GP Belgii: kolejny wyścig dla Mercedesa, kolejny dramat Ferrari

31 sierpnia 2020
2
Lewis Hamilton czwarty raz w karierze stanął na najwyższym stopniu podium w Belgii. Brytyjczyk wygrał po raz piąty w tym sezonie i 89 w karierze. Razem ze swoim partnerem zespołowym, Valtterim Bottasem, zdominowali rywalizację na torze Spa-Francorchamps.

Sobotnie kwalifikacje padły łupem Mercedesa. Lewis Hamilton zdobył pole position z czasem 1.41,252 s, o 0,511 s wyprzedzając Valtteriego Bottasa. Po ustanowieniu nieoficjalnego rekordu Circuit de Spa-Francorchamps Hamilton powiedział:

To dla Chadwicka.

Amerykański aktor Chadwick Boseman, znanny między innymi z filmu Marvela „Czarna Pantera”, zmarł w piątek w wieku 43 lat. Przyczyną śmierci była choroba nowotworowa. Po kwalifikacjach Lewis Hamilton przyznał, że informacja o śmierci Bosemana sprawiła, iż trudno mu było skoncentrować się właściwie przed kwalifikacjami do Grand Prix Belgii:

Dzisiejsze pole position jest dla mnie bardzo ważne. Obudziła mnie tragiczna wiadomość o śmierci Chadwicka. To naprawdę ciężki rok dla wszystkich, a te wieści mnie złamały.

Trudno było dziś odzyskać właściwą koncentrację z takim uczuciem w sercu. Stwierdziłem, że muszę wyjechać i zrobić wszystko perfekcyjnie. On był superbohaterem i pokazał wielu dzieciakom co można osiągnąć. Był lśniącym światłem. Wakanda na zawsze!

Udane kwalifikacje zaliczyli także kierowcy Red Bulla, Renault (czwarte miejsce Daniela Riccardo!) oraz McLarena. Katastrofalnie zaprezentowało się Ferrari, którego zawodnicy z trudem zakwalifikowali się do Q2. Od początku weekendu było wiadomo, że jazda czerwonych bolidów w Q3 będzie niemożliwa, chyba, że zdaży się cud. Sebastian Vettel przyznał, że ten smutny widok to prawdziwy obraz aktualnej formy samochodów Ferrari:

Cóż, to jest prawdziwy obraz. Właśnie to dziś może osiągnąć nasz samochód. Oczywiście próbowaliśmy wszystkiego, co w naszej mocy, w nocy włożono wiele wysiłku, próbując nieco poprawić sytuację. Trochę się udało, ale z pewnością nie jesteśmy tam, gdzie chcieliśmy. To jednak nie pierwsze kwalifikacje, kiedy tak się dzieje.

Przeczytaj też: F1, F2 i F3 uczczą pamięć tragicznie zmarłego Anthoine’a Huberta

Po starcie wyścigu Hamilton i Bottas bez trudu utrzymali się na czele stawki. Daniel Ricciardo atakował Maxa Verstappena w zakręcie Les Combes, ale nie udało mu się zdobyć pozycji. Po dobrym starcie i pierwszych okrążeniach Charles Leclerc spadł za Gasly'ego, Péreza, Norrisa i Kvyata. Monakijczyk narzekał przez radio:

Tak dużo tracę na prostych.

Na 10 okrążeniu doszło do groźnie wyglądającego wypadku. Antonio Giovinazzi najechał na krawężnik, stracił panowanie nad samochodem i uderzył w barierę po zewnętrznej zakrętu 13. Alfa odbiła się i wróciła na tor. George Russell uderzył w urwane koło Alfy i rozbił swojego Williamsa:

Nie miałem gdzie uciekać.

Na torze niemal natychmiast pojawił się samochód bezpieczeństwa. Zawodnicy wykorzystali ten moment by zjechać po nowe mieszanki opon. Jako pierwszy w alei pojawił się Charles Leclerc. Ekipa Ferrari nie była na to przygotowana i jego pit stop trwał aż 10,4 sekundy! Leclerc spadł na 14 pozycję. Czołówka zatrzymała się po następnym kółku. Hamiltona obsłużono w 2,5 s, Bottasa w 3,5, Verstappena w 2,6, Ricciardo w 2,9, a Ocona w trzy sekundy.

Po restarcie wyścigu czołówka stawki utrzymała swoje pozycje już do mety. Lewis Hamilton minął flagę w biało-czarną szachownicę jako pierwszy, przed Valtterim Bottasem i Maxem Verstappenem. I choć zwycięstwo Brytyjczyka w Grand Prix Belgii wyglądało na wyjątkowo łatwe i przyjemne to urzędujący mistrz świata wyznał, że martwił go stan opon w jego W11. Hamilton kilka razy zblokował koła, meldował również o wibracjach i przyznał, że obawiał się, że dojdzie do przebicia takiego, jak podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii.

To nie był najłatwiejszy wyścig. Nie brakowało momentów. Zblokowałem koła w zakręcie numer 5 i pojawiły się wibracje. Temperatura opon spadała powoli. Bez względu na to czy ciśniesz, gdy zaczynasz tracić gumę, spada również temperatura.

Był to problem, ale generalnie w porządku. Trochę się denerwowałem, że możemy mieć taki scenariusz, jak w Silverstone. Chodziło o prawy przód, więc dbałem o niego. Wygląda na to, że twarda opona miała sporo gumy i dlatego było dobrze.

Max Verstappen również obawiał się o stan swojego ogumienia. Z tego powodu Holender odpuścił pogoń za Valtterim Bottasem w końcówce wyścigu:

Z opon już nic nie zostało. Sądzę, że byliśmy blisko kapcia - skomentował Verstappen. - Pod koniec opony się skończyły. Odpuściłem osiem ostatnich okrążeń, oszczędzając gumy. Dziś nie było zbyt przyjemnie. Na pośredniej mieszance nie miałem zbyt dużej przyczepności. Na twardych początkowo mogłem wywrzeć presję na Bottasa, ale potem kazali mu przyspieszyć i nie dałem rady nadążyć.

Przeczytaj też: Znamy ostateczny kalendarz wyścigów Formuły 1 na sezon 2020! Kibice wrócą na trybuny!

Zadowolony ze swojego wyniku może być Daniel Riccardo, który ukończył wyścig na czwartej pozycji, zdobywając dodatkowo punkt za najszybsze okrążenie wyścigu. Kierowcą Dnia według kibiców został Pierre Gasly.

Komentarze

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy. Twój może być pierwszy!