GP Chin: Rosberg wygrywa, Schumacher odpada

15 kwietnia 2012
Nico Rosberg z teamu Mercedes wygrywa swoje pierwsze GP. Za Niemcem, po pasjonującej walce w końcówce, znaleźli się Button i Hamilton.
Nico Rosberg wygrywa pierwsze GP w karierze
fot. Mercedes

Do dziś GP Chin było uznawane za jedno z nudniejszych GP w sezonie. Wszystko zmieniło się dziś za sprawą opon Pirelli, które sprawiły wiele kłopotów kierowcom. Najlepiej w takich warunkach poradził sobie młody kierowca Mercedesa, który od początku wyścigu uciekał rywalom. Dzielnie za Niemcem utrzymywał się Michael Schumacher, jednak błąd „lizakowego”, który nie zauważył sygnalizacji mechanika, doprowadził do wypuszczenia byłego siedmiokrotnego mistrza świata z niedokręconym kołem.

Na starcie zaspał między innymi Kobayashi, który spadł w dół stawki, a Senna, nie mając miejsca na ucieczkę, uderzył w tył bolidu Massy. Pierwsze zjazdy zaczęły się już po 9 okrążeniach, kiedy w boksie pojawił się Mark Webber. Degradacja opon była tak silna, że już po 10 okrążeniach tor był „czarny” od leżących kawałków gumy, które stwarzały spore zagrożenie. Zaraz za Australijczykiem pojawili się Raikkonen i Hamilton. Oba postoje wykonano perfekcyjnie, dzięki czemu kibice byli świadkami małego pojedynku pomiędzy tą dwójką.

Największego pecha, jak już wspomniałam, miał Michael Schumacher. Niemiec był także jedynym kierowcą, który nie dojechał do mety. Jednak stary mistrz nie żywi do nikogo urazy:

„W trzecim zakręcie zauważyłem, że coś jest nie tak z prawą przednią oponą. W szóstym zakręcie pojawił się dym i jakieś uszkodzenia, więc pomyślałem, że lepiej zatrzymać samochód, zanim zostanie poważnie zniszczony. Nie żywię jakichś żadnych specjalnych uczuć. Szkoda jednego z moich kolegów z alei serwisowej. Zapewne czuje się teraz za to odpowiedzialny, ale to część gry. Wyglądamy na mocnych. W Australii i Malezji szukaliśmy rozwiązania na dwa skrajne sposoby, więc tu spróbowaliśmy czegoś pośrodku i wygląda na to, że już wiemy, w czym tkwił problem” – powiedział.

Po pierwszej turze zjazdów na czele nadal znajdował się Nico Rosberg. Dalej mieliśmy zawodników McLarena, Webbera, Raikkonena i Alonso. Dość słabo w początkowej części wyścigu spisywał się Vettel, który jechał na 14. miejscu.

W czasie, kiedy ostatnia grupa kierowców odwiedzała swoich mechaników po raz pierwszy, na 22. okrążeniu po raz drugi zjawił się Mark Webber. Po drugim zjeździe swoje prowadzenie „na chwilę” stracił Rosberg. Musiał uznać wyższość Buttona, który obrał strategię dwóch pierwszych przejazdów na miękkiej mieszance. Jednak radość w McLarenie na trwała długo. Button ze względu na odmienną strategię zjechał po raz trzeci, a małe problemy w boksie – które Anglik wytknął swojemu inżynierowi na końcu – spowodowały, że Button musiał przebijać się do przodu.

Opony nie były łaskawe dla nikogo. Kimi Raikkonen, który pod koniec wyścigu zajmował wysokie, drugie miejsce, w ciągu dwóch okrążeń spadł pod koniec pierwszej dziesiątki, by ostatecznie zakończyć wyścig na 14. miejscu. Odmienne strategie spowodowały, że kierowcy z dwoma postojami i z mocno zużytymi oponami blokowali siebie nawzajem, a stawka miała układ „gąsienicy” po restarcie za samochodem bezpieczeństwa. Błędu podczas szaleńczego przebijania się do przodu nie ustrzegł się Fernando Alonso, który, próbując wyprzedzić Pastora Maldonado, wyjechał poza tor, tracąc sporo miejsc i ostatecznie lądując na 9. pozycji. Gorąco było też za plecami Rosberga. Button po pięknym manewrze wyprzedził Vettela, którego następnie wyprzedzili również Hamilton i Webber.

Ostatecznie wyścig z duża przewagą wygrał Nico Rosberg, przed Buttonem i Hamiltonem. Dość słabo spisała się ekipa Ferrari. Chociaż Fernando Alonso próbował gonić stawkę, to błąd przekreślił szansę na wysoką pozycję. Nie lepiej radził sobie Massa, który wylądował na 13. miejscu przed Raikkonenem. Warto też dodać, że team Rosberga i Schumachera utarł nosa działaczom koncernu Mercedes, którzy dość pozytywnie przyjęli pomysł o pożegnaniu się z F1 w przyszłym sezonie.

I tak oto GP Chin przeszło do historii jako wyścig „ekscytujący”, a wszystko to dzięki oponom Pirelli. Teraz czas na chwilę odpoczynku i w następny weekend spotykamy się w Bahrajnie.

 

             Kierowca                                Zespół             Strata

 

1.         Nico Rosberg                         Mercedes        -

2.         Jenson Button             McLaren          +20.6 sek.

3.         Lewis Hamilton                       McLaren          +26.0 sek.

4.         Mark Webber                        Red Bull           +27.9 sek.

5.         Sebastian Vettel                      Red Bull           +30.4 sek.

6.         Romain Grosjean                   Lotus               +31.4 sek.

7.         Bruno Senna                          Williams           +34.5 sek.

8.         Pastor Maldonado                 Williams           +35.6 sek.

9.         Fernando Alonso                    Ferrari             +37.2 sek.

10.       Kamui Kobayashi                  Sauber             +38.7 sek.

11.       Sergio Perez                           Sauber             +41.0 sek.

12.       Paul di Resta                          Force India      +42.2 sek.

13.       Felipe Massa                         Ferrari             +42.7 sek.

14.       Kimi Raikkonen                      Lotus               +50.5 sek.

15.       Nico Hulkenberg                   Force India      +51.2 sek.

16.       Jean-Eric Vergne                    Toro Rosso      +51.7 sek.

17.       Daniel Ricciardo                    Toro Rosso      +63.1 sek.

18.       Witalij Pietrow                       Caterham         +1 okr.

19.       Timo Glock                            Marussia          +1 okr.

20.       Charles Pic                            Marussia          +1 okr.

21.       Pedro de la Rosa                    HRT                +1 okr.

22.       Narain Karthikeyan                HRT                +2 okr.

23.       Heikki Kovalainen                  Caterham         +3 okr.

24.       Michael Schumacher              Mercedes        niedokręcone koło

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!