GP Walencji – Vettel znów wygrywa

Pomimo upału jaki panował w Walencji - temperatura toru wynosiła prawie 50 stopni Celsjusza - wyścig Formuły 1 nie był już tak emocjonujący jak ten w Kanadzie. Nie pomogły nowe mieszanki opon, ani dwie strefy DRS.

Start wyścigu
fot. Pirelli

Start do wyścigu przebiegł bardzo spokojnie. Vettel nie utracił swojego pierwszego miejsca, jak i Webber. Sporo emocji podczas startu dostarczył kibicom Massa, który wystrzelił jak z procy i wyprzedził zarówno Alonso jak i Hamiltona.

Niestety, dobierając się do skóry Webberowi, zjechał z optymalnej linii jazdy, co bardzo skrzętnie wykorzystał Alonso, odzyskując straconą pozycję. Najbardziej pechowo wyścig rozpoczął Pietrow, który startując na oponach pośrednich nie był w stanie utrzymać tempa kierowców na miękkiej mieszance.   Przez wiele okrążeń w czołówce było bez zmian. Drobny błąd popełnił jedynie Massa, jednak przestrzelenie zakrętu nie miało większych konsekwencji, ponieważ przewaga nad Hamiltonem była dość spora. Po zjazdach także nie odnotowano większych zmian. Pechowcem był tylko Schumacher, który wyjeżdżając z alei serwisowej nie tylko przekroczył białą linię (za co nie został ukarany) oraz zderzył się Pietrowem, który tylnym, prawym kołem uszkodził skrzydło Niemca.


Ciekawie zaczęło się robić, kiedy Mark Webber próbując dogonić Vettela, został przyblokowany przez jednego z kierowców HRT, tracąc nie tylko czas do Vettela, ale również przewagę nad Alonso. Hiszpan bardzo sprytnie to wykorzystał i na 21. okrążeniu używając systemu DRS oraz Kers wyprzedził Webbera awansując na drugie miejsce.

Najdłużej na torze pozostawał Sergio Perez, który po problemach w Kanadzie, w pełni sił wrócił do ścigania. Sporo problemów mieli podczas wyścigu kierowcy McLarena. Jenson Button narzekał na niedziałający system Kers, a Hamilton tak bardzo zniszczył tylne opony, że na każdym okrążeniu tracił po sekundę lub nawet dwie do goniącego go Massy. Kolejnym problemem, tym razem dla wszystkich, była fatalna jazda kierowców HRT, którzy stwarzali sporo problemów podczas dublowania i nie tylko. Dość odważną strategią popisał się zespół Toro Rosso, stosując u Alguersuariego taktykę dwóch postoi, podczas gdy reszta jechała na trzy.

Ogólnie rzecz ujmując, po bardzo emocjonującym wyścigu w Kanadzie, nawet końcówka wyścigu nie dorównywała tej sprzed dwóch tygodni i kibice mogli czuć się trochę sennie. Ciekawie było jedynie w dalszej części klasyfikacji, gdzie Buemi, di Resta, Kobayashi i Pietrow, przez to że musieli przepuścić liderów wyścigu znaleźli się bardzo blisko siebie, co zaowocowało kilkoma manewrami wyprzedzania. Sporo problemów miał Pietrow, który wyprzedzając Kobayashiego,wiedział, że nie zmieści się w nawrocie i był zmuszony oddać pozycję z powrotem Japończykowi. Końcówka była dość spokojna. Webber po otrzymaniu informacji o problemach ze skrzynią biegów, tak jak Hamilton, Massa oraz Button niemal tempem turystycznym dojechał do mety. Wyścig po raz kolejny wygrał Vettel.

Vettel ponownie numerem jeden.
fot. Pirelli

Drugi na mecie zameldował się Alonso, trzeci Webber z kłopotami. Hamilton ostatecznie dojechał czwarty, a Massa po problemach podczas postoju ( mechanicy nie mogli dokręcić lewego, tylnego koła. Wadliwa okazała się nakrętka ) dojechał jako piąty.

Wadliwa nakrętka popsuła szyki Massie.
fot. Pirelli

Tuż za nim znalazł się Button, który mimo wszystko jeszcze gonił czołówkę. Największym szczęściarzem był chyba Alguersuari, który po dobrym występie w Kanadzie, znów dojechał w punktowanej dziesiątce, a to dzięki ryzykownej, ale w końcu opłacalnej strategii. Przed nami dwa tygodnie przerwy. Ciekawie będzie podczas nadchodzącego GP, a to dlatego, że nie tylko nie będzie można zmieniać mapowania silnika, ale będzie obowiązywał zakaz używania dmuchanego dyfuzora. Czy dzięki takim zakazom pokona ktoś w końcu Vettela? Zobaczymy, za dwa tygodnie.

Czy Alonso w końcu pokona Vettela?
fot. Pirelli

 

 

Zostaw komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wszyskie pola są wymagane do wypełnienia.

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze

Najnowsze