Gosia Rdest znowu na torze – na podbój Oschersleben

Gosia Rdest znowu na torze. Na Oschersleben odbędzie się trzecia runda ADAC TCR Germany. Samochody Audi RS3 LMS wystartują lżejsze o 20 kg.

Gosia Rdest w tym sezonie nie ma dużo czasu na odpoczynek. Zawodniczka startuje w aż dwóch seriach wyścigowych – Audi Sport TT Cup i ADAC TCR Germany. Gosia jest już na torze Oschersleben, gdzie 6-9 lipca odbędzie się trzecia runda TCR Germany. Weekend wyścigowy jest tym razem wzbogacony także o starty serii TCR International.

Gosia Rdest w serii TCR Germany ściga się samochodem Audi RS3 LMS. Stąd cieszy się na najnowszą decyzję organizatorów o odjęciu wszystkim samochodom Audi 20 kg z balance of performance. Na początku sezonu padła decyzja o dociążeniu wszystkich startujących RS3 wagą 35kg z obawy przed zbyt dużą konkurencyjnością Audi. Po kilku rundach okazuje się, że balast wpływa na wyniki w zbyt dużym stopniu. 20 kg wydaje się niewielką różnicą jednak szef teamu Target Competition Andreas Gummerer twierdzi, że dzięki temu znacznie poprawią się wyniki Audi.

Przekonamy się już wkrótce. W piątek odbędą się dwa treningi, w sobotę kwalifikacje i pierwszy wyścig o 16:50. Drugi wyścig w niedzielę o 10:15. Wyścigi będzie można obejrzeć w internecie za pomocą live streamu pod linkiem: https://www.adac-motorsport.de/livestream-adac-tcr-germany.html

Najnowsze

Kobiecy off-road na rajdzie „Women’s Challenge 4×4” – nie było miękkiej gry!

Prawie 30 zawodniczek i off-road'owych debiutantek wzięło udział w pierwszej edycji "Women's Challenge 4x4", międzynarodowego rajdu przeprawowego dla kobiecych załóg. 24 czerwca do Wisły przyjechały Polki, Słowaczki, a nawet zawodniczki z Belgii.

„To była kumulacja niesamowitej energii, pasji i woli walki” – mówi organizatorka rajdu, Dagmara Kowalczyk. „Dziewczyny ścigały na krótkich, technicznych odcinkach specjalnych, przejeżdżanych na czas. Ich determinacja i umiejętności jazdy w terenie, zrobiły wrażenie nawet na Kajetanie Kajetanowiczu”. Dwukrotny Rajdowy Mistrz Europu był Gościem Honorowym imprezy, który nie tylko dopingował dziewczyny na rampie startowej, ale również na torze off-road’owym. „Podobało mi się ogromne wsparcie, jakie startującym pilotkom i kierowcom udzielali ich mężowie, ojcowie czy bracia. Pasja łączy ludzi i ten rajd to pokazał”.

Jedną z załóg był team Luberda / Polak, znany jako jeden z najlepszych, off-road’owych duetów w historii polskiej przeprawy. Do tej pory jednak… w męskim wydaniu. Tym razem za kierownicą 400 – konnego, potężnego „Fightera”, zasiadła żona Dariusza Luberdy – Gabriela i razem z pilotką – Aleksandrą Polak zdobyły złoto w najcięższej klasy Extreme. Pierwszy raz w samochodzie terenowym znalazły się m.in. Klaudia Szczęsna – Rzepecka i Izabela Święs, trenerka personalna oraz projektantka mody. „Nigdy nie przypuszczałybyśmy, że off-road może dawać tyle emocji, adrenaliny i radości. Rywalizacja była tylko na odcinkach specjalnych, poza nimi wspierałyśmy się i wzajemnie motywowałyśmy”.

Unikatowa formuła rajdu polegała nie tylko na konfiguracji krótkich, technicznych prób i sposobie ich pokonywania, ale też na wprowadzeniu klasy „Gość”. Tu do damskiej załogi dołączał drugi pilot, mężczyzna którego zadaniem była pomoc początkującym off-road’erkom na odcinkach i niełatwych dojazdówkach. Jak się okazało, panowie i tak nie mieli za dużo roboty. Wpis do dwóch pozostałych klas – Extreme i Adventure, determinowały dotychczasowe doświadczenie i konstrukcja samochodu.  

Zależy nam, żeby coraz więcej osób na własnej skórze przekonało się, ile radości daje jazda 4×4, a off-road przestał kojarzyć się z rozjeżdżaniem lasów i stał się okazją do wspólnego, rodzinnego spędzania czasu na świeżym powietrzu” – mówią organizatorzy. Stąd odcinki specjalne wyznaczono na prywatnym torze off-road’owym „Pod Piramidą” w Wiśle. Rampa startowa stanęła w centrum miasta, skąd zaczyna się słynny Rajd Wisły.

Pomysł zorganizowania off-road’owego rajdu dla kobiet w takiej formule, przywiozła z Malezji Dagmara Kowalczyk. Dziennikarka i kierowca rajdowy uczestniczyła w rajdzie „Shemud 4×4” organizowanym przez Narimah Samat, muzułmankę mieszkającą w Kuala Lumpur. Przeprawę przez dżunglę pokonują tam i zawodniczki w hidżabach i Europejki, nie mają znaczenia pochodzenie, kolor skóry czy wiara. Kobiety z Malezji, Sri Lanki, Włoch, Tajlandii, Czech i Indonezji łączy wspólna, off-road’owa pasja. „Narimah bardzo chciała zaprosić do siebie polską załogę, stąd nagrodą specjalną „Women’s Challenge 4×4″ było wpisowe na rajd w Malezji”. Biało- czerwone barwy w Malezji będą reprezentować Katarzyna Białowąs – Woś i Katarzyna Gałązka.

Oficjalne wyniki rajdu „Women’s Challenge 4×4”:

KLASA EXTREME

1.NR 304 GABRIELA LUBERDA /ALEKSANDRA POLAK                            

2. NR 300 MARIOLA SZYPSZAK /MARTA DANIŁO                                          

3. NR 302 JUSTYNA ŚMIETANA /MAŁGORZATA ZAJĄC                               

4. NR 301 SYLWIA ZACHARA /ALEKSANDRA ZACHARA                             

5. NR 303 MIRIAM UJČEKOWA – BONDOWÁ /MICHAELA BONDOVÁ                                                                                                                

KLASA ADVENTURE

1. NR 202 JOANNA SENNIK /ALEKSANDRA DOMARADZKA              

2. NR 200 KATARZYNA BIAŁOWĄS – WOŚ/KATARZYNA GAŁĄZKA          

3. NR 201 PATRYCJA KINDLA – TOMASZCZYK /IZA ŚWIĘS                            

4.NR 203 MAGDALENA KASPRZAK /KATARZYNA FILIPCZAK                  

5. NR 204 ANNA WIŚNIEWSKA/DOROTA KALISZ                                 

KLASA GOŚĆ

1. NR 100 WIKTORIA SKIBIŃSKA /NICOLA SKIBIŃSKA /MARCIN MIODEK       

2. NR 104 KLAUDIA SZCZĘSNA -RZEPECKA /JOANNA KAJSTURA /ADAM KREMZER                                                                                                                  

3. NR 102 DARIA ZĄBEK/ JUDYTA ŚCIGAŁA /MAREK ZARÓD                   

4. NR 103 ANETA BRZESKA /MALWINA NOWACZYK /TADEUSZ KRZYŻANOWSKI                                                                                                                               

Rajd „Women’s Challenge 4×4” wsparły Miasto Wisła, Dragon Winch, Auto Partner, Grupa Cargo, Inż Bud, Furelle, tor Pod Piramidą i Motocaina.pl.

Najnowsze

Jak wygląda Maluch Toma Hanksa?

Biały, Bielsko-Biały! Tymi słowami Monika Jaskólska odsłoniła Malucha dla Toma Hanksa w dniu 61. urodzin amerykańskiego aktora przed Centrum Handlowym Gemini Park w Bielsku-Białej. Jasno zielone wnętrze, spersonalizowane elementy, skórzana tapicerka. Tym wszystkim już wkrótce cieszył się będzie Tom Hanks. Fundatorem samochodu jest Rafał Sonik, dobry duch akcji.

Specjalnie dobrany biały lakier, który będzie efektownie prezentował się w kalifornijskim słońcu, przyciski i przełączniki inspirowane maszyną do pisania oraz pokryte srebrem, ręcznie wykonane drewniane elementy, wreszcie wiele motywów nawiązujących do kolorystyki Bielska-Białej.To unikalne dzieło partnerów akcji: Carlex Design, BB Oldtimer Garage, FCA Poland S.A. oraz P.M. Motors.

Dzisiejsza uroczystość zelektryzowała całą Polskę. Na imprezie pojawili sie miłośnicy Fiatów 126p. Około stu „Maluchów”, „Fiacików” i „Kaszlaczków” z różnych stron kraju opanowało parking Centum Handlowego. Kilka minut po godzinie 14:00 Monika Jaskólska, Rafał Sonik, Jacek Krywult, Prezydent Miasta Bielsko-Biała, Jarosław Klimaszewski, Przewodniczący Rady Miasta Bielsko-Biała, Ryszard Odrzywołek, dyrektor Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej, Krzysztof Hankus, właściciel firmy BB Oldtimer Garage; Tomasz Krawczyk, dyrektor Sprzedaży w polskim biurze projektowym Carlex Design; Piotr Kowalski, współwłaściciel firmy „Jadę zabiorę”; Marek Sokołowski, właściciel P.M. Motors oraz Prezes „Conviventia Mauri”; Jarek Banet, Szef Centrum Sprzedaży FCA Poland S.A.; Stefan Malczewski, Członek Zarządu ds. korporacyjnych w Polskich Liniach Lotniczych LOT, czyli pomysłodawczyni i najbardziej zaangażowani w przedsięwzięcie ludzie, odsłonili stojący na efektownym podeście pojazd. Moment później wszyscy zebrani odśpiewali jubilatowi „Sto lat”. Tom Hanks „odwdzięczył się” nagranym wcześniej filmem z podziękowaniami za prezent i organizację urodzinowej imprezy.

Nie wahałem się dołączyć do akcji z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, że najważniejszy w tej inicjatywie jest aspekt charytatywny. Cały dochód z dzisiejszej imprezy, ale też z trwającej nieprzerwanie od listopada, pod skrzydłami Fundacji „Pomaluj Mój Świat”, zbiórki, przeznaczony zostanie na wyposażenie oddziału psychiatrii dziecięcej i młodzieżowej w Szpitalu Pediatrycznym w Bielsku-Białej. Po drugie, Maluch ważny wycinek polskiej historii. To opowieść o nas samych. Ludzie latami ciężko pracowali, by otrzymać upragniony talon na ten samochód. To z Maluchem wiążą się uczucie wolności i pierwsze dalsze eskapady. To Maluchem wyjechaliśmy za żelazną kurtynę i zdobywaliśmy inne kontynenty. Maluchy zabierały na wakacje siedmioosobowe rodziny i wjeżdżały w miejsca, w które trudno byłoby wjechać niejednym współczesnym SUVem – mówił o swojej motywacji Rafał Sonik. – Determinacja, dzielność, ale też poczucie humoru i optymizm. To wszystko łączy nas, Polaków z Tomem Hanksem. Fiat 126p, Nasz Maluch, trafi w dobre ręce! – dodał.

Zwycięzca Dakaru z 2015 roku na dzisiejsze wydarzenie sam przyjechał Fiatem 126p. Jak podkreślał, postanowił poczuć maluchową atmosferę na własnej skórze. – Znalazłem swoją „perełkę”. Rocznik 1981. Jeszcze na czarnych blachach! Wszystko prosto z PRL – mówił.

Dzisiejszy dzień z Maluchem był też pełen innych atrakcji. Prowadzący wydarzenie Irek Bieleninik zabawiał zgromadzoną publiczność konkursami i ciekawostkami, a w tle wszystkiego znalazły się też m.in. maluchowe ciasteczka i grane na żywo przeboje z lat 80-tych.

Do czwartku Maluch pozostanie w Gemini Park Bielsko-Biała, a w następny weekend, dzięki firmie Jadę Zabiorę, pojawi się w Ustce. Informacje o tym, gdzie jeszcze będzie można zobaczyć w Polsce Malucha, na bieżąco pojawiać się będą na facebookowym profilu „Bielsko – Biała dla Toma Hanksa”: https://pl-pl.facebook.com/Bielsko-Bia%C5%82a-dla-Toma-Hanksa-1733378546980494/

Ten najważniejszy kurs, za który odpowiadają Linie Lotnicze LOT, do Los Angeles, obierze za trzy miesiące. Tom Hanks musi jeszcze chwilę poczekać na swój prezent…

Najnowsze

Lexus LC 500 kontra Aston Martin DB11

Firma AMCI Testing przeprowadziła test porównawczy flagowego coupé Lexus LC 500 z najnowszym Astonem Martinem DB11. Oba auta uzyskują na torze niemal identyczne wyniki, więc dla potencjalnych klientów rozważających zakup jednego z tych dwóch samochodów kryterium wyboru będą subiektywne preferencje lub cena. I tu robi się najciekawiej.

Aston Martin DB11 to auto jakby specjalnie stworzone do pościgów w filmach z Jamesem Bondem. Brytyjski grand tourer napędzany jest silnikiem twin turbo V12 o pojemności 5,2 litra, mocy 608 KM i maksymalnym momencie obrotowym 700 Nm, który współpracuje z ośmiobiegowym automatem. Ten zestaw rozpędza DB11 od  0 do 100 km/h w 3,9 sekundy i umożliwia osiągnięcie prędkości do 322 km/h.

Na tle takiego konkurenta parametry Lexusa LC wyglądają skromniej. Napęd LC 500 stanowi pięciolitrowy, wolnossący silnik V8 o mocy 477,5 KM i maksymalnym momencie obrotowym 540 Nm, współpracujący z dziesięciostopniową automatyczną skrzynią biegów. Ten układ napędowy zapewnia flagowemu coupé Lexusa przyspieszenie od 0 do 100 km/h w 4,7 sekundy. Prędkość maksymalną ograniczono elektronicznie do 270 km/h.

Efekty prób przeprowadzonych przez AMCI Testing potwierdziły, że sama moc to nie wszystko – mimo słabszego silnika i większej masy, Lexus LC 500 uzyskał o ok. 01, sekundy krótszy czas okrążenia, niż Aston Martin DB11. Okazał się też minimalnie szybszy w slalomie, zarówno na suchej, jak i na mokrej nawierzchni. Test przeciążenia wykazał również nieco lepszą przyczepność LC 500 na mokrym zakręcie o 180 stopni – DB11 uzyskał jedynie drobną przewagę w zakręcie o 180 stopni na suchej nawierzchni.

Jak wytłumaczyć tak dobre wyniki Lexusa LC 500 w stosunku do mocniejszego i lżejszego DB11? Oba samochody przetestował angielski kierowca wyścigowy Justin Bell, mistrz FIA GT2 z 1997 roku i zwycięzca 24-godzinnego wyścigu Le Mans GT2 w 1998 roku, powtarzając scenariusze prób AMCI. Bell zauważa, że dzięki mechanizmowi skrętnych tylnych kół LC 500 wyjątkowo dobrze wchodzi w zakręty i doskonale realizuje wolę kierowcy.

Wisienką na torcie jest fakt, że podczas gdy testowany Aston Martin kosztuje ponad ćwierć miliona dolarów (konkretnie 255 679 USD), w pełni wyposażonego Lexusa LC 500 można kupić za mniej, niż połowę tej sumy – 104 120 dolarów.

 

Najnowsze

Dlaczego rozrusznik „nie kręci”?

Wsiadamy do samochodu, przekręcamy kluczyk w stacyjce, lub też coraz częściej naciskamy guzik... a tu cisza. Pierwsze podejrzenie zawsze pada na akumulator, jednak jeśli ten jest sprawny, możliwe, że awarii uległ rozrusznik.

Na szczęście rzadko zdarza się, że rozrusznik ulegnie całkowitej awarii bez żadnego ostrzeżenia. Daje nam to szansę, aby zawczasu zareagować i zapobiec unieruchomieniu auta. Zazwyczaj gdy coś złego zaczyna się dziać z tym podzespołem, możemy zaobserwować pierwsze objawy zbliżającej się awarii. Jeśli podczas uruchamiania auta słyszymy nietypowe odgłosy lub rozrusznik „zawiesza się” (z opóźnieniem reaguje na przekręcenie kluczyka w stacyjne, lub też przerywa), warto od razu udać się do warsztatu, aby uniknąć niemiłej niespodzianki w niedalekiej przyszłości.

Jak już udamy się do warsztatu i potwierdzi się, że to właśnie rozrusznik odmówił posłuszeństwa, istnieje duże prawdopodobieństwo, że mechanik zapyta nas czy decydujemy się na regenerację naszego rozrusznika czy też wybieramy produkt fabrycznie nowy. Niektóre warsztaty mogą zaoferować także doraźną naprawę rozrusznika (czyli wymianę tylko tego elementu, który się zepsuł). Którą opcję wybrać? Oczywiście uniwersalna odpowiedź zawsze brzmi – to zależy. Zależy od tego jakim samochodem jeździmy, ile kosztuje profesjonalna regeneracja, a ile nowy rozrusznik itd. Aby być partnerem do rozmowy z mechanikiem warto poznać najczęstsze przyczyny awarii rozrusznika. Ta wiedza może nam także pomóc w podjęciu decyzji, jakiej naprawy chcemy dokonać.

Czym właściwie jest rozrusznik?
W uproszczeniu rozrusznik to nic innego jak silnik elektryczny, który wraz z oprzyrządowaniem służy do rozpędzenia wału korbowego silnika, co jest niezbędne do uruchomienia jednostki napędowej.  Rozrusznik posiada specjalny mechanizm pozwalający zazębić go z kołem zamachowym silnika, a po uruchomieniu silnika odłączyć go. Mechanizm ten nazwany jest bendiksem. Dodatkowym elementem rozrusznika jest elektromagnes, którego zadaniem jest wstępne zazębienie rozrusznika z kołem zamachowym silnika.

Co i dlaczego psuje się w rozruszniku?
Poniżej przedstawiamy 5 najczęstszych powodów.

Przegrzanie
Jeżeli rozrusznik „nie kręci”, hałasuje lub pracuje ze zbyt małą siłą, niewystarczającą do obracania wałem korbowym dostatecznie szybko, prawdopodobnie uległ on przegrzaniu. Rozrusznik jest silnikiem prądu stałego, przystosowanym do pracy w krótkich okresach. Producenci zastrzegają, że powinien on pracować maksymalnie około 15 sekund. Po tym czasie należą mu się co najmniej dwie minuty przerwy. Mało który kierowca jest w stanie zastosować się do tych reguł, gdy jego pojazd nie chce odpalić. Często przyczyna leży gdzie indziej, natomiast poprzez kolejne próby uruchomienia silnika, uszkodzeniu ulega także rozrusznik. Jego nadmierny czas pracy spowoduje przegrzanie się szczotek, szczotkotrzymacza i komutatora, a także popychacza oraz zębnika.

Wadliwy elektromagnes
Niesprawny elektromagnes jest bardzo częstą przyczyną awarii rozrusznika. Element ten jest odpowiedzialny za wytworzenie pola magnetycznego, niezbędnego do „wzbudzenia” rozrusznika. Elektromagnes przesuwa mechanizm sprzęgający (tzw. bendiks) w stronę zębnika, czyli elementu odpowiedzialnego za połączenie (zazębienie) z kołem zamachowym silnika. Uszkodzenie elektromagnesu uniemożliwia zazębienie ze względu na brak siły niezbędnej do wypchnięcia bendiksu. Przyczyną niesprawności elektromagnesu może być wada fabryczna. Może on także ulec przypaleniu w trakcie eksploatacji. Winne mogą być także zanieczyszczenia zewnętrzne, powodujące przerysowanie wkładu elektromagnesu.

Uszkodzenia wewnętrzne
Bendiks nie tylko przesuwa mechanizm sprzęgający w stronę zębnika (w celu napędzenia koła zamachowego silnika), ale także wycofuje go w odpowiednim momencie (gdy silnik osiągnie obroty wyższe niż rozrusznik). Wada instalacji elektrycznej może spowodować brak suwu powrotnego. W takiej sytuacji obroty silnika zaczynają być przenoszone na zębnik. Efektem jest kompletne zniszczenie elementów rozrusznika.

Korozja (zdjęcie otwierające artykuł)
Rdza jest wrogiem wszelkich instalacji elektrycznych. Przyczyną jej powstania może być nawet odrobina wilgoci występująca w rozruszniku. Mówiąc najprościej – elementy skorodowane tracą swoje właściwości mechaniczne i elektryczne. W jaki sposób wilgoć dostaje się do rozrusznika? Zazwyczaj winny jest brak osłony koła zamachowego lub inna nieszczelność spowodowana trudnymi warunkami pracy. Przyczyną może być też zalanie wodą, które można uznać także za uszkodzenie mechaniczne, o którym piszemy w kolejnym punkcie.

Uszkodzenia mechaniczne
Rozrusznik jest narażony na zalanie czy też zanieczyszczenie, jeśli pojazd użytkowany jest w ciężkich warunkach – np. przejazdach off-roadowych. Najczęściej spotykane uszkodzenia zewnętrzne rozrusznika wynikają jednak nie z trudnych warunków pracy, lecz z błędów montażowych.

Opinia eksperta
– Popularny problem to zły dobór rozrusznika do pojazdu – inne przełożenie obrotów powoduje niszczenie elementów jak np. połamanie zębów zębnika czy pęknięcie głowicy – mówi Dawid Kowalewicz z firmy Lauber, produkującej rozruszniki marki Stardax.  – Istotna jest także sama procedura montażu. Należy zwracać uwagę na to, by nie naruszyć opasek oraz plomb czy też osłony koła zamachowego. Te elementy zapewniają szczelność całej instalacji. Kolejną rzeczą, na którą należy zwrócić uwagę jest poprawne dokręcenie śrub mocujących rozrusznik oraz przewody. Jeśli śruby są skorodowane, należy wymienić je na nowe. Luźnie zamontowany rozrusznik jest narażony na wstrząsy, mogące w konsekwencji spowodować naruszenie jego elementów składowych – dodaje Dawid Kowalewicz.

Regenerowany czy nowy rozrusznik?
W przypadku awarii rozrusznika zazwyczaj do wyboru mamy następujące możliwości:
– kupić fabrycznie nowy produkt,
– wybrać produkt fabrycznie regenerowany, który w zasadzie niczym nie różni się od części nowej,
– oddać do kompleksowej regeneracji naszą część do wyspecjalizowanego zakładu (niektóre warsztaty samochodowe posiadają odpowiedni sprzęt, aby profesjonalnie regenerować rozruszniki – jeśli nie, zazwyczaj zlecają taką usługę innym warsztatom, które się w tym specjalizują),
– dokonać doraźnej naprawy naszego rozrusznika, przez wymianę tylko tego podzespołu, który akurat się zepsuł,
– lub też wybrać produkt używany.

Dwie ostatnie możliwości należą oczywiście do rozwiązań tymczasowych, ponieważ nie dają nam żadnej gwarancji, że usterka zostanie usunięta prawidłowo i będziemy mieć spokój z tym podzespołem przez dłuższy czas. Jeśli zależy nam na bezawaryjności samochodu warto zatem wybierać między kompleksową regeneracją lub zakupem nowego rozrusznika. Nowa część wcale nie musi być aż tak droga, ponieważ na rynku dostępne są produkty różnych marek. Decydując się na regenerację lub zakup nowego rozrusznika zawsze powinniśmy zwracać uwagę na to, na jak długi okres gwarancji możemy liczyć.

Najnowsze