

BYD Tang – najmocniejszy SUV z hybrydą na świecie!
Pod maską tego nowocześnie wyglądającego SUV-a ukrywa się 2-litrowy, doładowany silnik benzynowy o mocy 205 koni mechanicznych oraz dwa motory elektryczne o mocy 150 koni każdy. Po złożeniu układu napędowego w całość, kierowca otrzymuje do dyspozycji 505 koni mechanicznych. To więcej niż do tej pory oferował jakikolwiek hybrydowy SUV, a tym samym więcej niż ma np. Porsche Cayenne S E-Hybrid. W porównaniu z niemieckim rywalem BYD Tang ma potężną zaletę. Być może nie ujmuje jakością wykonania i być może nie jest tak wyśmienicie wyposażony, jednak ceny auta zaczynają się od zaledwie 48 tysięcy dolarów! A za 190 tysięcy złotych kupić można nieco ponad połowę bazowej wersji Cayenne.

Koenigsegg Regera – 1500-konny dzikus ze Szwecji
Coupe posiada bryłę wykonaną w charakterystycznym dla firmy stylu, ale pod nią ukrywa potwornie mocny silnik… hybrydowy. Co więcej, to obecnie najmocniejsza cywilna hybryda na świecie! Układ napędowy Koenigsegga Regery składa się z podwójnie doładowanej, 5-litrowej V-ósemki oraz aż trzech silników elektrycznych. Sam motor benzynowy dostarcza mocy na poziomie 1115 koni mechanicznych. Cały układ napędowy oferuje 1500 koni! Po co aż trzy agregaty elektryczne? Dwa zostały ulokowane przy tylnych kołach – pełnią rolę boosterów. Jeden trafił w okolice wału korbowego – w zależności od warunków albo dostarcza mocy, albo zbiera energię elektryczną. Koenigsegg Regera osiąga pierwszą setkę w zaledwie 2,8 sekundy. Maksymalnie pojedzie nawet 410 km/h. Jednocześnie za sprawą pojemnych baterii i technologii plug-in jest w stanie pokonać 35 kilometrów wyłącznie na napędzie elektrycznym. Ceny zaczynają się od 1,9 miliona dolarów (ponad 7,5 miliona złotych).

Ferrari LaFerrari – włoski rumak czystej krwi w eko-wianku
Ferrari było prawdopodobnie jedną z ostatnich firm, którą analitycy motoryzacyjni mogliby podejrzewać o stworzenie silnika hybrydowego. Włosi nie dość, że skrzyżowali rasowego benzyniaka z agregatem elektrycznym, to jeszcze zrobili to w swoim stylu. 6,3-litrowa V-dwunastka brzmi jak na Ferrari przystało, a jednocześnie dostarcza 789 koni mechanicznych. Wspiera ją jeden agregat elektryczny, którego moc ma wartość 163 koni. W sumie układ napędowy LaFerrari generuje 950 koni. To pozwala autu na osiągnięcie 100 km/h po zaledwie 2,9 sekundy. Jeżeli myślicie, że Ferrari LaFerrari mógł kupić każdy, to jesteście w dużym błędzie. To miało być auto dla wybrańców! Dlatego zamówienie na ekologiczne coupe mogły złożyć tylko te osoby, którym Włosi wysłali specjalne zaproszenie. Chyba nie warto dodawać,  że kandydatura żadnego z 499 wyprodukowanych egzemplarzy nie spotkała się z odmową. Co ciekawe, jedno z aut ma Ferdinand Piech – były szef Grupy Volkswagena i ojciec Bugatti Veyrona.

Icona Vulcano – włoski, ale chiński
Świat motoryzacyjny wreszcie przestał udawać, że chiński rynek nie istnieje. Europejscy producenci sprzedają na nim coraz więcej aut, a niektóre firmy zaczynają w Chinach tworzyć nawet filie. Przykładem jest m.in. Icona, stanowiąca oddział włoskiego biura projektowego. Bardzo płodny oddział, warto dodać. W roku 2013 studio zaprezentowało model Vulcano, który nie ustępuje europejskim konstrukcjom pod względem designu, a jednocześnie jest napędzany nowoczesną hybrydą. Układ napędowy powstał w wyniku połączenia silnika V8 o mocy 790 koni mechanicznych i 160-konnego motoru elektrycznego. Coupe w 9 sekund jest w stanie osiągnąć prędkość 200 km/h. Icona Vulcano ma być produkowana w ilości dwóch sztuk rocznie. Cena każdej z nich będzie się zaczynać od dwóch milionów euro.

McLaren P1 – brytyjski kunszt i precyzja
Brytyjczycy od dawna planowali stworzenie następcy legendarnego modelu F1. Zastanawiali się jednak, co zrobić, aby nowa wersja coupe identycznie jak poprzednik była w stanie rozpalać wyobraźnię motomaniaków. Recepta na sukces okazała się dosyć prosta – McLaren postawił na mocarny napęd hybrydowy. 727-konny silnik V8 twin-turbo o pojemności 3,8 litra został zestawiony z 176-konnym agregatem elektrycznym. To dało w sumie 903 konie mocy i 979 Nm momentu obrotowego. McLaren P1 osiąga pierwszą setkę w 2,8 sekundy. 200 km/h pojawia się na liczniku auta po 6,8 sekundy, podczas gdy przy 350 km/h włącza się elektroniczny ogranicznik. Produkcja coupe została określona na 375 egzemplarzy. Każdy z nich jest już oczywiście sprzedany, a średnia cena auta to 1,6 miliona dolarów.

Lexus LC 500h – futurystyczny styl i eko-moc
Lexus przyzwyczaił kierowców do futurystycznego stylu swoich samochodów. Opływowa karoseria wygląda i agresywnie, i luksusowo, i szykownie. A do tego przypomina dzieło sztuki inspirowane współczesnym wzornictwem. Oczywiście ładna bryła jest jedynie opakowaniem dla nowoczesnych zdobyczy techniki. Układ napędowy składa się z 3,5-litrowej V-szóstki i silnika elektrycznego. Moc? Ta została określona na 470 koni mechanicznych. Coupe powinno osiągnąć pierwszą setkę w mniej niż 5 sekund. Jednocześnie według zapowiedzi producenta będzie w stanie „spalić gumę” – a tego ponoć nie potrafi żadna inna hybryda.

Porsche 918 – następca Carrery GT w eko-wydaniu
Porsche Carrera GT robiło potężne wrażenie. Mocny roadster rwał asfalt, brzmiał ogłuszająco i zachowywał się dziko w zakrętach. Inżynierowie postanowili powrócić do tej koncepcji, jednak połączyć ją z pokazem technologicznych sił. Właśnie dlatego do napędu auta wykorzystano hybrydę. 4,6-litrowa V-szóstka współpracuje z dwoma silnikami elektrycznymi. Elektryczne AWD daje dostęp do 889 koni mechanicznych. Głębokie wciśnięcie pedału gazu oznacza, że auto osiągnie setkę w 2,8 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 340 km/h. Świetne osiągi nie przeszkadzają jednak w oszczędności. Zdaniem Niemców Porsche 918 w trybie eko spala w cyklu mieszanym tylko 3 litry benzyny na sto kilometrów.

Honda NSX – powrót po latach
Fani Hondy NSX długo musieli czekać na pojawienie się nowej odsłony tego modelu. Produkcję pierwszej generacji zakończono w 2005 roku, druga pojawiła się dopiero dekadę później. Jej premiera odbyła się na targach motoryzacyjnych w Genewie w 2015 roku. Do napędu nowej NSX wykorzystano układ hybrydowy składający się z turbodoładowanego silnika V6 o pojemności 3,5 litra oraz trzech silników elektrycznych. Dwa z nich napędzają koła przednie, trzeci umieszczony jest pomiędzy silnikiem a skrzynią biegów. Producent zapowiada moc na poziomie 550 KM.

Najnowsze

Magda Wilk przed kolejnymi rundami wyścigów górskich

Magda Wilk zawita tym razem do naszych południowych sąsiadów. Podczas 9. i 10. Rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, która odbędzie się w ten weekend na Słowacji, zawodniczka Automobilklubu Polski powalczy z zawodnikami m.in. z zagranicy w klasie A-2000 w Banovcach.

Trasa słowackiego wyścigu liczy 3700 metrów. Zawodnicy będą pokonywali drogę od miejscowości Uhrovec do Jankov vŕšok . Harmonogram zawodów zarówno w sobotę jak i niedzielę rozpoczyna się od godziny 8:00 od podjazdów treningowych. W godzinach 13:00-17:00 odbędą się podjazdy wyścigowe. Warto wspomnieć, że na liście zgłoszeń pojawiło się aż 108 kierowców, z czego ponad 60 zgłosiło się do  rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski.

– Słynne Banovce tuż przede mną. Nie mogę się doczekać szczególnie, że to będzie mój pierwszy zagraniczny start w GSMP a z tego co słyszałam nasi południowi sąsiedzi są nad wyraz gościnni. Trasa wydaje się dość ciekawa, podobno jedna z najlepszych jakie pojawiły się w tegorocznym kalendarzu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski.  Jest chyba najkrótszą jaką do tej pory jechałam ale nie wiem czy nie najtrudniejszą. Mam mały problem z zapamiętaniem konfiguracji zakrętów. Dlatego piątek będzie dla mnie niezwykle ważny, żeby wszystko poukładać sobie w głowie. Do tego te krawężniki, które straszą chyba bardziej niż niejedna banda. A w sobotę i niedzielę nie pozostaje mi nic innego jak „cisnąć” do mety ile się da! Liczę na dobrą zabawę, tłumy kibiców ale przede wszystkim na sporą lekcję nauki. Chcę wykorzystać jak najlepiej każdy kilometr w samochodzie bo przecież nie siedziałam w nim aż 3 tygodnie. Trzymajcie kciuki za metę i jak najlepszy wynik! Razem ze mną na podbój Słowacji wyruszą:  RallyAddict, 2BRally, motocaina.pl, WrOOOOm TV oraz    Automobilklub Polski w tym Koło Młodych Automobilklubu Polski – podsumowuje Magda Wilk.

HARMONOGRAM 9. i 10. rundy GSMP:
30 lipca – sobota – Uhrovec
8:00-12:00 – podjazdy treningowe
13:00-17:00 – podjazdy wyścigowe
31 lipca – niedziela – Uhrovec
8:00-12:00 – podjazdy treningowe
13:00-17:00 – podjazdy wyścigowe

Dodatkowe informacje o AUTOPOLA Jankov vŕšok 2016 : www.jvrsok.sk

Najnowsze

Edyta Klim

Motocyklistki w Indiach walczą z dyskryminacją płci

Grupa czterech motocyklistek z Indii przejechała 10.000 km przez 10 krajów azjatyckich w ciągu 40 dni. Ich celem jest uświadamianie społeczeństwa o zagrożeniu płynącym z popularnej w Indiach aborcji płodów żeńskich.

19 lipca motocyklistki wróciły z podróży przez min. Singapur, Tajlandię, Nepal, Bhutan, Wietnam i Malezję, podczas której odwiedziły szkoły i uniwersytety, a także organizacje pozarządowe – tłumacząc swoją kampanię i wzywając do edukacji wobec równego traktowania płci. W Indiach stosunek płci narodzonych dzieci spada na niekorzyść dziewczynek, częściowo ze względu na zabijanie płodów żeńskich. Tą sprawę motocyklistki chcą nagłośnić najbardziej!

Grupa Bikini Queens liczy ok. 50 motocyklistek, a cztery z nich wybrały się w tą podróż: psycholog Sarika Mehta (40), projektantka wnętrz Yugma Desai (27), szefowa biura podróży Durriya Tapia (36) i kierowniczka HR Khyati Desai (31). Wyprawa była sponsorowana przez przedsiębiorców z Surat i Gujarat – entuzjastycznie do projektu nastawionych, a motocyklistki mogły w nią pojechać na nowych KTM 390.

Mimo wielu przygód podczas jazdy i problemów na granicach – misja motocyklistek zakończyła się sukcesem, także medialnym. Niesamowity był start tej wyprawy, podczas którego 500 osób machało flagami w kratkę, pobijając tym samym światowy rekord Guinnessa! Na zakończenie akcji motocyklistki przyjął sam premier Narendra Modi. 

Najnowsze

Edyta Klim

Bull-it SR6 – test damskich jeansów motocyklowych

Na testy do naszej redakcji trafiły damskie jeansy motocyklowe Bull-it, model SR6. Odpowiemy na pytanie - czy warto je zakupić?

Na naszym rynku Bull-it to marka w pewnym sensie wyjątkowa, ponieważ zamiast popularnego kevlaru, do ochrony w jeansach wykorzystuje innowacyjny covec – materiał, który powstaje z ciekłokrystalicznego polimeru. Przez co jeansy zyskały odporność na tarcie lepszą, niż cordura, a na przecięcia nawet trzykrotnie większą.

Damskie jeansy powstają w dwóch wersjach: podstawowej SR4 i wzmocnionej SR6, pierwsze wytrzymują 4 sekundy tarcia w jednym miejscu (50 % pokrycia covec), drugie już 6 sekund (60% pokrycia covec). Dodatkowo nasz model – SR6 ma od wewnątrz siateczkę Wickway, która jest miła w dotyku i zapobiega przywieraniu spodni do ciała. Jedna i druga wersja jest uszyta z jeansu o grubości 12 uncji (340 gram) z dodatkiem strechu dla lepszego dopasowania do damskiej sylwetki i z użyciem wzmacnianych, potrójnych szwów.

To tyle z teorii – przejdźmy do praktyki! W dobraniu rozmiaru pomogą tabele na stronie: http://bull-it.pl/sprawdz-swoj-rozmiar/ i faktycznie wymiary są tam podane bardzo dokładnie. Rozmiarówka nie jest zaniżona ani zawyżona, a spodnie występują w dwóch wersjach długości nogawek regular i long (przy czym te long są dla naprawdę długonogich niewiast). Porównanie dwóch długości nogawek możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu:

Pierwsze co zaskakuje – to grubość spodni. Są wielowarstwowo zbudowane, więc i tą grubość da się odczuć. Nie jest to jednak dyskomfort, ponieważ dzięki użyciu strechu dobrze się rozciągają i dopasowują. Zakładanie ich nie jest problemem, choć czasem warstwa covecu potrafi się lekko podwinąć i wymaga poprawienia.

Razem ze spodniami otrzymujemy protektory kolanowe, a biodrowe możemy dokupić (są kieszonki). Spodnie są na tyle elastyczne, że przy zajęciu pozycji na motocyklu niewiele się skracają i nigdzie nie uwierają. Protektory nieznacznie się odznaczają, co można zobaczyć na poniższym zdjęciu, gdzie na jednym kolanie protektor jest a na drugim – nie:

Ich krój pozwala na swobodne schowanie nogawki do wnętrza buta, bez dyskomfortu czu ucisku:

 

SR6 Ladies Vintage są bardzo ładnie wykończone i uszyte z dbałością o każdy detal. Mają modne przetarcia i wygniecenia, które pozwalają wyróżnić się im w motocyklowej ofercie.

Naszym jednak zdaniem kieszenie na pośladkach są za bardzo w tym modelu od siebie oddalone i wygląda to dobrze jedynie do rozmiaru 40. Kobiety, które noszą większe rozmiary zdecydowanie powinny wybrać inny krój z gamy SR6 np. Oilskin z dłuższymi kieszeniami lub Italian Boot Cut, ewentualnie SR4.

Spodnie pokryte są warstwą anty-UV i hydrofobową , która utrzymuje się ok. 10 prań, następnie trzeba ją odnowić specjalnym preparatem Bull-it Reproofer. I sprawdziliśmy, że faktycznie woda nie wsiąka w spodnie w sposób natychmiastowy, a moczy jedynie w stopniu minimalnym. Nikt nie gwarantuje tu oczywiście wodoodporności, ale w razie nagłego deszczu możemy zdążyć znaleźć schronienie, nim przemokniemy. A przy okazji spodnie będą też bardziej plamoodporne.

Pora na odczucia termiczne. Spodnie testowaliśmy po raz pierwszy w temperaturze ok. 12 stopni i tu nas miło zaskoczyły – ani trochę nie było w nich zimno! Na motocyklu bez owiewek wiatr nie był odczuwalny. Trochę gorzej spodnie wytrzymują w zamkniętych pomieszczeniach, stopniowo robi się w nich coraz bardziej gorąco, a po ściągnięciu ich, skóra ud jest mokra. Nic dziwnego, że zwątpieniem napawał nas test w dni gorące… Jednak, gdy temperatura dobiła do 27 stopni, spodnie całkiem dobrze odprowadzały wilgoć i chłodziły, ale warunek był jeden – jazda motocyklem.

Wniosek jest taki, że SR6 to nie są spodnie, w których udawać będziemy na mieście czy w biurze, że są zwykłymi jeansami. Są to pełnowartościowe, ochronne spodnie motocyklowe do jazdy motocyklem, od późnej wiosny do wczesnej jesieni. Sprawdzają się najlepiej w warunkach jazdy, więc tak powinny być użytkowane.

Producent obiecuje przedłużoną żywotność spodni, w porównaniu do tych z wykorzystaniem kevlaru. A w szerokiej gamie swoich produktów Bull-it oferuje także jeansowe kurtki do kompletu, wkrótce też odzież dziecięcą. Po więcej informacji zapraszamy na polską stronę dystrybutora: http://bull-it.pl .

Najnowsze