Gosia Rdest wystartuje w Zolder już w ten weekend

Dwa tygodnie, które minęły od pierwszej rundy W Series na niemieckim Hockenheim to już historia. Przed nami sobota 18 maja i belgijski Zolder, na którym niegdyś walczono o Grand Prix Belgii. Tu w drugiej rundzie W Series zmierzy się ze sobą 18 kobiet, a wśród nich Polka Gosia Rdest.

W pierwszej rundzie i jednocześnie swoim pierwszym wyścigu w Formule 3, Gosia Rdest ukończyła na 9 miejscu, wracając z pierwszymi punktami na swoim koncie w klasyfikacji. Utrzymywała doskonałe tempo. W miniony weekend Gosia wzięła udział w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, gdzie również pokazała na co ją stać – dwukrotnie stanęła na podium zajmując pierwsze miejsce podczas pierwszej i drugiej rundy.

Sobotni wyścig to dla Gosi drugie spotkanie z torem w Zolder. Po raz pierwszy ścigała się tutaj w inauguracyjnym wyścigu Mistrzostw Europy GT4.  Był to jej drugi po Dubaju wyścig z tym samym zespołem w aucie GT4. Podczas kwalifikacji pechowo złapała gumę. W wyścigu starowała z przedostatniego miejsca. Warunki pogodowe nie oszczędziły wyzwań było na przemian mokro i sucho ale sam wyścig był bardzo dobry, a tor w Zolder kojarzy się Gosi bardzo pozytywnie.

Gosia Rdest przed startem na belgijskim torze:

„Dwa tygodnie od pierwszego, historycznego wyścigu W Series który miał miejsce w Hockenheim upłynęły bardzo szybko. Skupiłam się na przygotowaniu fizycznym, treningu na symulatorze, byłam na gokartach halowych oraz pisałam pracę magisterską. Zeszły weekend spędziłam na torze, tym razem na polskim Torze Poznań, biorąc udział w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski, gdzie zarówno podczas pierwszej i drugiej rundy udało mi się zająć pierwsze miejsce w swojej klasie.

Tor Zolder jest torem o zupełnie innej charakterystyce. Jest to tak zwany tor starego typu, gdzie nie ma wylanych asfaltowych stref bezpieczeństwa. Generalnie tor jest bardzo wąski, jego odcinki przebiegają przez las,  ma on tendencję do tego, że bywa śliski, gdy dużo się na nim nie jeździ. Mamy tam dwie szykany, szybkie łuki, nawrót. Ciekawa jestem jak będzie się spisywać Formuła 3 na tym obiekcie, już się nie mogę doczekać wyjazdu na tor. Tym razem nasz harmonogram jest jeszcze bardziej zacieśniony, bo mamy dwa treningi w piątek w niedalekim od siebie odstępie czasowym oraz sobotnie kwalifikacje i wyścig.”

Harmonogram na nadchodzący weekend wygląda następująco:
Piątek, 17 maja:
10:05 – 10:50 – Wolny Trening 1
12:45 – 13:30 – Wolny Trening 2

Sobota, 18 maja:
9:50 – 10:15 – Kwalifikacje
16:10 – 16:43 – Wyścig

Lista 18 uczestniczek, które już w piątek zobaczymy na torze:

1.    Jamie Chadwick, Wielka Brytania
2.    Sabre Cook, USA
3.    Marta Garcia, Hiszpania
4.    Megan Gilkes, Kanada
5.    Esmee Hawkey, Wielka Brytania
6.    Jessica Hawkins, Wielka Brytania  
7.    Shea Holbrook, USA
8.    Emma Kimilainen, Finlandia
9.    Miki Koyama, Japonia
10.    Sarah Moore, Wielka Brytania
11.    Tasmin Pepper, Południowa Afryka
12.    Vicky Piria, Włochy
13.    Alice Powell, Wielka Brytania
14.    Gosia Rdest, Polska
15.    Naomi Schiff, Belgia
16.    Beitske Visser, Holandia
17.    Fabienne Wohlwend, Liechtenstein
18.    Caitlin Wood, Australia

W Series, to nowy serial wyścigowy dedykowany tylko i wyłącznie dla kobiet. Podczas inauguracyjnego sezonu 2019, panie zmierzą się podczas sześciu rund, które towarzyszyć będą weekendom wyścigowym DTM. Osiemnaście kobiet z 13 różnych krajów będzie tworzyło historię motorsportu jako pierwsza w pełni kobieca seria wyścigowa single-seaterów. Każda z zawodniczek będzie miała do dyspozycji taki sam bolid Formuły 3 Tatuus T-318. Pojedynczy wyścig trwać będzie 30 minut. Wyścig poprzedzać będą kwalifikacje i dwa treningi. Pula nagród wynosi 1,5 mln dolarów.

Kalendarz na resztę sezonu przedstawia się następująco:
    
7 – 9 czerwca | Misano
5 – 7 lipca | Norisring
19 – 21 lipca | Assen    
10 – 11 sierpnia | Brands Hatch

Gosię wspierają: Ravenol, Bilstein, Bahco, Epos, DeWalt, A/B/C, Emka S. A., Olimp Sport Nutrition, SkyDental

Social Media:
Facebook: https://www.facebook.com/GosiaRdestOfficial/
Instagram: https://www.instagram.com/gosia.rdest/
Twitter: https://twitter.com/gosiardest
WWW: http://www.gosiardest.com/
YouTube: https://www.youtube.com/channel/UCUSP5guEpLtT0E1SX_vzwzw

Najnowsze

Elektryczny Mercedes EQC wjeżdża na polskie drogi!

Mercedes wśród aut elektrycznych gotowy do startu. W pierwszej kolejności EQC będzie zjeżdżać z taśmy produkcyjnej zakładów Mercedes-Benz w Bremie. Model powstaje na tej samej linii, co Klasa C Limuzyna i Kombi, a także GLC i GLC Coupé. Sprawdźcie, ile ten elektryczny Mercedes będzie kosztował w Polsce!

W pierwszej kolejności EQC będzie zjeżdżać z taśmy produkcyjnej zakładów Mercedes-Benz w Bremie. Model powstaje na tej samej linii, co Klasa C Limuzyna i Kombi, a także GLC i GLC Coupé – z pomocą technik cyfrowych, w sposób elastyczny oraz zrównoważony. Produkcja pojazdów z różnymi układami napędowymi może być płynnie i efektywnie dostosowywana do zapotrzebowania. 

Wykorzystanie Big Data (dużych, zmiennych i różnorodnych zbiorów danych) oraz sztucznej inteligencji pomaga na przykład w konserwacji predykcyjnej. Oznacza to, że firmie już teraz opłacają się poczynione na wczesnym etapie inwestycje w maksymalną elastyczność i najnowocześniejszy sprzęt, oferujący nowatorskie rozwiązania w dziedzinie Przemysłu 4.0.

Unikalne „podwójne małżeństwo”

Kiedy nadwozie, zawieszenie i układ napędowy łączą się, tworząc wspólną konstrukcję, określa się to mianem „małżeństwa”. W przypadku EQC do „ożenku” dochodzi, gdy obie jednostki elektryczne zostają zamontowanew nadwoziu. Jedną z głównych innowacji stanowi tak zwane centrum łączenia akumulatorów. To tutaj zawierane jest drugie „małżeństwo”: za pomocą przymocowanych do nadwozia zawieszek, każdy egzemplarz EQC zostaje zidentyfikowany jako pojazd elektryczny i wyposażony w akumulator. Po osadzeniu nadwozia na ramie specjalne ramiona mocują akumulator w pojeździe od strony podłogi, a pracownik monitoruje jego automatyczne przykręcenie.

Akumulatory na potrzeby produkcji EQC są wytwarzane przez całkowicie zależną spółkę Daimlera – Accumotive – w jej fabryce w Kamenz koło Drezna i trafiają do fabryki w Bremie częściowo naładowane. W sumie firma zainwestuje ponad miliard euro w globalną produkcję akumulatorów z dwiema fabrykami zlokalizowanymi w Kamenz w Saksonii i dwiema w Stuttgarcie-Untertürkheim oraz po jednej w Sindelfingen (Niemcy), Pekinie (Chiny), Tuscaloosa (USA), Jaworze (Polska) i Bangkoku (Tajlandia). 

Już bazowa wersja Mercedesa EQC oferuje szeroki zakres standardowego wyposażenia i, jako pionier marki EQ, ucieleśnia cztery filary strategii cyfryzacji CASE: łączność („Connected”), funkcje jazdy autonomicznej („Autonomous”), usługi i współdzielenie („Shared & Services”) oraz napęd elektryczny („Electric Drive”). Innowacyjny system inforozrywki, najnowsze układy wspomagające, usługi wykraczające poza sam pojazd oraz inteligentna strategia układu napędowego sprawiają, że nowy SUV premium na prąd imponuje sumą swoich atrybutów.

Dzięki sztucznej inteligencji MBUX wraz z panoramicznym kokpitem opartym na dwóch ekranach o przekątnej 10,25” (prawy dotykowy) ma możliwość uczenia się zwyczajów użytkownika. Do seryjnej specyfikacji należy także panel dotykowy w konsoli środkowej. Jedną z unikalnych funkcji MBUX-a jest sterowanie głosowe, które potrafi rozumieć nawet dialekty oraz polecenia specyficzne dla modelu EQC.

Napęd elektryczny: siła napędowa dostępna natychmiast

EQC jest prekursorem nowej generacji napędów elektrycznych Mercedes-Benz. Jego całkowita moc wynosi 300 kW (408 KM). Silnik elektryczny przy każdej z osi przekształca energię elektryczną w energię mechaniczną, oferując imponujący moment obrotowy o wartości 760 Nm. Dzięki inteligentnej strategii działania komponenty napędu dostarczają siłę napędową dokładnie tam, gdzie jest potrzebna, w zależności od sytuacji na drodze – efektywnie i niemal bezgłośnie.

Ładowanie w domu

EQC może być „tankowany” z domowego gniazdka, jednak wielokrotnie szybsze ładowanie akumulatora wszystkich Mercedesów z napędem elektrycznym i hybrydowym plug-in zapewnia domowy wallbox Mercedes-Benz. To stacja ładowania umożliwiająca szybkie, bezpieczne i wygodne ładowanie w domu. Wspólnie z lokalnym partnerem do spraw instalacji Mercedes-Benz oferuje też łatwy, sprawny montaż wallboxa oraz profesjonalne doradztwo w zakresie elektromobilności.

Limitowane edycje specjalne na starcie

Ceny EQC rozpoczynają się od 328 300 zł za już bogato wyposażoną wersję podstawową – EQC 400 4Matic. Od 364 500 zł dostępna jest wersja EQC 400 European Edition. Najwyższy wariant – EQC 400 4Matic Edition 1886 kosztuje 367 600 zł.

Samochody Edycji „European Edition” (zużycie energii elektrycznej w cyklu łączonym: 22,3 – 25,0 kWh/100 km; emisja CO2 w cyklu łączonym: 0 g/km)* charakteryzują się czarnym lub białym lakierem nadwozia, elementami wykończenia wnętrza w kolorze brązowego drewna jesionowego oraz wyposażeniem standardowym bogatszym względem podstawowego modelu o pakiet przeglądów EQ, nagłośnienie Burmester czy też pakietu parkowania z kamerą 360°. Edycję „European Edition” wyceniono na 364 500 zł. 

Wraz ze specjalną serią EQC Edition 1886 (zużycie energii elektrycznej w cyklu łączonym: 22,3 – 25,0 kWh/100km; emisja CO2 w cyklu łączonym: 0 g/km)*, która miała swoją światową premierę podczas tegorocznych targów motoryzacyjnych w Nowym Jorku, wynalazca samochodu pokazuje, że jego idea mobilności jutra wykracza daleko poza sam pojazd. Edycja specjalna jest dostępna do czerwca 2020 roku. Samochody z limitowanej serii „Edition 1886” posiadają bardzo bogate wyposażenie z kilkoma unikalnymi elementami, a także pakiet ISP (zawierający 6 letnią gwarancję serwisową, pakiet przeglądów oraz usługę door 2 door). Z uwagi na rozbudowaną specyfikację, specjalną edycję EQC wyceniono na 367 600 zł brutto.

Najnowsze

5 flagowych limuzyn do 100 tys. złotych

Ich ceny przekraczają pół, a niekiedy sięgają nawet miliona złotych. Ale starsze generacje najlepszych, flagowych limuzyn mogą kosztować ułamek kwoty, którą musimy zapłacić za nowy egzemplarz i nadal oferują luksus na bardzo wysokim poziomie. Oto 5 flagowych limuzyn, które kupimy za 100 tys. złotych.

Mercedes klasy S
Klasa S Mercedesa to kolejna ikona segmentu luksusowych limuzyn. Historia modelu rozpoczęła się w 1972 roku, a na rynku dostępna jest już jego 6. generacja. Podobnie jak w przypadku Lexusa LS, flagowa limuzyna z Niemiec w większości przypadków kosztuje grubo ponad pół miliona złotych. Oczywiście na rynku wtórnym nie brakuje używanych aut za ułamek tej kwoty.

Za 100 tys. zł bez problemu kupimy egzemplarz poprzedniej, 5. generacji klasy S, która zadebiutowała w 2005 roku. W tej cenie w ogłoszeniach znajdziemy wersje z silnikami V6 i V8, w tym także sporo egzemplarzy z jednostkami Diesla. Oczywiście każde z aut zapewnia wysoki komfort. Najlepsze egzemplarze są wyposażone w m.in. asystenta pasa ruchu, tuner TV, podgrzewaną przednią szybę, klimatyzację czterostrefową czy podgrzewane i wentylowane fotele z funkcją masażu.

Za wspomnianą kwotę można też znaleźć zadbanego, 30-letniego klasyka z drugiej generacji modelu.

Audi A8 (zdjęcie otwierające)
Największa limuzyna Audi jest stosunkowo młodym modelem w segmencie, bowiem jej produkcja ruszyła w 1994 roku. Aktualnie w salonach znajdziemy 4. generację samochodu, która tak jak Lexus LS zadebiutowała w 2017 roku. Mimo mniejszego rynkowego stażu model A8 cieszy się dużą popularnością i tak jak konkurenci ma wiele do zaoferowania. A na rynku wtórnym jest w czym wybierać.

Kwota 100 tys. zł bez problemu wystarczy na zakup około 10-letniego egzemplarza z poprzedniej, 3. generacji modelu. Takie auto może być wyposażone w 4-strefową klimatyzację, podgrzewane i wentylowane siedzenia z funkcją masażu, asystenta pasa ruchu, czujniki martwego pola, tuner TV, zawieszenie pneumatyczne czy system nagłośnienia Bose. Warto jednak dodać, że na polskim rynku wiele samochodów z tego okresu jest wyposażona w silnik Diesla.

BMW serii 7
Seria 7 BMW to kolejna ikona segmentu luksusowych limuzyn. Produkowane od 1977 roku auto doczekało się sześciu generacji. Najnowsza zadebiutowała w 2015 roku i podobnie jak nowy Lexus LS, Mercedes Klasy S czy Audi 8 kosztuje zdecydowanie ponad 400 tys. zł.

Podobnie jak w przypadku konkurencji, 100 tys. zł wystarczy na zakup poprzedniej generacji BMW serii 7. W takim, około 10-letnim samochodzie znajdziemy kamerę cofania, odtwarzacz DVD, aktywny tempomat, asystenta martwego pola, podgrzewane i wentylowane fotele, elektryczne rolety czy 4-strefową klimatyzację. W polskich ogłoszeniach większość egzemplarzy wyprodukowanych po 2010 roku jest wyposażona w 3-litrowy silnik Diesla. Osoby oczekujące benzynowej V-ósemki powinny szukać nieco starszych aut.

Jaguar XJ
Model XJ Jaguara to kolejna luksusowa limuzyna z nie tylko długim nadwoziem, ale i rynkowym stażem – samochód jest produkowany od 1968 roku. Tak jak w przypadku konkurencji, ceny nowych egzemplarzy obecnej generacji niejednokrotnie przekraczają pół miliona złotych. A ponieważ aktualny model zadebiutował w 2009 roku, luksusową limuzynę w obecnej odsłonie w dużo niższej cenie znajdziemy również na rynku wtórnym.

100 tys. zł wystarczy na zakup Jaguara XJ wyprodukowanego po 2010 roku. Osoby zainteresowane takim autem będą miały do wyboru głównie silniki 3.0 V6 – benzynowy i Diesla (z takim motorem pod maską auto obecnie wyjeżdża z salonów), a także 5-litrową V-ósemkę. Brytyjska limuzyna może być wyposażona przede wszystkim w 4-strefową klimatyzację, odtwarzacz DVD, podgrzewane siedzenia, asystenta parkowania, kamerę cofania, a także asystentów pasa ruchu i martwego pola czy aktywny tempomat.

Lexus LS
Największa limuzyna Lexusa była pierwszym modelem japońskiej marki i jest z nami już od 30 lat. Z salonów Lexusa wyjeżdżają obecnie egzemplarze 5. generacji modelu, których ceny w najbogatszych konfiguracjach sięgają nawet 800 tys. zł. Ale dysponując kwotą około 100 tys. zł możemy bez problemu stać się właścicielami auta którejś z poprzednich generacji.

Takie pieniądze wystarczą już na zakup bogato wyposażonego egzemplarza z 4. odsłony modelu, produkowanej od 2006 roku. I na pewno nie będzie to zły wybór, bo Lexus LS 460 zdobył tytuł World Car of the Year 2017. W przypadku tego modelu LS-a do wyboru są przede wszystkim dwie wersje silnikowe – wspomniana w poprzednim zdaniu 460 z motorem V8 o pojemności 4,6 l oraz hybrydowa odmiana 600h z silnikiem V8 5.0. Co oferuje Lexus LS 4. generacji? Lista wyposażenia jest naprawdę długa, a w najbogatszych wersjach znajdują się na niej m.in. automatyczna, 4-strefowa klimatyzacja, podgrzewane i wentylowane fotele z funkcją masażu, dostęp bezkluczykowy, aktywny tempomat, asystenci pasa ruchu i martwego pola, odtwarzacz DVD i system audio klasy premium Mark Levinson.

Miłośnicy klasyki mogą też sięgnąć po egzemplarz z pierwszych lat produkcji, bowiem Lexus LS naprawdę dobrze znosi próbę czasu. Ale uwaga – auto zaczyna być coraz bardziej cenione przez kolekcjonerów i ceny niektórych, ponad 20-letnich Lexusów LS zbliżają się do 100 tys. zł!

Najnowsze

Kupujemy coraz więcej aut elektrycznych

W I kwartale br. w Polsce zarejestrowano 620 samochodów elektrycznych (w pełni i hybryd plug-in), o 79,7% więcej niż rok temu - wynika z najnowszych danych ACEA.

Taki wynik to trochę ponad 4 promile całkowitej sprzedaży nowych aut osobowych w Polsce i dopiero 14. miejsce w Unii Europejskiej. Jednakże eksperci Exact Systems zwracają uwagę na barierę finansową, która sprawia, że obywateli krajów z niższym PKB nie stać na kupowanie drogich aut elektrycznych. Sytuacja może ulec zmianie już w 2022 roku, kiedy prawdopodobnie ceny pojazdów elektrycznych zrównają się z cenami swoich spalinowych odpowiedników.

– Za nami bardzo dobry I kwartał, zarówno pod względem dynamiki sprzedaży, jak i wzrostu udziału aut elektrycznych w całości rejestracji. Wolumenowo plasujemy się na 14. pozycji w UE, jednak ponad nami jest szklany sufit. Na 13. miejscu znajduje się Finlandia z prawie trzykrotnie wyższą sprzedażą i ponad trzykrotnie wyższym PKB per capita. W czołowej 10 jedynie Portugalia ma PKB na poziomie nie przekraczającym 20 000 euro. Widać też wyraźny podział na Europę Zachodnią i resztę kontynentu. Obywateli biedniejszych państw nie stać na masowe kupowanie elektryków, dlatego w Polsce niezbędny jest system dopłat i zachęt podatkowych, które pomogą rozwijać ten rynek w okresie przejściowym, czyli zanim ceny napędów alternatywnych zrównają się ze spalinowymi. Istnieje obawa, że jeśli dynamika spadku cen ekoaut będzie niezadawalająca, wówczas regulator, w naszym przypadku UE, wprowadzi dodatkowe obciążenia na auta tradycyjne – mówi Jacek Opala, członek zarządu Exact Systems.

Polska liderem w CEE
Stowarzyszenie Europejskich Producentów Samochodów (ACEA) podało, że w I kwartale br. w Polsce zostało sprzedanych 620 nowych samochodów z napędem elektrycznym: 413 auta w pełni elektryczne (+177%) oraz 207 hybryd plug-in (+5,6%). Może cieszyć zarówno dynamika – ponad 79% r/r, jak i wzrost udziału w rejestracji wszystkich nowych osobówek, który w ciągu roku podskoczył z 2 do 4,4 promila (0,44%). Średnia unijna pozostaje ponad pięć razy wyższa (2,46%). Natomiast wolumen sprzedaży pozwolił Polsce zająć dopiero 14. miejsce w Unii Europejskiej. Pierwszą trójkę tworzą kolejno Niemcy, Wielka Brytania oraz Francja – w każdym z tych krajów w ciągu trzech pierwszych miesięcy br. zostało sprzedanych ponad 14 tys. aut elektrycznych. W regionie CEE Polska objęła pozycję lidera, wyprzedzając Węgry.[1]

Hybrydy nadal popularne
Jeśli już Polacy decydują się na auto z alternatywnym napędem to zdecydowanie częściej wybór pada na klasyczne hybrydy. Od początku roku w Polsce zostało ich zarejestrowanych 6046 (+5,3% r/r). Taki wynik daje nam dobre 6. miejsce w UE. Natomiast 4% udział aut hybrydowych w całkowitej sprzedaży nowych samochodów osobowych w I kwartale br. jest zbliżony do średniej Unii Europejskiej (4,6%).

Silniki benzynowe wypierają diesle
Ekomoda, afera Dieselgate oraz coraz wyższe standardy emisji spalin nie sprzyjają dieslom. Ich udział w łącznej sprzedaży nowych samochodów osobowych spada, zarówno w Polsce jak i w Unii Europejskiej. W naszym kraju w I kwartale br. diesle stanowiły 21,2% całkowitej sprzedaży nowych osobówek, rok temu – 23,2%. Zyskują na tym pojazdy z benzynowym silnikiem, których udział w rynku wzrósł do 72,5% (z 71,2%). W całej Unii udział diesli w całkowitej sprzedaży spadł z 37,9% do 32,2%, natomiast silników benzynowych wzrósł do 59,3% rejestracji (I kwartał 2018 – 55,5%).

Elektrorewolucja kwestią czasu
Jak podkreślają eksperci Exact Systems, przemysł motoryzacyjny mocno postawił na rozwój technologii dla aut o napędach alternatywnych. Skutkuje to wzrostem możliwości i osiągów przy jednoczesnym obniżaniu kosztów produkcji.

– Jeśli ten trend się utrzyma, już za kilka lat ceny dużych aut elektrycznych zrównają się z cenami swoich tradycyjnych odpowiedników, co jest bardzo dobrym prognostykiem dla krajów takich jak Polska. Kiedy to nastąpi? Według mocno optymistycznych założeń Bloomberg New Energy Finance (BNEF), nawet w 2022 roku. Autorzy BNEF podają, że kluczowy jest tutaj koszt wytworzenia akumulatorów, które jeszcze w 2015 roku stanowiły 57% wartości elektroauta, a w 2025 będzie to zaledwie 20%[2]. I chociaż dużą rolę w tym procesie odegrają zmieniające się ceny surowców oraz skala popytu na nie, to upowszechnienie napędów elektrycznych staje się coraz bardziej prawdopodobne. A to wprowadzi elektromobilność na kolejny poziom – być może niedługo będziemy regularnie podróżować także elektrostatkami czy elektrosamolotami. Te drugie będą testowane już w tym roku m.in. przez magniX i Harbour Air   – podsumowuje Jacek Opala.

Najnowsze

Skutery podbijają serca Polaków?

Mieszkańcy południa Europy dawno pokochali skutery. Na uliczkach słonecznej Hiszpanii czy Włoch znacznie łatwiej można natknąć się na jednoślad niż samochód. Moda na skutery od kilku lat rozwija się także w Polsce. Dlaczego?

Po pierwsze: korki
Chyba każdy mieszkaniec dużego miasta dostaje gęsiej skórki na hasło „korek na drodze”. Korki to prawdziwa zmora współczesnych metropolii – w dodatku taka, której ciężko jest uniknąć, jeśli nie zrezygnuje się z samochodu. Właśnie dlatego warto zastanowić się nad zakupem skutera. Dzięki niemu zgrabnie ominiemy korki, a co za tym idzie, skrócimy nasz czas dojazdu do pracy czy na uczelnię. Podczas gdy inni będą się frustrować stojąc w wielometrowych ogonkach, Tobie nie będą one przeszkadzać ani trochę!

Po drugie: parkowanie
Samochód to wygoda, dopóki nie trzeba go zaparkować. W miastach takich jak Warszawa czy Łódź, szukanie miejsca parkingowego czasami trwa prawie tyle, co sam dojazd do wyznaczonego miejsca, a pozostawienie samochodu blisko naszego celu często graniczy z cudem – w rezultacie i tak sporą część drogi musimy pokonać pieszo. Małe gabaryty skutera sprawią, że znalezienie miejsca parkingowego nie będzie stanowić dla nas problemu – przestrzenie zbyt wąskie na samochód są idealne dla jednośladów.

Po trzecie: ekologia
To oczywiste, że skuter wytwarza znacznie mniej spalin niż samochód. Skuter elektryczny nie emituje ich jednak wcale. W ofercie polskiej marki TrybEco znajdziemy np. skutery o zasięgu do 60-65 km – w sam raz do codziennej jazdy po mieście. Warto wiedzieć, że korzystając z elektrycznego skutera nie tylko przyczynimy się do poprawy jakości powietrza w naszym środowisku, ale również nie wygenerujemy hałasu. Kolejny atut elektrycznego jednośladu to jego lekkość. Dzięki małej wadze kierowanie i parkowanie jest jeszcze łatwiejsze!

Po czwarte: oszczędność
Koszty eksploatacji skutera – zarówno tradycyjnego, jak i elektrycznego – są znacznie niższe niż w przypadku samochodu. W walce jednośladów zdecydowanie wygrywa jednak ten elektryczny. Po pierwsze, czas pełnego ładowania to zaledwie 4-6 godzin. Rachunki za prąd nie przyprawią nas zatem o ból głowy, bo za przejechane 100 km zapłacimy… około 1,50 zł! Po drugie, skuter elektryczny jest praktycznie bezusterkowy. Nie posiada on rury wydechowej, rozrusznika, nie wymaga wymiany oleju… nie ma w nim zatem elementów, które mogłyby się zepsuć. Jeśli więc mamy w planach zakup skutera, zdecydujmy się na ten elektryczny. Nie tylko zaoszczędzimy dzięki temu pieniądze, ale zadbamy również o środowisko, w którym żyjemy.

Najnowsze