Groźna kolizja na A1 - komentarze internautów i dziennikarza motoryzacyjnego

Groźna kolizja na A1 - komentarze internautów i dziennikarza motoryzacyjnego

25 stycznia 2018
1
1
Choć do kolizji doszło w minioną niedzielę, nie milkną komentarze i dyskusje, jak powinno się jeździć po autostradzie. Jedni bronią kierowcy BMW, który cudem uszedł z życiem, inni zarzucają kierowcy wiozącemu dwójkę dzieci zbyt wolną jazdę, a kolejni oceniają wyprzedzanie osoby nagrywającej całe zdarzenie. Film analizuje Marek Kawecki, dziennikarz motoryzacyjny.

Wiadomo - ile Polaków tyle opinii. W internecie i mediach społecznościowych zawrzało po publikacji filmu z wideorejestratora, na którym widać kolizję dwóch aut, BMW X5 i Skody Octavii, która miała miejsce 21 stycznia na autostradzie A1 pod Łodzią. Jak informuje o2.pl, skodą kierowała kobieta, a w zniszczonym aucie czeskiej marki były jeszcze trzy osoby, w tym dziewczynki w wieku 6 i 4 lat. Pasażerowie wyszli z wypadku bez szwanku, tak samo jak dwie osoby w BMW. Całe szczęście.

Każdy z nas ma swoją teorię, jak doszło do tego zdarzenia, jakie są jego przyczyny, kto jest winien. Policja uznała, że winny jest kierowca BMW, a za spowodowanie kolizji otrzymał mandat w wysokości 500 złotych. Poniżej zamieszczamy opinię Marka Kaweckiego, instruktora techniki jazdy i dziennikarza motoryzacyjnego.

"Pięknie sfilmowana niedzielna kolizja na autostradzie robi furorę na fb. Przeczytałem wiele komentarzy na temat tego, co się tam wydarzyło, poniżej wyciąg z komentarzy polskich autostradowych husarzy:

1. Kupując bilet na przejazd płatną autostradą kupujesz licencję na zapierdalanie. Po autostradzie jedzie się 200 albo 300, bo po to jest.
2. Jak masz szybki samochód, to wjeżdżając na autostradę ustawiasz sobie tempomat na 200 albo 250, włączasz muzyczkę i relaksik.
3. Leszcze co jadą wolno (tzn. zgodnie z przepisami) mają spierdalać z lewego pasa, bo tu się zapierdala.
4. Mamy lepsze autostrady od niemieckich, a tam nie ma ograniczeń (goście udowadniali, że jak tam nie ma, to i u nas ograniczenia nieważne).
5. Na niemieckiej autostradzie można jechać 200, więc winna kolizji jest prowadząca samochód z kamerą.
6. Jak chcę sobie pozapierdalać 300, to jadę do Niemiec, a w Polsce to do 200 (właściciel Opla Corsy 1,7 D).

Przypomina mi się cytat Lema: "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów". Załączam link do filmu, jeśli ktoś go jeszcze nie obejrzał od początku.

Można oszacować, że prowadząca samochód z kamerą jechała ok. 100 km/h, może 110. Kontrolowała lusterka, o czym świadczą jej manewry, m.in. powrót na prawy pas po wpuszczeniu TIRa. Od jej wjazdu na lewy pas do kolizji mija ok. 6 sekund, a X5 wyprzedzając ją z różnicą prędkości (szacuję na oko) 80 km/h intensywnie już hamuje, co widać i słychać. Zapewne jechał conajmniej 200 km/h. Znaczy to, że w momencie kontroli lusterek przez jadącą z kamerą i decyzji wjazdu na lewy pas BMW było 200 m za nią. Przy tym zamgleniu właściwa ocena prędkości BMW była niemożliwa. Natomiast jazda beemką 200 km/h po lekko zaszronionym asfalcie, pomijając już fakt przekroczenia o ponad 50 km/h, stawia najwyższe wymagania umiejętnościom kierowcy. Nie żeby "trafić jakoś w czarne", bo z tym dałby sobie radę średnio wyszkolony szympans, ale żeby poradzić sobie w ruchu drogowym, gdy sytuacja się zmienia. Tu kierowca BMW poległ całkowicie. Warto więc dobierać prędkość do WARUNKÓW DROGOWYCH - przepisy nakładają na nas obowiązek prowadzenia samochodu z prędkością, która zapewnia panowanie nad pojazdem. I jeszcze jedno - w świetle polskiego prawa, jeśli sąd uzna, że przekroczenie prędkości choćby tylko przyczyniło się do zdarzenia, to taki kierowca automatycznie staje się współwinny, nawet gdy np. to jemu nie ustąpiono pierwszeństwa. Nawiasem mówiąc: w Niemczech przekraczający na autostradzie 130 km/h jest z mocy prawa uznawany za współwinnego w razie kolizji lub wypadku. Możemy więc w Niemczech jechać i 300 km/h na odcinkach bez ograniczeń, ale gdy coś się wydarzy - zawsze jesteśmy winni.

Panowie i Panie, przeanalizujcie proszę to nagranie kilkakrotnie od początku. Nie twierdzę, że ta kobieta jest mistrzynią kierownicy, ani że robi wszystko doskonale. Trzeba by tam być, żeby się przekonać. Obserwuje drogę w lusterkach sprawnie i zjeżdża na czas z lewego pasa po ustąpieniu TIRowi - widać z jak dużą różnicą prędkości wyprzedza ją samochód zaraz po zjechaniu. Gdyby go zablokowała - jego prędkość byłaby podobna do jej prędkości. Zabiera się do wyprzedzania, bo systematycznie się zbliża do Skody. Warto wziąć pod uwagę, że obiektyw w kamerze jest szerokokątny i manewr wyprzedzania z małą różnicą prędkości zaczyna się kilkanaście metrów za zderzakiem Skody. Tymczasem Skoda trochę przyspiesza i stąd długotrwałość manewru. Ktoś gdzieś wyraził wątpliwość, czy Pani z kamerą użyła kierunkowskazu. Tak, słychać "plumkanie" charakterystyczne dla Renault/Dacia, zaczyna się ok. 8 sekund przed kolizją.

Kierująca autem, w którym nagrywał wideorejestrator, decyzję o zmianie pasa podjęła szybko. Skoda jechała ze zmienną prędkością i najpierw zwolniła, a potem przyspieszyła. Pani podjęła szybką decyzję o wyprzedzaniu, ale wówczas BMW było jeszcze conajmniej 200-300 m za nią (ok. 8 s). Można ją skrytykować, że nie przycisnęła mocniej gazu, być może gdyby manewr wyprzedzania był bardziej zaawansowany, to kierowca X5 zacząłby hamować od razu i nic by się nie wydarzyło. A może nic by to nie zmieniło i do kolizji i tak by doszło. Jak ktoś ładnie napisał w innym wątku "jeśli decyduję się jechać bardzo szybko, to przejmuję odpowiedzialność za wszystkich innych na drodze". Niemieckie prawo właśnie to skodyfikowało wiele lat temu. Rzeczywiście, kobieta z kamerą mogła to zrobić lepiej. Ale to, że ktoś popełni jakiś błąd, jest zupełnie naturalne. Branie tego pod uwagę jest podstawą strategii przeżycia na drodze."

    Komentarze

    abc
    25 stycznia 2018 16:18
    Buc z SUVa powinien być na kilka lat zdjęty z drogi.